wtorek, 26 kwietnia 2016

21."Debil! Idiota! Głupek!"

Podczas spotkania u Messiego było bardzo przyjemnie. Atmosfera była luźna, leciała muzyka, która wpada w ucho, jedzenie było wyśmienite. Nikt się nie nudził. Neymar razem z Bartrą postanowili zrobić konkurs "Miss mokrego podkoszulka" Oczywiście żadna z dziewczyn nie chciała brać w tym udziału, więc po kolei wrzucali dziewczyny do basenu. Ja postanowiłam się schować. Uciekłam na górę i weszłam do jednego z pokoi. Posiedziałam tam z 5 minut, ale po chwili słyszałam jak ktoś idzie w moją stronę. Stanęłam za drzwiami. Akurat ktoś je uchylił, dobrze, że ich nie otworzył bo tak to byłabym plackiem na ścianie. Po chwili zorientowałam się, że drzwi otworzył mój chłopak. Zapach jego perfum był tak mocny, że dziwię się, że nie wyczułam go wcześniej.
-Kochanie wiem, że tu jesteś.-Powiedział i wszedł do środka. Zamknął drzwi, a ja zasłoniłam twarz dłońmi.-Dobra. Powiedźmy, że cie nie znalazłem.-Powiedział i wyszedł. Odetchnęłam z ulga, że sucho przeżyję resztę dnia, ale jednak się łudziłam.-Żartowałem!-Wbiegł i przerzucił mnie przez ramię. Zbiegł ze mną na dół i trzymał nad basenem.
-Na trzy. Raz, Dwa.-Nie powiedział 3, bo oboje znaleźliśmy się w basenie. Popchnął nas Messi. Szybko wyszliśmy z basenu a ja stanęłam na krześle, aby przynajmniej dorównywać najwyższemu piłkarzowi.
-Skoro pan da Silva chciał zrobić konkurs. To ja Aleksandra Enrique ogłaszam go naszą śliczną i bardzo seksowną Miss mokrego podkoszulka.-Uśmiechnęłam się do chłopaka. Wszyscy zaczęli bić mu brawa.

Około godziny 2 wszyscy zaczęli zbierać się do domów. Jutro a w zasadzie to dzisiaj do Barcelony wraca tata, a chłopaki mają po południu trening. Neymar odwiózł mnie do domu.
-Zostajesz?
-Pojadę do domu, bo nie odpowiadam za to, co by się stało jakbym został.-Wyszczerzył się, pocałowałam go w policzek i wyszłam z samochodu. W domu przebrałam się w suche ubranie i poszłam spać.

-Ola obudź się! Ola proszę wstań!-Krzyczał mój chłopak. Słyszałam go, ale nie mogłam się odezwać. Czułam się tak, jakbym miała zszyte usta.-Wiem, że źle zrobiłem, ale proszę obudź się. Zrobię wszystko, tylko się obudź.-Nie wiem dlaczego Ney powtarzał cały czas "obudź się" Jestem przecież z nim.-To wszystko moja wina! Jeżeli się obudzisz, a mnie już nie będzie, błagam wybacz mi.

Obudziłam się o 4:12. Byłam mokra. Strasznie przestraszyłam się tego snu. Szybko chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Brazylijczyka.
-Halo-Usłyszałam głos mojego chłopaka. Poczułam ulgę w dołku.
-Wszystko dobrze?-Zapytałam.
-Tak. Właśnie o nas śniłem. Miałaś na sobie moją koszule i mokre włosy. A dlaczego dzwonisz w środku nocy i się o to pytasz?
-Potrzebowałam się upewnić, że jest dobrze.-Wymamrotałam.-Dobranoc Neymar.
-Śpij dobrze mała.
Nie wiem czy minęło 20 minut, a ktoś pukał do drzwi. Zeszłam na dół i je otworzyłam. W progu stał piłkarz.
-Co tutaj robisz?-Zapytałam i wpuściłam go do domu.
-Gdyby nic się nie stało nie dzwoniłabyś do mnie.-Powiedział i wszedł po schodach na górę. Ja cały czas stałam w wejściu do domu.-No idziesz?-Przytaknęłam tylko i poszłam do swojego pokoju. Wtuliłam się w Neymara i usnęłam. Czułam jeszcze jak całuje mnie w czoło i sam oddał się do krainy Morfeusza.

Głośna muzyka dochodząca z dołu obudziła mnie parę minut po 10.
-Tata zaraz wraca!-Krzyknęłam i wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy. Wybrałam ubranie na dziś i poszłam się umyć. Zrobiłam delikatny makijaż i rozczesałam mokre włosy. Nie suszyłam ich. Na dworze jest ciepło, więc nie powinny długo schnąć. Wyszykowana zeszłam na dół. W kuchni był Brazylijczyk. Robił śniadanie.
-Pomóc?-Zapytałam i podeszłam do chłopaka. On złapał mnie w talii i posadził na blacie. Pocałował w usta.
-Widzę, że próbujesz spełnić mój sen.-Zaśmiał się.
-Widzisz jaką masz wspaniałą dziewczynę.
-A właśnie co do tego.-Podrapał się w kark.-Bo wiesz no. Chciałem ci powiedzieć, że.-Urwał. Czułam jak łzy napływają mi do oczu. Nie chcę dopuść myśli, że on ze mną zrywa.-Musimy się rozstać. Dlatego zrobiłem pożegnalne śniadanie, myślałem, że wstaniesz później i przeczytasz kartkę.-Podał mi ją do ręki.
"Kochanie żartowałem.
Bardzo cię kocham i nigdy nie zostawię.
Jesteś dla mnie najważniejsza."
                           Njr.

