czwartek, 31 grudnia 2015

7.Po prostu żyj.

24.01 CZWARTEK.
Obudziłam się obok Neymara. Miałam na sobie samą bieliznę i koszulkę, a chłopak bokserki. Zerwałam się z łóżka. Założyła spodnie i obudziłam piłkarza.
-Ej Neymar wstawaj! Dlaczego razem śpimy? 
-Spokojnie do niczego nie doszło.-Powiedział zaspanym głosem.
-Tak? To dlaczego oboje byliśmy prawie nadzy?
-Byłaś pijana więc zdjąłem ci spodnie, kurtkę i położyłem spać . Ze mną było tak samo.
-Na szczęście.-Odetchnęłam z ulgą.
-Aż taki straszny jestem?-Zapytał zdziwiony moją reakcją piłkarz.
-Nie no co ty.-Zaśmiałam się.-Jesteś idealny. Przystojny, umięśniony, masz śliczne oczy. Jesteś kochany i..-Przerwałam.-Po porostu jesteśmy przyjaciółmi dlatego się cieszę, że do niczego nie doszło.-Powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, jednak Brazylijczyk mi w tym przeszkodził.
-Nie zostajesz?-Powiedział wstając z łóżka.
-Sekretarka przekazała mi, że będę miała śniadanie do łóżka. Chodziło jej pewnie o moje łóżko więc pojadę do domu, ogarnę się trochę, ty zrobisz to samo i zapraszam do siebie.-Uśmiechnęłam się do chłopaka i wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki, doprowadziłam się do porządku dziennego, tak bym mogła pokazać się ludziom i zadzwoniłam po taksówkę. W trakcie czekania na pojazd poszłam jeszcze do Neymara. Chciałam go przeprosić za wczoraj. Uchyliłam drzwi i zobaczyłam, że gada z kimś przez telefon. Normalnie bym się wycofała ale zdawało mi się, że gadał z Lisą. Przymknęłam drzwi i zaczęłam podsłuchiwać. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale to dla dobra ich i z resztą nas. Wróć, nie ma żadnych nas. Po prostu dla dobra przyjaźni jego i mojej.
-Nie mów tak o niej.-Krzyknął Brazylijczyk.-Kochanie? Teraz kochanie? Nie pamiętasz co wczoraj o mnie mówiłaś? Chciałem ci dać druga szansę, ale nie wiem czy warto. -Zamilkł. Po chwili wybuchnął śmiechem.-Dziewczyno Ty jesteś nie normalna. Trzymaj się.
Uciekłam spod drzwi ponieważ piłkarz sie rozłączył i wstał z łóżka. Akurat na moje szczęście podjechała taksówka.
-Cześć Neymar.-Krzyknęłam i wyszłam z domu. U siebie byłam około 10. Przywitałam się z tatą i poszłam na górę. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej ubranie i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy, rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Po wyszykowaniu się poszłam do sypialni taty. Chciałam go poinformować, że nie będzie mnie cały dzień. Akurat w domu rozbrzmiał się dźwięk dzwonka.
-Chciałam ci powiedzieć, że dzisiaj będę cały dzień z Neymarem.
-Tylko się nie zakochaj.-Zaśmiał się, a dzwonek rozbrzmiał się drugi raz. 
-Kolejny? Co wy macie z tą miłością?-Zapytałam i zbiegłam z góry i otworzyłam drzwi piłkarzowi. 
-Dzień dobry.-Pokazał mi rząd swoich białych zębów.
-No zobaczymy czy będzie dobry.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka.-Neymar?
-Tak?
-Wiesz, że mimo tego, że już nie jestem w łóżku nadal czekam na śniadanie.-Zaśmiałam się.
-Wiem. Niestety się do tego zobowiązałem.-Również się zaśmiał. Umył ręce i zabrał się za śniadanie. W tym czasie wróciłam do taty. 
-W sumie to dlaczego miałabym sie nie zakochiwać w Neymarze?-Zapytałam. W sumie byłam ciekawa odpowiedzi. Czemu kolejna osobo mi to mówi. Dlaczego powiedział mi to jego przyjaciel. Dlaczego nawet jego trener to wie.
-Bo to kobieciarz. Proste-Zaśmiał się.
-Mi tam się zdaje, że szuka tej jedynej.-Powiedziałam a tata zaczął się śmiać bez opamiętania.-Dzięki.-Powiedziałam sarkastycznie i usiadłam na łóżku obok Luisa.
-Dziecko on miał więcej dziewczyn niż ja mam lat.
-Skąd to wiesz?
-Odkąd go trenuje miał z naście dziewczyn. Wcześniej też pewnie miał sporo. Plus do tego panny na jedną noc. Spójrz na jego nawyki. To cholerny podrywacz. Uważaj na niego.
-Luz.-Zaśmiałam sie.-Nas łączy tylko przyjaźń. Przyjaźń kilkunastu dni.-Poprawiłam się. 
-Śniadanie!!-Krzyknął z dołu Brazylijczyk. 
-Tak to sie właśnie zaczyna.-Stwierdził tata. Może i ma racje? Eh pożyjemy, zobaczymy. Od razu zeszłam na dół. Na stole stały sałatki owocowe, które kocham. Ciekawe czy o tym wiedział. Uśmiechnęłam sie sama do siebie.
-Pewnie ze sto razy probowałeś przygotować to w domu, aby zrobić teraz na mnie wrażenie, co?-Zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy.-Smacznego brat.
-Smacznego mała.
Po śniadaniu poszliśmy na spacer. Neymar opowiadał różne śmieszne historie, trochę opowiadał mi o tym cudownym mieście w którym jesteśmy. Trochę mówił mi o chłopakach z klubu. Co podobało mi się najbardziej to, to, że żadnego nie obraził. Wszyscy traktują się jak rodzina. Po drodze spotkaliśmy Messiego i Gerarda. Obaj byli ze swoimi partnerkami. Dołączyli się do nas. Całą 6 poszliśmy na lody, które zaproponował Neymar. Jedząc je spacerowaliśmy po parku. Co chwila dzieci podbiegały do piłkarzy po autografy, kilka dzieci poprosiło o zdjęcie z Shak. W trakcie gdy oni okazywali dobre serce tym dzieciakom ja usiadłam na ławce i porobiłam im trochę zdjęć. Cieszyłam się z tego, że każdy był szczęśliwy i uśmiechnięty. Nawet łza szczęścia spłynęła mi po policzku.
-Co jest?-Zapytał Neymar dosiadając się do mnie.
