piątek, 20 listopada 2015

3."Ty i Ney?"

12.01 SOBOTA
Obudził mnie głos taty. Otworzyłam jedno oko aby sprawdzić jaki ma humor i zakryłam głowę kołdrą. Luis zaczął się śmiać i ściągnął ze mnie całą kołdrę.
-Nie żyjesz.-Wymamrotałam i zaczęłam biec za tatą, który postawił na ucieczkę. Ganialiśmy się po całym domu, aż w końcu wspaniałomyślny trener Barcelony wybiegł do ogrodu...Ja nie zdążyłam wyhamować i wpadłam do basenu... Tata wpadł w śmiech, ja za nim.-Może pomógłbyś mi wyjść, co?
-Zastanowię się.-Powiedział pełen radości i wyciągnął rękę w moją stronę. To dziwne, że nie spodziewał się mojego ruchu... Z wielkim pluskiem wpadł do basenu i tam dalej się wygłupialiśmy.
-Wiesz co tato?
-Co?
-Punktujesz.-Puściłam mu oczko i zaczęłam podtapiać. W basenie spędziliśmy sporo czasu. Tak, to musiało być dziwne, dwie osoby w ubraniach z czego jedna w piżamie wygłupiają się rano w basenie.
Po basenie poszłam się ogarnąć. Ubrałam się i umalowałam. Zeszłam do kuchni, gdzie tata szykował śniadanie, a zegarek pokazywał godzinę 10:12. Po posiłku poszłam do pokoju. Musiałam troszkę potrenować układ. Włączyłam muzykę i "udałam się" do swojego świata. W pokoju przesiedziałam kilka godzin. Zeszłam na dół. Luis sprawdzał coś w papierach, a ja postanowiłam iść na spacer. Wróciłam na górę wrzuciłam do plecaka fajki, portfel oraz książkę. Zeszłam na dół i założyłam buty.
-Wychodzę.-Krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi. Postanowiłam iść do parku. W sumie to znalazłam go przez przypadek niedaleko mojego domu. Usiadłam na ławce, wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. Czytałam do puki ktoś mi nie przeszkodził. Nie dosiadł się obok i zaczął gadać niby sam do siebie.  Wstałam i usiadłam dwie ławki dalej. Mężczyzna w kapturze i okularami zrobił to samo.
-Przepraszam, ale co pan ode mnie chce?-Zapytałam lekko przestraszonym głosem i przysunęłam się na skraj ławki. W odpowiedzi dostałam tylko sporo nie opanowanego śmiechu.-Kurde kim ty jesteś?
Obcy zdjął okulary i posłał mi promienny uśmiech.-Munir?
-A kto inny?-Zaśmiał się.
-A skąd wiedziałeś gdzie jestem?
-Szedłem parkiem i się rozglądałem. W pewnym momencie wpadła mi w oko dziewczyna w różowych włosach,a znam tylko jedną taką.
-Wiśniowych.-Poprawiłam go.
-No jak kto lubi.Co czytasz?-Wyrwał mi książkę z ręki.
-Książkę.
-O?
-Przeczytaj.-Uśmiechnęłam się sztucznie do chłopaka. -O miłość.-Odpowiedziałam
-A czytasz o twojej przyszłości z Neymarem.-Zaśmiał sie.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne...Mogę książkę?-Zapytałam i odebrałam swoją własność. Schowałam ją do plecaka i wyciągnęłam papierosy. Podpaliłam jednego a paczkę wrzuciłam do plecaka.
-Palisz?-Zapytał zdziwiony.
-Nie widać?
-Eh...Co tak momentalnie zrobiłaś się taka oschła?
-A przepraszam...Czasami tak mam...Wybacz-Uśmiechnęłam się nie pewnie.
-To dlatego, że powiedziałem ty i Ney?
-Nie tym się nie przejmuje. Często jest tak, że ktoś na siłę chce mnie z kimś zeswatać i no...