-Debil! Idiota! Głupek! Nie wieżę, że tak mnie wkręciłeś.-Uderzyłam chłopaka w ramię, ale po chwili zaczęłam się z tego śmiać. Muszę przyznać, że uwierzyłam, że nie chce już ze mną być. Na pewno będę musiała się odwdzięczyć. Jeszcze nie mam pomysłu, ale skoro mamy być na zawsze, to mam czas. 
Po śniadaniu pojechaliśmy po tatę. W trójkę odwiedziliśmy kino, restaurację i kręgle. Następnie pojechaliśmy na trening. Chłopaki poszli się przebrać, a ja weszłam na trybuny. Zrobiłam sobie zdjęcie i wstawiłam na instagrama i facebooka. Od razu posypała się masa lajków i komentarzy. Odkąd jestem z Neymarem mam fanki. Fakt wcześniej byłam znana, bo jestem tancerką, ale teraz czuję się jak jakaś celebrytka. Dzisiaj na treningu chłopaki dostali nieźle w dupę. Tata przedłużył im trening aż o półtorej godziny. Nie wiem czy on tak może, ale obstawiam, że chłopaki się boją zaprzyjaźnić z ławką dlatego nikt nie protestował. Gerard coś tam gadał pod nosem, że jest umówiony do fryzjera, ale tata wziął nożyczki i powiedział, że sam go może obciąć. Po treningu podszedł do mnie Bartra.
-Dawno nie gadaliśmy.-Zaczął. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Akurat zawołał mnie Neymar.
-Nadrobimy to, obiecuję,-Posłałam chłopaki szczery uśmiech i odeszłam. 
-Pamiętasz jak rozmawialiśmy o wakacjach?-Zapytał Neymar, gdy do niego doszłam
-Być może.
-Jest okazja pojechania do Malezji.-Patrzył na mnie z nadzieją, że się zgodzę.
-To drugi koniec świata. Nie możemy sobie chyba pozwolić na takie luksusy.-Jak widzicie na załączonym obrazku, potrafię zepsuć wszystko. Ale jest plus. Twardo stąpam po ziemi.
-Nie przesadzaj.-Zrobił oczy kota ze Shreka. Niestety na mnie to nie działa.
-Masz codziennie treningu. Często macie mecze.
-Zawsze mogę powiedzieć, że coś mnie boli.
-Tak. To rewelacyjny pomysł. Boli cię coś dlatego wylatujesz z Barcelony aż do Azji.-Teatralnie puknęłam się w głowę.
-A dlaczego nie?
-Neymar jak ktoś zobaczy, że dobrze się tam bawisz i olewasz swoją pracę, to jak myślisz, dobrze się to skończy.
-Czemu taka jesteś?
-Jaka? Chcąca dla ciebie dobrze?
-To dlaczego nie pozwolisz, żebym ja w końcu zrobił coś dobrego dla ciebie!-Zaczął krzyczeć.-Olka no, dlaczego się nie chcesz zgodzić.
-Powiedziałam ci już, z resztą myślisz, że pójdę do taty i mu powiem "Ej tatuś potrzebuje kilka tysięcy, bo jadę z chłopakiem na wakacje."?
-Jakbyś nie wiedziała, też mam pieniądze i mógłbym zapłacić za ciebie.
-Nie ma mowy.-Też zaczęłam krzyczeć.
-Widzę, że potrafisz wszytko zepsuć!-Wrzasnął.-Tak a pro po to twój motor jest już do odebrania.
-Gdzie jest?
-Na początku był u mnie w domu, ale jak na niego patrzyłem to miałem ochotę rozwalić wszystko dookoła, więc jest u Munira.
-Dzięki. Podwieziesz mnie tam?
-Jasne.-Powiedział z grymasem.
-Jeśli jest to jakiś problem to zadzwonię po taksówkę.
-I tak jadę w tamtym kierunku.-Powiedział i otworzył mi drzwi.
Droga zajęła nam ponad 10 minut. Na drodze były korki, a w samochodzie napięta atmosfera. 
-Nie zobaczysz tak kursu na wyluzowanie się.-Parsknął.
-No widz, ale za to jest kurs "Jak pozbyć się lekkomyślności."-Odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
-Chcesz się tam zapisać? A zapomniałbym, nie przyjmą cię.
Nic mu nie odpowiedziałam. Nie będę brnęła w bez sensowną kłótnie. W końcu byłam na miejscu. Wyszłam z samochodu i weszłam na posesje Hiszpana. Neymar jeszcze nie odjechał. Okazało się, że cały czas się na mnie gapił. Postanowiłam udawać, że w tej chwili on interesuje mnie zdecydowanie mniej niż motor. Powili wyjechałam z posesji i ruszyłam w kierunku domu. 

*********************************
Witam was wszystkich serdecznie. Jest dzisiaj rozdział ponieważ jestem chora i najprawdopodobniej posiedzę sobie trochę w domu :D Jak myślicie Ney spędzi wakacje z Olą czy zrezygnują z tego? Może w między czas coś sie stanie? Ktoś kogo zdradzi, zabraknie chemii, może jakaś ucieczka?
ZAPRASZAM WSZYSTKICH NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA RÓWNIEŻ O NEYMARZE!!
http://neymarjrff.blogspot.com/2016/04/rozdzia-1.html
20 KOMENTARZY=22 ROZDZIAŁ podpisujecie się pod komami !! dacie radę?

sobota, 23 kwietnia 2016

20."Tylko ciebie kocham."

Następnego dnia obudziłam się o godzinie 8:12. Byłam wyspana. Energicznie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Zrobiłam mocny makijaż i owinięta białym mięciutkim ręcznikiem wróciłam do pokoju. Wybrałam ubranie na dziś i zeszłam do na dół. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie kawę. W trakcie gotowania się wody przygotowałam sobie dwa tosty. Zjadłam śniadanie i zamówiłam taksówkę. Pojechałam do Munira. Przyrządziłam mu śniadanie i poszłam go obudzić. Pewnie ciekawi was to, jak weszłam do środka więc już wyjaśniam. Kiedyś jak wracałam z Hiszpanem do domu okazało się, ze zapomniał wziąć kluczy z kawiarni więc powiedział mi gdzie są schowane zapasowe. Gdy zmienił ich miejsce zapomniał mi o tym powiedzieć i do tej pory nie pamięta gdzie je schował. Na szczęście jeszcze jedną parę kluczy od domu napastnika miał mój tata więc dorobiliśmy je każdemu piłkarzowi, więc Munir nie musi się teraz denerwować tym, że nie wejdzie do domu.
-Dzień dobry panu.-Przywitała się z chłopakiem i otworzyłam balkon.-Śniadanie jest już gotowe. Ja jadę do Neymara tak jak to uzgodniliśmy.
Wczoraj przed snem jak rozmawiałam z Munirem uzgodniliśmy, że pójdę do Neymara i Munir przyjedzie do domu mojego chłopaka poprosić go, żeby pomógł mu wybrać motor, a na miejscu powiemy mu, że on ma być dla mnie i ze zdałam prawo-jazdy. Plan nie jest skomplikowany, więc mam nadzieję, że pójdzie nam łatwo.