-Fajnie, że tym dzieciom spełniają się marzenia.-Powiedziałam cicho, jakby szeptem.
-Tobie też mogę spełnić marzenie. Nawet nie jedno.-Powiedział i poruszył zabawnie brawiami za co oberwał w ramię.
-Już spełniłeś.
-Tak? Jakie?
-Jestem szczęśliwa i mam cudownego przyjaciela.
-A najlepszego?
-Najlepszego pod słońcem.-Puściłam mu oczko. Chłopak objął mnie ramieniem i lekko przytulił do siebie. Nagle poczułam motyle w brzuchu. Było mi tak dobrze, przyjemnie. W końcu poczułam się bezpiecznie.
-A może małe zakupy?-Zapytała Anto. Po chwili zakryła usta ręką.-A nie przepraszam, romansujcie sobie dalej.-Spojrzałam na dziewczynę błagalnym wzrokiem. Ja i on? Że romansujemy? No i co jeszcze? Może jednorożce zejdą na ziemie i będą pływać. Powoli odsunęłam się od piłkarza. 
-Zakupy to dobry pomysł.-Powiedziałam tak, aby każdy mógł mnie usłyszeć i wróciliśmy do tego ustawienia co wcześniej. Ja, Anto i Shak szłyśmy przodem, rozmawiałyśmy o modzie i związkach.Mężczyźni natomiast szli za nami. Co chwila się śmiali. Rozmawiali o najbliższym meczu. Pique co chwilę podchodził do Shak dawał jej buziaka i mówił jak bardzo ją kocha, Lionel robił to samo. Było słychać jak chłopaki namawiali na to samo Neymara jednak on cały czas im powtarzał, że jest w związku.
-Nie chciałabyś czegoś więcej z Neymarem?-Zapytała partnerka Pique.
-Nie.-Odpowiedziałam przez śmiech.-Ja plus on to było by jedno wielkie bum z którego by nic nie wyszło. Z resztą on ma dziewczyne, a ja kogoś na oku.-Skłamałam.-Więc uprzedcie innych, bo jeżeli ktoś zada mi pytanie z kategorii Ty i Neymar to nie wiem co mu zrobię.
W centrum handlowym byliśmy kilka godzin. Łaziliśmy po sklepach. Kupiłam sobie bluzękoszulkę i spodnie. Później poszłam na dział sportowy z Brazylijczykiem. Kupiłam sobie buty.
-Będziesz ze mną biegać.-Bardziej oznajmiła niż zapytałam.
-Jak zasłużysz to będę.-Uśmiechnął się piłkarz. Dostał ode mię w ramie. 
-Ja zawsze zasługuje. Na wszystko.-Uśmiechnęłam się do piłkarza i podeszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu przed którym wszyscy czekali.
-To może kino?-Zapytała Shakira. Wszyscy się zgodziliśmy. Podczas gdy dziewczyny razem z Messim wybierały film. Ja z Neymarem i dużym poszliśmy po popcorn i cole.Duży, tak będę mówiła na Pique. Z resztą za każdym razem jak chce coś do niego powiedzieć muszę brać głowę wysoko w górę. To pewnie wygląda komicznie ale nie ma możliwości w jakikolwiek sposób zmniejszyć Gerarda. Sprawdzałam. Dwa razy. A więc gdy ja duży i Neymar wróciliśmy obładowani jedzeniem i piciem tamta 3 czekała przed salą kinową. Nie wiem na co idziemy. Dziewczyny mówiły,że to tajemnica a Leo gadał że nie pamięta. Na początku seansu domyśliłam się,że jest to romans. Już miałam ochotę wyjść wyjść kina. Nie lubię takich filmów. Są strasznie sztuczne i do tego głowi bohaterowie którzy z początku się nie lubią będą razem. Na zawsze. Dziękuję tyle z filmu. Dla mnie się już skończył. Do widzenia. 
Jednak nasze gołąbeczki wczuły się już po pierwszej scenie jak Jack zerwał ze swoją dziewczyną dla super modelki z Australii. Tak, tak później okaże się to błędem. Największym błędem w życiu, ale ona mu to wybaczy. Czy naprawdę muszę tutaj być? Heh przynajmniej nie jestem w tym sama. Pan da Silva odkąd tu weszliśmy pisze z kimś. Mogę się założyć, że jeszcze ani razu nie spojrzał na ekran.
-Ej Ola nudzi Ci się?-Zapytał Brazylijczyk.
-Trochę a co?
-Chodź.-Wyszeptał, złapał mnie za rękę i wyszliśmy z kina. Cała 4 nawet nie zwróciła na nas uwagi. Duży z Shak płakali, a Leo przytulał się cały czas z Antonellą. 
Wsiedliśmy do pierwszej lepszej taksówki.
-Na Camp Nou poproszę.-Powiedział piłkarz 
-Przecież jest godzina 20, nie wpuszczą nas.-Rzekłam a chłopak położył mi palec na ustach.-Jeszcze raz a będziesz miał o palec mniej.-Zabijałam go wzrokiem,ale tak naprawdę próbowałam się nie śmiać. Pod stadionem byliśmy po jakiś 20 minutach. Jednak poszliśmy do pabu na przeciwko. Napastnik zamówił kilka piw. Po wypiciu ich poszliśmy na Camp Nou.
-Zamknięte,nauczyć Cię czytać?
-Nie marudź. Chodź.
-Nigdzie nie idę.
-Nawet jakby się paliło i waliło?
-Nawet jakby.-Uśmiechnęła się triumfalnie do chłopaka, bo myślałam, ze nie zacznie mnie zmuszać. I w sumie nie zaczął. Wziął mnie przerzucił przez ramię i wbiegł na stadion.
-Idioto przecież zaraz przyjdą ochroniarze!
-No i co z tego. Powinnaś się cieszyć życiem. Być szczęśliwa i olewać wszelkie zasady. Dziewczyno zacznij w końcu ŻYĆ.-Podkreślił ostatnie słowa.-Zrób coś szalonego !! Tańcz, Śpiewaj. Po prostu żyj. Poczekaj tutaj na mnie chwilkę.-Powiedział i pobiegł w nieznanym mi kierunku. Po chwili na stadionie rozległa się bardzo głośna, brazylijska muzyka. Piłkarz wrócił i zaczął ze mną tańczyć. Do tego śpiewaliśmy tak głośno jak tylko potrafiliśmy. Nawet nie zauważyliśmy ochroniarza idącego w naszą stronę.
-Biegnij w prawo.-Wyszeptał a sam pobiegł w drugim kierunku.Wykonałam polecenie Brazylijczyka. Pobiegłam w prawo i znalazłam się w jakimś tunelu. Postanowiłam znowu pobiec w prawo. Kolejny korytarz był strasznie długi i ciemny. Nagle wpadłam na kogoś. Upadliśmy, a osoba która najwyraźniej chciała mnie zabić wpadła w śmiech. Już wiedziałam kto to był.

