Obudziłam się obok Neymara. Miałam na sobie samą bieliznę i koszulkę, a chłopak bokserki. Zerwałam się z łóżka. Założyła spodnie i obudziłam piłkarza.
-Ej Neymar wstawaj! Dlaczego razem śpimy?
-Spokojnie do niczego nie doszło.-Powiedział zaspanym głosem.
-Tak? To dlaczego oboje byliśmy prawie nadzy?
-Byłaś pijana więc zdjąłem ci spodnie, kurtkę i położyłem spać . Ze mną było tak samo.
-Na szczęście.-Odetchnęłam z ulgą.
-Aż taki straszny jestem?-Zapytał zdziwiony moją reakcją piłkarz.
-Nie no co ty.-Zaśmiałam się.-Jesteś idealny. Przystojny, umięśniony, masz śliczne oczy. Jesteś kochany i..-Przerwałam.-Po porostu jesteśmy przyjaciółmi dlatego się cieszę, że do niczego nie doszło.-Powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, jednak Brazylijczyk mi w tym przeszkodził.
-Nie zostajesz?-Powiedział wstając z łóżka.
-Sekretarka przekazała mi, że będę miała śniadanie do łóżka. Chodziło jej pewnie o moje łóżko więc pojadę do domu, ogarnę się trochę, ty zrobisz to samo i zapraszam do siebie.-Uśmiechnęłam się do chłopaka i wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki, doprowadziłam się do porządku dziennego, tak bym mogła pokazać się ludziom i zadzwoniłam po taksówkę. W trakcie czekania na pojazd poszłam jeszcze do Neymara. Chciałam go przeprosić za wczoraj. Uchyliłam drzwi i zobaczyłam, że gada z kimś przez telefon. Normalnie bym się wycofała ale zdawało mi się, że gadał z Lisą. Przymknęłam drzwi i zaczęłam podsłuchiwać. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale to dla dobra ich i z resztą nas. Wróć, nie ma żadnych nas. Po prostu dla dobra przyjaźni jego i mojej.
-Nie mów tak o niej.-Krzyknął Brazylijczyk.-Kochanie? Teraz kochanie? Nie pamiętasz co wczoraj o mnie mówiłaś? Chciałem ci dać druga szansę, ale nie wiem czy warto. -Zamilkł. Po chwili wybuchnął śmiechem.-Dziewczyno Ty jesteś nie normalna. Trzymaj się.
Uciekłam spod drzwi ponieważ piłkarz sie rozłączył i wstał z łóżka. Akurat na moje szczęście podjechała taksówka.
-Cześć Neymar.-Krzyknęłam i wyszłam z domu. U siebie byłam około 10. Przywitałam się z tatą i poszłam na górę. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej ubranie i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy, rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Po wyszykowaniu się poszłam do sypialni taty. Chciałam go poinformować, że nie będzie mnie cały dzień. Akurat w domu rozbrzmiał się dźwięk dzwonka.
-Chciałam ci powiedzieć, że dzisiaj będę cały dzień z Neymarem.
-Tylko się nie zakochaj.-Zaśmiał się, a dzwonek rozbrzmiał się drugi raz.
-Kolejny? Co wy macie z tą miłością?-Zapytałam i zbiegłam z góry i otworzyłam drzwi piłkarzowi.
-Dzień dobry.-Pokazał mi rząd swoich białych zębów.
-No zobaczymy czy będzie dobry.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka.-Neymar?
-Tak?
-Wiesz, że mimo tego, że już nie jestem w łóżku nadal czekam na śniadanie.-Zaśmiałam się.
-Wiem. Niestety się do tego zobowiązałem.-Również się zaśmiał. Umył ręce i zabrał się za śniadanie. W tym czasie wróciłam do taty.
-W sumie to dlaczego miałabym sie nie zakochiwać w Neymarze?-Zapytałam. W sumie byłam ciekawa odpowiedzi. Czemu kolejna osobo mi to mówi. Dlaczego powiedział mi to jego przyjaciel. Dlaczego nawet jego trener to wie.
-Bo to kobieciarz. Proste-Zaśmiał się.
-Mi tam się zdaje, że szuka tej jedynej.-Powiedziałam a tata zaczął się śmiać bez opamiętania.-Dzięki.-Powiedziałam sarkastycznie i usiadłam na łóżku obok Luisa.
-Dziecko on miał więcej dziewczyn niż ja mam lat.
-Skąd to wiesz?
-Odkąd go trenuje miał z naście dziewczyn. Wcześniej też pewnie miał sporo. Plus do tego panny na jedną noc. Spójrz na jego nawyki. To cholerny podrywacz. Uważaj na niego.