Około godziny 11 byłam już u Brazylijczyka. Jemu również zrobiłam śniadanie. Pomogła mu ogarnąć dom i postanowiliśmy odpocząć. Leżeliśmy w salonie i opowiadaliśmy sobie o naszym dzieciństwie. Oczywiście cholernie wyczekiwałam na wizytę Munira.
-Ej zdaje mi się, że ostatnio się od siebie oddaliliśmy.-Powiedział i spojrzał mi prosto w oczy. Nie było to trudne, bo leżałam na jego torsie.
-Też tak uważam.-Wyszeptałam i złączyłam nasze usta w delikatny pocałunek.
-Co powiesz na wakacje?
-A dokąd byśmy wyjechali na te wakacje?
-Gdzie moja księżniczka będzie miała ochotę.-Powiedział i tyle z naszej rozmowy ponieważ ktoś wszedł do domu.
-Siema stary.-krzyknął Munir zanim zobaczyliśmy go w progu pomieszczenia w którym się znajdujemy.-O Ola. Cześć.-Rzekomo nie wiedział, że tu jestem dlatego przywitał się ze mną dopiero po wejściu do dużego, jasnego, nowocześnie umeblowanego pokoju.-Przeszkadzam wam?
-W sumie to nie.-Powiedziałam w tym samym czasie z Neymarem, tylko, że on powiedział "tak"
-Zdecydujcie się.-Zaśmiał się i rozsiadł w dużym skórzanym fotelu.-Neymar sprawę mam.-Powiedział i puścił mi oczko.
-Jaką?-Zapytał od niechcenia mój chłopak. Szturchnęłam go lekko w ramię, żeby przywołać go do porządku.
-Potrzebuje osoby, która pomoże mi wybrać motor.
-Odpadam.-Powiedział szorstko i zrzucił mnie z siebie. Spoważniał.
-Stary proszę cie.
-Czyj to pomysł?-Parsknął i poszedł do kuchni. W tym czasie rzuciłam sobie z Munirem gniewne spojrzenie. Skąd on wie, że ten motor ma być dla mnie.-No słucham.-Wrócił z z trzema szklankami soku pomarańczowego.
-Kochanie o czym ty mówisz?-Zwróciłam się do mojego chłopaka ze stoickim spokojem. On przewrócił oczami i wstał z rogówki.
-Na jak wielkiego debila wam wyglądam?-Zapytał, ale my siedzieliśmy w ciszy.-Wiem, że Ola ma prawo-jazdy pomimo, że jej zabroniłem.
-Nie możesz jej zabraniać takich rzeczy.-Odezwał się Munir.
-Zamknij się!-Krzyknął.-O was też wiem.
-Jakich nas?-Zapytałam i spojrzałam najpierw na mojego przyjaciela, a następnie na mojego chłopaka.
-Już nie udawajcie takich niewiniątek.-Warknął.-Huczy o was na pierwszych stronach gazet!-On już nie krzyczał. On wrzeszczał.
-Munir zostaw nas samych.-Poprosiłam młodszego piłkarza.
-Nie zostawię cie z nim.-Nie mógł skończyć.
-No tak. Obrońca uciśnionych się znalazł. Bo przecież zrobię krzywdę MOJEJ dziewczynie.-Podkreślił przedostatnie słowo. Jego ciało było napięte. Widać, że powstrzymywał się, aby nie uderzyć swojego kumpla z drużyny.
-Proszę cie. Zostaw nas samych.-Spojrzałam błagalnie na piłkarza.
-Dobra, ale jakby co to dzwoń.
-Tak. Zadzwoni. Jak będzie szukała przygód, bo znudzi się obecnym chłopakiem.
Munir już się nie odezwał. Nie chciał prowokować Brazylijczyka.
-Uspokój się.-Powiedziałam delikatnym głosem, jakbym bała się, że nieodpowiedni ton przemieni go w jakiegoś potwora.
-Jestem spokojny i wiesz co, nie spodziewałem się, że moja dziewczyna do się poderwać mojemu kumplowi.
-Ney nie mów tak. Nikt nikogo nie podrywał.-Mówiłam spokojnie. Założyłam ręce na jego ramiona i przyciągnęłam go do siebie.-Munir to nasz przyjaciel.-Bałam się jego reakcji, ale stał spokojnie. Czułam jego nieregularny oddech na sobie. Przybliżyłam się jeszcze bliżej.-A tylko ciebie kocham.-Wyszeptałam i oparłam swoje czoło o jego.
-Gazety mówią co innego.-Nadal był zły, ale ta negatywna energia powoli z niego schodziła.
-Czemu innym mówisz, żeby nie wierzyli gazetą, gdy coś o tobie piszą?-Zapytałam. Oboje znaliśmy odpowiedź, ale on powinien powiedzieć to głośno.
-Bo kłamią.-Powiedział stłumionym głosem. Ciężko było mu wypowiedzieć te słowa.-Ale z Munirem to inna sprawa.
-Taka sama.-Poprawiłam go. Staliśmy chwilę w ciszy. Odsunęłam się od napastnika na odległość metra.-Już dobrze?
-Dobrze.-Powiedział i zamknął powieki. Po chwili wyciągnął telefon. Wybrał numer i czekał, aż osoba z którą się kontaktuje odbierze.
-Wbijasz?-Zapytał. Najprawdopodobniej dostał odpowiedź, bo się rozłączył. Podszedł i mocno mnie przytulił.
-Przepraszam.-Wyszeptał mi we włosy.-Zaraz pojedziemy kupić ci motor.
Skamieniałam. Co się stało z Neymarem, który nie mógł nawet wymówić tego słowa? Neymarem, który dostawał bzika na ten temat? To było strasznie dziwne, jak szybko się zmienił.
Po chwili wrócił do domu Brazyliczyka Munir. Przeszył mnie od stóp do głów i odetchnął z ulgą. Czy on naprawdę myślał, że Ney może mi coś zrobić?

Perspektywa Neymara.
Musiałem w końcu zapomnieć w przeszłości. To co stało się jemu nie znaczy, że darzy się jej. W głębi duszy wiedziałem, że będą kłopoty, ale dla niej, dla jej uśmiechu, radości w oczach mógłbym złamać każdą swoją zasadę.

Perspektywa Oli.
Około godziny 15 byliśmy na miejscu. Munir szedł przede mną i Neymarem. Przyglądał się każdej maszynie i co chwila na nas patrzał. Szłam z 23-latkiem za rękę. Czułam się dobrze, nie musząc przed nikim niczego ukrywać.
-Panowie za półtorej godziny mamy trening.-Poinformowałam piłkarzy i zastygłam wzrokiem na motorze, który bardzo mi się spodobał. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Neymar chyba już zna ten uśmiech.
-Chyba mamy zwycięzce.-Poinformował Munira i pokazał palcem na Yamahę. Tak. Ney doskonale zna ten uśmiech. Niespodziewanie zostaliśmy zasypani fanami Blaugrany. Napastnicy rozdawali autografy i robili sobie zdjęcia, a ja zaczęłam rozmawiać z jakimś wysokim mężczyzną.
-Od dawna jeździsz na motorze?-Zapytałam bruneta z dużą ilością tatuaży.
-Od 15 lat?-Odpowiedział niepewnie.-W sumie nawet nie wiem, od kiedy.
-Motory to twoja pasja?
-Zdecydowanie, Jak zaczniesz jeździć, nie możesz przestać. Ty niczego się nie boisz, ale twoją rodzinę przechodzą ciarki za każdym razem gdy wsiadasz na motor. Ostatnio jest coraz więcej wypadków, a jeżeli nic nie dzieję się tobie masz satysfakcje i motor woła cię coraz bardziej, głośniej.-Przerwał mu Neymar.
-Psychol.-Zakpił i objął mnie w talii. Przysunął maksymalnie blisko i pocałował w czoło.-Bierzemy go.-Odezwał się do mężczyzny z plakietką na smyczce.

Po treningu Neymar odwiózł mnie do domu. Mój motor będzie do odebrania za kilka dni ponieważ piłkarz dał go swojemu znajomemu po coś tam.
-Będę po ciebie o 19.-Pocałował mnie w policzek, wysiadłam z samochodu, a piłkarz z piskiem odjechał spod mojej posesji.
-Wariat.-Wymamrotałam i weszłam do domu. Szybko poszłam na górę. Wzięłam kąpiel, wysuszyłam włosy i uczesałam je w dwa dobierane warkocze. Zrobiłam wyraźny makijaż i owinięta ręcznikiem wyszłam z pomieszczenia. Poszłam do swojego pokoju wybrać ubranie i wróciłam się do łazienki. 
O punkt 19 Neymar był pod moim domem. Pochwalił mój wygląd i ruszyliśmy do grilla do pana Lionela i pani Antonelli.