**************
Przychodzę do was z kolejnym rozdziałem. Uważam, że jest nudny, ale sami go oceńcie. Nie wiem kiedy dodam coś nowego, bo za kilka dni znowu szkoła xd z resztą planuje jakieś zmiany na blogu, ale nie jest jeszcze nic pewne. 
11 KOMENTARZY=8 ROZDZIAŁ ❤

********
Tak wgl to życzę wam duuuuuużo szczęścia w nowym roku, miłości, samych prawdziwych przyjaźni, zdrowia, spełnienia kolejnych marzeń, spotkania ze swoim idolem i wszystkiego czego sobie zapragniecie.
Aby 2K16 był lepszy :')) 


niedziela, 27 grudnia 2015

6."Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz."

23.01 ŚRODA.
Śniłam o dzisiejszym treningu na którym było pełno paparazzi. Wypytywali mnie o relacje z Neymarem. Zaczęłam im mówić, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Następnie zapytali się o Lise, krótko i zwięźle odpowiedziałam, że jej nie lubię i życzę jej źle, akurat usłyszał to Neymar. Otworzył usta i się obudziłam. Dokładniej obudził mnie tata, odsłaniający rolety. Jest godzina 8:10 a słońce zaraz mnie oślepi. Odruchowo nałożyłam kołdrę na głowę, Ojciec się zaśmiał i otworzył balkon. Usłyszałam ćwierkanie ptaków, szum wody i od razu chciało mi się żyć.
-Dzisiaj Ty robisz śniadanie.-Uśmiechnął się do mnie trener najlepszego klubu na świecie i ściągnął ze mnie kołdrę.-No raz dwa. Wstawaj! Chyba, że chcesz zostać w domu.
-No już staje marudo.-Powiedziałam do wychodzącego z pokoju taty.
Podeszłam do szafy wyciągnęłam ubranie i poszłam się umyć. Ubrana i umalowana zeszłam na dół. Postanowiłam na śniadanie zrobić tosty z serem. Po posiłku poszłam na górę. Wrzuciłam do torebki fajki, telefon oraz kilka kosmetyków i zeszłam na dół. Była godzina 10:07. Postanowiliśmy już pojechać. Na Camp Nou byliśmy po nie całych 20 minutach. Tata poszedł w sumie nie wiem gdzie, ale zostałam sama. Postanowiłam iść na trybuny. Zrobiłam zdjęcie na Snapie i wysłałam chłopakom z Barcy z dopiskiem:
 Ruszać dupy !!
Czekam na was od godziny piłkarzynki :*
Po chwili dostałam Snapa od Messiego. 
Jakiś facet czeka na ciebie :D
Zeszłam z trybun i na moje szczęście Neymar stał tyłem do mnie. Położyłam palec na usta, aby Leo nic nie mówił i podeszłam do 11 Barcy. Zakryłam mu oczy i wyszeptałam:
-Zgadnij kto.
-Olcia.
-Skąd ta pewność?-Zapytałam a chłopak się uśmiechnął.
-Tylko ty masz taki śliczny głos z resztą twoje perfumy wyczuje na kilometr.-Obrócił się w moją stronę i szepnął-Jeszcze raz przepraszam za Lise.-I pobiegł do reszty drużyny, a mnie zatrzymał Messi.
-Między wami coś jest?-Zapytał niepewnie.
-Nie no to ty.-Zaśmiałam się.-Świruje z nim tak po protu z resztą on ma dziewczynę, a my jesteśmy przyjaciółmi.-Uśmiechnęłam się do najlepszego piłkarza jakiego znam.-A dlaczego pytasz?
-Ney to mój przyjaciel, nie chce, żeby cierpiał.
-Spokojnie, to twój przyjaciel jak i mój, też będę o niego dbała.-Uśmiechnęłam się ciepło.
-Tylko ty się w nim czasem nie zakochaj i wiesz co? Myślałem, że będziesz inna, a okazałaś się bardzo fajną, sympatyczną dziewczyną.-Po słowach 10 Barcy zrobiłam się jak burak. Odebrało mi na chwilę mowę, bo taki człowiek jak on ma dobre zdanie na mój temat. Po chwili się ogarnęłam
-Spokojnie nie zakocham sie.-Zaśmiałam sie cicho i kontynuowałam.-Wiesz, ja nie powiem ci, że myślałam, że jesteś inny, bo cały czas miałam i mam cię za wspaniałego człowieka.-Chłopak objął mnie ramieniem i dołączyliśmy do reszty. Tata dał im niezły wycisk. Dwa razy oberwałam piłką od chłopaków, bo nie chcaialm z nimi zagrać. Za ich zachowanie tata nagrodził ich dwoma dodatkowymi kółkamk wokół Camp Nou. Mina Bartry jak wykonywał polecenie taty była bezcenna, a Munir chciał mnie zabić wzrokiem. Po treningu poszliśmy całym składem do kawiarni niedaleko stadionu.Siedząc i patrząc jak chłopaki robią pośmiewisko zakręciło mi się w głowie. Postanowiłam wcześniej wrócić do domu. Nikomu nie mówiłam, że się źle czuje tylko stwierdziłam, że nie zdążę wyszykować się na wieczór.
***
W domu poczułam się o wiele lepiej. Robiąc porządek w swoich papierach dostałam sms'a od Munira
*Jak się czujesz?
Na początku nie wiedziałam co mam napisać. Przecież nie było widać, że się źle czułam...
*Dobrze?
*Przyjechać do ciebie?
*Nie trzeba :)) Czuje się już dobrze :)
*A czyli jednak wcześniej było coś nie tak xd
*Trochę, ale cii
*Neymar miał racje.
*Z czym?
*On pierwszy to zauważył, ale powiedziałem, że mu się tylko wydaje,żeby się nie martwił więc jakby co to pisz do mnie, dobrze?
*Dobrze mamo xd
Odłożyłam telefon i zaczęłam układać sobie w szafie. Stwierdziłam, że muszę iść na zakupy. Dopiero koło 15 zaczęłam się szykować do Munira. W tym samym czasie do domu wrócił tata. Poszłam się odświeżyć i przebrać. Makijaż zostawiłam ten sam i zeszłam na dół. Luis był już gotowy. Zadzwoniliśmy po taksówkę i wyszliśmy z domu. Do Munira jechaliśmy z jakieś 40 minut. Tata zapłacił kierowcy i weszliśmy na posesje piłkarza. Wszyscy czekali na nas. Po 2 godzinach wszyscy byliśmy pijani. Nawet tata, który około godziny 22 postanowił wrócić do domu. Po wyjeździe taty zaczęła się zabawa. Alkohol lał się strumieniami, a od przyjścia tutaj Neymar nie zamienił ze mną ani słowa. Jednak starałam się tym nie przejmować. Świrowałam z każdym chłopakiem i w sumie dobrze się bawiłam. Będąc już nieźle wstawiona podeszłam do Lisy. Szarpnęłam ją za kurtkę i wyprowadziłam do ogrodu.
-Nie zrań Neymara. Proszę.-Poprosiłam dziewczynę, która zaśmiała mi się prosto w twarz.
-Spokojnie. Puki nic sobie nie zrobi, będzie dobrze pomiędzy nami.-Chciałam zachować się rozsądnie i porozmawiać z nią jak normalny człowiek, ale że byłam pod wpływem alkoholu skończyło się to troszkę inaczej. Szarpnęłam dziewczynę za kurtkę i ją odepchnęłam. Ona potknęła się i upadła.

