01.02 CZWARTEK
Z Bartrą nie odzywam się od tygodnia. Brakuje mi go. Jego ślicznych oczu i radości. Mało kiedy wychodziłam z domu. Z Neymarem mało kiedy rozmawiałam. Jakoś nie miałam ochoty na nic.
Marc jest moim przyjacielem od niedawna. Przepraszam był przyjacielem, a tak się do niego przywiązałam. Dziwne co? Co do mojego "związku" z Neymarem pewnie on już o tym zapomniał. Wiem, że zerwał z Lisą. Podobno się pomylił i jednak jej nie kocha.
Dzisiaj idę do studia. Umówiliśmy się z Tomem na wspólną próbę a później na jakiś obiad. Poszłam się przebrać. Do torby wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Zadzwoniłam po taksówkę, a pod studiem byłam około godziny 11:00. Szybkim krokiem weszłam do budynku, do sali i do przebieralni. Zmieniłam ubranie i w tym samym czasie do środka wszedł Hiszpan. Przywitaliśmy się, chłopak się przebrała i zaczęliśmy tańczyć. Czas minął mi bardzo szybko i przyjemne. Dużo śmiałam się się Tomem i nie obyło się bez wygłupów. Chłopak pokazał mi choreografię, którą sam wymyślił. Bardzo mi się spodobała.
Marc jest moim przyjacielem od niedawna. Przepraszam był przyjacielem, a tak się do niego przywiązałam. Dziwne co? Co do mojego "związku" z Neymarem pewnie on już o tym zapomniał. Wiem, że zerwał z Lisą. Podobno się pomylił i jednak jej nie kocha.
Dzisiaj idę do studia. Umówiliśmy się z Tomem na wspólną próbę a później na jakiś obiad. Poszłam się przebrać. Do torby wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Zadzwoniłam po taksówkę, a pod studiem byłam około godziny 11:00. Szybkim krokiem weszłam do budynku, do sali i do przebieralni. Zmieniłam ubranie i w tym samym czasie do środka wszedł Hiszpan. Przywitaliśmy się, chłopak się przebrała i zaczęliśmy tańczyć. Czas minął mi bardzo szybko i przyjemne. Dużo śmiałam się się Tomem i nie obyło się bez wygłupów. Chłopak pokazał mi choreografię, którą sam wymyślił. Bardzo mi się spodobała.
Po treningu poszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy danie, które zaproponował nam kelner. Podczas posiłku również dużo rozmawialiśmy. Chłopak wypytywał się o piłkarzy z Barcy. Chciałam uniknąć tego tematu. Nie chodzi tutaj o Marca czy Neymara, tylko o to, że osoby z zewnątrz nie powinno interesować co dzieje się w prywatnym życiu każdego z nich. Około godziny 16:30 Tom odwiózł mnie na Camp Nou. Nie chciałam aby wiedział gdzie mieszkam, więc stwierdziłam, że umówiłam się tam z koleżanką. Pożegnałam się z tancerzem i spacerkiem wróciłam do domu. Po drodze wpadłam na pomysł aby jutro pojechać na trening Barcelony. Może uda mi się porozmawiać z obrońcą. W domu zostałam Neymara.
-Heej.-Uśmiechnęłam się do napastnika i usiadłam na kanapie obok. Chłopak spojrzał się na mnie krzywo.-Coś nie tak?
-Skądże.
-Heej.-Uśmiechnęłam się do napastnika i usiadłam na kanapie obok. Chłopak spojrzał się na mnie krzywo.-Coś nie tak?
-Skądże.
-To co się na mnie tak gapisz jakbym ci dziecko zabiła?
-A sam nie wiem. A czekaj, przypomniało mi się, Nie odzywasz się od tygodnia a teraz tak po prostu mówisz hej słodkim głosem i myślisz, że wszystko będzie okey.-Uniósł się.
-O co ci kurde chodzi?-Zapytałam i odsunęłam się trochę od piłkarza.
-Nie dajesz znaku życia przez tydzień, a wcześniej pakujesz mi się do łóżka.-Zapadła cisza.