*************************************
Dzień dobry wszystkich. Jak mija wam weekend? Podobał wam się ten rozdział? Jak myślicie wydarzy się coś na grillu? Zachęcam was do komentowania. 
Tak wgl to zakładam drugiego bloga i przy następnym poście dam wam linka do niego. Zastanawiałam się też, czy pisać na wattpadzie, ale chyba zostaje na bloggerze :))
17 KOMENTARZY=21 ROZDZIAŁ
chciałabym wam przypomnieć abyście podpisywali się pod komentarzami :*
Do następnego wpisu <3

środa, 20 kwietnia 2016

19."My mało razem wychodzimy."

Idę właśnie spotkać się z kolesiami, którym Neymar powinien oddać kasę. Znaczy nie powinien, ale to zrobi, żeby mieć spokój. Moim celem podróży jest park na przedmieściach Barcelony. Fakt trochę się boję, ale co może pójść nie tak? Dobra. To pytanie nie doda mi otuchy, ale myślę, ze dla Neymara będzie warto to zakończyć. Jest godzina 10:48. Mam jeszcze 12 minut. Później muszę jechać na trening, a następnie na prawo-jazdy. Jadę tam z Munirem. Jeżeli zdam będziemy świętować razem, jeżeli nie zdam. No cóż, po prostu miałam słabego instruktora.
11:00. Rozglądam się wkoło, ale nikogo nie widzę. Postanowiłam jeszcze chwilę poczekać. 11:10. Nadal nikogo nie ma jednak czułam, że ktoś mnie obserwuję. W końcu po 20 minutach czekania podeszło do mnie dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn.
-Nie jesteś Neymarem.-Warknął jeden z nich.
-Ale mam kasę.-Puściłam mu oczko i sztucznie się uśmiechnęłam. Wyciągnęłam z torebki sumę,którą powiedział mi wczoraj mój chłopak, w sumie po ostatnim to nie wygląda jakbyśmy byli razem i dałam im pieniądze. Powoli wstałam z ławki i zaczęłam iść w kierunku taksówki, która wpadła mi w oko podczas czekania. Nagle jeden z mężczyzn podbieg do mnie i złapał za ramię. Chciałam się wyrwać, ale nie miałam na tyle siły. Zaczęłam krzyczeć jednak mężczyzna zakrył mi buzię.
-To jest tylko połowa.-Ścisnął mi ramię. Ból przeszył całe moje ciało. Bałam się, że zaraz mi coś zrobią. Za chwilę podbiegł do nas drugi mężczyzna.
-Zabierzmy ją i żądajmy okupu.-Powiedział wyższy facet. Był naprawdę dumny ze swojego pomysłu.
-Tak i gdzie ją będziemy trzymać?
Widzę że mam do czynienia z głupim i głupszym.- Gdybyś nie mieszkał z matką to moglibyśmy tak zrobić.
-Gdybyśmy nie był moim bratem i nie mieszkał z nami, też byśmy mogli tak zrobić.
-Halo ja tutaj stoję.-Przypomniałam mężczyzną o swojej obecności, ale byli tak zajęci sobą, ze nie zauważyli kiedy podeszła do nas policja i ich słuchała.
-Próba porwania i wyłudzenia pieniędzy. Świetnie. Zapraszam na komisariat.
-Żegnam panów.-Uśmiechnęłam się i wyswobodziłam z mocnego ucisku mężczyzny.
-Panią też zapraszam.-Powiedział niski policjant o blond włosach.
-Ta pani idzie ze mną.-Ni stąd ni zowąd pojawił się Neymar. Chwycił mnie za przedramię, wręczył policjantom łapówkę i odeszliśmy. Myślałam, że coś się stanie bo za łatwo nam poszło,ale od razu wróciliśmy do samochodu Brazylijczyka.
-Co Ty tutaj robiłeś?
-Domyśliłem się.-Powiedział i odpalił silnik.
-Jak mnie znalazłeś?
-Mam sporo znajomych.-Powiedział krótko i się do mnie przybliżył. Pocałował delikatnie w usta i dodał.-Ale nie rób tak nigdy więcej.
Po chwili byliśmy na Camp Nou. Spóźniliśmy się, więc piłkarz musiał robić dwa dodatkowe okrążenia. Na treningu było całkiem zabawnie. Gerard wskakiwał każdemu na plecy. Bartra z Munirem i Neymarem śpiewali, a Messi namawiał mnie, abym przyjechała do niego na grila, bo będzie każdy z Barcy.
-Jedziemy coś zjeść?-Zapytał mnie Neymar po treningu.
-Ee wiesz teraz nie mogę, ale możemy się spotkać po 16.
-A co będziesz robiła?
-Muszę ogarnąć w domu, zrobić zakupy, takie pierdoły.
-Mogę ci pomóc jeśli chcesz.
-Nie trzeba.-Uśmiechnęłam się delikatnie, a chłopak głośnio westchnął.
-Dobra to przyjadę po ciebie.
-Będę czekać.-Dałam mu buziaka w policzek. Chłopak zaczął isć w kierunku wyjścia.
-Nie idziesz?
-Nie. Tata mnie prosił, żebym pogadała z kolesiem, który was dzisiaj trenował.
-Mogę na ciebie poczekać.
-Nie zawracaj sobie mną głowy.
-Cześć.-Powiedział i poszedł dalej. Widziałam jak uśmiech schodzi mu z twarzy, ale nic nie mogę na to poradzić. Musiałam go okłamać. Za nie całe 30 minut muszę być w szkole jazdy.  Mam nadzieję, że zdam prawo-jazdy, a Neymar to zaakceptuje. Wyszłam na zewnątrz. Czekając na Munira zapaliłam papierosa. Zrobiłam sobie zdjęcie na instagrama i facebooka. Dopiero teraz zobaczyłam zdjęcie Neymara ze mną. Dawno nie przeglądałam żadnych portali społecznościowych. Zobaczyłam też zdjęciem dodane właśnie w tej chwili. Ney dodał zdjęcie z fanem. W tej samej chwili podszedł do mnie Hiszpan.
-Stresujesz się?-Zapytał i otworzył mi drzwi samochodu. W tym samym momencie dostałam fleszem po oczach. Szybko zakryłam twarz dłonią.-Nie przyzwyczaiłaś sie jeszcze?-Zapytał odpalając silnik.
-Chyba nigdy się nie przyzwyczaję.-Zaśmiałam się.
-To dziwne.
-Co takiego?
-Przy Neymarze jest pełno paparazzi. Zawsze.-Podkreślił ostatnie słowo.
-My mało razem wychodzimy.-Stwierdziłam.
-Sorry, że o to zapytam, ale czy ty uważasz, że Neymar traktuje wasz związek na poważnie?
-A dlaczego by nie?-Uniosłam się.
-Sam nie wiem. Tak tylko pytam, więc spokojnie.-Zaśmiał się i położył dłoń na moim udzie. Spojrzałam się na swoją nogę i odchrząknęłam. 
-Przepraszam. Nie chciałem, żeby tak to wyszło.-Spiął się.
-Luz.-Szturchnęłam go w ramię. W reszcie drogi na "test" rozmawialiśmy o jutrzejszym grilu u Leo. 