-No dobra, to wybaczam. I chyba mam się do tego przyzwyczaić, co?
-Dobrze by było.-Powiedziałam i zaczęłam robić kółeczka z dymu.
-Idziemy się przejść?-Zapytał.
-Pewnie.-Wstałam. Chłopak objął mnie ramieniem i szliśmy. Wygłupialiśmy się, poszliśmy na kawę. Chciałam za siebie zapłacić, ale chłopak mi na to nie pozwolił. Około południa poszliśmy do niego, do domu. Tak, Munir jest taki kochany i zaprosił mnie na spóźniony obiad. Poznałam jego dziewczynę Ainho*. Jest bardzo sympatyczna i wspaniale gotuje. Po posiłku obejrzeliśmy film. Był to jakiś romans. Podobał mi się, jednak brakowało mi kogoś obok, a oni? Oni super ze sobą wyglądają. Dobrze się dobrali.
Około godziny 21 Munir i Ainho odprowadzili mnie do domu. Pożegnałam się z nimi i weszłam do środka. Taty na dole nie było, więc udałam się do jego sypialni. Spał.
-Nie będę go budzić.-Pomyślałam i udałam się do swojego pokoju. Nie czułam się zmęczona. Wręcz przeciwnie, miałam w sobie mnóstwo energii. Postanowiłam iść na imprezę. Poprawiłam makijaż. Przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia. Zadzwoniłam po taksówkę i poprosiłam, aby kierowca zawiozła mnie do jakiegoś fajnego klubu. Na miejscu byłam po kilkunastu minutach. Zapłaciłam mężczyźnie i wyszłam z samochodu. Weszłam do pomieszczenia w którym było mnóstwo ludzi. Dużo ludzi? Czytaj: dobra zabawa. Przedostałam się do baru. Zamówiłam trunk i rozglądałam się po sali. Wzrok padł na przystojnego chłopaka w białej koszuli. Po chwili nasze spojrzenia się spotkały. Specjalnie spuściłam wzrok. Chłopak do mnie doszedł. Pogadaliśmy chwilę. Dowiedziałam się, że ma na imię Igor. Tak jest polakiem, studentem filologi. I tak naprawdę znałam go już wcześniej. Powiedział, że był kapitanem szkolnej drużyny w piłce nożnej. W końcu go sobie przypomniałam. Podobał mi się, jednak dzień przed spotkaniem się z nim, mama oznajmiła, że przeprowadzamy się do Dani i tyle co Igor był moim przyszłym chłopakiem,
Bawiłam się z nim na imprezie doskonale. Lekko zmęczona poszłam do loży gdzie spotkałam Neymara? Uśmiechnęłam się do chłopaka i usiadłam obok niego.
-Pięknie wyglądasz.-Skomplementował mnie. W sumie zdążyłam wyrobić sobie dobrą samoocenę, ale komplement z ust tak wspaniałego piłkarza podoba mi się. Hmm bardziej się nim dowartościowywałam niż komplementem od każdego chłopaka stąd.
-A dziękuje, ty też nieźle wyglądasz.-Posłałam mu promienny i szczery uśmiech zamówiłam jakiegoś tam trunka. Posiedzieliśmy, potańczyliśmy i strasznie dużo przy tym piliśmy. Po godzinie 4 byłam wykończona. Nie mogłam utrzymać się na nogach. Pojechałam do domu Brazylijczyka i tam usnęłam. Mam nadzieję, że było spokojnie.

13.01 NIEDZIELA.
Obudziłam się. Obok spał Brazylijczyk. Rozejrzałam się po pokoju. Porządek. Spojrzałam na siebie. Duża koszulka i czerwona bielizna. Kamień spadł mi z serca. Nie mogłam wstać ponieważ Brazylijczyk miał na mnie położoną nogę. Nie chciałam go budzić. Na szczęście obudził się chwile po mnie. 
