sobota, 16 kwietnia 2016

18."Gonią mnie jacyś faceci."

Cały ten tydzień spędziłam z Munirem, który uczył mnie jeździć oraz Kamilem i Tomem. Kamil jest zdecydowanie lepszym tancerzem ode mnie, więc w studiu spędzam teraz dwa razy więcej czasu niż powinnam. 
Dzisiaj powinnam lecieć do Anglii ponieważ moja kuzynka ma jutro ślub, ale od kłótni z Neymarem popadłam w melancholię i nie chce aby mój nastrój psuł innym zabawę. Jedzie tylko tata. Uzgodniliśmy, że Luis powie Marcie, że mam jakąś grypę i nie mogłam przylecieć. 
Wstałam z łóżka.  Wybrałam ubranie na dziś i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam, umalowałam i podkręciłam końcówki włosów, następnie zeszłam do kuchni w której siedział tata. Dopiero teraz spostrzegłam, że tata codziennie rano pije kawę w kubku, gdzie jest zdjęcie moje, mamy i jego. Pewnie jutro się spotkają, bo Marta zaprasza wszystkich ludzi jakich zna. Tak było od zawsze. Kiedy miała osiem lat zaprosiła wszystkie osoby z placu zabaw. Na swoją szesnastkę zaprosiła każdą osobę, że szkoły, a teraz pewnie zaprosiła wszystkich ludzi, których zdążyła poznać przed dwadzieścia-dwa lata. 
-Za ile jedziemy?-Zapytałam i podeszłam do lodówki. Tak jak myślałam. Była prawie pusta. Wyciągnęłam z niej jogurt truskawkowy i zaczęłam go jeść.
-Jednak jedziesz?
-Nie, ale pojadę z tobą na lotnisko.-Odpowiedziałam i jadłam dalej. Tata upił łyk kawy. Odłożył gazetę na bok i spojrzał się na mnie.
-Myślę, że nie powinnaś zostać sama w domu. 
-Dlaczego? Jestem dorosła, umiem o siebie zadbać.-Mówiąc to, czułam się jak nastolatka, której rodzice nie mogą wyjść nigdzie na noc, bo ona ma dopiero naście lat.
-Spokojnie. To nie tak, że ci nie ufam. Po prostu ostatnio jesteś smutna i się o ciebie martwię. Nic mi nie mówisz. Jak rano wychodzisz, tak wracasz po ciszy nocnej do domu, idziesz do swojego pokoju i koło się zamyka.
-Tata wszystko jest w porządku. Nie martw się o mnie. Nie ma mnie w domu, bo wiesz jak ciężko trenuje. Z resztą poznaje w studiu nowe osoby i spędzamy sporo czasu razem, a gdy przychodzę do domu jestem totalnie zmęczona.-Oczywiście, że skłamałam. Fakt w studio poznaje sporo osób, ale nie spędzam z nimi dużo czasu. Przecież nie powiem tacie, że ucze się jeździć, ej a w sumie to czemu nie?
-No dobrze. Mam nadzieję, że to prawda, a teraz chodźmy bo za niedługo mam samolot. 
W samochodzie opowiadamy sobie kawały, śpiewamy, tak jakby zapomnieliśmy o rannej rozmowie.
-A właśnie Olu. Mogłabyś przychodzić na treningi do chłopaków, a jak wrócę to zdasz mi relacje, bo wiesz, trenerzy nie powiedzą mi kto się obijał, tylko będą ich wszystkich wychwalać. 
-Yes ser.-Zasalutowałam i wybuchnęłam śmiechem.

Po odprawie taty zamówiłam taksówkę i pojechałam do centrum handlowego. Najpierw poszłam do fryzjera, aby podciął mi końcówki. Następnie udałam się do kosmetyczki, która zrobiła mi wspaniałe paznokcie i poszłam na zakupy. Kupiłam dwie bluzy, kilka koszulek i spodnie. Następnie poszłam do sklepu dziecięcego ponieważ niedługo do Neymara ma przyjechać Davi. Kupiłam maluchowi samochód, w którym będzie mógł jeździć i białego pluszowego misia. Wychodząc ze sklepu podszedł do mnie wysoki mężczyzna o ciemnych włosach i na oko dwudniowym zaroście. W dłoni trzymał mikrofon, a za nim stał trochę niższy mężczyzna z dużą ilością tatuaży i kolczyków. 
-Mogę zająć pani chwilę?
-Oczywiście.-Uśmiechnęłam się do mężczyzny i poszliśmy usiąść na ławkę.
-A więc, jest pani narzeczoną Neymara, tak?
-Jesteśmy blisko, ale nie jestem jego narzeczoną.
-Planujecie dziecko?
-Planuje pan kupić mózg?
-Widzę, że pan da Silva lubi kobiety z charakterkiem.-Spojrzałam na niego wzrokiem, który mówił, żeby przeżyć, trzeba odsunąć sie ode mnie na minimum 5 metrów. Mężczyzna odchrząknął i zadał kolejne pytania. Na każde odpowiedziałam wymijająco i poszłam na dalsze zakupy. W kolejce do kasy wpadłam na średniego wzrostu dobrze zbudowanego mężczyznę.
-Co ty robisz?-Krzyknął na mnie i odepchnął mnie do tylu. Prawie upadłam.-Nie nauczyli cie chodzić czy masz tak pusto w głowie, że zapomniałaś.-Nie dokończył ponieważ ktoś za nim stanął i popukał go w ramię.
-Kolego masz jakiś problem?-Zapytał mój wybawca.
-Nie.-Zgarbił się.-Chciałem tylko no wiesz no-Jąkał się.
-Znęcanie się nad mniejszymi od siebie nie zrobi z ciebie bad boy'a.-Powiedział i wszedł w niego z bara. Podszedł do mnie.-Wszystko w porządku?-Zapytał Brazylijczyk i lekko się uśmiechnął.
-Jest dobrze.-Podniosłam głowę i wróciłam do kolejki. Chłopak stał jakby przykleił się do podłogi i gapił się na mnie.-A zapomniałabym.-Podeszłam do niego.-Dziękuję-Powiedziałam i spojrzałam w jego śliczne czekoladowe oczy. Mogłabym w nich utonąć, ale mam swój honor i udam, że jego oczy nie są moim zatraceniem. 