-Przepraszam, ja nie chciałam, aby tak to wyszło. Wtedy potrzebowałam czyjeś bliskości. A nie odzywałam się, bo kogo obchodzi jakąś gówniara. Wiem, że masz swoje życie i nie chce Ci się do niego wpieprzać.-Zapadła cisza. Krępująca cisza. Wstałam z rogówki i zaczęłam iść w stronę schodów.
-Gadałem z Bartrą.-Usłyszałam głos Brazylijczyka za plecami. Znieruchomiałam.
-O czym?-Udawałam, że nie wiem o co chodzi.
-Nie bądź głupia. Wyjaśniłem mu wszystko.-Po tych słowach rzuciłam się napastnikowi w ramiona.
-Dziękuję.-Wyszeptałam.
-O co ci kurde chodzi?-Zapytałam i odsunęłam się trochę od piłkarza.
-Nie dajesz znaku życia przez tydzień, a wcześniej pakujesz mi się do łóżka.-Zapadła cisza.
-Przepraszam, ja nie chciałam, aby tak to wyszło. Wtedy potrzebowałam czyjeś bliskości. A nie odzywałam się, bo kogo obchodzi jakąś gówniara. Wiem, że masz swoje życie i nie chce Ci się do niego wpieprzać.-Zapadła cisza. Krępująca cisza. Wstałam z rogówki i zaczęłam iść w stronę schodów.
-Gadałem z Bartrą.-Usłyszałam głos Brazylijczyka za plecami. Znieruchomiałam.
-O czym?-Udawałam, że nie wiem o co chodzi.
-Nie bądź głupia. Wyjaśniłem mu wszystko.-Po tych słowach rzuciłam się napastnikowi w ramiona.
-Dziękuję.-Wyszeptałam.
Resztę dnia spędziłam sama w domu. Znaczy na początku byłam z Neymarem, ale później musiał jechać załatwić jakieś sprawy. Będąc sama obejrzałam dwa filmy i zjadłam połowę pizzy. Około 23 do domu wrócił tata. Poinformowałam go, że jadę jutro z nim na trening i poszłam do siebie. Wzięłam długą odprężającą kąpiel i poszłam spać.
02.02 PIĄTEK
O godzinę 8:30 obudził mnie budzik. Wstałam od razu, gdyż byłam wyspana. Podeszłam do szafy, wybrałam sobie ubranie i poszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam i umalowałam, a włosy po wysuszeniu spięłam w wysoką kitkę. Zeszłam na dół do taty, gdzie czekało na mnie śniadanie. Zjedliśmy tosty z serem napiliśmy się kakałka i ruszyliśmy spacerkiem na Camp Nou. Po drodze tata opowiadał mi jakieś śmieszne historie, które przytrafiły mu sie w Barcelonie. Na stadionie byliśmy około godziny 10:00.
-Przepraszam.-Usłyszałam głos Bartry. Serce zaczęło mi szybciej bić, a ręce się pociły.-Powinienem dać ci szansę to wszystko wyjaśnić.
-To ja przepraszam. Nie powinnam Cię okłamywać.
-To jak? Od teraz jesteśmy ze sobą szczerzy?
-Zawsze.-Uśmiechnęłam się do chłopaka. Przytuliliśmy się na zgodę i piłkarz poszedł się przebrać. Chwilę po nim przyszła cała reszta. Przywitali się ze mną i poszli w ślady Marca.
Trening minął szybko i fajnie. Jutro jest mecz więc chłopaki się nie obijali.
W połowie treningu przyszedł Munir. Powiedział, że zalał mu się dom, więc tata zaoferował mu zostanie u nas na kilka dni.
Tak właśnie się kończy, gdy kobieta zostawia mężczyznę samego w domu. Wybranka Munira wyleciała do swojej koleżanki do Grecji, a on postanowił zabawić się w najlepsze. Dokladnie nie wiem co zrobił, bo tak tłumaczył, że wcale go nie zrozumiałam, ale w setnie sprawy-zalało mu cały dół domu. Gratuluję,
A więc całą 3 pojechaliśmy do domu 20-latka po jego rzeczy. Wziął ubrania, kosmetyki i jeszcze jakieś potrzebne mu rzeczy, a na wierzch torby położył swoje zdjęcie z An.