-Dzień dobry.-Powiedziałam i teraz mogłam zdjąć nogę piłkarza z siebie.
-No mam nadzieję, że będzie dobry.-Spojrzał co robię.-A przepraszam.
-Nie masz za co.-Zaśmiałam się i wstałam-Głupim było by pytanie czy masz jakieś damski ciuchy, nie?
-Nie.-Powiedział, a ja spojrzałam na niego wzrokiem."Proszę, nie mów, że kupujesz ciuchy dziewczyną, które zaliczasz i wystawiasz za drzwi". Tak wiem, mów wzrok mówi bardzo dużo. Ale wiecie co? Neymar chyba go zrozumiał, bo pokręcił przecząco głową, zaśmiał się i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z bielizną i ze spodniami, a ze swojej szafy wyciągnął koszulkę.
-Masz, na pewno ci się spodoba.-Zaśmiał się i wręczył mi ubranie. Wskazał ręką gdzie jest łazienka. Poszłam się ogarnąć, tylko problem, że nie mam kosmetyków. Zaklnęłam, zasłoniłam twarz rękoma i wyszłam z łazienki.
-Ney, bo wiesz no-Przerwałam-Jeśli miałeś damskie ubranie, to może masz kosmetyki.-Zapytałam, bardziej to stwierdziłam ale cii.
-No mam.
-A dasz?
-A dam.-Wziął mnie za rękę i zaprowadził do innego pokoju. Ja spuściłam głowę, która nadal była zasłonięta ręką. Dostałam to, o co prosiłam i do końca się wyszykowałam. Zeszłam na dół ponieważ usłyszałam stamtąd muzykę. W kuchni był Neymar. W samych bermudach przygotowywał kawę, której tak bardzo uwielbiam zapach. Wspólnie ją wypiliśmy, porozmawialiśmy troszkę. Nastała pora obiadowa.
-No to ja się chyba będę już zbierała.-Powiedziałam.
-Nie zjesz ze mną obiadu?
-Z miłą chęcią bym zjadła, ale pewnie tata się nie pokoi. Muszę iść.-Wstałam i zaczęłam iść w stronę wyjścia.-Bardzo ci dziękuję za dzisiaj no i za wczorajszą imprezę. Świetnie się bawiłam.-Posłałam mu uśmiech.
-Ja też.-Odwzajemnił mój gest.-Może cię podwieźć?
-Nie trzeba. Przejdę się.-Powiedziałam, pożegnałam się z chłopakiem i wyszłam.

*
Resztę dnia przesiedziałam w domu. Zjadłam z tatą obiad. Powiedziałam dlaczego mnie nie było w domu i graliśmy na xboxie. Miło spędziłam z nim czas. Około 20 postanowiliśmy iść na plaże. Chodziliśmy brzegiem morza. Luis opowiadał jak to poznał się z mamą. Ona nigdy nie lubiła poruszać tego tematu. Może brakowało jej taty? Może chciała do niego wrócić? No cóż mam nadzieje, że jest teraz szczęśliwa, nie ważne z kim. Później poszliśmy do baru. Wypiliśmy po piwie, no dobra dwóch. Zrobiliśmy sobie selfie, które wstawiłam na Fb, Ig, Tt i Aska. Wszędzie z dopiskiem:
"Hej tato. :)
W końcu razem <3"
Po piwie poszliśmy do domu. Obejrzeliśmy jakiś horror i poszliśmy do swoich pokoi. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu postanowiłam iść się umyć. Po wyszykowaniu się do snu wyszłam na balkon z kartką, długopisem i fajkami. Podpaliłam papierosa. Zaciągłam się, napisałam coś na kartce, co opisywało mój nastrój, dzień. Wróciłam do środka, kartkę zgniotłam, wyrzuciłam do kosza. Położyłam się i od razu usnęłam.

*************
No to mamy kolejny rozdział :)
Jak się podoba?