Siedziałam w domu i oglądałam film. Za oknem było już dosyć ciemno więc poszłam się myć. Po około godzinie wyszłam z łazienki i wróciłam do salonu. Obejrzałam jakiś romantyczny film i usnęłam. Około 3 w nocy obudziło mnie pukanie do drzwi. Szybko podniosłam się z rogówki i je otworzyłam. W progu stał Neymar. Był zdyszany. Pewnie biegł. 
-Neymar jest środek nocy. Normalni ludzie o tej porze śpią.-Wysyczałam i chciałam zamknąć drzwi, ale przytrzymał je ręką.
-Możemy porozmawiać?
Odeszłam od drzwi i wróciłam do salonu. Okryłam się kocem i włączyłam telewizor. 
-Wyłącz go.-Rozkazał mi, a sam zgasił światło. Wykonałam jego polecenie i czekałam na jego ruch. 
-Gonią mnie jacyś faceci.
-Dlaczego?-krzyknęłam. Chłopak położył mi palec na ustach.
-Graliśmy w pokera i stracili sporo kasy. Teraz chcą żebym im ją oddał.
-To oddaj. Kasy masz pod dostatkiem.-Stwierdziłam i wstałam z kanapy. 
-Ale tu nie chodzi o to. Wygrałem to uczciwie, więc jest moja. Z resztą te pieniądze nie idą dla mnie, tylko na osoby, które naprawdę ją potrzebują.
-Jesteś nienormalny.-Powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, od razu za mną wszedł tutaj piłkarz.
-Mogę zostać na noc?
-Jeżeli musisz.-Wymamrotałam i włączyłam światło. Neymar je zgasił. Ja zapaliłam, a on znów zgasił.-Bez przesady, chyba mam prawo mieć zapalone światło we własnym domu.
Nie pokazywałam tego, ale cholernie się bałam, przecież teraz ktoś może obserwować ten dom. Jednak ktoś musi zachować zimną krew, przynajmniej żeby było widać to z zewnątrz.-Czemu nie zadzwonisz na policję?-Zapytałam.
-Zaraz cały świat się tak to dowie, że Neymar boi się kolesi z którymi gra w pokera.
-Neymar?
-Tak?
-To jest nielegalne? 
-Może trochę.-Wyszeptał prawie nie słyszalnie i usiadł na moim łóżku. Twarz schował w dłonie. 
Jestem cholernie na niego zła. Po co koleś który ma kupe kasy ze swojej pasji, zarabia ją jeszcze nie legalnie. Muszę coś z tym zrobić.
-Ile przegrali?
-Trzy tysiące. Cztery. Nie wiem.
-Jak często sie spotykacie?
-Raz na dwa tygodnie.
-Neymar.-Zmierzyłam go wzrokiem.
-No dobra, co drugi dzień, ale więcej nic ci nie powiem.
-Nie masz innego wyjścia.
-Nie mogę ci powiedzieć.
Już więcej dzisiaj nie rozmawialiśmy. Neymar usnął na moim łóżku. Poczekałam z pół godziny, aby być pewna, że na pewno śpi i zabrałam mu telefon. Miał kilka nie przeczytanych wiadomości. Jedna była od Suzan, druga od taty, a reszta z numeru, którego nie miał zapisanego w kontaktach. Przejrzałam wszystkie sms'y i bez cienia wątpliwości wiedziałam, że to numer mężczyzn, którzy chcą odzyskać pieniądze. Zapisałam sobie ich numer w swoich telefonie, ponieważ wpadłam na pewien pomysł i poszłam spać. 

Obudziłam się o godzinie 9. W salonie leżała bluza Neymara. Musiał ją zdjąć, gdy siedzieliśmy w ciemności. Weszłam na górę, piłkarz jeszcze spał. Wyciągnęłam z szafy ubranie i poszłam się wykąpać. Wyszykowana wyszłam z domu zakończyć głupie zabawy Neymara.

*************************
Witam moich kochanych czytelników. Co myślicie o tym rozdziale? Ja osobiście uważam, że mi nie wyszedł. Wiecie może na jaki pomysł wpadła Ola? Ten pomysł z pokerem i ogólnie to zamieszanie wpadło mi do głowy podczas pisania rozdziału i nie wiem czy to ma sens.
komentujesz=motywujesz
13 KOMENTARZY=19 ROZDZIAŁ
Jeżeli dacie radę do poniedziałku to postaram się dodać rozdział tego samego dnia bądź w środę wieczorem. Miłego weekendu wszystkich :*

13 komentarzy:

Dziękuję za komentarz <3!