Perspektywa Neymara.
Wyszedłem do ogrodu na chwile, aby odetchnąć świeżym powietrzem i zobaczyłem Ole popychającą moją dziewczynę. Szybko do nich podbiegłem. Pomogłem Lisie wstać. Ona jednak odepchnęła mnie i podeszła do córki trenera. Zaczęły się szarpać za włosy. Ola krzyczała, że nie pozwoli Lisie tak mnie traktować. Ona jednak chyba zapomniała o mojej obecności i krzyczała, że i tak nie ma sensu ze mną związek skorą jestem słabym piłkarzem, który prędzej czy później coś sobie zrobi. W końcu rozdzieliłem dziewczyny, ale nie było tak łatwo. Ola jesteś cholernie silna, więc nie miałem innego wyjścia. Wziąłem ją przerzuciłem za ramie, pożegnałem się z chłopakami i zaprowadziłem Ole do swojego samochodu. Postanowiłem ją zabrać, bo nie powiem... Po tym co powiedziała Lisa zrobiło mi sie trochę przykro i chciałem sobie wszystko poukładać.
-Neymar przepraszam.-Powiedziała dziewczyna.
-Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz.- Powiedziałem i odpaliłem silnik
-Ale co ty robisz?-Spojrzałem na nią pytająco.-Jesteś pijany, nie możesz jechać!
-Raptem po kilku piwach.-Powiedziałem i z piskiem opon odjechałem spod posesji mojego przyjaciela.
-Neymar stój! No weź się zatrzymaj! Chce wysiąść.-Darła się chyba najgłośniej jak tylko mogła.-Neymar no! Jesteś pijany, a jeżeli spowodujesz wypadek! Zatrzymaj się! Nie może ci się coś spać! Zatrzymaj się!
Nie słuchałem jej, wiem co robię, więc nie ma szans na jaki kolwiek wypadek. Postanowiłem włączyć radio, żeby nie dać się rozproszyć.

Perspektywa Oli.
W końcu się zamknęłam. Wiem, że krzykiem nic tutaj nie zdziałam. Mniej więcej spokojnie dojechaliśmy pod domu piłkarza. Neymar wziął mnie na ręce i tuż przed drzwiami go zatrzymałam.
-Stój.
-Co? Dlaczego?
-Nie jesteśmy po ślubie.-Zaśmiałam się. -Sama dam radę wejść do domu.
-Nie dasz rady.Zaśmiał się.
-Owszem dam.-Chłopak mnie postawił. Ledwo utrzymała się na nogach lecz weszłam do domu. Powoli weszłam do jednego z pokoi i sie położyłam.
-Neymar! Neymar! Neymar!
Chłopak wbiegł do pokoju.
-Co chcesz?
-Buzi.-Uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka. Brazylijczyk podszedł i pocałował mnie w czoło.
-Idź spać.-Powtórzył pocałunek, zdjął mi kurtke i spodnie. Opatulił kocem i wyszedł z pokoju.