Nie uważacie, że to jest kochane? W sumie tym gestem el Haddadi miło mnie zaskoczył. Chyba to zobaczył, bo podszedł objął mnie ramieniem i powiedział:
-Twoje zdjęcie też kiedyś ktoś tak włoży.
-Kiedyś, ktoś.-Powtórzyłam słowa Hiszpana i wybuchnęłam śmiechem.
-A sory. Neymar przy najbliższej okazji wyjazdu.-Po tych słowach zgromiłam go wzrokiem, a chłopak się roześmiał.-No co? Taka prawda.
-Mówiłam ci, że mam kogoś,-Przypomniałam mu naszą rozmowę, gdy się poznawaliśmy.
-Ja ci mówiłem, że możesz pokochać kogoś innego.
W domu zjedliśmy późny obiad i razem z Hiszpanem poszliśmy go rozpakować. Zajęło nam to około 3 godzin. Dlaczego tak długo? Munir wpadł na pomysł, że przymierzy wszystkie ubrania jakie wziął ze sobą, a ja miałam za zadanie mówić mu jak w tym wygląda.
-Od razu mówię, że mamy skale. Od 9 do 10. 9-wyglądam przystojnie, a 10-wyglądam cholernie przystojnie.
Głównie skupiłam się na podziwianiu jego umięśnionego ciała niż na tym co w danej chwili na siebie założył.
Wieczorem udaliśmy się na spacer po plaży. Było bardzo przyjemnie, a widoki były rewelacyjne. Napastnik postanowił kupić nam szejki (nwm jak się to pisze), a ja w tym czasie napawałam się tym cudownym miastem. Nagle wpadł na mnie jakiś koleś w kapturze i upadliśmy.
-Powaliło cie?-Krzyknęłam a przed twarzą pojawiły mi się jego cudowne czekoladowe oczy. Marc od razu podbiegł i podniósł mnie z owego mężczyzny.
-Ola bardzo przepraszam. Nic ci się nie stało?
-Nie wszystko w porządku. Dziękuję, że pytasz. a jak z tobą?
-Dobrze.
-No dobrze, bo jutro mecz, nie możesz mieć żadnej kontuzji.-Uśmiechnęłam się do chłopaka.-Idziesz z nami?
-Nie. Zajęty jestem trochę.
-A co będziesz robił?-Wtrącił się Munir.
-Umówiłem się z taką jedną dziewczyną.
-Kolejna?
-Może. Dobra ja spadam. Cześć.-Pożegnał się z nami i pobiegł w nieznanym mi kierunku.
-O co chodzi z kolejną?-Zapytałam, bo nie mogłam uwierzyć, że on jest taki naprawdę. Wydawał się być inny, kochany. A jednak. Pozory mylą, nie?
-Ney czasami tak ma. Zawsze jak coś go denerwuje, stresuje czy po protu ma jakieś obawy, ogólnie jak jest coś nie tak szuka sobie pocieszenia w taki własnie sposób. Spokojnie przejdzie mu niedługo.
-Co jest nie tak?
-Nie wiem. On tak ma, nawet jak jest z kimś związku. Myślisz, że dlaczego z Bruną już nie są razem? Powiedzieli, że odległość, że ona chciała aby on sie jej oświadczył, ale to nie prawda. On za często ją zdradzał, ale może już zmienimy temat, bo widzę, jak ci się humor psuje.
Na spacerze byliśmy jeszcze z półtorej godziny. Po powrocie do domu byłam zmęczona, więc od razu poszłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i przebrałam sie do piżamy smarując wcześniej całą siebie masłem do ciała. Kochałam ten zapach. Ekstrakt z bawełny, masło pistacjowe i olej z avocado. Ten zapach kojarzy mi się z jednym. Z czasami gdy nie było mnie w domu po kilka dni, czas w którym robiłam co chciałam. Kojarzył mi się z wolnością, którą kocham. Po wyjściu z łazienki wzięłam sobie laptopa na łóżko. Włączyłam jakiś romans i zaczęółam go oglądać. W sumie nie mogłam się na nim skupić. Ciekawsze były słowa Munira. To przykre, gdy osoba, którą uważacie za ideał nie okazuje się nim. Okazuje się za to zwykłą świnią.
