czwartek, 31 grudnia 2015

7.Po prostu żyj.

24.01 CZWARTEK.
Obudziłam się obok Neymara. Miałam na sobie samą bieliznę i koszulkę, a chłopak bokserki. Zerwałam się z łóżka. Założyła spodnie i obudziłam piłkarza.
-Ej Neymar wstawaj! Dlaczego razem śpimy? 
-Spokojnie do niczego nie doszło.-Powiedział zaspanym głosem.
-Tak? To dlaczego oboje byliśmy prawie nadzy?
-Byłaś pijana więc zdjąłem ci spodnie, kurtkę i położyłem spać . Ze mną było tak samo.
-Na szczęście.-Odetchnęłam z ulgą.
-Aż taki straszny jestem?-Zapytał zdziwiony moją reakcją piłkarz.
-Nie no co ty.-Zaśmiałam się.-Jesteś idealny. Przystojny, umięśniony, masz śliczne oczy. Jesteś kochany i..-Przerwałam.-Po porostu jesteśmy przyjaciółmi dlatego się cieszę, że do niczego nie doszło.-Powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, jednak Brazylijczyk mi w tym przeszkodził.
-Nie zostajesz?-Powiedział wstając z łóżka.
-Sekretarka przekazała mi, że będę miała śniadanie do łóżka. Chodziło jej pewnie o moje łóżko więc pojadę do domu, ogarnę się trochę, ty zrobisz to samo i zapraszam do siebie.-Uśmiechnęłam się do chłopaka i wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki, doprowadziłam się do porządku dziennego, tak bym mogła pokazać się ludziom i zadzwoniłam po taksówkę. W trakcie czekania na pojazd poszłam jeszcze do Neymara. Chciałam go przeprosić za wczoraj. Uchyliłam drzwi i zobaczyłam, że gada z kimś przez telefon. Normalnie bym się wycofała ale zdawało mi się, że gadał z Lisą. Przymknęłam drzwi i zaczęłam podsłuchiwać. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale to dla dobra ich i z resztą nas. Wróć, nie ma żadnych nas. Po prostu dla dobra przyjaźni jego i mojej.
-Nie mów tak o niej.-Krzyknął Brazylijczyk.-Kochanie? Teraz kochanie? Nie pamiętasz co wczoraj o mnie mówiłaś? Chciałem ci dać druga szansę, ale nie wiem czy warto. -Zamilkł. Po chwili wybuchnął śmiechem.-Dziewczyno Ty jesteś nie normalna. Trzymaj się.
Uciekłam spod drzwi ponieważ piłkarz sie rozłączył i wstał z łóżka. Akurat na moje szczęście podjechała taksówka.
-Cześć Neymar.-Krzyknęłam i wyszłam z domu. U siebie byłam około 10. Przywitałam się z tatą i poszłam na górę. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej ubranie i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy, rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Po wyszykowaniu się poszłam do sypialni taty. Chciałam go poinformować, że nie będzie mnie cały dzień. Akurat w domu rozbrzmiał się dźwięk dzwonka.
-Chciałam ci powiedzieć, że dzisiaj będę cały dzień z Neymarem.
-Tylko się nie zakochaj.-Zaśmiał się, a dzwonek rozbrzmiał się drugi raz. 
-Kolejny? Co wy macie z tą miłością?-Zapytałam i zbiegłam z góry i otworzyłam drzwi piłkarzowi. 
-Dzień dobry.-Pokazał mi rząd swoich białych zębów.
-No zobaczymy czy będzie dobry.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka.-Neymar?
-Tak?
-Wiesz, że mimo tego, że już nie jestem w łóżku nadal czekam na śniadanie.-Zaśmiałam się.
-Wiem. Niestety się do tego zobowiązałem.-Również się zaśmiał. Umył ręce i zabrał się za śniadanie. W tym czasie wróciłam do taty. 
-W sumie to dlaczego miałabym sie nie zakochiwać w Neymarze?-Zapytałam. W sumie byłam ciekawa odpowiedzi. Czemu kolejna osobo mi to mówi. Dlaczego powiedział mi to jego przyjaciel. Dlaczego nawet jego trener to wie.
-Bo to kobieciarz. Proste-Zaśmiał się.
-Mi tam się zdaje, że szuka tej jedynej.-Powiedziałam a tata zaczął się śmiać bez opamiętania.-Dzięki.-Powiedziałam sarkastycznie i usiadłam na łóżku obok Luisa.
-Dziecko on miał więcej dziewczyn niż ja mam lat.
-Skąd to wiesz?
-Odkąd go trenuje miał z naście dziewczyn. Wcześniej też pewnie miał sporo. Plus do tego panny na jedną noc. Spójrz na jego nawyki. To cholerny podrywacz. Uważaj na niego.
-Luz.-Zaśmiałam sie.-Nas łączy tylko przyjaźń. Przyjaźń kilkunastu dni.-Poprawiłam się. 
-Śniadanie!!-Krzyknął z dołu Brazylijczyk. 
-Tak to sie właśnie zaczyna.-Stwierdził tata. Może i ma racje? Eh pożyjemy, zobaczymy. Od razu zeszłam na dół. Na stole stały sałatki owocowe, które kocham. Ciekawe czy o tym wiedział. Uśmiechnęłam sie sama do siebie.
-Pewnie ze sto razy probowałeś przygotować to w domu, aby zrobić teraz na mnie wrażenie, co?-Zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy.-Smacznego brat.
-Smacznego mała.
Po śniadaniu poszliśmy na spacer. Neymar opowiadał różne śmieszne historie, trochę opowiadał mi o tym cudownym mieście w którym jesteśmy. Trochę mówił mi o chłopakach z klubu. Co podobało mi się najbardziej to, to, że żadnego nie obraził. Wszyscy traktują się jak rodzina. Po drodze spotkaliśmy Messiego i Gerarda. Obaj byli ze swoimi partnerkami. Dołączyli się do nas. Całą 6 poszliśmy na lody, które zaproponował Neymar. Jedząc je spacerowaliśmy po parku. Co chwila dzieci podbiegały do piłkarzy po autografy, kilka dzieci poprosiło o zdjęcie z Shak. W trakcie gdy oni okazywali dobre serce tym dzieciakom ja usiadłam na ławce i porobiłam im trochę zdjęć. Cieszyłam się z tego, że każdy był szczęśliwy i uśmiechnięty. Nawet łza szczęścia spłynęła mi po policzku.
-Co jest?-Zapytał Neymar dosiadając się do mnie.
-Fajnie, że tym dzieciom spełniają się marzenia.-Powiedziałam cicho, jakby szeptem.
-Tobie też mogę spełnić marzenie. Nawet nie jedno.-Powiedział i poruszył zabawnie brawiami za co oberwał w ramię.
-Już spełniłeś.
-Tak? Jakie?
-Jestem szczęśliwa i mam cudownego przyjaciela.
-A najlepszego?
-Najlepszego pod słońcem.-Puściłam mu oczko. Chłopak objął mnie ramieniem i lekko przytulił do siebie. Nagle poczułam motyle w brzuchu. Było mi tak dobrze, przyjemnie. W końcu poczułam się bezpiecznie.
-A może małe zakupy?-Zapytała Anto. Po chwili zakryła usta ręką.-A nie przepraszam, romansujcie sobie dalej.-Spojrzałam na dziewczynę błagalnym wzrokiem. Ja i on? Że romansujemy? No i co jeszcze? Może jednorożce zejdą na ziemie i będą pływać. Powoli odsunęłam się od piłkarza. 
-Zakupy to dobry pomysł.-Powiedziałam tak, aby każdy mógł mnie usłyszeć i wróciliśmy do tego ustawienia co wcześniej. Ja, Anto i Shak szłyśmy przodem, rozmawiałyśmy o modzie i związkach.Mężczyźni natomiast szli za nami. Co chwila się śmiali. Rozmawiali o najbliższym meczu. Pique co chwilę podchodził do Shak dawał jej buziaka i mówił jak bardzo ją kocha, Lionel robił to samo. Było słychać jak chłopaki namawiali na to samo Neymara jednak on cały czas im powtarzał, że jest w związku.
-Nie chciałabyś czegoś więcej z Neymarem?-Zapytała partnerka Pique.
-Nie.-Odpowiedziałam przez śmiech.-Ja plus on to było by jedno wielkie bum z którego by nic nie wyszło. Z resztą on ma dziewczyne, a ja kogoś na oku.-Skłamałam.-Więc uprzedcie innych, bo jeżeli ktoś zada mi pytanie z kategorii Ty i Neymar to nie wiem co mu zrobię.
W centrum handlowym byliśmy kilka godzin. Łaziliśmy po sklepach. Kupiłam sobie bluzękoszulkę i spodnie. Później poszłam na dział sportowy z Brazylijczykiem. Kupiłam sobie buty.
-Będziesz ze mną biegać.-Bardziej oznajmiła niż zapytałam.
-Jak zasłużysz to będę.-Uśmiechnął się piłkarz. Dostał ode mię w ramie. 
-Ja zawsze zasługuje. Na wszystko.-Uśmiechnęłam się do piłkarza i podeszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu przed którym wszyscy czekali.
-To może kino?-Zapytała Shakira. Wszyscy się zgodziliśmy. Podczas gdy dziewczyny razem z Messim wybierały film. Ja z Neymarem i dużym poszliśmy po popcorn i cole.Duży, tak będę mówiła na Pique. Z resztą za każdym razem jak chce coś do niego powiedzieć muszę brać głowę wysoko w górę. To pewnie wygląda komicznie ale nie ma możliwości w jakikolwiek sposób zmniejszyć Gerarda. Sprawdzałam. Dwa razy. A więc gdy ja duży i Neymar wróciliśmy obładowani jedzeniem i piciem tamta 3 czekała przed salą kinową. Nie wiem na co idziemy. Dziewczyny mówiły,że to tajemnica a Leo gadał że nie pamięta. Na początku seansu domyśliłam się,że jest to romans. Już miałam ochotę wyjść wyjść kina. Nie lubię takich filmów. Są strasznie sztuczne i do tego głowi bohaterowie którzy z początku się nie lubią będą razem. Na zawsze. Dziękuję tyle z filmu. Dla mnie się już skończył. Do widzenia. 
Jednak nasze gołąbeczki wczuły się już po pierwszej scenie jak Jack zerwał ze swoją dziewczyną dla super modelki z Australii. Tak, tak później okaże się to błędem. Największym błędem w życiu, ale ona mu to wybaczy. Czy naprawdę muszę tutaj być? Heh przynajmniej nie jestem w tym sama. Pan da Silva odkąd tu weszliśmy pisze z kimś. Mogę się założyć, że jeszcze ani razu nie spojrzał na ekran.
-Ej Ola nudzi Ci się?-Zapytał Brazylijczyk.
-Trochę a co?
-Chodź.-Wyszeptał, złapał mnie za rękę i wyszliśmy z kina. Cała 4 nawet nie zwróciła na nas uwagi. Duży z Shak płakali, a Leo przytulał się cały czas z Antonellą. 
Wsiedliśmy do pierwszej lepszej taksówki.
-Na Camp Nou poproszę.-Powiedział piłkarz 
-Przecież jest godzina 20, nie wpuszczą nas.-Rzekłam a chłopak położył mi palec na ustach.-Jeszcze raz a będziesz miał o palec mniej.-Zabijałam go wzrokiem,ale tak naprawdę próbowałam się nie śmiać. Pod stadionem byliśmy po jakiś 20 minutach. Jednak poszliśmy do pabu na przeciwko. Napastnik zamówił kilka piw. Po wypiciu ich poszliśmy na Camp Nou.
-Zamknięte,nauczyć Cię czytać?
-Nie marudź. Chodź.
-Nigdzie nie idę.
-Nawet jakby się paliło i waliło?
-Nawet jakby.-Uśmiechnęła się triumfalnie do chłopaka, bo myślałam, ze nie zacznie mnie zmuszać. I w sumie nie zaczął. Wziął mnie przerzucił przez ramię i wbiegł na stadion.
-Idioto przecież zaraz przyjdą ochroniarze!
-No i co z tego. Powinnaś się cieszyć życiem. Być szczęśliwa i olewać wszelkie zasady. Dziewczyno zacznij w końcu ŻYĆ.-Podkreślił ostatnie słowa.-Zrób coś szalonego !! Tańcz, Śpiewaj. Po prostu żyj. Poczekaj tutaj na mnie chwilkę.-Powiedział i pobiegł w nieznanym mi kierunku. Po chwili na stadionie rozległa się bardzo głośna, brazylijska muzyka. Piłkarz wrócił i zaczął ze mną tańczyć. Do tego śpiewaliśmy tak głośno jak tylko potrafiliśmy. Nawet nie zauważyliśmy ochroniarza idącego w naszą stronę.
-Biegnij w prawo.-Wyszeptał a sam pobiegł w drugim kierunku.Wykonałam polecenie Brazylijczyka. Pobiegłam w prawo i znalazłam się w jakimś tunelu. Postanowiłam znowu pobiec w prawo. Kolejny korytarz był strasznie długi i ciemny. Nagle wpadłam na kogoś. Upadliśmy, a osoba która najwyraźniej chciała mnie zabić wpadła w śmiech. Już wiedziałam kto to był.