Kochani zajrzyjcie do postu "Bohaterzy" Troszkę tam pozmieniałam :P
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać xd
Jeżeli macie jakieś pomysły to piszcie!! 
I chciałabym również aby kochane anonimy się podpisywały. Nie zmuszam, ale było by fajnie :))
8 komentarzy = 4 rozdział !!!
Powodzenia ;*
Do następnego wpisu kochani :))

niedziela, 1 listopada 2015

2."Żyj tak, aby nikt później przez ciebie nie płakał."

11.01
Obudziłam się dosyć wcześnie. Zegarek pokazywał godzinę 8:15. Mieszkając z mamą wstawałam około godziny 11-12. Myślę jednak, że takie ranne wstawanie może być fajne. Można iść sobie pobiegać po nie zatłoczonych alejkach w parku. Nie mieć już pół dnia za sobą...No to chyba, mam plan na siebie i swoje nowe życie.
Wstałam z łóżka i wyciągnęłam sobie z walizki ubranie. Poszłam do łazienki się umyć i zrobić makijaż.Maluje się od dawna, jak byłam małą dziewczynką uczyła mnie tego mama. Zawsze dbała o mój wygląd, czasami mam wrażenie, że dbała o niego bardziej niż o moje oceny, czy hobby. Teraz nie moge bez makijażu wyjść na ulice, czy nawet pokazać się bliskim osobą. Dla mnie to jest moja druga skóra, z resztą uważam, że bez makijażu nie jestem wystarczająco ładna i za bardzo widać moje niedoskonałości. Wyszykowana zeszłam na dół, gdzie czekały na mnie gofry i kawa. Gofry na śniadanie? Chyba chciał mi się podlizać, tylko skąd może wiedzieć, że je uwielbiam? Dobra to zostawię na kiedyś indziej, ale gdzie jest tata? Byłam w każdym pomieszczeniu w domu, nawet poszłam do sąsiadów, ale tam też go nie było. Zrezygnowana podeszłam do talerza ze śniadaniem. Tam zobaczyłam karteczkę, na której jest napisane:

POJECHAŁEM NA TRENING, PÓŹNIEJ JADĘ ZAŁATWIĆ SPRAWY, BĘDĘ DOPIERO WIECZOREM. :)
MIŁEGO DNIA!
                                                                                     Tata 
-Aha? Czyli już pierwszego dnia wyszłam na idiotkę, bo kto by pomyślał, że jest coś takiego jak praca.-Szepnęłam, w sumie to...często mówię sama do siebie. Hah! U mnie to jakaś norma,a nie choroba. Po zjedzeniu śniadanie postanowiłam rozejrzeć się za jakimś studiem tańca. Chce zacząć spełniać swoje marzenia i zostać kiedyś profesjonalistką.  Byłabym taka sławna jak Messi czy Ronaldo, byłabym szczęśliwym człowiekiem z determinacją jak Neymar i tym jego wspaniałym uśmiechem. Pięknych czekoladowych oczach... W sumie to przydało by się go poznać, ale nie tylko jego, całą Dumę Katalonii, wszystkich...wszystkich ludzi z Barcelony, każdy będzie wspaniały na swój sposób. 
Około godziny 11 ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i je otworzyłam. W progu stał Neymar.
-Cześć piękna.-Powiedział i się przyjacielsko uśmiechnął
-No hej przystojniaku.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka. Od razu poszliśmy do salonu. Chłopak czuł się jak u siebie i wygodnie rozsiadł się na rogówce.-Mogę wiedzieć, dlaczego tutaj przyszedłeś?
-Pomyślałem sobie, że możemy się lepiej poznać i zostać przyjaciółmi. Co ty na to?
-Myślę, że to wspaniały pomysł. Tylko ta przyjaźń nie będzie wyglądała tak, że się prześpimy i wszystko chuj strzeli,hmm?