Perspektywa Neymara.
Gdy Ola poszła spać wyciągnąłem wódkę. Chciałem odreagować sytuację sprzed kilku godzin. Jak mogłem tak się pomylić co do Lisy. Do przyjaciółki mojej siostry. Wydawała się inna. Kochana, sympatyczna, miła,opiekuńcza. To nie możliwe co mówiła. Była pijana. Nie kontrolowała wagi słów. Myśląc o mojej dziewczynie wypiłem całą wódkę. Chciałbym o tym zapomnieć. Dać jej jeszcze jedną szansę, ale jeśli mnie zostawi? Gdy będę miał poważną kontuzję. Muszę to wszystko przemyśleć na spokojnie. Nie mówiłem tego Oli ale rozmawiałam dzisiaj z Bartrą o jej śnie. Przyjaciel mówił mi jaka jest Lisa ale wtedy nie chciałem mu wierzyć i żałuję. Przecież prawdziwi przyjaciele chcą dla nas dobrze.
Po wypiciu trunku poszedłem do swojej sypialni. W drzwiach przypomniało mi się, że śpi tam Ola. Jednak nie miałem siły już nigdzie iść. Zdjąłem ubranie i położyłem się spać. Leżąc obok Oli poczułem motyle w brzuchu. Postanowiłem ją przytulić. Wygląda tak niewinnie i słodko gdy śpi. Wtuliłem twarz we włosy dziewczyny i usnąłem.

***
Dzień dobry :)) 
Przychodzę z nowym rozdziałem, który mam nadzieje, że się podoba. :D
Kochani jak tam po świętach?
Czy tylko ja w te święta się nie objadłam? :/
10KOMENTARZY =7ROZDZIAŁ

+przepraszam za jakiekolwiek błędy gdyż pisałam rozdział na telefonie. ;)

wtorek, 22 grudnia 2015

5."Chciałbym zarezerwować cały dzień u pani Oli"

To ona. To właśnie ta dziewczyna z mojego snu...Czyli tym mężczyzną był Neymar? Nie to nie możliwe. Przecież...tak, to był on. Tamten chłopak miał taki sam tatuaż na karku jak piłkarz.
-To jest Lisa.-Przedstawił nam swoją nową dziewczynę. Każdy ją miło powitał, nawet ja. Dziewczyna zrobiła kapryśną minę na mój widok.
-Tak wiem, śliczna jestem.-Wyszeptałam jej do ucha z zaciętością.
-Ja jestem ładna, ale Ty? Proszę cie, to chyba żart.
-Nie. Nie mam dzisiaj ochoty na żarty. ładna jesteś, owszem, ale do mnie ci jeszcze dużo brakuje.-Powiedziałam i zajęłam swoje miejsce. Wieczór minął mi bardzo dobrze. Jednak gdzieś tam myślałam o moim śnie.
Dziewczyna zdradzała swojego chłopaka, cholernie go raniła, nie chce aby Neymar później przez nią cierpiał, ale oczywiście, jako przyjaciółka będę go wspierała i znajdę mu idealną dziewczynę, bo już tej nie polubiłam.
Na noc pojechałam do Bartry. Chciałam z nim pogadać, bo na kolacji wydawało mi się, że już kiedyś poznał się z Lisą. No i była to prawda.
-Lisa jest a raczej była dla mnie jak siostra.-Powiedział piłkarz otwierając wino.
-A co się stało, ze już nią nie jest?
-Po meczu, gdy doznałem kontuzji, nie aż takiej poważnej jednak dostałem kazała mi rzucić piłkę, albo koniec z naszą przyjaźnią.
-Martwiła się o ciebie.-Wtrąciłam.
-Nie.
-Jak to?
-No nie przerywaj to się dowiesz.-Powiedział z niemrawym uśmiechem na twarzy i napił się wina, które nalał gdy ja przerywałam mu wypowiedź.-Nie martwiła się o mnie, po prostu nie chciała, abym doznał poważniejszego urazu, bo...-Tu przerwał. Po chwili dokończył-Nie chciała zadawać się z kaleką.
-Przykro mi.
-E było minęło.-Machnął ręką i lekko się uśmiechnął- Zapomniałem o niej, znaczy o tym kim dla siebie byliśmy. Teraz mam nową siostrę i o niebo lepszą.-Powiedział i objął mnie ramieniem. Przytulił do siebie.
-Jeszcze tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju.-Powiedziałam trochę zmieniając temat.
-Jaka?
-Jak ty poznałeś Lisę skoro to przyjaciółka siostry Nymara?
-Rafa ma wszędzie przyjaciółki.-Zaśmiał się.-A ja z Lisą poznaliśmy się na wakacjach, bo ona jest z Włoch. Ogólnie to nasi rodzice się znali od małego, ale to skomplikowane.-Przyznał, ale już jakoś mi się to układało w całość.
-A gadając o Lisie, to...miałam dziwny sen w którym była ona. Znaczy wtedy jeszcze nie wiedziałam kto to był, ale do sedna. Był tam też Neymar. I oni byli razem, tylko że on bardzo przez nią cierpiał.
-Mała, to tylko sen.-Powiedział lekko przez śmiech.
-Chyba masz racje. to tylko sen.-Wymruczałam i bardziej wtuliłam się w chłopaka.-Szkoda tylko, że się o niego martwię,-Dokończyłam w myśli.
Przed 11 obejrzeliśmy film. przy końcówce usnęłam w ramionach Marca.

Perspektywa Bartry.
Ola to naprawdę fajna dziewczyna, nie powinna przejmować się jakimiś snami. Ale w duchu wiem, że przyjmuje się Neymarem. Są przyjaciółmi. On jeszcze z żadną swoją przyjaciółką nie był tak blisko. Pewnie zależy mu na dobrym kontakcie z Olą.
Sam jestem przyjacielem tej dwójki, jednak tym razem, w sumie to pierwszy raz, stanę po stronie Oli. Pogadam z Neymarem o Lisie, powiem mu jaka ona jest, może mnie wysłucha i zrozumie...