-Zdałam! Udało się!-Krzyknęłam wychodząc z samochodu. Wpadłam napastnikowi w ramiona. Strasznie się cieszyłam. Spełniłam jedno z ważniejszych marzeniem. Teraz tylko ważniejszym jest to, aby Ney nie był zły. Chłopak okręcił mnie wokoło własnej osi i postawił na ziemi. Odsunął się kawałek ode mnie mruknął "znaczy" i niepewnie wystawił rękę abym przybiła mu piątkę. Jestem taka szczęśliwa. Postanowiłam zadzwonić do taty. Pomimo tego, że wraca po jutrze, chcę go poinformować już teraz. Odebrał po pierwszym sygnale.
-Co się stało?-Jego głos był spięty.
-Wyluzuj.-Zaśmiałam się. Słyszałam w słuchawce, jak głośno wypuszcza powietrze.
-A więc dlaczego jesteś taka szczęśliwa.
-Zdałam prawo-jazdy!-Piszczałam.
-To wspaniale. Będziemy musieli to uczcić jak wrócę do domu. 
-Przymusowo.-Uśmiechnęłam się tak szeroko, że chyba bardziej już nie dam rady. Przypadkowo spojrzałam na zegarek piłkarza. Była za piętnaście szesnasta.-Tato muszę już kończyć. Papapa. Kocham cie. Wracaj szybko.-Rozłączyłam się.-Ile zajmie ci odwiezienie mnie do domu?
-Zależy jak ładnie mnie o to poprosisz.
-Munir!
-Ja.
Przybliżyłam się do chłopaka. Dzieliło nas może z pięć centymetrów.
-Zawieź mnie do domu. Już!-Krzyknęłam. Odsunęłam się kawałek. Zrobiłam słodkie oczy.-Proszę.

W domu byłam po 8 minutach. Byłabym później, ale mój kochany kierowca jechał na wszystkich czerwonych światłach. 
-Podziękuje ci później.-Powiedziałam i wysiadłam z samochodu. Pędem weszłam do domu. Od razu zaczęłam sprzątać. W salonie podniosłam poduszki z podłogi. Byle jak ułożyłam płyty z filmami i popędziłam do kuchni. Zegarek pokazywał 15:58. Wszystkie naczynia włożyłam do zmywarki, a w domu rozbrzmiał się dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi. W progu stał zdyszany Neymar.
-Znowu cie gonią?
-Nie. Śpieszyłem się do ciebie.-Uśmiechnął się.
-A co z samochodem?
-Pożyczyłem kumplowi.
-Masz dwa samochody o ile się nie mylę.-Zmróżyłam oczy.
-Drugi na warsztacie, ale chyba nie będziemy gadać w drzwiach.-Zaśmiał się, a ja zaprosiłam go do środka. Poszliśmy do salonu. Na pierwszy rzut nie widać bałaganu, ale zdaje mi się, że trochę tu posiedzimy. Chciałam się zapytać czy chce coś do picia, ale przypomniało mi się, że nie zrobiłam zakupów.
-Ej Ney chcesz iść na zakupy?
-Mam inne wyjcie?
-Możesz tu na mnie poczekać. 
-Siedzenie samemu w domu czy pójście do sklepu z przepiękną dziewczyną. Hmm ciężki wybór.
-No jakbyś ze mną poszedł to może byś miał później jakąś niespodziankę.-Spojrzałam na niego i podciągnęłam koszulkę do góry, tak, że odkryła mi cały brzuch.
-Otwierajcie drzwi. Neymar nadchodzi.-Zaśmialiśmy się równocześnie i poszliśmy na zakupy.

Po powrocie do domu zrobiliśmy sobie kisiel i karmiliśmy się nim nawzajem. W sumie było by fajne gdybyśmy nie mieli zakrytych oczy. Już po kilku minutach miałam na sobie różową maź i się kleiłam, oczywiście nie byłam dłużna i Neymar też był cały ufafluniony kiślem. Po "zabawie" poszliśmy wziąć wspólny prysznic. Następnie obejrzeliśmy jakiś film i po godzinie 21 Neymar wrócił do siebie. Po jego wyjściu poszłam do swojej sypialni. Wzięłam fajki i wyszłam na balkon. Zadzwoniłam do Munira. Gadaliśmy ponad godzinę. Podziękowałam mu za to, że pomógł mi zdać prawko. Umówiliśmy się, że jutro pojedziemy kupić motor i weźmiemy ze sobą Neymara i ogólnie rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Przed snem dostałam jeszcze sms'a od mojego chłopaka.
"Kolorowych snów księżniczko." odpisałam mu i poszłam spać. Śniłam o nas.

*******************
Dzień dobry wszystkim. :))
Jak podobał się rozdział? Ciekawe co zrobi Neymar jak dowie sie o zdaniu prawo-jady przed jego dziewczynę :D Kochani tak w ogóle to jest was ostatnio mało. Mam nadzieję, że dlatego, że macie szkołę, tak wgl to trzymam kciuki za wszystkich trzecioklasistów, aby dostali się do wybranych szkół :)) Zachęcam do komentowania.
15 KOMENTARZY=20 ROZDZIAŁ powodzenia <3

sobota, 16 kwietnia 2016

18."Gonią mnie jacyś faceci."

Cały ten tydzień spędziłam z Munirem, który uczył mnie jeździć oraz Kamilem i Tomem. Kamil jest zdecydowanie lepszym tancerzem ode mnie, więc w studiu spędzam teraz dwa razy więcej czasu niż powinnam. 
Dzisiaj powinnam lecieć do Anglii ponieważ moja kuzynka ma jutro ślub, ale od kłótni z Neymarem popadłam w melancholię i nie chce aby mój nastrój psuł innym zabawę. Jedzie tylko tata. Uzgodniliśmy, że Luis powie Marcie, że mam jakąś grypę i nie mogłam przylecieć. 
Wstałam z łóżka.  Wybrałam ubranie na dziś i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam, umalowałam i podkręciłam końcówki włosów, następnie zeszłam do kuchni w której siedział tata. Dopiero teraz spostrzegłam, że tata codziennie rano pije kawę w kubku, gdzie jest zdjęcie moje, mamy i jego. Pewnie jutro się spotkają, bo Marta zaprasza wszystkich ludzi jakich zna. Tak było od zawsze. Kiedy miała osiem lat zaprosiła wszystkie osoby z placu zabaw. Na swoją szesnastkę zaprosiła każdą osobę, że szkoły, a teraz pewnie zaprosiła wszystkich ludzi, których zdążyła poznać przed dwadzieścia-dwa lata. 
-Za ile jedziemy?-Zapytałam i podeszłam do lodówki. Tak jak myślałam. Była prawie pusta. Wyciągnęłam z niej jogurt truskawkowy i zaczęłam go jeść.
-Jednak jedziesz?
-Nie, ale pojadę z tobą na lotnisko.-Odpowiedziałam i jadłam dalej. Tata upił łyk kawy. Odłożył gazetę na bok i spojrzał się na mnie.
-Myślę, że nie powinnaś zostać sama w domu. 
-Dlaczego? Jestem dorosła, umiem o siebie zadbać.-Mówiąc to, czułam się jak nastolatka, której rodzice nie mogą wyjść nigdzie na noc, bo ona ma dopiero naście lat.
-Spokojnie. To nie tak, że ci nie ufam. Po prostu ostatnio jesteś smutna i się o ciebie martwię. Nic mi nie mówisz. Jak rano wychodzisz, tak wracasz po ciszy nocnej do domu, idziesz do swojego pokoju i koło się zamyka.
-Tata wszystko jest w porządku. Nie martw się o mnie. Nie ma mnie w domu, bo wiesz jak ciężko trenuje. Z resztą poznaje w studiu nowe osoby i spędzamy sporo czasu razem, a gdy przychodzę do domu jestem totalnie zmęczona.-Oczywiście, że skłamałam. Fakt w studio poznaje sporo osób, ale nie spędzam z nimi dużo czasu. Przecież nie powiem tacie, że ucze się jeździć, ej a w sumie to czemu nie?
-No dobrze. Mam nadzieję, że to prawda, a teraz chodźmy bo za niedługo mam samolot. 
W samochodzie opowiadamy sobie kawały, śpiewamy, tak jakby zapomnieliśmy o rannej rozmowie.
-A właśnie Olu. Mogłabyś przychodzić na treningi do chłopaków, a jak wrócę to zdasz mi relacje, bo wiesz, trenerzy nie powiedzą mi kto się obijał, tylko będą ich wszystkich wychwalać. 
-Yes ser.-Zasalutowałam i wybuchnęłam śmiechem.