-Luz.-Zaśmiałam sie.-Nas łączy tylko przyjaźń. Przyjaźń kilkunastu dni.-Poprawiłam się.
-Śniadanie!!-Krzyknął z dołu Brazylijczyk.
-Kolejny? Co wy macie z tą miłością?-Zapytałam i zbiegłam z góry i otworzyłam drzwi piłkarzowi.
-Dzień dobry.-Pokazał mi rząd swoich białych zębów.
-No zobaczymy czy będzie dobry.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka.-Neymar?
-Tak?
-Wiesz, że mimo tego, że już nie jestem w łóżku nadal czekam na śniadanie.-Zaśmiałam się.
-Wiem. Niestety się do tego zobowiązałem.-Również się zaśmiał. Umył ręce i zabrał się za śniadanie. W tym czasie wróciłam do taty.
-W sumie to dlaczego miałabym sie nie zakochiwać w Neymarze?-Zapytałam. W sumie byłam ciekawa odpowiedzi. Czemu kolejna osobo mi to mówi. Dlaczego powiedział mi to jego przyjaciel. Dlaczego nawet jego trener to wie.
-Bo to kobieciarz. Proste-Zaśmiał się.
-Mi tam się zdaje, że szuka tej jedynej.-Powiedziałam a tata zaczął się śmiać bez opamiętania.-Dzięki.-Powiedziałam sarkastycznie i usiadłam na łóżku obok Luisa.
-Dziecko on miał więcej dziewczyn niż ja mam lat.
-Skąd to wiesz?
-Odkąd go trenuje miał z naście dziewczyn. Wcześniej też pewnie miał sporo. Plus do tego panny na jedną noc. Spójrz na jego nawyki. To cholerny podrywacz. Uważaj na niego.
-Luz.-Zaśmiałam sie.-Nas łączy tylko przyjaźń. Przyjaźń kilkunastu dni.-Poprawiłam się.
-Śniadanie!!-Krzyknął z dołu Brazylijczyk.
-Tak to sie właśnie zaczyna.-Stwierdził tata. Może i ma racje? Eh pożyjemy, zobaczymy. Od razu zeszłam na dół. Na stole stały sałatki owocowe, które kocham. Ciekawe czy o tym wiedział. Uśmiechnęłam sie sama do siebie.
-Pewnie ze sto razy probowałeś przygotować to w domu, aby zrobić teraz na mnie wrażenie, co?-Zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy.-Smacznego brat.
-Smacznego mała.
Po śniadaniu poszliśmy na spacer. Neymar opowiadał różne śmieszne historie, trochę opowiadał mi o tym cudownym mieście w którym jesteśmy. Trochę mówił mi o chłopakach z klubu. Co podobało mi się najbardziej to, to, że żadnego nie obraził. Wszyscy traktują się jak rodzina. Po drodze spotkaliśmy Messiego i Gerarda. Obaj byli ze swoimi partnerkami. Dołączyli się do nas. Całą 6 poszliśmy na lody, które zaproponował Neymar. Jedząc je spacerowaliśmy po parku. Co chwila dzieci podbiegały do piłkarzy po autografy, kilka dzieci poprosiło o zdjęcie z Shak. W trakcie gdy oni okazywali dobre serce tym dzieciakom ja usiadłam na ławce i porobiłam im trochę zdjęć. Cieszyłam się z tego, że każdy był szczęśliwy i uśmiechnięty. Nawet łza szczęścia spłynęła mi po policzku.
-Co jest?-Zapytał Neymar dosiadając się do mnie.
-Fajnie, że tym dzieciom spełniają się marzenia.-Powiedziałam cicho, jakby szeptem.
-Tobie też mogę spełnić marzenie. Nawet nie jedno.-Powiedział i poruszył zabawnie brawiami za co oberwał w ramię.
-Już spełniłeś.
-Tak? Jakie?
-Jestem szczęśliwa i mam cudownego przyjaciela.
-A najlepszego?
-Najlepszego pod słońcem.-Puściłam mu oczko. Chłopak objął mnie ramieniem i lekko przytulił do siebie. Nagle poczułam motyle w brzuchu. Było mi tak dobrze, przyjemnie. W końcu poczułam się bezpiecznie.
-A może małe zakupy?-Zapytała Anto. Po chwili zakryła usta ręką.-A nie przepraszam, romansujcie sobie dalej.-Spojrzałam na dziewczynę błagalnym wzrokiem. Ja i on? Że romansujemy? No i co jeszcze? Może jednorożce zejdą na ziemie i będą pływać. Powoli odsunęłam się od piłkarza.