22.01 WTOREK
Perspektywa Oli
Rano obudziłam sie obok mojego przyjaciela. Kochany. Musiał mnie tutaj przytargać. Hah! Fajnie, że nawet mnie tym nie obudził. Wstałam wyciągnęłam sobie z jego szafy czysta koszulkę Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Wyszykowałam się i wyszłam z pomieszczenia. Marc jeszcze spał. Napisałam mu karteczkę:
Ta noc była wspaniała, mam nadzieję, że ją jeszcze kiedyś powtórzymy xD
A tak serio...
Idę do domu, bo tata pewnie się martwi. 
Do zobaczenia później.
                                                          Ola
Szybko wróciłam do domu. Opowiedziałam tacie o całym wieczorze. Niestety Luis nie był zadowolony tymi wieściami.
-Kolejna panienka zawróci mu w głowie i nie będzie koncentrował się na piłce.
-Uważaj żeby nie odszedł.-Bąknęłam i poszłam do swojego pokoju. Za plecami słyszałam jeszcze zdziwiony głos taty mówiący co chwila: "Co?" i "Dlaczego?"
W pokoju włączyłam sobie muzykę na fula. Tak, właśnie tego mi brakowało. Tańczyłam, śpiewałam, po prostu byłam we własnym świecie. Dopiero po południu wyszłam z pokoju. Byłam wyszykowana, więc wyszłam na zajęcia. Do studia doszłam dopiero po półtorej godziny, co oznaczało, że się spóźniłam. W wejściu na sale usłyszałam od Toma
-Już myślałem, że nie przyjdziesz.
Jedynie się do niego uśmiechnęłam i poszłam się przebrać. Całą próbę myliły mi się kroki. Nie mogłam się skoncentrować, jednak jakoś przetrwałam. Wychodząc ze studia dostałam sms'a od Neymara:
Wpadniesz dzisiaj?
Spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 13:09. Postanowiłam mu odpisać. napisałam jedynie 
Zobaczy się. xd
Do godziny 16 byłam w parku. Później postanowiłam iść do Neymara. Pod jego domem byłam po ponad godzinie. Złapałam za klamkę i powoli otworzyłam drzwi. Weszłam do salonu gdzie siedział sam Brazylijczyk.
-Heeej.-Powiedziałam całkiem słodko.
-Przyszłaś.-Powiedział cicho lecz szczęśliwie.
-A dlaczego miałabym odrzucić twoje zaproszenie.-Uśmiechnęłam się i usiadłam obok piłkarza.
-Co cały dzień się nie odzywałaś?
-A tak jakoś wypadło. Chciałam pobyć sama, później byłam w studiu, byłam w parku i przyszłam.
-Myślałem, że się obraziłaś.
-Dlaczego?
-Że nie dowiedziałaś się pierwsza o Lisie.
-E tam, z reszta dużo nie straciłam.-Powiedziałam ściszając końcówkę. Chłopak głośno westchnął.
-Co jest?
-Nic, myślałem, że ją polubisz.-Nic mu nie odpowiedziałam. Przygryzłam wargę i odsunęłam się trochę od chłopaka. Powiedzieć mu o śnie? Nie mogę, przecież Marc mówił, że to tylko sen.
-E ja muszę się już zbierać.-Powiedziałam i wstałam.
-Już?-Powiedział smutny.
-No niestety.-Klęłam pod nosem.
-A kiedy będziesz miała więcej czasu?
-Nie wiem, napisze.-Powiedziałam i lekko uśmiechnęłam się do 11 Barcy.-Ale przyszłam odmeldowałam się, więc mogę iść.-Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam iść w stronę drzwi.
-Pamiętasz co ci powiedziałem jak się poznaliśmy?-Zapytał, gdy złapałam za klamkę.
-Nie, wtedy zatraciłam się w twoich oczach.-Bąknęłam i nacisnęłam klamkę.
-Nie to. Czekaj chwile.-Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.-Jakbyś miała jakąś blokadę, wbijaj do mnie, pogadamy, pomogę ci, będzie trzeba to razem wypijemy. I chciałbym, abyś traktowała mnie jak brata.
-Nauczyłeś się tego na pamięć, żeby podrywać dziewczyny?-Zaśmiałam się. Kolejny raz piłkarz westchnął i spojrzał mi w oczy.
-Po prostu to zapamiętaj.
-Zapamiętam.-Pocałowałam go na pożegnanie i wyszłam z domu. W furtce minęłam się z Lisa. Szturchnęłam ją z bara. Dziewczyna coś tam mi powiedziała, ale już jej nie słuchałam. Zaszkliły mi się oczy. Nie byłam tylko pewna dlaczego. Wyjęłam notes i długopis z torebki i napisałam:

Ej mała! 
Nie płacz, rób wszystko:
 pij, pal, 
klnij ile wlezie,
wal pięściami w ścianę, 
gryź wargi z bólu,
 ale nie pozwól zaszklić się oczom, 
pokaż, że potrafisz być SILNA.