-Nie spokojnie.-Zaśmiał się.-Może mały spacerek, co? Powiesz mi trochę o sobie, ja o sobie i powoli będziemy się poznawać plus od razu dostaniesz przewodnika po Barcelonie.-Poruszył zabawnie brwiami.
-Możemy iść, pewnie, ale daj mi chwilkę.-Powiedziałam i nie czekając na jego odpowiedź poszłam do góre, do swojego pokoju. Wzięłam torebkę, wrzuciłam do niej fajki, telefon i zeszłam na dół.-Gotowa.-Uśmiechnęłam sie do piłkarza. Zamknęłam drzwi i udaliśmy się na spacer.
-A więc co robisz w Barcelonie?-Zapytał
-Zaczynam nowe życie.-Uśmiechnęłam się.-A ty dlaczego akurat tutaj grasz?
-To moje marzenie z dzieciństwa. Uwielbiam piłkę nożną i bardzo się ciesz, że gram z profesjonalistami, którzy mają taką samą pasję.-Powiedział i zadał mi pytanie.-Masz chłopaka?
-Mam, a ty masz kogoś?
-Nie, jednak mam pewną dziewczynę na oku.-Uśmiechnął się-Jakie jest twoje marzenie?
-Chciałabym zostać tancerką i znaleźć fajnego faceta.
-No to na co jeszcze czekasz.-Złapał mnie za rękę i przyśpieszył.-Zaraz zaprowadzę, cię do najlepszego studia w całej Barcelonie. Znaczy najpierw pójdziemy do mnie po samochód, bo jest to jednak spory kawałek drogi stąd.
Bez słowa szłam z nim oczywiście cały czas trzymał mnie za rękę. Może bał się, że mu się wyrwę, ale w sumie to po co? Dużo ludzi patrzyło się na nam z niedowierzaniem.
-Tak, tak ja wiem, że Neymar idzie ze śliczną dziewczyną za rękę, ale nie róbcie z tego czegoś dziwnego, on też jest fajny.-Mówiłam sobie w myślach i zaczęłam się chichotać. On tylko na mnie się spojrzał jak na upośledzoną osobe, pewnie pomyślał, że robie to, bo nie mogę uwierzyć, że światowej klasy piłkarz trzyma mnie za rękę i zaraz będę z nim w jego super samochodzie, ale niestety to nie prawda. Przed domem Brazylijczyka byliśmy po około 20 minutach. wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Droga minęła nam całkiem dobrze, śpiewaliśmy i się poznawaliśmy.
-Ej jak zapytałem się o twoje marzenia..-Zaczął.
-No, to?
-To czemu powiedziałaś, że chcesz mieć fajnego faceta, skoro już kogoś masz?
-Eh..do Arona tak naprawdę, już nic nie czuje, ale nie jestem typem osób,k które zrywają przez sms'y czy na fb. Poczekam, że znajdzie sobie kogoś innego i sam ze mną zerwie.-Powiedziałam i się przyjacielsko uśmiechnęłam.-A kto tobie się podoba?
-Lisa problem w tym, że to przyjaciółka mojej siostry.-Powiedział smutnym głosem.
-Problem? Myślę, że to wspaniałe. Wszyscy u ciebie ją znają, jeżeli lubią, to już masz dziewczynę. Jak chcesz to mogę ci pomóc, żebyś z nią był.
-Mogłabyś?
-Oczywiście. Pogadam z nią, albo ty powiedz prosto z mostu co do niej czujesz.
-A jeżeli sie z nią rozstanę? To przecież Rafa mnie za to znienawidzi.
-Sądzę, że bardziej będzie jej zależało na bracie, a nie na przyjaciółce.-Puściłam mu oczko i zaczęłam śpiewać. Poczułam się troszkę nizręcznie, gdy piłkarz zaczął się na mnie gapić, nie patrzył na drogę, patrzył na mnie.-Neymar czerowne!-Krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam.