**************
Przychodzę do was z kolejnym rozdziałem. Uważam, że jest nudny, ale sami go oceńcie. Nie wiem kiedy dodam coś nowego, bo za kilka dni znowu szkoła xd z resztą planuje jakieś zmiany na blogu, ale nie jest jeszcze nic pewne. 
11 KOMENTARZY=8 ROZDZIAŁ ❤

********
Tak wgl to życzę wam duuuuuużo szczęścia w nowym roku, miłości, samych prawdziwych przyjaźni, zdrowia, spełnienia kolejnych marzeń, spotkania ze swoim idolem i wszystkiego czego sobie zapragniecie.
Aby 2K16 był lepszy :')) 


niedziela, 27 grudnia 2015

6."Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz."

23.01 ŚRODA.
Śniłam o dzisiejszym treningu na którym było pełno paparazzi. Wypytywali mnie o relacje z Neymarem. Zaczęłam im mówić, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Następnie zapytali się o Lise, krótko i zwięźle odpowiedziałam, że jej nie lubię i życzę jej źle, akurat usłyszał to Neymar. Otworzył usta i się obudziłam. Dokładniej obudził mnie tata, odsłaniający rolety. Jest godzina 8:10 a słońce zaraz mnie oślepi. Odruchowo nałożyłam kołdrę na głowę, Ojciec się zaśmiał i otworzył balkon. Usłyszałam ćwierkanie ptaków, szum wody i od razu chciało mi się żyć.
-Dzisiaj Ty robisz śniadanie.-Uśmiechnął się do mnie trener najlepszego klubu na świecie i ściągnął ze mnie kołdrę.-No raz dwa. Wstawaj! Chyba, że chcesz zostać w domu.
-No już staje marudo.-Powiedziałam do wychodzącego z pokoju taty.
Podeszłam do szafy wyciągnęłam ubranie i poszłam się umyć. Ubrana i umalowana zeszłam na dół. Postanowiłam na śniadanie zrobić tosty z serem. Po posiłku poszłam na górę. Wrzuciłam do torebki fajki, telefon oraz kilka kosmetyków i zeszłam na dół. Była godzina 10:07. Postanowiliśmy już pojechać. Na Camp Nou byliśmy po nie całych 20 minutach. Tata poszedł w sumie nie wiem gdzie, ale zostałam sama. Postanowiłam iść na trybuny. Zrobiłam zdjęcie na Snapie i wysłałam chłopakom z Barcy z dopiskiem:
 Ruszać dupy !!
Czekam na was od godziny piłkarzynki :*
Po chwili dostałam Snapa od Messiego. 
Jakiś facet czeka na ciebie :D
Zeszłam z trybun i na moje szczęście Neymar stał tyłem do mnie. Położyłam palec na usta, aby Leo nic nie mówił i podeszłam do 11 Barcy. Zakryłam mu oczy i wyszeptałam:
-Zgadnij kto.
-Olcia.
-Skąd ta pewność?-Zapytałam a chłopak się uśmiechnął.
-Tylko ty masz taki śliczny głos z resztą twoje perfumy wyczuje na kilometr.-Obrócił się w moją stronę i szepnął-Jeszcze raz przepraszam za Lise.-I pobiegł do reszty drużyny, a mnie zatrzymał Messi.
-Między wami coś jest?-Zapytał niepewnie.
-Nie no to ty.-Zaśmiałam się.-Świruje z nim tak po protu z resztą on ma dziewczynę, a my jesteśmy przyjaciółmi.-Uśmiechnęłam się do najlepszego piłkarza jakiego znam.-A dlaczego pytasz?
-Ney to mój przyjaciel, nie chce, żeby cierpiał.
-Spokojnie, to twój przyjaciel jak i mój, też będę o niego dbała.-Uśmiechnęłam się ciepło.
-Tylko ty się w nim czasem nie zakochaj i wiesz co? Myślałem, że będziesz inna, a okazałaś się bardzo fajną, sympatyczną dziewczyną.-Po słowach 10 Barcy zrobiłam się jak burak. Odebrało mi na chwilę mowę, bo taki człowiek jak on ma dobre zdanie na mój temat. Po chwili się ogarnęłam
-Spokojnie nie zakocham sie.-Zaśmiałam sie cicho i kontynuowałam.-Wiesz, ja nie powiem ci, że myślałam, że jesteś inny, bo cały czas miałam i mam cię za wspaniałego człowieka.-Chłopak objął mnie ramieniem i dołączyliśmy do reszty. Tata dał im niezły wycisk. Dwa razy oberwałam piłką od chłopaków, bo nie chcaialm z nimi zagrać. Za ich zachowanie tata nagrodził ich dwoma dodatkowymi kółkamk wokół Camp Nou. Mina Bartry jak wykonywał polecenie taty była bezcenna, a Munir chciał mnie zabić wzrokiem. Po treningu poszliśmy całym składem do kawiarni niedaleko stadionu.Siedząc i patrząc jak chłopaki robią pośmiewisko zakręciło mi się w głowie. Postanowiłam wcześniej wrócić do domu. Nikomu nie mówiłam, że się źle czuje tylko stwierdziłam, że nie zdążę wyszykować się na wieczór.
***
W domu poczułam się o wiele lepiej. Robiąc porządek w swoich papierach dostałam sms'a od Munira
*Jak się czujesz?
Na początku nie wiedziałam co mam napisać. Przecież nie było widać, że się źle czułam...
*Dobrze?
*Przyjechać do ciebie?
*Nie trzeba :)) Czuje się już dobrze :)
*A czyli jednak wcześniej było coś nie tak xd
*Trochę, ale cii
*Neymar miał racje.
*Z czym?
*On pierwszy to zauważył, ale powiedziałem, że mu się tylko wydaje,żeby się nie martwił więc jakby co to pisz do mnie, dobrze?
*Dobrze mamo xd
Odłożyłam telefon i zaczęłam układać sobie w szafie. Stwierdziłam, że muszę iść na zakupy. Dopiero koło 15 zaczęłam się szykować do Munira. W tym samym czasie do domu wrócił tata. Poszłam się odświeżyć i przebrać. Makijaż zostawiłam ten sam i zeszłam na dół. Luis był już gotowy. Zadzwoniliśmy po taksówkę i wyszliśmy z domu. Do Munira jechaliśmy z jakieś 40 minut. Tata zapłacił kierowcy i weszliśmy na posesje piłkarza. Wszyscy czekali na nas. Po 2 godzinach wszyscy byliśmy pijani. Nawet tata, który około godziny 22 postanowił wrócić do domu. Po wyjeździe taty zaczęła się zabawa. Alkohol lał się strumieniami, a od przyjścia tutaj Neymar nie zamienił ze mną ani słowa. Jednak starałam się tym nie przejmować. Świrowałam z każdym chłopakiem i w sumie dobrze się bawiłam. Będąc już nieźle wstawiona podeszłam do Lisy. Szarpnęłam ją za kurtkę i wyprowadziłam do ogrodu.
-Nie zrań Neymara. Proszę.-Poprosiłam dziewczynę, która zaśmiała mi się prosto w twarz.
-Spokojnie. Puki nic sobie nie zrobi, będzie dobrze pomiędzy nami.-Chciałam zachować się rozsądnie i porozmawiać z nią jak normalny człowiek, ale że byłam pod wpływem alkoholu skończyło się to troszkę inaczej. Szarpnęłam dziewczynę za kurtkę i ją odepchnęłam. Ona potknęła się i upadła.