Kartkę zgniotłam i wyrzuciłam do kosza. Następnie weszłam do pobliskiego sklepu, kupiłam fajki i wróciłam do domu. Tata był w kuchni, więc do niego poszłam. Robił kolacje. 
-Pomóc ci?-zapytałam podkradając z patelni warzywo.
-Nie ma w czym. Idź odłóż torebkę, umyj ręce i przyjdź zjeść.-Uśmiechnął się i zaczął nakładać na talerze jedzenie. Po zjedzonym posiłku obejrzałam z tatą film i poszłam na góre. Coś nie dawała mi spokoju. Wyszłam na balkon, zapaliłam i przyglądałam się gwiazdom. 
-Dopiero co tu przyleciałam, powinnam się cieszyć życiem, bo i tak będzie dobrze, bo kiedyś musi być.-Pomyślałam i się zaciągnęłam. Stałam oparta o barierkę, gdy ktoś do mnie zadzwonił na wyświetlaczu było napisane Ney :)Odrzuciłam połączenie. Stałam dalej i paliłam. Piłkarz jednka nie dawał mi spokoju. Odgasiłam szluga i wróciłam do pokoju. Zadzwoniłam do niego.
-Wreszcie! Myślałem, że coś się stało.
-Co chcesz?-Zapytałam bez entuzjazmu
-Chciałem zarezerwować sobie czas u ciebie.
-Neymar nie mam czasu na głup-Zamilkłam.
-Halo? Halo? Ola, jesteś?
-Tak tak jestem. Bardzo cię przepraszam. Zaczniemy od nowa.-Zapytałam z nadzieją
-Okey. A więc.-Odkrzyknął.-Chciałbym zarezerwować cały dzień u pani Oli, czy to w ogóle możliwe?
-Owszem. W czwartek ma cały wolny dzień, a jeżeli przyjdzie pan z rana i zrobi śniadanie do łóżka.-Podkreśliłam ostatnie słowo-To dostanie pan Olę w gratisie na noc.-Zaśmiałam się i czekałam co powie Brazylijczyk.
-Świetnie. To tak dla jasności, rezerwuje sobie każdą wolną chwile pani Oli na wyłączność. 
-Dobrze, już zapisane w kalendarzu. Coś jeszcze?
-Nie. A nie tak. Proszę jej przekazać, że wyglądała dzisiaj ślicznie.
-Jak tylko ją spotkam, to wszystko jej przekaże.-Zaśmiałam się i Brazylijczyk chciał coś powiedzieć, ale było słychać kobiecy głos: "Kochanie z kim ty jeszcze gadasz? Chodź mi pomóc, no!"
-Teraz nie mogę. Mam ważniejsze sprawy!-Wydarł się na nią Brazylijczyk.-No to o czym rozmawialiśmy?-Zapytał i mogę przysiąść, że właśnie się uśmiechnął.
-O tym, że pan da Silva jest umówiony w panią Aleksandrą na po jutrze i każdą jej wolną chwile.-Mówiłam nie przejmując się obecnością Lisy u Neymara w domu. 
-"Zaraz stąd wyjdę, jak nie przestaniesz z kimś gadać. To pewnie ta gówniara co uważa się za ładniejszą ode mnie. Neymar nie marnuj sobie na nią życia"-Kolejny raz w słuchawce usłyszałam Lisę.
-To cześć Neymar.
-Nie Ola czekaj. Nie przejmuj się nią. Proszę porozmawiaj ze mną jeszcze chwile.
-O czym chcesz rozmawiać?
-O czymkolwiek, tylko proszę mów do mnie.
-Macie jutro trening?
-Tak. Na 11. Będziesz?
-Postaram się.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakieś 20 minut i pewnie gadalibyśmy dłużej, ale Lisa podeszła do napastnika i wyrwała mu telefon z ręki. 
-Eh ludzie bywają dziwni. Ciekawe, jaka jest jego siostra. Jeżeli taka jak jej przyjaciółka to chyba nie chce poznawać rodziny kapitana Brazylii. Zaśmiałam się w duszy i poszłam kąpać. Świeża położyłam się do łóżka. Wcześniej podziękowałam Bogu za dzień, Neymara i tatę. Leżąc dostałam sms'a od Munira. 
*Wpadniesz na grilla jutro?
*A kto będzie?
*Wszyscy :)
*No to masz odpowiedź :)
*Czyli tak?
*Tak :) A teraz dobranoc :*
*Dobranoc :*
Włączyłam sobie na słuchawkach piosenkę i się położyłam. Dostałam kolejnego sms'a. Tym razem od Neymara.
*Przepraszam za moją dziewczynę xd
*Spoko :))
*Dobranoc księżniczko <3
*Dobranoc bracie <3

Napisałam jeszcze do taty.
*Jutro na trening Barcy <3 Obudź mnie rano :)) Dobranoc tato :*

Zamknęłam oczy. Wyobrażałam sobie jutrzejszy dzień. Z ukochaną muzyką usnęłam. Śniłam o..

***********************************************
Heeej kochani :))
Jak się rozdział podobał? Może być? Jak macie jakieś pomysły to piszcie :))
Zachęcam do komentowania :) 
7 komentarzy = 6 rozdział 
POWODZENIA <3!
Przypominam o podpisywaniu się :***


niedziela, 6 grudnia 2015

4"Moja przyszła dziewczyna?"

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 18.01 PIĄTEK
O godzinie 8:00 do mojego pokoju wszedł Brazylijczyk. Obudził mnie delikatnym pocałunkiem w usta. Pewnie myślicie, że jesteśmy razem, ale to nie prawda. Przez cały tydzień spotykaliśmy się po 3-4 godziny. Czasami byli z nim koledzy z drużyny. Ogólnie to wszyscy spędziliśmy czas sympatycznie. Dzisiaj Neymar zawozi mnie do studia. Na pewno dam z siebie wszystko.  Po przebudzeniu się ubrałam się i umalowałam. Razem z piłkarzem zaszliśmy na śniadanie przyrządzone przez Luisa. Neymar dostał dzisiaj wolne od treningu. Tata chce, aby on się mną dobrze zajął. Kochany. Po posiłku zaciągnęłam Neymara do salonu i pokazałam mu choreografię. Dostałam pochwale od 23-latka i postanowiliśmy już jechać. Droga zajęła nam około godziny, ponieważ były spore korki. Przed studiem trzęsły mi się ręce. Byłam przekonana, że pomylę kroki zapomnę ich lub upadnę.
Wszystko jednak dobrze mi poszło. Neymar był ze mnie ogromnie dumny. Zaproponował uczczenie tego. Umówiliśmy się na wieczór. Piłkarz po mnie przyjedzie i to opijemy.
Jest godzina 21:15. Niedługo będzie tutaj Brazylijczyk. Wyszykowana czekałam na niego w salonie. Akurat zadzwoniła mama. Rozmawiałyśmy jak mi sie tutaj żyje, czy mam jakiś przyjaciół i pytała się o relacje z tatą. Wszystko powiedziałam jej zgodnie z prawdą. Opowiadała mi, jak sie jej powodzi, aż przyszedł Neymar. Powiedziałam, że muszę kończyć i zajęłam się Brazylijczykiem. Tak wiem...brzmi jak podtekst, ale nim nie był. Pojechaliśmy do klubu. Dobrze się bawiliśmy. O 3 nad ranem wróciłam z piłkarzem do swojego domu. Oboje wykończeni poszliśmy się wykąpać i każde z nam zasnęło w innym pokoju.