-Przepraszam, ale masz wspaniały głos i-Przerwałam mu.
-I jeżeli jeszcze raz będziesz patrzył na mnie i nie patrzył jak jedziesz to wysiądę i pójdę do domu.-Powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Chłopak mi wtórował.
-Dobra, dobra, ale tak to nie śpiewaj przy mnie.
-Czyżbym cię rozpraszała? 
-I to bardzo.-Mówił przez śmiech.-Nie dość, że ładna, to z przecudownym głosem.
-Bez przesady.-Zaczęłam się czerwienić. On nie mógł tego zobaczyć, więc zmieniłam temat, aby mnie nie chwalił.-Tata wie, że jestem z tobą?
-Zaraz się dowie.-Powiedział i wyciągnął z kieszeni telefon. Z trenerem gadał ponad 10 minut i co chwila było "Tak trenerze" "Dobrze trenerze" "Oczywiście trenerze" Pewnie, że nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem, nie mogła uwierzyć, że taki ktoś jak Neymar, będzie taki grzeczny i posłuszny. Z resztą mogę, się założyć, że grzeszy co noc z pięknymi dziewczynami, którym nad ranem mówi "cześć" i wystawia je poza drzwi. Jednak w głębi serca mam nadzieję, że jest inny, ciepły i strasznie kochany. 
W końcu dojechaliśmy pod ogromny budynek. Niepewnie wysiadłam z samochodu.
-Chodź.-Powiedział Brazylijczyk i zaczął iść w stronę wejścia. Na początku nie wiedziałam, co zrobić, bo przecież to ma być najlepsze studio. Jednak po chwili odpędziłam od siebie strach, bo przecież już występowałam przed ogromną publicznością, zaliczałam każdy taniec..Przecież ja robię co kocham. Powoli weszłam do środka, gdzie czekał na mnie Neymar, objął mnie ramieniem i poszliśmy mnie zapisać. Pan, który tam pracował wydawał się być całkiem miłym człowiekiem, dał nam papiery do wypełnienia i mam tydzień na przyszykowanie się, ponieważ wtedy zatańczę przed trenerami i powiedzą mi czy się dostane, oddając papiery zaczepił mnie jakiś chłopak.
-Cześć jestem Tom, a ty pewnie jesteś tutaj nowa.
-Owszem, jestem. Znaczy jeszcze nie, ale mam nadzieję, że się dostane.
-Na 100%
-A skąd ta pewność?
-Ponieważ ja będę sie zajmował osobami, które teraz dojdą i razem z kumplem, będziemy was oceniać.-Uśmiechnął się, klepną mnie w tyłek i poszedł dalej. 
-Dzięki.-Powiedziałam, idąc w stronę Neymara.-Następnym razem masz być prze mnie.
-Oczywiście szefowo!-Zasalutował, zaśmiał się i wyszliśmy z budynku.-To co? Jedziemy do mnie na jakiś fajny film? 
-Możemy.
-Okey, ale najpierw podjedziemy po jakieś jedzenie.-Powiedział i wsiadł do samochodu.-Wegetarianka, weganka, normalna?-Zapytał odpalając silnik.
-Co rozumiesz przed słowo "normalna?
-Jedząca wszystko.-Uśmiechnął sie
-No to jestem fit normalna.
-To dzisiaj to fit zniknie.-Zaśmiał się, jadąc rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Neymar zatrzymał się przed jakąś chińską restauracją.-Co chcesz?
-Zaskocz mnie.-Posłałam chłopakowi szczery uśmiech. Siedziałam w samochodzie i śpiewałam piosenkę, którą napisałam lecąc do Hiszpanii. W końcu wrócił Neymar, więc się zamknęłam. W jego domu byliśmy około godziny 17. 
Chłopak zaprosił mnie do środka, oprowadził po domu i zaprowadził do salonu.