-Można?-Usłyszałam dzwięk dochodzący zza drzwi.
-Można.-Krzyknęłam i zdjęłam laptopa z kolan.
-Mam nadzieję, że nie przejęłaś się moim słowami o Neymarze.
-Nie dlaczego?
-Jakaś blada się wtedy zrobiłaś.
-Myślałam, że jest inny. I tyle.-Uśmiechnęłam się niemrawo do chłopaka
-To na pewno się zmieni. Gdy pokocha ta jedyną.
-Ale przed tą jedyną zrani miliony.
*******************************
Siemsy. Kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że się podobał. Ogl uważam, że jest tutaj za dużo Neymara xD W sensie wszędzie on i chyba muszę to troszkę zmienić.
Jeśli patrzycie na daty w blogu to oznacza, że niedługo Ney ma urodziny. Od razu mówię, nie szykuje nic wielkiego wspaniałego itp. Chyba, że wpadnie mi jakiś pomysł w co wątpię, ale trzymajcie za mnie kciuki. ;D
Przypominam o podpisywaniu się pod komami :))
15 komentarzy = 11 rozdział
POWODZENIA ♥
-Przepraszam.-Usłyszałam głos Bartry. Serce zaczęło mi szybciej bić, a ręce się pociły.-Powinienem dać ci szansę to wszystko wyjaśnić.
-To ja przepraszam. Nie powinnam Cię okłamywać.
-To jak? Od teraz jesteśmy ze sobą szczerzy?
-Zawsze.-Uśmiechnęłam się do chłopaka. Przytuliliśmy się na zgodę i piłkarz poszedł się przebrać. Chwilę po nim przyszła cała reszta. Przywitali się ze mną i poszli w ślady Marca.
Trening minął szybko i fajnie. Jutro jest mecz więc chłopaki się nie obijali.
W połowie treningu przyszedł Munir. Powiedział, że zalał mu się dom, więc tata zaoferował mu zostanie u nas na kilka dni.
Tak właśnie się kończy, gdy kobieta zostawia mężczyznę samego w domu. Wybranka Munira wyleciała do swojej koleżanki do Grecji, a on postanowił zabawić się w najlepsze. Dokladnie nie wiem co zrobił, bo tak tłumaczył, że wcale go nie zrozumiałam, ale w setnie sprawy-zalało mu cały dół domu. Gratuluję,
A więc całą 3 pojechaliśmy do domu 20-latka po jego rzeczy. Wziął ubrania, kosmetyki i jeszcze jakieś potrzebne mu rzeczy, a na wierzch torby położył swoje zdjęcie z An.
Nie uważacie, że to jest kochane? W sumie tym gestem el Haddadi miło mnie zaskoczył. Chyba to zobaczył, bo podszedł objął mnie ramieniem i powiedział:
-Twoje zdjęcie też kiedyś ktoś tak włoży.
-Kiedyś, ktoś.-Powtórzyłam słowa Hiszpana i wybuchnęłam śmiechem.
-A sory. Neymar przy najbliższej okazji wyjazdu.-Po tych słowach zgromiłam go wzrokiem, a chłopak się roześmiał.-No co? Taka prawda.
-Mówiłam ci, że mam kogoś,-Przypomniałam mu naszą rozmowę, gdy się poznawaliśmy.
-Ja ci mówiłem, że możesz pokochać kogoś innego.
W domu zjedliśmy późny obiad i razem z Hiszpanem poszliśmy go rozpakować. Zajęło nam to około 3 godzin. Dlaczego tak długo? Munir wpadł na pomysł, że przymierzy wszystkie ubrania jakie wziął ze sobą, a ja miałam za zadanie mówić mu jak w tym wygląda.
-Od razu mówię, że mamy skale. Od 9 do 10. 9-wyglądam przystojnie, a 10-wyglądam cholernie przystojnie.