Po odprawie taty zamówiłam taksówkę i pojechałam do centrum handlowego. Najpierw poszłam do fryzjera, aby podciął mi końcówki. Następnie udałam się do kosmetyczki, która zrobiła mi wspaniałe paznokcie i poszłam na zakupy. Kupiłam dwie bluzy, kilka koszulek i spodnie. Następnie poszłam do sklepu dziecięcego ponieważ niedługo do Neymara ma przyjechać Davi. Kupiłam maluchowi samochód, w którym będzie mógł jeździć i białego pluszowego misia. Wychodząc ze sklepu podszedł do mnie wysoki mężczyzna o ciemnych włosach i na oko dwudniowym zaroście. W dłoni trzymał mikrofon, a za nim stał trochę niższy mężczyzna z dużą ilością tatuaży i kolczyków. 
-Mogę zająć pani chwilę?
-Oczywiście.-Uśmiechnęłam się do mężczyzny i poszliśmy usiąść na ławkę.
-A więc, jest pani narzeczoną Neymara, tak?
-Jesteśmy blisko, ale nie jestem jego narzeczoną.
-Planujecie dziecko?
-Planuje pan kupić mózg?
-Widzę, że pan da Silva lubi kobiety z charakterkiem.-Spojrzałam na niego wzrokiem, który mówił, żeby przeżyć, trzeba odsunąć sie ode mnie na minimum 5 metrów. Mężczyzna odchrząknął i zadał kolejne pytania. Na każde odpowiedziałam wymijająco i poszłam na dalsze zakupy. W kolejce do kasy wpadłam na średniego wzrostu dobrze zbudowanego mężczyznę.
-Co ty robisz?-Krzyknął na mnie i odepchnął mnie do tylu. Prawie upadłam.-Nie nauczyli cie chodzić czy masz tak pusto w głowie, że zapomniałaś.-Nie dokończył ponieważ ktoś za nim stanął i popukał go w ramię.
-Kolego masz jakiś problem?-Zapytał mój wybawca.
-Nie.-Zgarbił się.-Chciałem tylko no wiesz no-Jąkał się.
-Znęcanie się nad mniejszymi od siebie nie zrobi z ciebie bad boy'a.-Powiedział i wszedł w niego z bara. Podszedł do mnie.-Wszystko w porządku?-Zapytał Brazylijczyk i lekko się uśmiechnął.
-Jest dobrze.-Podniosłam głowę i wróciłam do kolejki. Chłopak stał jakby przykleił się do podłogi i gapił się na mnie.-A zapomniałabym.-Podeszłam do niego.-Dziękuję-Powiedziałam i spojrzałam w jego śliczne czekoladowe oczy. Mogłabym w nich utonąć, ale mam swój honor i udam, że jego oczy nie są moim zatraceniem. 

Siedziałam w domu i oglądałam film. Za oknem było już dosyć ciemno więc poszłam się myć. Po około godzinie wyszłam z łazienki i wróciłam do salonu. Obejrzałam jakiś romantyczny film i usnęłam. Około 3 w nocy obudziło mnie pukanie do drzwi. Szybko podniosłam się z rogówki i je otworzyłam. W progu stał Neymar. Był zdyszany. Pewnie biegł. 
-Neymar jest środek nocy. Normalni ludzie o tej porze śpią.-Wysyczałam i chciałam zamknąć drzwi, ale przytrzymał je ręką.
-Możemy porozmawiać?
Odeszłam od drzwi i wróciłam do salonu. Okryłam się kocem i włączyłam telewizor. 
-Wyłącz go.-Rozkazał mi, a sam zgasił światło. Wykonałam jego polecenie i czekałam na jego ruch. 
-Gonią mnie jacyś faceci.
-Dlaczego?-krzyknęłam. Chłopak położył mi palec na ustach.
-Graliśmy w pokera i stracili sporo kasy. Teraz chcą żebym im ją oddał.
-To oddaj. Kasy masz pod dostatkiem.-Stwierdziłam i wstałam z kanapy. 
-Ale tu nie chodzi o to. Wygrałem to uczciwie, więc jest moja. Z resztą te pieniądze nie idą dla mnie, tylko na osoby, które naprawdę ją potrzebują.
-Jesteś nienormalny.-Powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, od razu za mną wszedł tutaj piłkarz.
-Mogę zostać na noc?
-Jeżeli musisz.-Wymamrotałam i włączyłam światło. Neymar je zgasił. Ja zapaliłam, a on znów zgasił.-Bez przesady, chyba mam prawo mieć zapalone światło we własnym domu.
Nie pokazywałam tego, ale cholernie się bałam, przecież teraz ktoś może obserwować ten dom. Jednak ktoś musi zachować zimną krew, przynajmniej żeby było widać to z zewnątrz.-Czemu nie zadzwonisz na policję?-Zapytałam.
-Zaraz cały świat się tak to dowie, że Neymar boi się kolesi z którymi gra w pokera.
-Neymar?
-Tak?
-To jest nielegalne? 
-Może trochę.-Wyszeptał prawie nie słyszalnie i usiadł na moim łóżku. Twarz schował w dłonie. 
Jestem cholernie na niego zła. Po co koleś który ma kupe kasy ze swojej pasji, zarabia ją jeszcze nie legalnie. Muszę coś z tym zrobić.
-Ile przegrali?
-Trzy tysiące. Cztery. Nie wiem.
-Jak często sie spotykacie?
-Raz na dwa tygodnie.
-Neymar.-Zmierzyłam go wzrokiem.
-No dobra, co drugi dzień, ale więcej nic ci nie powiem.
-Nie masz innego wyjścia.
-Nie mogę ci powiedzieć.
Już więcej dzisiaj nie rozmawialiśmy. Neymar usnął na moim łóżku. Poczekałam z pół godziny, aby być pewna, że na pewno śpi i zabrałam mu telefon. Miał kilka nie przeczytanych wiadomości. Jedna była od Suzan, druga od taty, a reszta z numeru, którego nie miał zapisanego w kontaktach. Przejrzałam wszystkie sms'y i bez cienia wątpliwości wiedziałam, że to numer mężczyzn, którzy chcą odzyskać pieniądze. Zapisałam sobie ich numer w swoich telefonie, ponieważ wpadłam na pewien pomysł i poszłam spać. 