Perspektywa Neymara.
Wyszedłem do ogrodu na chwile, aby odetchnąć świeżym powietrzem i zobaczyłem Ole popychającą moją dziewczynę. Szybko do nich podbiegłem. Pomogłem Lisie wstać. Ona jednak odepchnęła mnie i podeszła do córki trenera. Zaczęły się szarpać za włosy. Ola krzyczała, że nie pozwoli Lisie tak mnie traktować. Ona jednak chyba zapomniała o mojej obecności i krzyczała, że i tak nie ma sensu ze mną związek skorą jestem słabym piłkarzem, który prędzej czy później coś sobie zrobi. W końcu rozdzieliłem dziewczyny, ale nie było tak łatwo. Ola jesteś cholernie silna, więc nie miałem innego wyjścia. Wziąłem ją przerzuciłem za ramie, pożegnałem się z chłopakami i zaprowadziłem Ole do swojego samochodu. Postanowiłem ją zabrać, bo nie powiem... Po tym co powiedziała Lisa zrobiło mi sie trochę przykro i chciałem sobie wszystko poukładać.
-Neymar przepraszam.-Powiedziała dziewczyna.
-Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz.- Powiedziałem i odpaliłem silnik
-Ale co ty robisz?-Spojrzałem na nią pytająco.-Jesteś pijany, nie możesz jechać!
-Raptem po kilku piwach.-Powiedziałem i z piskiem opon odjechałem spod posesji mojego przyjaciela.
-Neymar stój! No weź się zatrzymaj! Chce wysiąść.-Darła się chyba najgłośniej jak tylko mogła.-Neymar no! Jesteś pijany, a jeżeli spowodujesz wypadek! Zatrzymaj się! Nie może ci się coś spać! Zatrzymaj się!
Nie słuchałem jej, wiem co robię, więc nie ma szans na jaki kolwiek wypadek. Postanowiłem włączyć radio, żeby nie dać się rozproszyć.

Perspektywa Oli.
W końcu się zamknęłam. Wiem, że krzykiem nic tutaj nie zdziałam. Mniej więcej spokojnie dojechaliśmy pod domu piłkarza. Neymar wziął mnie na ręce i tuż przed drzwiami go zatrzymałam.
-Stój.
-Co? Dlaczego?
-Nie jesteśmy po ślubie.-Zaśmiałam się. -Sama dam radę wejść do domu.
-Nie dasz rady.Zaśmiał się.
-Owszem dam.-Chłopak mnie postawił. Ledwo utrzymała się na nogach lecz weszłam do domu. Powoli weszłam do jednego z pokoi i sie położyłam.
-Neymar! Neymar! Neymar!
Chłopak wbiegł do pokoju.
-Co chcesz?
-Buzi.-Uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka. Brazylijczyk podszedł i pocałował mnie w czoło.
-Idź spać.-Powtórzył pocałunek, zdjął mi kurtke i spodnie. Opatulił kocem i wyszedł z pokoju.

Perspektywa Neymara.
Gdy Ola poszła spać wyciągnąłem wódkę. Chciałem odreagować sytuację sprzed kilku godzin. Jak mogłem tak się pomylić co do Lisy. Do przyjaciółki mojej siostry. Wydawała się inna. Kochana, sympatyczna, miła,opiekuńcza. To nie możliwe co mówiła. Była pijana. Nie kontrolowała wagi słów. Myśląc o mojej dziewczynie wypiłem całą wódkę. Chciałbym o tym zapomnieć. Dać jej jeszcze jedną szansę, ale jeśli mnie zostawi? Gdy będę miał poważną kontuzję. Muszę to wszystko przemyśleć na spokojnie. Nie mówiłem tego Oli ale rozmawiałam dzisiaj z Bartrą o jej śnie. Przyjaciel mówił mi jaka jest Lisa ale wtedy nie chciałem mu wierzyć i żałuję. Przecież prawdziwi przyjaciele chcą dla nas dobrze.
Po wypiciu trunku poszedłem do swojej sypialni. W drzwiach przypomniało mi się, że śpi tam Ola. Jednak nie miałem siły już nigdzie iść. Zdjąłem ubranie i położyłem się spać. Leżąc obok Oli poczułem motyle w brzuchu. Postanowiłem ją przytulić. Wygląda tak niewinnie i słodko gdy śpi. Wtuliłem twarz we włosy dziewczyny i usnąłem.

***
Dzień dobry :)) 
Przychodzę z nowym rozdziałem, który mam nadzieje, że się podoba. :D
Kochani jak tam po świętach?
Czy tylko ja w te święta się nie objadłam? :/
10KOMENTARZY =7ROZDZIAŁ

+przepraszam za jakiekolwiek błędy gdyż pisałam rozdział na telefonie. ;)

wtorek, 22 grudnia 2015

5."Chciałbym zarezerwować cały dzień u pani Oli"

To ona. To właśnie ta dziewczyna z mojego snu...Czyli tym mężczyzną był Neymar? Nie to nie możliwe. Przecież...tak, to był on. Tamten chłopak miał taki sam tatuaż na karku jak piłkarz.
-To jest Lisa.-Przedstawił nam swoją nową dziewczynę. Każdy ją miło powitał, nawet ja. Dziewczyna zrobiła kapryśną minę na mój widok.
-Tak wiem, śliczna jestem.-Wyszeptałam jej do ucha z zaciętością.
-Ja jestem ładna, ale Ty? Proszę cie, to chyba żart.
-Nie. Nie mam dzisiaj ochoty na żarty. ładna jesteś, owszem, ale do mnie ci jeszcze dużo brakuje.-Powiedziałam i zajęłam swoje miejsce. Wieczór minął mi bardzo dobrze. Jednak gdzieś tam myślałam o moim śnie.
Dziewczyna zdradzała swojego chłopaka, cholernie go raniła, nie chce aby Neymar później przez nią cierpiał, ale oczywiście, jako przyjaciółka będę go wspierała i znajdę mu idealną dziewczynę, bo już tej nie polubiłam.
Na noc pojechałam do Bartry. Chciałam z nim pogadać, bo na kolacji wydawało mi się, że już kiedyś poznał się z Lisą. No i była to prawda.
-Lisa jest a raczej była dla mnie jak siostra.-Powiedział piłkarz otwierając wino.
-A co się stało, ze już nią nie jest?
-Po meczu, gdy doznałem kontuzji, nie aż takiej poważnej jednak dostałem kazała mi rzucić piłkę, albo koniec z naszą przyjaźnią.
-Martwiła się o ciebie.-Wtrąciłam.
-Nie.
-Jak to?
-No nie przerywaj to się dowiesz.-Powiedział z niemrawym uśmiechem na twarzy i napił się wina, które nalał gdy ja przerywałam mu wypowiedź.-Nie martwiła się o mnie, po prostu nie chciała, abym doznał poważniejszego urazu, bo...-Tu przerwał. Po chwili dokończył-Nie chciała zadawać się z kaleką.
-Przykro mi.
-E było minęło.-Machnął ręką i lekko się uśmiechnął- Zapomniałem o niej, znaczy o tym kim dla siebie byliśmy. Teraz mam nową siostrę i o niebo lepszą.-Powiedział i objął mnie ramieniem. Przytulił do siebie.
-Jeszcze tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju.-Powiedziałam trochę zmieniając temat.
-Jaka?
-Jak ty poznałeś Lisę skoro to przyjaciółka siostry Nymara?
-Rafa ma wszędzie przyjaciółki.-Zaśmiał się.-A ja z Lisą poznaliśmy się na wakacjach, bo ona jest z Włoch. Ogólnie to nasi rodzice się znali od małego, ale to skomplikowane.-Przyznał, ale już jakoś mi się to układało w całość.
-A gadając o Lisie, to...miałam dziwny sen w którym była ona. Znaczy wtedy jeszcze nie wiedziałam kto to był, ale do sedna. Był tam też Neymar. I oni byli razem, tylko że on bardzo przez nią cierpiał.
-Mała, to tylko sen.-Powiedział lekko przez śmiech.
-Chyba masz racje. to tylko sen.-Wymruczałam i bardziej wtuliłam się w chłopaka.-Szkoda tylko, że się o niego martwię,-Dokończyłam w myśli.
Przed 11 obejrzeliśmy film. przy końcówce usnęłam w ramionach Marca.

Perspektywa Bartry.
Ola to naprawdę fajna dziewczyna, nie powinna przejmować się jakimiś snami. Ale w duchu wiem, że przyjmuje się Neymarem. Są przyjaciółmi. On jeszcze z żadną swoją przyjaciółką nie był tak blisko. Pewnie zależy mu na dobrym kontakcie z Olą.
Sam jestem przyjacielem tej dwójki, jednak tym razem, w sumie to pierwszy raz, stanę po stronie Oli. Pogadam z Neymarem o Lisie, powiem mu jaka ona jest, może mnie wysłucha i zrozumie...

22.01 WTOREK
Perspektywa Oli
Rano obudziłam sie obok mojego przyjaciela. Kochany. Musiał mnie tutaj przytargać. Hah! Fajnie, że nawet mnie tym nie obudził. Wstałam wyciągnęłam sobie z jego szafy czysta koszulkę Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Wyszykowałam się i wyszłam z pomieszczenia. Marc jeszcze spał. Napisałam mu karteczkę:
Ta noc była wspaniała, mam nadzieję, że ją jeszcze kiedyś powtórzymy xD
A tak serio...
Idę do domu, bo tata pewnie się martwi. 
Do zobaczenia później.
                                                          Ola
Szybko wróciłam do domu. Opowiedziałam tacie o całym wieczorze. Niestety Luis nie był zadowolony tymi wieściami.
-Kolejna panienka zawróci mu w głowie i nie będzie koncentrował się na piłce.
-Uważaj żeby nie odszedł.-Bąknęłam i poszłam do swojego pokoju. Za plecami słyszałam jeszcze zdziwiony głos taty mówiący co chwila: "Co?" i "Dlaczego?"
W pokoju włączyłam sobie muzykę na fula. Tak, właśnie tego mi brakowało. Tańczyłam, śpiewałam, po prostu byłam we własnym świecie. Dopiero po południu wyszłam z pokoju. Byłam wyszykowana, więc wyszłam na zajęcia. Do studia doszłam dopiero po półtorej godziny, co oznaczało, że się spóźniłam. W wejściu na sale usłyszałam od Toma
-Już myślałem, że nie przyjdziesz.
Jedynie się do niego uśmiechnęłam i poszłam się przebrać. Całą próbę myliły mi się kroki. Nie mogłam się skoncentrować, jednak jakoś przetrwałam. Wychodząc ze studia dostałam sms'a od Neymara:
Wpadniesz dzisiaj?
Spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 13:09. Postanowiłam mu odpisać. napisałam jedynie 
Zobaczy się. xd
Do godziny 16 byłam w parku. Później postanowiłam iść do Neymara. Pod jego domem byłam po ponad godzinie. Złapałam za klamkę i powoli otworzyłam drzwi. Weszłam do salonu gdzie siedział sam Brazylijczyk.
-Heeej.-Powiedziałam całkiem słodko.
-Przyszłaś.-Powiedział cicho lecz szczęśliwie.
-A dlaczego miałabym odrzucić twoje zaproszenie.-Uśmiechnęłam się i usiadłam obok piłkarza.
-Co cały dzień się nie odzywałaś?
-A tak jakoś wypadło. Chciałam pobyć sama, później byłam w studiu, byłam w parku i przyszłam.
-Myślałem, że się obraziłaś.
-Dlaczego?
-Że nie dowiedziałaś się pierwsza o Lisie.
-E tam, z reszta dużo nie straciłam.-Powiedziałam ściszając końcówkę. Chłopak głośno westchnął.
-Co jest?
-Nic, myślałem, że ją polubisz.-Nic mu nie odpowiedziałam. Przygryzłam wargę i odsunęłam się trochę od chłopaka. Powiedzieć mu o śnie? Nie mogę, przecież Marc mówił, że to tylko sen.
-E ja muszę się już zbierać.-Powiedziałam i wstałam.
-Już?-Powiedział smutny.
-No niestety.-Klęłam pod nosem.
-A kiedy będziesz miała więcej czasu?
-Nie wiem, napisze.-Powiedziałam i lekko uśmiechnęłam się do 11 Barcy.-Ale przyszłam odmeldowałam się, więc mogę iść.-Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam iść w stronę drzwi.
-Pamiętasz co ci powiedziałem jak się poznaliśmy?-Zapytał, gdy złapałam za klamkę.
-Nie, wtedy zatraciłam się w twoich oczach.-Bąknęłam i nacisnęłam klamkę.
-Nie to. Czekaj chwile.-Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.-Jakbyś miała jakąś blokadę, wbijaj do mnie, pogadamy, pomogę ci, będzie trzeba to razem wypijemy. I chciałbym, abyś traktowała mnie jak brata.
-Nauczyłeś się tego na pamięć, żeby podrywać dziewczyny?-Zaśmiałam się. Kolejny raz piłkarz westchnął i spojrzał mi w oczy.
-Po prostu to zapamiętaj.
-Zapamiętam.-Pocałowałam go na pożegnanie i wyszłam z domu. W furtce minęłam się z Lisa. Szturchnęłam ją z bara. Dziewczyna coś tam mi powiedziała, ale już jej nie słuchałam. Zaszkliły mi się oczy. Nie byłam tylko pewna dlaczego. Wyjęłam notes i długopis z torebki i napisałam:

Ej mała! 
Nie płacz, rób wszystko:
 pij, pal, 
klnij ile wlezie,
wal pięściami w ścianę, 
gryź wargi z bólu,
 ale nie pozwól zaszklić się oczom, 
pokaż, że potrafisz być SILNA.

Kartkę zgniotłam i wyrzuciłam do kosza. Następnie weszłam do pobliskiego sklepu, kupiłam fajki i wróciłam do domu. Tata był w kuchni, więc do niego poszłam. Robił kolacje. 
-Pomóc ci?-zapytałam podkradając z patelni warzywo.
-Nie ma w czym. Idź odłóż torebkę, umyj ręce i przyjdź zjeść.-Uśmiechnął się i zaczął nakładać na talerze jedzenie. Po zjedzonym posiłku obejrzałam z tatą film i poszłam na góre. Coś nie dawała mi spokoju. Wyszłam na balkon, zapaliłam i przyglądałam się gwiazdom. 
-Dopiero co tu przyleciałam, powinnam się cieszyć życiem, bo i tak będzie dobrze, bo kiedyś musi być.-Pomyślałam i się zaciągnęłam. Stałam oparta o barierkę, gdy ktoś do mnie zadzwonił na wyświetlaczu było napisane Ney :)Odrzuciłam połączenie. Stałam dalej i paliłam. Piłkarz jednka nie dawał mi spokoju. Odgasiłam szluga i wróciłam do pokoju. Zadzwoniłam do niego.
-Wreszcie! Myślałem, że coś się stało.
-Co chcesz?-Zapytałam bez entuzjazmu
-Chciałem zarezerwować sobie czas u ciebie.
-Neymar nie mam czasu na głup-Zamilkłam.
-Halo? Halo? Ola, jesteś?
-Tak tak jestem. Bardzo cię przepraszam. Zaczniemy od nowa.-Zapytałam z nadzieją
-Okey. A więc.-Odkrzyknął.-Chciałbym zarezerwować cały dzień u pani Oli, czy to w ogóle możliwe?
-Owszem. W czwartek ma cały wolny dzień, a jeżeli przyjdzie pan z rana i zrobi śniadanie do łóżka.-Podkreśliłam ostatnie słowo-To dostanie pan Olę w gratisie na noc.-Zaśmiałam się i czekałam co powie Brazylijczyk.
-Świetnie. To tak dla jasności, rezerwuje sobie każdą wolną chwile pani Oli na wyłączność. 
-Dobrze, już zapisane w kalendarzu. Coś jeszcze?
-Nie. A nie tak. Proszę jej przekazać, że wyglądała dzisiaj ślicznie.
-Jak tylko ją spotkam, to wszystko jej przekaże.-Zaśmiałam się i Brazylijczyk chciał coś powiedzieć, ale było słychać kobiecy głos: "Kochanie z kim ty jeszcze gadasz? Chodź mi pomóc, no!"
-Teraz nie mogę. Mam ważniejsze sprawy!-Wydarł się na nią Brazylijczyk.-No to o czym rozmawialiśmy?-Zapytał i mogę przysiąść, że właśnie się uśmiechnął.
-O tym, że pan da Silva jest umówiony w panią Aleksandrą na po jutrze i każdą jej wolną chwile.-Mówiłam nie przejmując się obecnością Lisy u Neymara w domu. 
-"Zaraz stąd wyjdę, jak nie przestaniesz z kimś gadać. To pewnie ta gówniara co uważa się za ładniejszą ode mnie. Neymar nie marnuj sobie na nią życia"-Kolejny raz w słuchawce usłyszałam Lisę.
-To cześć Neymar.
-Nie Ola czekaj. Nie przejmuj się nią. Proszę porozmawiaj ze mną jeszcze chwile.
-O czym chcesz rozmawiać?
-O czymkolwiek, tylko proszę mów do mnie.
-Macie jutro trening?
-Tak. Na 11. Będziesz?
-Postaram się.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakieś 20 minut i pewnie gadalibyśmy dłużej, ale Lisa podeszła do napastnika i wyrwała mu telefon z ręki. 
-Eh ludzie bywają dziwni. Ciekawe, jaka jest jego siostra. Jeżeli taka jak jej przyjaciółka to chyba nie chce poznawać rodziny kapitana Brazylii. Zaśmiałam się w duszy i poszłam kąpać. Świeża położyłam się do łóżka. Wcześniej podziękowałam Bogu za dzień, Neymara i tatę. Leżąc dostałam sms'a od Munira. 
*Wpadniesz na grilla jutro?
*A kto będzie?
*Wszyscy :)
*No to masz odpowiedź :)
*Czyli tak?
*Tak :) A teraz dobranoc :*
*Dobranoc :*
Włączyłam sobie na słuchawkach piosenkę i się położyłam. Dostałam kolejnego sms'a. Tym razem od Neymara.
*Przepraszam za moją dziewczynę xd
*Spoko :))
*Dobranoc księżniczko <3
*Dobranoc bracie <3

Napisałam jeszcze do taty.
*Jutro na trening Barcy <3 Obudź mnie rano :)) Dobranoc tato :*

Zamknęłam oczy. Wyobrażałam sobie jutrzejszy dzień. Z ukochaną muzyką usnęłam. Śniłam o..

***********************************************
Heeej kochani :))
Jak się rozdział podobał? Może być? Jak macie jakieś pomysły to piszcie :))
Zachęcam do komentowania :) 
7 komentarzy = 6 rozdział 
POWODZENIA <3!
Przypominam o podpisywaniu się :***


niedziela, 6 grudnia 2015

4"Moja przyszła dziewczyna?"

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 18.01 PIĄTEK
O godzinie 8:00 do mojego pokoju wszedł Brazylijczyk. Obudził mnie delikatnym pocałunkiem w usta. Pewnie myślicie, że jesteśmy razem, ale to nie prawda. Przez cały tydzień spotykaliśmy się po 3-4 godziny. Czasami byli z nim koledzy z drużyny. Ogólnie to wszyscy spędziliśmy czas sympatycznie. Dzisiaj Neymar zawozi mnie do studia. Na pewno dam z siebie wszystko.  Po przebudzeniu się ubrałam się i umalowałam. Razem z piłkarzem zaszliśmy na śniadanie przyrządzone przez Luisa. Neymar dostał dzisiaj wolne od treningu. Tata chce, aby on się mną dobrze zajął. Kochany. Po posiłku zaciągnęłam Neymara do salonu i pokazałam mu choreografię. Dostałam pochwale od 23-latka i postanowiliśmy już jechać. Droga zajęła nam około godziny, ponieważ były spore korki. Przed studiem trzęsły mi się ręce. Byłam przekonana, że pomylę kroki zapomnę ich lub upadnę.
Wszystko jednak dobrze mi poszło. Neymar był ze mnie ogromnie dumny. Zaproponował uczczenie tego. Umówiliśmy się na wieczór. Piłkarz po mnie przyjedzie i to opijemy.
Jest godzina 21:15. Niedługo będzie tutaj Brazylijczyk. Wyszykowana czekałam na niego w salonie. Akurat zadzwoniła mama. Rozmawiałyśmy jak mi sie tutaj żyje, czy mam jakiś przyjaciół i pytała się o relacje z tatą. Wszystko powiedziałam jej zgodnie z prawdą. Opowiadała mi, jak sie jej powodzi, aż przyszedł Neymar. Powiedziałam, że muszę kończyć i zajęłam się Brazylijczykiem. Tak wiem...brzmi jak podtekst, ale nim nie był. Pojechaliśmy do klubu. Dobrze się bawiliśmy. O 3 nad ranem wróciłam z piłkarzem do swojego domu. Oboje wykończeni poszliśmy się wykąpać i każde z nam zasnęło w innym pokoju.

19.01 SOBOTA
Cały dzisiejszy dzień spędziłam w domu. Neymar pojechał do siebie, tata zajmował się papierkową robotą, a ja siedziałam w salonie i szukałam jakiegoś filmu. W porze obiadowej wpadł do nas Munir z Bartrą. Zjedliśmy razem obiad, który z resztą przygotowali piłkarze. Po południu razem z chłopakami wybrałam się na plaże. Ganialiśmy się brzegiem morza aż w końcu...Bartra wziął mnie na ręce i wbiegliśmy do wody. Piszczałam ponieważ woda w styczniu mało kiedy bywa ciepła. Nie. Chwila. Woda w styczniu nigdy nie jest ciepła. Przemoknięta do suchej nitki i strasznie zmarznięta wróciłam taksówką z chłopakami do domu. Oni oczywiście cały czas mieli ze mnie ubaw, jednak mi do śmiechu nie było. 
Będąc już w domu przebrałam się do piżamy i zeszłam na dół. Razem z chłopakami obejrzałam powtórkę meczu FC Barcelony z Sevillą. Około 22 piłkarze wrócili do swojego domu, a ja poszłam spać.