19.01 SOBOTA
Cały dzisiejszy dzień spędziłam w domu. Neymar pojechał do siebie, tata zajmował się papierkową robotą, a ja siedziałam w salonie i szukałam jakiegoś filmu. W porze obiadowej wpadł do nas Munir z Bartrą. Zjedliśmy razem obiad, który z resztą przygotowali piłkarze. Po południu razem z chłopakami wybrałam się na plaże. Ganialiśmy się brzegiem morza aż w końcu...Bartra wziął mnie na ręce i wbiegliśmy do wody. Piszczałam ponieważ woda w styczniu mało kiedy bywa ciepła. Nie. Chwila. Woda w styczniu nigdy nie jest ciepła. Przemoknięta do suchej nitki i strasznie zmarznięta wróciłam taksówką z chłopakami do domu. Oni oczywiście cały czas mieli ze mnie ubaw, jednak mi do śmiechu nie było. 
Będąc już w domu przebrałam się do piżamy i zeszłam na dół. Razem z chłopakami obejrzałam powtórkę meczu FC Barcelony z Sevillą. Około 22 piłkarze wrócili do swojego domu, a ja poszłam spać.

20.01 NIEDZIELA
Dzisiejszy dzień spędziłam z tatą. Byliśmy na długim spacerze. Poszliśmy do restauracji na obiad, a wieczorem dostałam sms'a od Neymara. Zostałam zaproszona na kolacje. W nocy nie mogła spać. Wierciłam się po łóżku, a co zamykałam oczy miałam wrażenie, że ktoś stoi koło mojego łóżka. Jak udawało mi się zasnąć, to tylko na chwile. Śniły mi się koszmary. Jakaś dziewczyna krzywdziła mężczyznę. Raniła go słowami...jakby byli razem, a ona tylko udawała, że go kocha. Całą noc tak się męczyłam.

21.01 PONIEDZIAŁEK
Rano byłam nieprzytomna. Przez całą noc nie zmrużyłam oka. O godzinie 8 wstałam z łóżka. Dzisiaj na 10 idę do studia. Poszłam do łazienki, umyłam się, uczesałam, ubrałam i zrobiłam mocny makijaż. Zeszłam na dół zjeść płatki z mlekiem. Pogadałam chwilę z tatą, który pił kawę i oznajmiłam go, że wieczorem mnie nie będzie. Po posiłku poszłam na górę. Spakowałam strój i zadzwoniłam po taksówkę. Na miejscu byłam kilka minut przed 10. Poszłam się przebrać i kupić sobie wodę z automatu. Po próbie zostałam zaproszona na kawę. Zaszczyt spędzania ze mną mojego wolnego czasu dostał Tom. W kawiarni rozmawialiśmy trochę o tańcu, o naszym życiu prywatnym i nawet o Neymarze. Uwierzycie, że Tom sądził, że moim chłopakiem jest światowej klasy piłkarz? Hah! Znaczy ja w to wierzę, ale żeby to był Neymar? Nieee. My jesteśmy tylko przyjaciółmi. 
Dochodziła 15. koniec tego dobrego.
-Muszę się już zbierać.-Powiedziałam do Toma.
-Jak to?
-No zostałam zaproszona na kolacje.
-Coś wcześnie jesz kolacje.-Zaśmiał się.
-Muszę się wyszykować.-Poprawiłam się. 

Chłopak zaklną pod nosem.-No dobra. Nie potrafię zatrzymywać ludzi na siłę, ale widzimy się jutro w studiu, tak?
-Oczywiście.-Posłałam chłopakowi promienny uśmiech.-Cześć.
-Do zobaczenia.
Idąc do domu. Wpadłam na Bartrą, który w parku bawił się ze swoim psem. Podeszłam do chłopaka od tyłu i zakryłam mu oczy. 
-Zgadnij kto.-Zaśmiałam się.
-Olcia.
-Niee.
-Nie?
-Nie.
-Moja przyszła dziewczyna?
-O już lepiej.-Powiedziałam i odkryłam piłkarzowi oczy. Chłopak szybko się odwrócił.
-Kłamczucha!-Krzyknął przez śmiech.
-Gdzie? Nie widzę.-Odwróciłam sie i zaczęłam przyglądać się ludziom. Oboje na to wybuchnęliśmy śmiechem. Po ogarnięciu się zapytałam.-Ciebie też zaprosił Neymar?
-Tak, podobno jest jakaś ważna sprawa.
-Mi tylko napisał abym przyszła.
-To może odprowadzę cię do domu. Wyszykujesz się i przed 19 po ciebie przyjadę, co?
-Okey.
W domu byliśmy po 40 minutach. Poszłam na górę się szykować. Nie wiedziałam jak się ubrać. Skoro jest to coś ważnego, to nie założę dżinsów, ale też sukienki nie chce, bo tak jakoś wyglądała bym wizytowo... Po dłuższym sterczeniu przed szafą wybrałam czarną spódniczkę i jasną koszulkę. Poszłam się umalować i przebrać. Akurat po ogarnięciu się zadzwonił dzwonek. Poszłam je otworzyć. Przywitałam się z Bartrą i pojechaliśmy do domu Neymara. Piłkarz przyjaźnie nas powitał i zaprosił do salonu. Czekaliśmy jeszcze na Shakire i Pigue. Przyszli 5 minut po czasie. Wchodząc kłócili się o to, że Gerard jechał za wolno. Wszyscy się z nich śmialiśmy. Napastnik zaprosił nas do jadali. Każdy z nas zajął miejsce. Siedziałam pomiędzy Leo a Rafinhą. 
-Chciałbym wam coś powiedzieć.-Nastała cisza, gdy Nemar zaczął mówić.-Chciałbym wam przedstawić moją nową dziewczynę.-Kończąc zdanie do pomieszczeniu weszła ładna wysoka brunetka. Przez chwile zaparło mi dech w piersiach. Oczy chyba wyszły mi z orbit. To ona. To...

***********************
Witam! :))
Jak się podobał rozdział? Taka forma wam odpowiada, czy chcecie aby te rozdziały były dłuższe lub krótsze?
Domyślacie się kto może stać pod tym: "To ona. To..."?
Przepraszam Was, że rozdział nie był wcześniej, ale nie miałam weny z resztą przeprowadziłam się i dopiero od wczoraj jako tak można żyć w moim pokoju xD
Kochani mam nadzieje, że będzie Was jeszcze więcej. :D
Dziękuje za każdy komentarz ♥
Do następnego wpisu :*
7 komentarzy = 5 rozdział !!!
POWODZENIA ! ! !
*Przypominam o podpisywaniu się pod komentarzem :))