Obudziłam się o godzinie 9. W salonie leżała bluza Neymara. Musiał ją zdjąć, gdy siedzieliśmy w ciemności. Weszłam na górę, piłkarz jeszcze spał. Wyciągnęłam z szafy ubranie i poszłam się wykąpać. Wyszykowana wyszłam z domu zakończyć głupie zabawy Neymara.

*************************
Witam moich kochanych czytelników. Co myślicie o tym rozdziale? Ja osobiście uważam, że mi nie wyszedł. Wiecie może na jaki pomysł wpadła Ola? Ten pomysł z pokerem i ogólnie to zamieszanie wpadło mi do głowy podczas pisania rozdziału i nie wiem czy to ma sens.
komentujesz=motywujesz
13 KOMENTARZY=19 ROZDZIAŁ
Jeżeli dacie radę do poniedziałku to postaram się dodać rozdział tego samego dnia bądź w środę wieczorem. Miłego weekendu wszystkich :*

sobota, 9 kwietnia 2016

17."Dach!"

-Neymar nic się nie stało, mówiłam ci już, że-Powiedziałam wchodząc do pokoju, ale nagle się zamknęłam. W pokoju stał ktoś zupełnie inny. Teraz przypomniało mi się, co powiedział tata "musisz coś z tym zrobić." Czy chciał mi powiedzieć, że mam to wszystko zakończyć?-Co ty tutaj robisz?
-Przyleciałem do ciebie. Cały czas o tobie myślałem.
-Z nami koniec.-Powiedziałam szorstko. Nie chce go ranić, bo to naprawdę wspaniały chłopak, ale kocham Neymara. Do Arona już nic nie czuje. W sumie kogo chce oszukać. Nigdy nic do niego nie czułam. Muszę jak najszybciej się go pozbyć, żeby Ney o niczym się nie dowiedział.-Aron musisz już iść.
-Zostawiłem dla ciebie rodzinę, przyjaciół, motocross, a ty teraz mi mówisz, że to koniec.
-Możemy zostać przyjaciółmi.-Wyszeptałam i podeszłam do niego bliżej.
-Nie możemy. Ola zrozum ja cie kocham.
-Ale ja kocham kogoś innego.-Nie mogłam mu spojrzeć w oczy. Chce to zakończyć, ale nie potrafię. Moje słowa pewnie bardzo go ranią. Chce żeby został moim przyjacielem, żeby każde z nas ułożyło sobie życie z kimś innym.
-Nie mów tak. To nie prawda.
Na moje może i szczęście w domu rozbrzmiewa się dźwięk dzwonka. Słyszę jak tata wita się z Neymarem i nieruchomieje. Zaraz po tym słyszę jak jeden z mężczyzn wchodzi po schodach. Idzie w kierunku mojego pokoju. W tym samym momencie dosłownie rzuca się na mnie Anglik, a w progu pojawia się mój chłopak. Widzę jak uśmiech schodzi mu z twarzy. Róże wypadają mu z rąk, szepcze "miłej zabawy" i jedyne co usłyszałam to trzask wejściowych drzwi.
Było mi cholernie przykro. Odepchnęłam od siebie Arona, uderzyłam go w twarz i wybiegłam z pokoju. Wiem, że nie mam szans na dogonienie Neymara, ale muszę mu to wszystko wyjaśnić. Zaczynam biec w kierunku jego domu. Na ulicy jest całkowicie ciemno. Co jakiś czas światła samochodów jadących znad przeciwka oświetlają mi drogę. Naglę słyszę pisk opon, biegnę dalej, dostrzegam zderzony samochód z drzewem. Nogi robią mi się jak z waty, a serce bije jeszcze szybciej niż podczas biegu. Ręce zaczynają mi się trząść, a łzy napływają do oczy. W głębi duszy błagam Boga o cud. Ni stąd ni zowąd wkoło samochodu zrobił się tłok. No proszę, więc nocne i puste ulice Barcelony, wcale nie są takie puste. Gdy nogi były sprawne do użytku przeciskam się przez tłum ludzi, dwoje lekarzy i kamień spada mi z serca, gdy zobaczyłam rejestracje samochodową. Mogłam więc biec dalej. Na oko zostało mi jeszcze z 10 minut, więc wysiliłam swoje małe mięśnie i do celu dobiegłam w połowę czasu, który zakładałam. Światła w domu Brazylijczyka są po zapalane. Wchodzę na posesje, pukam do drzwi, ale zobaczyłam, że są otwarte. Weszłam powoli do środka jednak nikogo tam nie zastałam. Usiadłam na kanapie i myślę, gdzie może być mój chłopak.
-Dach!-Krzyknęłam i wyszłam z domu. Zamówiłam taksówkę i na miejscu byłam po jakiś 20 minutach. Zapłaciłam kierowcy i pędem wbiegłam na dach wieżowca. Tak jak myślałam. Piłkarz był tutaj. Stał na krawędzi, ale widać było po nim, że nie chciał zrobić niczego głupiego. Stał stabilnie. Pięści miał zaciśnięte.
-Wiedziałam, że cie tu znajdę.-Wyszeptałam piłkarzowi do ucha.
-Nikt cie tu nie zapraszał.
-Tego kolesia u mnie w domu też nikt nie zapraszał.
-Całowaliście się. Jakbym nie przyszedł do ciebie byś się z nim przespała.
-Uważasz mnie za dziewkę?-Zapytałam ze łzami w oczach.
-Nie. Wiem.-Każde słowo, mówił dobitnie.
Fajnie wiedzieć.-Odwróciłam się od chłopaka i zaczęłam od niego odchodzić. Przyszłam tu, żeby mu wszystko wyjaśnić, ale najwyraźniej tak musiało być. Oboje zostaliśmy zranieni. Do domu wróciłam cala zapłakana.

Perspektywa Neymara.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Może Ola zrobiła to specjalnie. Chciała się odwdzięczyć za tamtą dziewczynę, którą spotkała w moim. Nie znam tego kolesia z którym całowała się Olka, ale jak go spotkam to obiecuję, że będzie dużo krwi, Jestem zły na nią, na niego, ale też na samego siebie. Co mnie podkusiło żeby zadzwonić po Vik. Po co jechałem do domu mojego trenera, aby przepraszać jego córkę, za to, że spędzałem czas z ważną dla mnie osobą. W ogóle po co pakowałem się w związek z Olką?

****************
Witam wszystkich serdecznie. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał :)) Jak myślicie związek Oli i Neymara przetrwa czy raczej się rozpadnie? 
Zachęcam to komentowania i podpisywania się pod komentarzami.
Miłego weekendu i do następnego rozdziału 
13 KOMENTARZY= 18 ROZDZIAŁ powodzenia <3

niedziela, 3 kwietnia 2016

16."Przyszliśmy cię odwiedzić, ale masz już gościa."