20.01 NIEDZIELA
Dzisiejszy dzień spędziłam z tatą. Byliśmy na długim spacerze. Poszliśmy do restauracji na obiad, a wieczorem dostałam sms'a od Neymara. Zostałam zaproszona na kolacje. W nocy nie mogła spać. Wierciłam się po łóżku, a co zamykałam oczy miałam wrażenie, że ktoś stoi koło mojego łóżka. Jak udawało mi się zasnąć, to tylko na chwile. Śniły mi się koszmary. Jakaś dziewczyna krzywdziła mężczyznę. Raniła go słowami...jakby byli razem, a ona tylko udawała, że go kocha. Całą noc tak się męczyłam.

21.01 PONIEDZIAŁEK
Rano byłam nieprzytomna. Przez całą noc nie zmrużyłam oka. O godzinie 8 wstałam z łóżka. Dzisiaj na 10 idę do studia. Poszłam do łazienki, umyłam się, uczesałam, ubrałam i zrobiłam mocny makijaż. Zeszłam na dół zjeść płatki z mlekiem. Pogadałam chwilę z tatą, który pił kawę i oznajmiłam go, że wieczorem mnie nie będzie. Po posiłku poszłam na górę. Spakowałam strój i zadzwoniłam po taksówkę. Na miejscu byłam kilka minut przed 10. Poszłam się przebrać i kupić sobie wodę z automatu. Po próbie zostałam zaproszona na kawę. Zaszczyt spędzania ze mną mojego wolnego czasu dostał Tom. W kawiarni rozmawialiśmy trochę o tańcu, o naszym życiu prywatnym i nawet o Neymarze. Uwierzycie, że Tom sądził, że moim chłopakiem jest światowej klasy piłkarz? Hah! Znaczy ja w to wierzę, ale żeby to był Neymar? Nieee. My jesteśmy tylko przyjaciółmi. 
Dochodziła 15. koniec tego dobrego.
-Muszę się już zbierać.-Powiedziałam do Toma.
-Jak to?
-No zostałam zaproszona na kolacje.
-Coś wcześnie jesz kolacje.-Zaśmiał się.
-Muszę się wyszykować.-Poprawiłam się. 

Chłopak zaklną pod nosem.-No dobra. Nie potrafię zatrzymywać ludzi na siłę, ale widzimy się jutro w studiu, tak?
-Oczywiście.-Posłałam chłopakowi promienny uśmiech.-Cześć.
-Do zobaczenia.
Idąc do domu. Wpadłam na Bartrą, który w parku bawił się ze swoim psem. Podeszłam do chłopaka od tyłu i zakryłam mu oczy. 
-Zgadnij kto.-Zaśmiałam się.
-Olcia.
-Niee.
-Nie?
-Nie.
-Moja przyszła dziewczyna?
-O już lepiej.-Powiedziałam i odkryłam piłkarzowi oczy. Chłopak szybko się odwrócił.
-Kłamczucha!-Krzyknął przez śmiech.
-Gdzie? Nie widzę.-Odwróciłam sie i zaczęłam przyglądać się ludziom. Oboje na to wybuchnęliśmy śmiechem. Po ogarnięciu się zapytałam.-Ciebie też zaprosił Neymar?
-Tak, podobno jest jakaś ważna sprawa.
-Mi tylko napisał abym przyszła.
-To może odprowadzę cię do domu. Wyszykujesz się i przed 19 po ciebie przyjadę, co?
-Okey.
W domu byliśmy po 40 minutach. Poszłam na górę się szykować. Nie wiedziałam jak się ubrać. Skoro jest to coś ważnego, to nie założę dżinsów, ale też sukienki nie chce, bo tak jakoś wyglądała bym wizytowo... Po dłuższym sterczeniu przed szafą wybrałam czarną spódniczkę i jasną koszulkę. Poszłam się umalować i przebrać. Akurat po ogarnięciu się zadzwonił dzwonek. Poszłam je otworzyć. Przywitałam się z Bartrą i pojechaliśmy do domu Neymara. Piłkarz przyjaźnie nas powitał i zaprosił do salonu. Czekaliśmy jeszcze na Shakire i Pigue. Przyszli 5 minut po czasie. Wchodząc kłócili się o to, że Gerard jechał za wolno. Wszyscy się z nich śmialiśmy. Napastnik zaprosił nas do jadali. Każdy z nas zajął miejsce. Siedziałam pomiędzy Leo a Rafinhą. 
-Chciałbym wam coś powiedzieć.-Nastała cisza, gdy Nemar zaczął mówić.-Chciałbym wam przedstawić moją nową dziewczynę.-Kończąc zdanie do pomieszczeniu weszła ładna wysoka brunetka. Przez chwile zaparło mi dech w piersiach. Oczy chyba wyszły mi z orbit. To ona. To...

***********************
Witam! :))
Jak się podobał rozdział? Taka forma wam odpowiada, czy chcecie aby te rozdziały były dłuższe lub krótsze?
Domyślacie się kto może stać pod tym: "To ona. To..."?
Przepraszam Was, że rozdział nie był wcześniej, ale nie miałam weny z resztą przeprowadziłam się i dopiero od wczoraj jako tak można żyć w moim pokoju xD
Kochani mam nadzieje, że będzie Was jeszcze więcej. :D
Dziękuje za każdy komentarz ♥
Do następnego wpisu :*
7 komentarzy = 5 rozdział !!!
POWODZENIA ! ! !
*Przypominam o podpisywaniu się pod komentarzem :))

piątek, 20 listopada 2015

3."Ty i Ney?"

12.01 SOBOTA
Obudził mnie głos taty. Otworzyłam jedno oko aby sprawdzić jaki ma humor i zakryłam głowę kołdrą. Luis zaczął się śmiać i ściągnął ze mnie całą kołdrę.
-Nie żyjesz.-Wymamrotałam i zaczęłam biec za tatą, który postawił na ucieczkę. Ganialiśmy się po całym domu, aż w końcu wspaniałomyślny trener Barcelony wybiegł do ogrodu...Ja nie zdążyłam wyhamować i wpadłam do basenu... Tata wpadł w śmiech, ja za nim.-Może pomógłbyś mi wyjść, co?
-Zastanowię się.-Powiedział pełen radości i wyciągnął rękę w moją stronę. To dziwne, że nie spodziewał się mojego ruchu... Z wielkim pluskiem wpadł do basenu i tam dalej się wygłupialiśmy.
-Wiesz co tato?
-Co?
-Punktujesz.-Puściłam mu oczko i zaczęłam podtapiać. W basenie spędziliśmy sporo czasu. Tak, to musiało być dziwne, dwie osoby w ubraniach z czego jedna w piżamie wygłupiają się rano w basenie.
Po basenie poszłam się ogarnąć. Ubrałam się i umalowałam. Zeszłam do kuchni, gdzie tata szykował śniadanie, a zegarek pokazywał godzinę 10:12. Po posiłku poszłam do pokoju. Musiałam troszkę potrenować układ. Włączyłam muzykę i "udałam się" do swojego świata. W pokoju przesiedziałam kilka godzin. Zeszłam na dół. Luis sprawdzał coś w papierach, a ja postanowiłam iść na spacer. Wróciłam na górę wrzuciłam do plecaka fajki, portfel oraz książkę. Zeszłam na dół i założyłam buty.
-Wychodzę.-Krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi. Postanowiłam iść do parku. W sumie to znalazłam go przez przypadek niedaleko mojego domu. Usiadłam na ławce, wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. Czytałam do puki ktoś mi nie przeszkodził. Nie dosiadł się obok i zaczął gadać niby sam do siebie.  Wstałam i usiadłam dwie ławki dalej. Mężczyzna w kapturze i okularami zrobił to samo.
-Przepraszam, ale co pan ode mnie chce?-Zapytałam lekko przestraszonym głosem i przysunęłam się na skraj ławki. W odpowiedzi dostałam tylko sporo nie opanowanego śmiechu.-Kurde kim ty jesteś?
Obcy zdjął okulary i posłał mi promienny uśmiech.-Munir?
-A kto inny?-Zaśmiał się.
-A skąd wiedziałeś gdzie jestem?
-Szedłem parkiem i się rozglądałem. W pewnym momencie wpadła mi w oko dziewczyna w różowych włosach,a znam tylko jedną taką.
-Wiśniowych.-Poprawiłam go.
-No jak kto lubi.Co czytasz?-Wyrwał mi książkę z ręki.
-Książkę.
-O?
-Przeczytaj.-Uśmiechnęłam się sztucznie do chłopaka. -O miłość.-Odpowiedziałam
-A czytasz o twojej przyszłości z Neymarem.-Zaśmiał sie.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne...Mogę książkę?-Zapytałam i odebrałam swoją własność. Schowałam ją do plecaka i wyciągnęłam papierosy. Podpaliłam jednego a paczkę wrzuciłam do plecaka.
-Palisz?-Zapytał zdziwiony.
-Nie widać?
-Eh...Co tak momentalnie zrobiłaś się taka oschła?
-A przepraszam...Czasami tak mam...Wybacz-Uśmiechnęłam się nie pewnie.
-To dlatego, że powiedziałem ty i Ney?
-Nie tym się nie przejmuje. Często jest tak, że ktoś na siłę chce mnie z kimś zeswatać i no...
-No dobra, to wybaczam. I chyba mam się do tego przyzwyczaić, co?
-Dobrze by było.-Powiedziałam i zaczęłam robić kółeczka z dymu.
-Idziemy się przejść?-Zapytał.
-Pewnie.-Wstałam. Chłopak objął mnie ramieniem i szliśmy. Wygłupialiśmy się, poszliśmy na kawę. Chciałam za siebie zapłacić, ale chłopak mi na to nie pozwolił. Około południa poszliśmy do niego, do domu. Tak, Munir jest taki kochany i zaprosił mnie na spóźniony obiad. Poznałam jego dziewczynę Ainho*. Jest bardzo sympatyczna i wspaniale gotuje. Po posiłku obejrzeliśmy film. Był to jakiś romans. Podobał mi się, jednak brakowało mi kogoś obok, a oni? Oni super ze sobą wyglądają. Dobrze się dobrali.
Około godziny 21 Munir i Ainho odprowadzili mnie do domu. Pożegnałam się z nimi i weszłam do środka. Taty na dole nie było, więc udałam się do jego sypialni. Spał.
-Nie będę go budzić.-Pomyślałam i udałam się do swojego pokoju. Nie czułam się zmęczona. Wręcz przeciwnie, miałam w sobie mnóstwo energii. Postanowiłam iść na imprezę. Poprawiłam makijaż. Przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia. Zadzwoniłam po taksówkę i poprosiłam, aby kierowca zawiozła mnie do jakiegoś fajnego klubu. Na miejscu byłam po kilkunastu minutach. Zapłaciłam mężczyźnie i wyszłam z samochodu. Weszłam do pomieszczenia w którym było mnóstwo ludzi. Dużo ludzi? Czytaj: dobra zabawa. Przedostałam się do baru. Zamówiłam trunk i rozglądałam się po sali. Wzrok padł na przystojnego chłopaka w białej koszuli. Po chwili nasze spojrzenia się spotkały. Specjalnie spuściłam wzrok. Chłopak do mnie doszedł. Pogadaliśmy chwilę. Dowiedziałam się, że ma na imię Igor. Tak jest polakiem, studentem filologi. I tak naprawdę znałam go już wcześniej. Powiedział, że był kapitanem szkolnej drużyny w piłce nożnej. W końcu go sobie przypomniałam. Podobał mi się, jednak dzień przed spotkaniem się z nim, mama oznajmiła, że przeprowadzamy się do Dani i tyle co Igor był moim przyszłym chłopakiem,
Bawiłam się z nim na imprezie doskonale. Lekko zmęczona poszłam do loży gdzie spotkałam Neymara? Uśmiechnęłam się do chłopaka i usiadłam obok niego.
-Pięknie wyglądasz.-Skomplementował mnie. W sumie zdążyłam wyrobić sobie dobrą samoocenę, ale komplement z ust tak wspaniałego piłkarza podoba mi się. Hmm bardziej się nim dowartościowywałam niż komplementem od każdego chłopaka stąd.
-A dziękuje, ty też nieźle wyglądasz.-Posłałam mu promienny i szczery uśmiech zamówiłam jakiegoś tam trunka. Posiedzieliśmy, potańczyliśmy i strasznie dużo przy tym piliśmy. Po godzinie 4 byłam wykończona. Nie mogłam utrzymać się na nogach. Pojechałam do domu Brazylijczyka i tam usnęłam. Mam nadzieję, że było spokojnie.