-Zakupy to dobry pomysł.-Powiedziałam tak, aby każdy mógł mnie usłyszeć i wróciliśmy do tego ustawienia co wcześniej. Ja, Anto i Shak szłyśmy przodem, rozmawiałyśmy o modzie i związkach.Mężczyźni natomiast szli za nami. Co chwila się śmiali. Rozmawiali o najbliższym meczu. Pique co chwilę podchodził do Shak dawał jej buziaka i mówił jak bardzo ją kocha, Lionel robił to samo. Było słychać jak chłopaki namawiali na to samo Neymara jednak on cały czas im powtarzał, że jest w związku.
-Nie chciałabyś czegoś więcej z Neymarem?-Zapytała partnerka Pique.
-Pewnie ze sto razy probowałeś przygotować to w domu, aby zrobić teraz na mnie wrażenie, co?-Zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy.-Smacznego brat.
-Smacznego mała.
Po śniadaniu poszliśmy na spacer. Neymar opowiadał różne śmieszne historie, trochę opowiadał mi o tym cudownym mieście w którym jesteśmy. Trochę mówił mi o chłopakach z klubu. Co podobało mi się najbardziej to, to, że żadnego nie obraził. Wszyscy traktują się jak rodzina. Po drodze spotkaliśmy Messiego i Gerarda. Obaj byli ze swoimi partnerkami. Dołączyli się do nas. Całą 6 poszliśmy na lody, które zaproponował Neymar. Jedząc je spacerowaliśmy po parku. Co chwila dzieci podbiegały do piłkarzy po autografy, kilka dzieci poprosiło o zdjęcie z Shak. W trakcie gdy oni okazywali dobre serce tym dzieciakom ja usiadłam na ławce i porobiłam im trochę zdjęć. Cieszyłam się z tego, że każdy był szczęśliwy i uśmiechnięty. Nawet łza szczęścia spłynęła mi po policzku.
-Co jest?-Zapytał Neymar dosiadając się do mnie.
-Fajnie, że tym dzieciom spełniają się marzenia.-Powiedziałam cicho, jakby szeptem.
-Tobie też mogę spełnić marzenie. Nawet nie jedno.-Powiedział i poruszył zabawnie brawiami za co oberwał w ramię.
-Już spełniłeś.
-Tak? Jakie?
-Jestem szczęśliwa i mam cudownego przyjaciela.
-A najlepszego?
-Najlepszego pod słońcem.-Puściłam mu oczko. Chłopak objął mnie ramieniem i lekko przytulił do siebie. Nagle poczułam motyle w brzuchu. Było mi tak dobrze, przyjemnie. W końcu poczułam się bezpiecznie.
-A może małe zakupy?-Zapytała Anto. Po chwili zakryła usta ręką.-A nie przepraszam, romansujcie sobie dalej.-Spojrzałam na dziewczynę błagalnym wzrokiem. Ja i on? Że romansujemy? No i co jeszcze? Może jednorożce zejdą na ziemie i będą pływać. Powoli odsunęłam się od piłkarza.
-Zakupy to dobry pomysł.-Powiedziałam tak, aby każdy mógł mnie usłyszeć i wróciliśmy do tego ustawienia co wcześniej. Ja, Anto i Shak szłyśmy przodem, rozmawiałyśmy o modzie i związkach.Mężczyźni natomiast szli za nami. Co chwila się śmiali. Rozmawiali o najbliższym meczu. Pique co chwilę podchodził do Shak dawał jej buziaka i mówił jak bardzo ją kocha, Lionel robił to samo. Było słychać jak chłopaki namawiali na to samo Neymara jednak on cały czas im powtarzał, że jest w związku.
-Nie chciałabyś czegoś więcej z Neymarem?-Zapytała partnerka Pique.
-Nie.-Odpowiedziałam przez śmiech.-Ja plus on to było by jedno wielkie bum z którego by nic nie wyszło. Z resztą on ma dziewczyne, a ja kogoś na oku.-Skłamałam.-Więc uprzedcie innych, bo jeżeli ktoś zada mi pytanie z kategorii Ty i Neymar to nie wiem co mu zrobię.
W centrum handlowym byliśmy kilka godzin. Łaziliśmy po sklepach. Kupiłam sobie bluzę, koszulkę i spodnie. Później poszłam na dział sportowy z Brazylijczykiem. Kupiłam sobie buty.
-Będziesz ze mną biegać.-Bardziej oznajmiła niż zapytałam.
-Jak zasłużysz to będę.-Uśmiechnął się piłkarz. Dostał ode mię w ramie.
-Ja zawsze zasługuje. Na wszystko.-Uśmiechnęłam się do piłkarza i podeszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu przed którym wszyscy czekali.