Głównie skupiłam się na podziwianiu jego umięśnionego ciała niż na tym co w danej chwili na siebie założył.
Wieczorem udaliśmy się na spacer po plaży. Było bardzo przyjemnie, a widoki były rewelacyjne. Napastnik postanowił kupić nam szejki (nwm jak się to pisze), a ja w tym czasie napawałam się tym cudownym miastem. Nagle wpadł na mnie jakiś koleś w kapturze i upadliśmy.
-Powaliło cie?-Krzyknęłam a przed twarzą pojawiły mi się jego cudowne czekoladowe oczy. Marc od razu podbiegł i podniósł mnie z owego mężczyzny.
-Ola bardzo przepraszam. Nic ci się nie stało?
-Nie wszystko w porządku. Dziękuję, że pytasz. a jak z tobą?
-Dobrze.
-No dobrze, bo jutro mecz, nie możesz mieć żadnej kontuzji.-Uśmiechnęłam się do chłopaka.-Idziesz z nami?
-Nie. Zajęty jestem trochę.
-A co będziesz robił?-Wtrącił się Munir.
-Umówiłem się z taką jedną dziewczyną.
-Kolejna?
-Może. Dobra ja spadam. Cześć.-Pożegnał się z nami i pobiegł w nieznanym mi kierunku.
-O co chodzi z kolejną?-Zapytałam, bo nie mogłam uwierzyć, że on jest taki naprawdę. Wydawał się być inny, kochany. A jednak. Pozory mylą, nie?
-Ney czasami tak ma. Zawsze jak coś go denerwuje, stresuje czy po protu ma jakieś obawy, ogólnie jak jest coś nie tak szuka sobie pocieszenia w taki własnie sposób. Spokojnie przejdzie mu niedługo.
-Co jest nie tak?
-Nie wiem. On tak ma, nawet jak jest z kimś związku. Myślisz, że dlaczego z Bruną już nie są razem? Powiedzieli, że odległość, że ona chciała aby on sie jej oświadczył, ale to nie prawda. On za często ją zdradzał, ale może już zmienimy temat, bo widzę, jak ci się humor psuje.
Na spacerze byliśmy jeszcze z półtorej godziny. Po powrocie do domu byłam zmęczona, więc od razu poszłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i przebrałam sie do piżamy smarując wcześniej całą siebie masłem do ciała. Kochałam ten zapach. Ekstrakt z bawełny, masło pistacjowe i olej z avocado. Ten zapach kojarzy mi się z jednym. Z czasami gdy nie było mnie w domu po kilka dni, czas w którym robiłam co chciałam. Kojarzył mi się z wolnością, którą kocham. Po wyjściu z łazienki wzięłam sobie laptopa na łóżko. Włączyłam jakiś romans i zaczęółam go oglądać. W sumie nie mogłam się na nim skupić. Ciekawsze były słowa Munira. To przykre, gdy osoba, którą uważacie za ideał nie okazuje się nim. Okazuje się za to zwykłą świnią.
-Można?-Usłyszałam dzwięk dochodzący zza drzwi.
-Można.-Krzyknęłam i zdjęłam laptopa z kolan.
-Mam nadzieję, że nie przejęłaś się moim słowami o Neymarze.
-Nie dlaczego?
-Jakaś blada się wtedy zrobiłaś.
-Myślałam, że jest inny. I tyle.-Uśmiechnęłam się niemrawo do chłopaka
-To na pewno się zmieni. Gdy pokocha ta jedyną.
-Ale przed tą jedyną zrani miliony.
*******************************
Siemsy. Kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że się podobał. Ogl uważam, że jest tutaj za dużo Neymara xD W sensie wszędzie on i chyba muszę to troszkę zmienić.
Jeśli patrzycie na daty w blogu to oznacza, że niedługo Ney ma urodziny. Od razu mówię, nie szykuje nic wielkiego wspaniałego itp. Chyba, że wpadnie mi jakiś pomysł w co wątpię, ale trzymajcie za mnie kciuki. ;D
Przypominam o podpisywaniu się pod komami :))
15 komentarzy = 11 rozdział
POWODZENIA ♥