13.01 NIEDZIELA.
Obudziłam się. Obok spał Brazylijczyk. Rozejrzałam się po pokoju. Porządek. Spojrzałam na siebie. Duża koszulka i czerwona bielizna. Kamień spadł mi z serca. Nie mogłam wstać ponieważ Brazylijczyk miał na mnie położoną nogę. Nie chciałam go budzić. Na szczęście obudził się chwile po mnie. 
-Dzień dobry.-Powiedziałam i teraz mogłam zdjąć nogę piłkarza z siebie.
-No mam nadzieję, że będzie dobry.-Spojrzał co robię.-A przepraszam.
-Nie masz za co.-Zaśmiałam się i wstałam-Głupim było by pytanie czy masz jakieś damski ciuchy, nie?
-Nie.-Powiedział, a ja spojrzałam na niego wzrokiem."Proszę, nie mów, że kupujesz ciuchy dziewczyną, które zaliczasz i wystawiasz za drzwi". Tak wiem, mów wzrok mówi bardzo dużo. Ale wiecie co? Neymar chyba go zrozumiał, bo pokręcił przecząco głową, zaśmiał się i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z bielizną i ze spodniami, a ze swojej szafy wyciągnął koszulkę.
-Masz, na pewno ci się spodoba.-Zaśmiał się i wręczył mi ubranie. Wskazał ręką gdzie jest łazienka. Poszłam się ogarnąć, tylko problem, że nie mam kosmetyków. Zaklnęłam, zasłoniłam twarz rękoma i wyszłam z łazienki.
-Ney, bo wiesz no-Przerwałam-Jeśli miałeś damskie ubranie, to może masz kosmetyki.-Zapytałam, bardziej to stwierdziłam ale cii.
-No mam.
-A dasz?
-A dam.-Wziął mnie za rękę i zaprowadził do innego pokoju. Ja spuściłam głowę, która nadal była zasłonięta ręką. Dostałam to, o co prosiłam i do końca się wyszykowałam. Zeszłam na dół ponieważ usłyszałam stamtąd muzykę. W kuchni był Neymar. W samych bermudach przygotowywał kawę, której tak bardzo uwielbiam zapach. Wspólnie ją wypiliśmy, porozmawialiśmy troszkę. Nastała pora obiadowa.
-No to ja się chyba będę już zbierała.-Powiedziałam.
-Nie zjesz ze mną obiadu?
-Z miłą chęcią bym zjadła, ale pewnie tata się nie pokoi. Muszę iść.-Wstałam i zaczęłam iść w stronę wyjścia.-Bardzo ci dziękuję za dzisiaj no i za wczorajszą imprezę. Świetnie się bawiłam.-Posłałam mu uśmiech.
-Ja też.-Odwzajemnił mój gest.-Może cię podwieźć?
-Nie trzeba. Przejdę się.-Powiedziałam, pożegnałam się z chłopakiem i wyszłam.

*
Resztę dnia przesiedziałam w domu. Zjadłam z tatą obiad. Powiedziałam dlaczego mnie nie było w domu i graliśmy na xboxie. Miło spędziłam z nim czas. Około 20 postanowiliśmy iść na plaże. Chodziliśmy brzegiem morza. Luis opowiadał jak to poznał się z mamą. Ona nigdy nie lubiła poruszać tego tematu. Może brakowało jej taty? Może chciała do niego wrócić? No cóż mam nadzieje, że jest teraz szczęśliwa, nie ważne z kim. Później poszliśmy do baru. Wypiliśmy po piwie, no dobra dwóch. Zrobiliśmy sobie selfie, które wstawiłam na Fb, Ig, Tt i Aska. Wszędzie z dopiskiem:
"Hej tato. :)
W końcu razem <3"
Po piwie poszliśmy do domu. Obejrzeliśmy jakiś horror i poszliśmy do swoich pokoi. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu postanowiłam iść się umyć. Po wyszykowaniu się do snu wyszłam na balkon z kartką, długopisem i fajkami. Podpaliłam papierosa. Zaciągłam się, napisałam coś na kartce, co opisywało mój nastrój, dzień. Wróciłam do środka, kartkę zgniotłam, wyrzuciłam do kosza. Położyłam się i od razu usnęłam.

*************
No to mamy kolejny rozdział :)
Jak się podoba?
Kochani zajrzyjcie do postu "Bohaterzy" Troszkę tam pozmieniałam :P
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać xd
Jeżeli macie jakieś pomysły to piszcie!! 
I chciałabym również aby kochane anonimy się podpisywały. Nie zmuszam, ale było by fajnie :))
8 komentarzy = 4 rozdział !!!
Powodzenia ;*
Do następnego wpisu kochani :))

niedziela, 1 listopada 2015

2."Żyj tak, aby nikt później przez ciebie nie płakał."

11.01
Obudziłam się dosyć wcześnie. Zegarek pokazywał godzinę 8:15. Mieszkając z mamą wstawałam około godziny 11-12. Myślę jednak, że takie ranne wstawanie może być fajne. Można iść sobie pobiegać po nie zatłoczonych alejkach w parku. Nie mieć już pół dnia za sobą...No to chyba, mam plan na siebie i swoje nowe życie.
Wstałam z łóżka i wyciągnęłam sobie z walizki ubranie. Poszłam do łazienki się umyć i zrobić makijaż.Maluje się od dawna, jak byłam małą dziewczynką uczyła mnie tego mama. Zawsze dbała o mój wygląd, czasami mam wrażenie, że dbała o niego bardziej niż o moje oceny, czy hobby. Teraz nie moge bez makijażu wyjść na ulice, czy nawet pokazać się bliskim osobą. Dla mnie to jest moja druga skóra, z resztą uważam, że bez makijażu nie jestem wystarczająco ładna i za bardzo widać moje niedoskonałości. Wyszykowana zeszłam na dół, gdzie czekały na mnie gofry i kawa. Gofry na śniadanie? Chyba chciał mi się podlizać, tylko skąd może wiedzieć, że je uwielbiam? Dobra to zostawię na kiedyś indziej, ale gdzie jest tata? Byłam w każdym pomieszczeniu w domu, nawet poszłam do sąsiadów, ale tam też go nie było. Zrezygnowana podeszłam do talerza ze śniadaniem. Tam zobaczyłam karteczkę, na której jest napisane:

POJECHAŁEM NA TRENING, PÓŹNIEJ JADĘ ZAŁATWIĆ SPRAWY, BĘDĘ DOPIERO WIECZOREM. :)
MIŁEGO DNIA!
                                                                                     Tata 
-Aha? Czyli już pierwszego dnia wyszłam na idiotkę, bo kto by pomyślał, że jest coś takiego jak praca.-Szepnęłam, w sumie to...często mówię sama do siebie. Hah! U mnie to jakaś norma,a nie choroba. Po zjedzeniu śniadanie postanowiłam rozejrzeć się za jakimś studiem tańca. Chce zacząć spełniać swoje marzenia i zostać kiedyś profesjonalistką.  Byłabym taka sławna jak Messi czy Ronaldo, byłabym szczęśliwym człowiekiem z determinacją jak Neymar i tym jego wspaniałym uśmiechem. Pięknych czekoladowych oczach... W sumie to przydało by się go poznać, ale nie tylko jego, całą Dumę Katalonii, wszystkich...wszystkich ludzi z Barcelony, każdy będzie wspaniały na swój sposób. 
Około godziny 11 ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i je otworzyłam. W progu stał Neymar.
-Cześć piękna.-Powiedział i się przyjacielsko uśmiechnął
-No hej przystojniaku.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka. Od razu poszliśmy do salonu. Chłopak czuł się jak u siebie i wygodnie rozsiadł się na rogówce.-Mogę wiedzieć, dlaczego tutaj przyszedłeś?
-Pomyślałem sobie, że możemy się lepiej poznać i zostać przyjaciółmi. Co ty na to?
-Myślę, że to wspaniały pomysł. Tylko ta przyjaźń nie będzie wyglądała tak, że się prześpimy i wszystko chuj strzeli,hmm?
-Nie spokojnie.-Zaśmiał się.-Może mały spacerek, co? Powiesz mi trochę o sobie, ja o sobie i powoli będziemy się poznawać plus od razu dostaniesz przewodnika po Barcelonie.-Poruszył zabawnie brwiami.
-Możemy iść, pewnie, ale daj mi chwilkę.-Powiedziałam i nie czekając na jego odpowiedź poszłam do góre, do swojego pokoju. Wzięłam torebkę, wrzuciłam do niej fajki, telefon i zeszłam na dół.-Gotowa.-Uśmiechnęłam sie do piłkarza. Zamknęłam drzwi i udaliśmy się na spacer.
-A więc co robisz w Barcelonie?-Zapytał
-Zaczynam nowe życie.-Uśmiechnęłam się.-A ty dlaczego akurat tutaj grasz?
-To moje marzenie z dzieciństwa. Uwielbiam piłkę nożną i bardzo się ciesz, że gram z profesjonalistami, którzy mają taką samą pasję.-Powiedział i zadał mi pytanie.-Masz chłopaka?
-Mam, a ty masz kogoś?
-Nie, jednak mam pewną dziewczynę na oku.-Uśmiechnął się-Jakie jest twoje marzenie?
-Chciałabym zostać tancerką i znaleźć fajnego faceta.
-No to na co jeszcze czekasz.-Złapał mnie za rękę i przyśpieszył.-Zaraz zaprowadzę, cię do najlepszego studia w całej Barcelonie. Znaczy najpierw pójdziemy do mnie po samochód, bo jest to jednak spory kawałek drogi stąd.
Bez słowa szłam z nim oczywiście cały czas trzymał mnie za rękę. Może bał się, że mu się wyrwę, ale w sumie to po co? Dużo ludzi patrzyło się na nam z niedowierzaniem.
-Tak, tak ja wiem, że Neymar idzie ze śliczną dziewczyną za rękę, ale nie róbcie z tego czegoś dziwnego, on też jest fajny.-Mówiłam sobie w myślach i zaczęłam się chichotać. On tylko na mnie się spojrzał jak na upośledzoną osobe, pewnie pomyślał, że robie to, bo nie mogę uwierzyć, że światowej klasy piłkarz trzyma mnie za rękę i zaraz będę z nim w jego super samochodzie, ale niestety to nie prawda. Przed domem Brazylijczyka byliśmy po około 20 minutach. wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Droga minęła nam całkiem dobrze, śpiewaliśmy i się poznawaliśmy.
-Ej jak zapytałem się o twoje marzenia..-Zaczął.
-No, to?
-To czemu powiedziałaś, że chcesz mieć fajnego faceta, skoro już kogoś masz?
-Eh..do Arona tak naprawdę, już nic nie czuje, ale nie jestem typem osób,k które zrywają przez sms'y czy na fb. Poczekam, że znajdzie sobie kogoś innego i sam ze mną zerwie.-Powiedziałam i się przyjacielsko uśmiechnęłam.-A kto tobie się podoba?
-Lisa problem w tym, że to przyjaciółka mojej siostry.-Powiedział smutnym głosem.
-Problem? Myślę, że to wspaniałe. Wszyscy u ciebie ją znają, jeżeli lubią, to już masz dziewczynę. Jak chcesz to mogę ci pomóc, żebyś z nią był.
-Mogłabyś?
-Oczywiście. Pogadam z nią, albo ty powiedz prosto z mostu co do niej czujesz.
-A jeżeli sie z nią rozstanę? To przecież Rafa mnie za to znienawidzi.
-Sądzę, że bardziej będzie jej zależało na bracie, a nie na przyjaciółce.-Puściłam mu oczko i zaczęłam śpiewać. Poczułam się troszkę nizręcznie, gdy piłkarz zaczął się na mnie gapić, nie patrzył na drogę, patrzył na mnie.-Neymar czerowne!-Krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam.
-Przepraszam, ale masz wspaniały głos i-Przerwałam mu.
-I jeżeli jeszcze raz będziesz patrzył na mnie i nie patrzył jak jedziesz to wysiądę i pójdę do domu.-Powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Chłopak mi wtórował.
-Dobra, dobra, ale tak to nie śpiewaj przy mnie.
-Czyżbym cię rozpraszała? 
-I to bardzo.-Mówił przez śmiech.-Nie dość, że ładna, to z przecudownym głosem.
-Bez przesady.-Zaczęłam się czerwienić. On nie mógł tego zobaczyć, więc zmieniłam temat, aby mnie nie chwalił.-Tata wie, że jestem z tobą?
-Zaraz się dowie.-Powiedział i wyciągnął z kieszeni telefon. Z trenerem gadał ponad 10 minut i co chwila było "Tak trenerze" "Dobrze trenerze" "Oczywiście trenerze" Pewnie, że nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem, nie mogła uwierzyć, że taki ktoś jak Neymar, będzie taki grzeczny i posłuszny. Z resztą mogę, się założyć, że grzeszy co noc z pięknymi dziewczynami, którym nad ranem mówi "cześć" i wystawia je poza drzwi. Jednak w głębi serca mam nadzieję, że jest inny, ciepły i strasznie kochany. 
W końcu dojechaliśmy pod ogromny budynek. Niepewnie wysiadłam z samochodu.
-Chodź.-Powiedział Brazylijczyk i zaczął iść w stronę wejścia. Na początku nie wiedziałam, co zrobić, bo przecież to ma być najlepsze studio. Jednak po chwili odpędziłam od siebie strach, bo przecież już występowałam przed ogromną publicznością, zaliczałam każdy taniec..Przecież ja robię co kocham. Powoli weszłam do środka, gdzie czekał na mnie Neymar, objął mnie ramieniem i poszliśmy mnie zapisać. Pan, który tam pracował wydawał się być całkiem miłym człowiekiem, dał nam papiery do wypełnienia i mam tydzień na przyszykowanie się, ponieważ wtedy zatańczę przed trenerami i powiedzą mi czy się dostane, oddając papiery zaczepił mnie jakiś chłopak.
-Cześć jestem Tom, a ty pewnie jesteś tutaj nowa.
-Owszem, jestem. Znaczy jeszcze nie, ale mam nadzieję, że się dostane.
-Na 100%
-A skąd ta pewność?
-Ponieważ ja będę sie zajmował osobami, które teraz dojdą i razem z kumplem, będziemy was oceniać.-Uśmiechnął się, klepną mnie w tyłek i poszedł dalej. 
-Dzięki.-Powiedziałam, idąc w stronę Neymara.-Następnym razem masz być prze mnie.
-Oczywiście szefowo!-Zasalutował, zaśmiał się i wyszliśmy z budynku.-To co? Jedziemy do mnie na jakiś fajny film? 
-Możemy.
-Okey, ale najpierw podjedziemy po jakieś jedzenie.-Powiedział i wsiadł do samochodu.-Wegetarianka, weganka, normalna?-Zapytał odpalając silnik.
-Co rozumiesz przed słowo "normalna?
-Jedząca wszystko.-Uśmiechnął sie
-No to jestem fit normalna.
-To dzisiaj to fit zniknie.-Zaśmiał się, jadąc rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Neymar zatrzymał się przed jakąś chińską restauracją.-Co chcesz?
-Zaskocz mnie.-Posłałam chłopakowi szczery uśmiech. Siedziałam w samochodzie i śpiewałam piosenkę, którą napisałam lecąc do Hiszpanii. W końcu wrócił Neymar, więc się zamknęłam. W jego domu byliśmy około godziny 17. 
Chłopak zaprosił mnie do środka, oprowadził po domu i zaprowadził do salonu.
-No to mam nadzieję, że trochę mnie poznałaś i damy radę się niedługo zaprzyjaźnić.-Posłał mi przyjacielski uśmiech.-Jakbyś miała jakąś blokadę, wbijaj do mnie, pogadamy, pomogę ci, będzie trzeba to razem wypijemy. I chciałbym, abyś traktowała mnie jak brata.
-Neymar, to bardzo miłe. Ty też o mnie pamiętaj, jakby cię coś dręczyło. I gdybyś nie wiedział, co z tamtą dziewczyną, ale jestem święcie przekonana, że pójdzie ci świetnie, ponieważ wydajesz się być, wspaniałym facetem.-Powiedziałam i posłałam mu jeden  o moich najładniejszych uśmiechów.
-Dzięki, ale myślałem, ze jestem wspaniały, a nie tylko się taki wydaje.-Zaśmiał się.
-Za słabo cie jeszcze znam, żeby tak powiedzieć.-Wytknęłam mu język i się do niego przytuliłam.-Dziękuje ci za dzisiaj.
-Ale to nie koniec. Pamiętasz? Jeszcze kolacja i film przed nami?-Wyszczerzył się i także mnie przytulił. On tak fajnie przytula i emanuje od niego takie przyjemne ciepło. Przez resztę wieczoru robiliśmy co mieliśmy w planach. Jednak nie postawiłam na propozycji Neymara i zamiast horroru obejrzeliśmy komedie. Przed 23 piłkarz odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i każde z nas poszło w swoją stronę. W domu zastałam tatę siedzącego na kanapie z Danim.
-Dobry wieczór.-Powiedziałam zmęczonym głosem.
-Cześć.-Powiedział tata.-To jest Ola, moja córka. Przedstawił mnie piłkarzowi. On wyciągnął rękę w moją stronę, Alves, ale dla przyjaciół Dani.-Uśmiechnął sie. Czy każdemu w tym mieście uśmiech nie schodzi z twarzy?
-Jak tam z Neymarem?-Powiedział trener Barcy i również się uśmiechnął. Tak, najwyraźniej uśmiech jest ich mottem życiowym.
-Dobrze.
-Tylko tyle?
-Raczej tak. Za tydzień jeżeli dobrze mi pójdzie to zostanę przyjęta to najlepszego studia tańca w Barcelonie, i no..to dzięki niemu. A teraz bardzo was przepraszam, ale idę się wykąpać i spać, bo jestem wykończona.-Powiedziałam pożegnałam sie z naszym gościem i poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż, przebrałam się do piżamy i wzięłam do ręki kartkę i długopis.


Nie widzę cię,
Nie chce cie widzeć
Tu będzie mi dobrze
Ciebie tu nie potrzenuje
Niech każdy z nas znajdzie kogoś innego.
Nie chce cię widzieć,
Nie widzę cie.
 
Wyszłam na balkon z papierosem, odpaliłam go zaciągnęłam sie, a kartkę rzuciłam na wiatr. Codziennie piszę coś, co określa mój stan, coś, co mówi o czym myślę, to są słowa, które przez usta mi nie przejdą, bo mama zawsze mi powtarzała "Żyj tak, aby nikt później przez ciebie nie płakał."   W ogóle to jestem z siebie dumna, cały dzień nie paliłam, może dlatego, że nie chciałam aby Neymar się o tym dowiedział, albo może dlatego, że nie potrzebowałam? Dlatego, że dzisiejszy dzień był spokojny, bez kłótni, krzyku? Wypaliłam szluga, wróciłam do pokoju i poszłam spać. Chciałam o nim śnić.