Jeżeli powiedziałam, że szalonym było wejście na drzewo i wykrzyczenie całemu światu, że kocha się mało-late. No cóż odwołuje te słowa.
Aktualnie stoję na dachu wieżowca. Podziwiam piękną Barcelonę u boku najwspanialszego mężczyzny na świecie. Za nami jest rozłożony koc, a koszyk piknikowy czeka aż go opróżnimy.
-Jak ci się tutaj podoba?
-Jest pięknie.-Przytuliłam chłopaka i poczułam mocny zapach jego perfum.
-Ciesze się, że ci się podoba.-Uśmiechnął się i zaprzał w dal. Jego oczy już nie błyszczały. Stały się smutne.
-Może coś zjemy?-Zapytałam i poszłam usiąść na koc. Zjadłam truskawkę i czekałam aż Ney tutaj przyjdzie.-Jak znalazłeś to miejsce?-Zapytałam gdy piłkarz w końcu raczył się do mnie dosiąść.
-Kiedyś często tu bywałem.
-Sam?
-Tak. Jesteś pierwszą dziewczyną, którą tutaj przyprowadziłem.
-Kochany.-Posłałam mu promienny uśmiech i zjadłam kolejną truskawkę.-Dlaczego na; mnie nie patrzysz?
-Przepraszam.-Pokiwał głową i spojrzał mi prosto w oczy.
-Tak lepiej.
Randka z Neymarem była wspaniała. Dużo się śmialiśmy, ale wydawał się jakiś niedostępny. Szybko zmieniał temat i nie zwracał uwagi na swoje słowa. Rozmawiał chaotycznie albo bo dłuższej chwili. Oprócz tego czułam się z nim dobrze. Zaimponowało mi to, że pofatygował się aby takie coś przyrządzić i jestem pierwszą osobą która tutaj z nim była. Po udanej randce pojechaliśmy do jego domu i poszliśmy spać. Serio byliśmy tak zmęczeni, że usnęliśmy przytuleni do siebie od razu po wykąpaniu się.

Rano zostawiłam Neymarowi karteczkę, która leżała na telefonie i pojechałam do swojego domu. Musiałam się przygotować ponieważ za kilka dni idę na egzamin na prawo-jazdy. Dzisiaj umówiłam się z Munirem. Zgodził się, aby całe jego życie przeleciało mu przed oczami. Krócej, będzie mnie uczył jeździć.
W domu byłam o godzinie 8:30. Poszłam się wykąpać i ubrałam w czyste ubranie. Zrobiłam delikatny makijaż i wyprostowałam włosy. Zadzwoniłam po taksówkę i już o godzinie 9:02 byłam przed domem Hiszpana.
-Dzień dobry.-Krzyknęłam na cały dom i poszłam do sypialni napastnika.-Wstawaj.-Weszłam do pokoju i odsłoniłam żaluzje.-Kto rano wstaje temu pan Bóg daje.-Otworzyłam balkon aby trochę świeżego powietrza weszło do pomieszczenia i usiadłam na łóżku przyjaciela.
-Dał mi mały, głośny budzik.-Uśmiechnął się.
-Dziena.-Zaśmiałam się i wstałam.-Masz pół godziny, jak się nie wyrobisz biorę kluczyli od samochodu i jadę sama.
-Nie pozwolę ci jeździć samej.-Wstał szybko z łóżka.-Szkoda samochodu.
-Aha. Dzięki.-Odwróciłam się i wyszłam z pokoju.-Za to nie dostaniesz śniadania.-Krzyknęłam i zeszłam na dół. Przyszykowałam nam kawy i napastnikowi zrobiłam kilka tostów. Po śniadaniu wyjechaliśmy na mniej ruchliwe ulice Barcelony gdzie miałam nauczyć się jeździć. Po paru godzinach wróciliśmy na posesje piłkarza i postanowiliśmy zamówić sobie pizze. Zjedliśmy, obejrzeliśmy film i postanowiliśmy odwiedzić mojego chłopaka.
-Tylko nie mów nic Neymarowi.
-Spokojnie.-Uśmiechnął się przyjacielsko i weszliśmy do domu Brazylijczyka. W salonie zastaliśmy niekomfortową sytuacje. Znaczy niekomfortową dla mnie i Neymara. Siedział z wódką i obcą mi dziewczyną w salonie. Zatrzymałam się w progu, a uśmiech zszedł mi z twarzy. Dziewczyna była przytulona do mojego chłopaka, a jego ręka ją obejmowała.
-Stary co tu się dzieje?-Zaczął Munir, bo chyba zauważył, że mnie zatkało.
-Nic się nie dzieje.-Parsknął.-Co wy tutaj robicie?
-Przyszliśmy cię odwiedzić, ale masz już gościa.-Odpowiedziałam i odwróciłam się w kierunku drzwi.-Cześć.
-Nie Ola zaczekaj!-Poderwał się z kanapy i podbiegł do mnie.-To nie tak jak myślisz.
-A skąd wiesz co myślę?-Zapytałam powstrzymując łzy.
-Nie zdradzam cie. Ta dziewczyna to-Przerwałam mu
-Nic nie mów. Ona mnie nie interesuje, a ty jesteś już dorosły. Wiesz co robisz. Wychodzę, bo nie chce mi przeszkadzać, a nie dlatego, że się obraziłam, czy nie chce cie już znać. Masz prawo mieć koleżanki, a wódka jest dla ludzi.-Stwierdziłam i wyszłam z domu. Poszłam do siebie. Wzięłam torbę treningową, wrzuciłam tam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam do studia.
Byłam w nim sama do samego zamknięcia. Pod koniec przyszedł Kamil. Potrenowaliśmy razem, a następnie chłopak odwiózł mnie do domu. Podziękowałam mu i umówiliśmy się na jutro. Od razu przypomniało mi się, abym zadzwoniła do Munira i również umówiła się na jutro. Tym razem na jazdę na motorze. Weszłam do domu i chciałam iść na górę, lecz tata mnie zatrzymał.
-W pokoju ktoś na ciebie czeka.
-Neymar?
-Nie. Myślę, że nie będziesz zadowolona z obecności tej osoby, ale musisz coś z tym zrobić.-Powiedział i wrócił do czytanie książki. Pomimo tego, że zaprzeczył ja wiem, że jest tam Neymar. Pewnie chce mi wytłumaczyć dzisiejsze zajście, ale ja naprawdę nie jestem na niego zła. Fakt, zrobiło mi się smutno, ale przecież, każdy ma prawo do spędzania swojego wolnego czasu z ludźmi, którymi ma ochotę.
-Neymar nic się nie stało, mówiłam ci już, że.-Powiedziałam wchodząc do pokoju, ale nagle się zamknęłam. W pokoju stał ktoś zupełnie inny. Teraz przypomniało mi się, co powiedział tata "musisz coś z tym zrobić." Czy chciał mi powiedzieć, że mam to zakończyć?

******
Witam moich kochanych czytelników. Jak się podobał rozdział? Wiecie kto jest w pokoju Oli?
Przepraszam za wszelkie błędy w rozdziale oraz za to, że długo nie było rozdziału.
12 KOMENTARZY=17 ROZDZIAŁ 
Miłego dnia/popołudnia/wieczoru.
Do następnego wpisu :*