-To może kino?-Zapytała Shakira. Wszyscy się zgodziliśmy. Podczas gdy dziewczyny razem z Messim wybierały film. Ja z Neymarem i dużym poszliśmy po popcorn i cole.Duży, tak będę mówiła na Pique. Z resztą za każdym razem jak chce coś do niego powiedzieć muszę brać głowę wysoko w górę. To pewnie wygląda komicznie ale nie ma możliwości w jakikolwiek sposób zmniejszyć Gerarda. Sprawdzałam. Dwa razy. A więc gdy ja duży i Neymar wróciliśmy obładowani jedzeniem i piciem tamta 3 czekała przed salą kinową. Nie wiem na co idziemy. Dziewczyny mówiły,że to tajemnica a Leo gadał że nie pamięta. Na początku seansu domyśliłam się,że jest to romans. Już miałam ochotę wyjść wyjść kina. Nie lubię takich filmów. Są strasznie sztuczne i do tego głowi bohaterowie którzy z początku się nie lubią będą razem. Na zawsze. Dziękuję tyle z filmu. Dla mnie się już skończył. Do widzenia.
Jednak nasze gołąbeczki wczuły się już po pierwszej scenie jak Jack zerwał ze swoją dziewczyną dla super modelki z Australii. Tak, tak później okaże się to błędem. Największym błędem w życiu, ale ona mu to wybaczy. Czy naprawdę muszę tutaj być? Heh przynajmniej nie jestem w tym sama. Pan da Silva odkąd tu weszliśmy pisze z kimś. Mogę się założyć, że jeszcze ani razu nie spojrzał na ekran.
-Ej Ola nudzi Ci się?-Zapytał Brazylijczyk.
-Trochę a co?
-Chodź.-Wyszeptał, złapał mnie za rękę i wyszliśmy z kina. Cała 4 nawet nie zwróciła na nas uwagi. Duży z Shak płakali, a Leo przytulał się cały czas z Antonellą.
Wsiedliśmy do pierwszej lepszej taksówki.
-Na Camp Nou poproszę.-Powiedział piłkarz
-Przecież jest godzina 20, nie wpuszczą nas.-Rzekłam a chłopak położył mi palec na ustach.-Jeszcze raz a będziesz miał o palec mniej.-Zabijałam go wzrokiem,ale tak naprawdę próbowałam się nie śmiać. Pod stadionem byliśmy po jakiś 20 minutach. Jednak poszliśmy do pabu na przeciwko. Napastnik zamówił kilka piw. Po wypiciu ich poszliśmy na Camp Nou.
-Zamknięte,nauczyć Cię czytać?
-Nie marudź. Chodź.
-Nigdzie nie idę.
-Nawet jakby się paliło i waliło?
-Nawet jakby.-Uśmiechnęła się triumfalnie do chłopaka, bo myślałam, ze nie zacznie mnie zmuszać. I w sumie nie zaczął. Wziął mnie przerzucił przez ramię i wbiegł na stadion.
-Idioto przecież zaraz przyjdą ochroniarze!
-No i co z tego. Powinnaś się cieszyć życiem. Być szczęśliwa i olewać wszelkie zasady. Dziewczyno zacznij w końcu ŻYĆ.-Podkreślił ostatnie słowa.-Zrób coś szalonego !! Tańcz, Śpiewaj. Po prostu żyj. Poczekaj tutaj na mnie chwilkę.-Powiedział i pobiegł w nieznanym mi kierunku. Po chwili na stadionie rozległa się bardzo głośna, brazylijska muzyka. Piłkarz wrócił i zaczął ze mną tańczyć. Do tego śpiewaliśmy tak głośno jak tylko potrafiliśmy. Nawet nie zauważyliśmy ochroniarza idącego w naszą stronę.
-Biegnij w prawo.-Wyszeptał a sam pobiegł w drugim kierunku.Wykonałam polecenie Brazylijczyka. Pobiegłam w prawo i znalazłam się w jakimś tunelu. Postanowiłam znowu pobiec w prawo. Kolejny korytarz był strasznie długi i ciemny. Nagle wpadłam na kogoś. Upadliśmy, a osoba która najwyraźniej chciała mnie zabić wpadła w śmiech. Już wiedziałam kto to był.
**************
Przychodzę do was z kolejnym rozdziałem. Uważam, że jest nudny, ale sami go oceńcie. Nie wiem kiedy dodam coś nowego, bo za kilka dni znowu szkoła xd z resztą planuje jakieś zmiany na blogu, ale nie jest jeszcze nic pewne.
11 KOMENTARZY=8 ROZDZIAŁ ❤
********
Tak wgl to życzę wam duuuuuużo szczęścia w nowym roku, miłości, samych prawdziwych przyjaźni, zdrowia, spełnienia kolejnych marzeń, spotkania ze swoim idolem i wszystkiego czego sobie zapragniecie.
Aby 2K16 był lepszy :'))