-No to mam nadzieję, że trochę mnie poznałaś i damy radę się niedługo zaprzyjaźnić.-Posłał mi przyjacielski uśmiech.-Jakbyś miała jakąś blokadę, wbijaj do mnie, pogadamy, pomogę ci, będzie trzeba to razem wypijemy. I chciałbym, abyś traktowała mnie jak brata.
-Neymar, to bardzo miłe. Ty też o mnie pamiętaj, jakby cię coś dręczyło. I gdybyś nie wiedział, co z tamtą dziewczyną, ale jestem święcie przekonana, że pójdzie ci świetnie, ponieważ wydajesz się być, wspaniałym facetem.-Powiedziałam i posłałam mu jeden  o moich najładniejszych uśmiechów.
-Dzięki, ale myślałem, ze jestem wspaniały, a nie tylko się taki wydaje.-Zaśmiał się.
-Za słabo cie jeszcze znam, żeby tak powiedzieć.-Wytknęłam mu język i się do niego przytuliłam.-Dziękuje ci za dzisiaj.
-Ale to nie koniec. Pamiętasz? Jeszcze kolacja i film przed nami?-Wyszczerzył się i także mnie przytulił. On tak fajnie przytula i emanuje od niego takie przyjemne ciepło. Przez resztę wieczoru robiliśmy co mieliśmy w planach. Jednak nie postawiłam na propozycji Neymara i zamiast horroru obejrzeliśmy komedie. Przed 23 piłkarz odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i każde z nas poszło w swoją stronę. W domu zastałam tatę siedzącego na kanapie z Danim.
-Dobry wieczór.-Powiedziałam zmęczonym głosem.
-Cześć.-Powiedział tata.-To jest Ola, moja córka. Przedstawił mnie piłkarzowi. On wyciągnął rękę w moją stronę, Alves, ale dla przyjaciół Dani.-Uśmiechnął sie. Czy każdemu w tym mieście uśmiech nie schodzi z twarzy?
-Jak tam z Neymarem?-Powiedział trener Barcy i również się uśmiechnął. Tak, najwyraźniej uśmiech jest ich mottem życiowym.
-Dobrze.
-Tylko tyle?
-Raczej tak. Za tydzień jeżeli dobrze mi pójdzie to zostanę przyjęta to najlepszego studia tańca w Barcelonie, i no..to dzięki niemu. A teraz bardzo was przepraszam, ale idę się wykąpać i spać, bo jestem wykończona.-Powiedziałam pożegnałam sie z naszym gościem i poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż, przebrałam się do piżamy i wzięłam do ręki kartkę i długopis.


Nie widzę cię,
Nie chce cie widzeć
Tu będzie mi dobrze
Ciebie tu nie potrzenuje
Niech każdy z nas znajdzie kogoś innego.
Nie chce cię widzieć,
Nie widzę cie.
 
Wyszłam na balkon z papierosem, odpaliłam go zaciągnęłam sie, a kartkę rzuciłam na wiatr. Codziennie piszę coś, co określa mój stan, coś, co mówi o czym myślę, to są słowa, które przez usta mi nie przejdą, bo mama zawsze mi powtarzała "Żyj tak, aby nikt później przez ciebie nie płakał."   W ogóle to jestem z siebie dumna, cały dzień nie paliłam, może dlatego, że nie chciałam aby Neymar się o tym dowiedział, albo może dlatego, że nie potrzebowałam? Dlatego, że dzisiejszy dzień był spokojny, bez kłótni, krzyku? Wypaliłam szluga, wróciłam do pokoju i poszłam spać. Chciałam o nim śnić.

************
Witam was po dość długiej przerwie.
Mam nadzieję, że rozdział sie podobał i proszę o Wasze komentarze, które BARDZO mnie zmotywują. 
Z racji, że dopiero zaczynam tego bloga..
8 komentarzy = 3 rozdział !!!
Powodzenia :))
Do następnego wpisu ;*