************
Witam was po dość długiej przerwie.
Mam nadzieję, że rozdział sie podobał i proszę o Wasze komentarze, które BARDZO mnie zmotywują. 
Z racji, że dopiero zaczynam tego bloga..
8 komentarzy = 3 rozdział !!!
Powodzenia :))
Do następnego wpisu ;* 
 

niedziela, 11 października 2015

1."Ola, miło poznać."

*
Początek roku... 10.01.
*
Właśnie dzisiaj kończę z życiem na walizkach. W tym momencie lecę do Barcelony, do taty. W sumie jestem ciekawa, jak będzie wyglądało z nim życie, czy będzie tak jak z mamą, czy może będą jakieś zasady, kontrolowanie i brak conocnych imprez? Nie mogę doczekać się zwiedzania tego cudownego miasta z Aronem. Obiecał mi, że niedługo do mnie przyleci. Chciałabym aby tata go polubił, tak jak mama. Jednak w głębi serca, czuję, że nie jest mi aż tak bliski.. Że go nie kocham, po prostu przyzwyczaiłam się do niego..W końcu stewardessa kazała zapiąć pasy, bo zaraz lądujemy. Pełna ekscytacji wyszłam z samolotu. Rozglądałam się, aż w końcu zauważyłam mężczyznę średniego wzrostu, który trzymał w ręku kartkę z napisem,
WITAJ OLU W BARCELONIE.
Szybkim krokiem podeszłam do mojego taty. 
-Hej.-Powiedziałam niepewnie.
-Cześć.-Powiedział i mocno mnie przytulił. Chwilę potrwałam w jego uścisku i się od niego odsunęłam.-Jak ty strasznie wydoroślałaś i-Przerwałam mu.
-Tak, tak wydoroślałam, wyładniałam, odpuśćmy sobie to.-Powiedziałam i poszłam w stronę, gdzie wydają walizki. Tata oczywiście szedł za mną. On wydaje się być nudny. Jestem konkretnym przeciwieństwem mamy. Chyba się z nim nie dogadam. Wzięłam 3 ogromne walizki i wręczyłam je tacie. Pomyślałam, że może się do czegoś przyda. Idąc za tatą doszłam do pięknego dużego Audi Q5. Uwielbiam to auto. Bez słowa wsiadłam i nie no.. Musiałam to przerwać. Przecież nie będę go traktowała jako wroga. Jest moim ojcem, nie ważne, czy wychowywał mnie jako 5-latke, czy będzie dawał dach nad głową. Ojciec to ojciec.
-Jak tam ci się żyło przez te naście lat?-Rzuciłam od niechcenia.
-A w porządku, poznałem niesamowitych ludzi, spełniłem swoje marzenia.-Uśmiechnął się.
-A ja nie byłam twoim marzeniem?
-Eh.. Byłaś i jesteś, tylko umówiłem sie z mamą, że wychowamy cię osobno.
-Równie dobrze, do 18 mogliście wychować mnie razem.-Uśmiechnęłam się sztucznie i odwróciłam w stronę szyby. 
-To nie tak. Oboje mieliśmy inną koncepcje na wychowanie dziecka, twoja matka spełniała swoje marzenia i podróżowała po świecie, a że cię kochała to zabierała cię ze sobą. Ja natomiast chciałem mieszkać za granica i wyjeżdżać co jakiś czas na dłuższe wakacje z wami. Ale pamiętaj zrobię wszystko abyś była szczęśliwa w Barcelonie.
-Dlaczego taki jesteś?-Zapytałam skierowując na niego wzrok.
-Jaki?
-No taki sztuczny, zestresowany?
Głośno westchnął.-Nie chce już pierwszego dnia cię do siebie zniechęcić.
-To miło, ale bądź sobą. Wyluzuj się.-Na to nie dostałam odpowiedzi.. Więc zmieniłam temat.-Znalazłeś sobie kogoś?
-Tak.
-Ładna, blondynka?
-Niee. Każdy inny.-Zaczął sie śmiać.-A teraz podjedziemy w jedno miejsce jeszcze no ewentualnie dwa, okey?
-Jak tam sobie chcesz.-Powiedziałam i wyciągnęłam telefon z słuchawkami. Włączyłam na fula moją ukochaną muzyki, czyli polski rap i zaczęłam wymyślać różne historie, które chciałabym, aby się przytrafiły. Robiłam tak bardzo często. Mogę oderwać się od tej szarej rzeczywistości. Tam jestem szczęśliwą osobą, która kocha... Kocha, ale tak naprawdę, tego jedynego faceta, który oddałby za mnie wszytko. Tata parkuje na czyjejś posesji, przyglądam się facetowi, który wychodzi z domu.
-Idziesz ze mną czy zostajesz?
-A kto to?
-To jeden z piłkarzy, których trenuje.
Chwilę myślałam nad tym co mam zrobić. Odkładam telefon do torebki i wychodzę. Uśmiechnięta idę do chłopaka, któremu nie wiadomo czemu też pojawił się uśmiech na twarzy.
-Cześć Munir jestem.-Mówi ze ślicznym uśmiechem i wyciąga dłoń w moją strone.
-Ola, miło poznać.
-Taką śliczną panią, również.-Powiedział, a ja czułam jak się rumienie. Nie lubię tego robić.. Wtedy każdy się na mnie gapi i tak jakoś jest dziwnie, pomimo, że bardzo lubię być w centrum uwagi. Oczywiście piłkarz zaprosił nas do środka, ja sobie pozwoliłam na małe zwiedzanie domu. Wchodząc do ogrodu wpadłam na jakiegoś faceta. Upadliśmy. Ta aha.. On upadł na posadzkę, a ja na niego. Szubko wstałam podałam mu rękę, aby pomóc mu stać i prawie szeptem go przeprosiłam. Przyglądając się mu natknęłam sie na przecudne czekoladowe oczy. Wpatrywałam sie przez nie chwilę i nie słyszałam co on do mnie mówił.
-Ee przepraszam, mógłbyś powtórzyć bo skupiłam się na twoich oczach.-Zaśmiałam się i chłopak już chciał coś powiedzieć, ale w naszą stronę szedł Munir.
-Neymar nie podrywaj!-Zaśmiał się.-I idź, bo trener ma do ciebie strawę.
No i sobie poszedł, a ja nadal nie wiem, co on do mnie mówił. Pewnie będzie mnie to męczyło dłuższy czas. 
-Chcesz coś do picia?-Moje myśli przerwał piłkarz.
-Poproszę wode.
-Co tak skromnie?-Zaśmiał się.
-Dbam o linie.-Wtórowałam mu. Dostałam szklankę z wodą i poszliśmy do ogrodu.-Masz piękny dom.
-I kumpla, nie?
-Może.-Kolejny raz moja twarz robi się czerwona.
-Spokojnie, jest wolny. 
-Hah!. Tylko, że ja mam chłopaka.
-No to pokochasz innego.-Zaśmiał się. Ło.. Co za radosny człowiek.-A więc Luis to twój tata?
-Tak. Ale wydaje się strasznym nudziarzem.
-Żartujesz? To jest mega gość. Będzie ci pozwalał na wiele rzeczy, jeżeli tylko nie przekroczysz jego granic zaufania. A ty co robisz w Barcelonie? 
-No zaczynam nowe życie.-Raczej powinnam powiedzieć, kończę z koczowniczym trybem życia, ale może mnie uznać, za jakąś dziwną i za mądrą osobę. A wcale taka nie jestem. Moja głupa świeci pustkami. Codziennie jestem głową w chmurach. Często zamyślona, rozkojarzona wpadam na ludzi..
-A ze starym coś było nie tak?
-Nie.. Wszystko było w porządku. Kiedyś nie miałam hmm tak jakby stałego miejsca zamieszkania. Latałam z mamą po całej Europie, aż w końcu przyleciałam do Hiszpanii, no i już tutaj zostanę.
-To wspaniale! Masz już kogoś znajomego, więc jeżeli to wbijaj do mnie, z resztą od taty weź sobie mój numer i dzwoń kiedy chcesz.
W końcu przyszedł po mnie tata. Pożegnałam się z nowymi kolegami i wsiadłam do auta.
-I co podoba ci sie któryś?
-Przyjechaliśmy tutaj, żebym sobie kogoś znalazła?-Pytam lekko zażenowana.
-Nie, coś ty. Po prostu ciekawość, bo widzę, że z Munirem załapałaś świetny kontakt.
-Pewnie jest taki sympatyczny dla każdego.-Powiedziałam i zaczęłam rozplątywać słuchawki.  
-Dla każdego? A raczej z każdym, to on szuka spiny.
-Hah! A ten drugi.. to kto to?
-A to był Neymar. On jest wspaniałym dzieciakiem. Tylko czasem potrzebuje konkretnego krzyknięcia, aby się ogarnął..
-Ale on wygląda na ogarniętego.
-No tak wygląda, owszem, ale nie robi ogarniętych rzeczy.
-Co naprzykład?
-Dowiesz się w swoim czasie, tylko na niego uważaj.-Na słowa taty wybuchnęłam śmiechem, bo przecież co, mam się oprzeć przecudnym oczkom, idealnie opinającej się koszulce, czy w ogóle nim? Niee. Chce go lepiej poznać, ale uważam, że będzie on tylko moim kumplem. 

Wróciliśmy do domu. Pomogłam tacie wnieść moje walizki, do dużego, ładnie umeblowanego pokoju. Nie chciało mi się wypakowywać żadnych rzeczy. Sięgnęłam tylko piżamę, poszłam do łazienki się wykąpać i się położyłam. Oczywiście grała mi muzyka.. Zawsze słucham polskich rapsów, zdarzają się zagraniczne piosenki, ale rzadko. Zamknęłam oczy i go zobaczyłam, zobaczyłam jak upadaliśmy... Jak na nim leżałam.. Twarzą do jego twarzy.. Kurde Ola co jest? Ty go nawet nie znasz.. A może to wszytko, abyś go poznała?.. Na szczęście dostałam sms'a od Arona..
Dobranoc Księżniczko.
Od razu się uśmiechnęłam i postanowiłam mu odpisać. Mam nadzieję, że niedługo do mnie przyleci i... i zostanie ze mną na zawsze, pomimo tego, że ja go nie kocham.. Ale chce, aby była taka osoba przy mnie, taka, która stanie po mojej stronie nie ważne co się będzie działo, taką która mnie obroni, powie miłe słowo, zrozumie.. Zamknęłam oczy i już go nie widziałam. Kolejny raz poddałam się mojej kochanej wyobraźni.. W której jestem ja i mój taniec..

***************************************
Hej kochani mamy pierwszy rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał. 
Liczę na wasze komentarze, które bardzo motywują.
Wtedy mam dla kogo pisać <3
Do następnego wpisu kochani :*