Zadzwonię później.
Tak jak przypuszczałam odpowiedź dostałam bardzo szybko.
Wszystko w porządku? Każdy się martwi.
Nie macie o co:) Postanowiłam pojechać
na wycieczkę, wrócę przed północą.
W tym samym czasie mój telefon rozdzwonił się na dobre. Co chwila dzwonił jakiś podopieczny taty. Kurde ludzie, stęskniliście się czy jak? Dla zdrowia piłkarzy, aby nie dostali zawału, że córka Luisa zginęła zrobiłam sobie zdjęcie na polanie i wstawiłam na instagrama.
Żyję, a życie jest cudowne:)
Miałam nadzieję, że to ich uspokoi. Wyłączyłam telefon aby mi nie przeszkadzał i zabrałam się za dalsze pisanie. W trakcie wylewania słów na kartkę zgłodniałam więc wsiadłam na motor i pojechałam do jakiegoś marketu. Kupiłam sobie bułkę z ziarnami, energetyka i Milkę oreo. Zjadłam połowę bułki i pojechałam przed siebie. Po jakieś godzinie znalazłam kolejną łąkę na której było kilku chłopców grających w piłkę. Usiadłam w bezpiecznej odległości aby nią nie oberwać i zaczęłam odpoczywać. Chyba mi tego brakowało. Ciszy, która przeszywa każdy zakątek mojego ciała. Od czasu do czasu triumfalne okrzyki chłopców dały mi znak, że koniec związku z Neymarem to nie koniec świata. Przecież mam jeszcze swoich wspaniałych piłkarzyków.
Kiedy dochodziła godzina 20 postanowiłam się zbierać. Dodatkowo zaczął padać deszcz. Wszystkie swoje rzeczy spakowałam do plecaka i odpaliłam motor. Miałam mały problem ponieważ nie mam za dobrej orientacji w terenie. Na szczęście po kilku minutach, po których oczywiście zdążyłam przemoknąć do suchej nitki przypomniała sobie drogę do domu. Podczas powrotu rozpadało się na dobre. Miałam w planach zatrzymać się u kogoś w domu, ale obiecałam, że wrócę do domu przed 12.
Coraz bliżej domu pogoda robiła się coraz gorsza. Pomału przestawałam widzieć drogę. Bałam się, że mogę spowodować jakimś wypadek na szczęście na ulicach było mało samochodów. Postanowiłam przyspieszyć ponieważ było coraz bardziej ciemno i bałam się o swój powrót do domu. No cóż było by fajnie, gdybym zjeżdżała z góry i miała hamulce. Ej chwila, co? Nie mam sprawnych hamulców!? Przejechałam właśnie obok tabliczki z napisem BARCELONA, a na liczniku miałam ponad 100 kilometrów na godzinę, asfalt był cholernie mokry, a ja wpadłam w zakręt. Jedyne co jeszcze pamiętam to ból z którym się spotkałam spadając z motoru i uderzając o jedno z grubszych drzew po drodze.
Perspektywa Daniego.
Właśnie miałem wchodzić z Neymarem do klubu kiedy ktoś do niego zadzwonił. Powiedział, że zaraz do mnie przyjdzie i sam odszedł na taką odległość, aby rozmowy nie zagłuszała mu muzyka dochodząca z klubu. W duchu modliłem się, że to nie Ola błagająca Neymara o rozmowę. Strasznie jej nie lubię. Neymar nie poznał jej drugiej strony. Fakt ja nie poznałem jej od żadnej strony, ale przecież widać po niej od razu, że jest dwulicowa. Od początku zastanawiałem się co Ney w niej widzi. Ani to ładne, ani zgrabne i w dodatku z metra cięte.
-Muszę jechać.-Rzucił szybko i zaczął biec w stronę taksówki. Oczywiście pobiegłem za nim. Przyjaciół w potrzebie się nie zostawia, nie? Wsiedliśmy do taksówki. Kierowca poprosił nas o autograf.-Jedź pan do szpitala, a nie prosisz o autografy!-Krzyknął na taksówkarza mój kumpel z drużyny.
-Coś się stało?-Zapytałem z lekka przestraszony. Neymar nigdy nie był taki wściekły i nigdy wcześniej nikomu niczego nie odmówił. Ogólnie to strasznie idealny z niego chłopak.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. Jadę do szpitala bo wiesz, lubie to miejsce.-Skarcił mnie wzrokiem.-Dzwoń do Luisa i chłopaków, żeby przyjechali do szpitala na obrzeżach.
Perspektywa Neymara.
Wbiegłem do szpitala jak poparzony. Nie mogłem uwierzyć, że Olka miała wypadek. Na początku pomyślałem, że dobrze jej tak, za to, co mi zrobiła, ale przecież to moja wina. Gdybym z nią nie zerwał nie wpadłby jej do głowy pomysł wycieczki.
-Aleksandra Enrique!-krzyknąłem do pani z recepcji.
-To ta córka trenera Barcelony tak?
-Nie panienka do towarzystwa.-Powiedziałem z sarkazmem.-Gdzie ona jest?!
-Sala 237. Na razie jest na bloku operacyjnym.-Powiedziała spokojnie kobieta, a ja pobiegłem pod sale w której przeprowadzana jest operacja. Po nie całych 15 minutach na korytarzu pojawił się tłum, który stanowiła Duma Katalonii. Podbiegli do mnie i zaczęli o wszystko wypytywać.
-Co się stało?-Zapytała chyba 5 chłopaków na raz.
-Miała wypadek.-Powiedziałem całkiem obojętnie.
-Przeżyje?
-Skąd mam to wiedzieć?
-Byłeś z nią wtedy?-I tutaj kolejny raz coś we mnie pękło. Zostawiłem ją, a przecież coś innego obiecywałem. Pokiwałem przecząco głową. Całą siłą kopnąłem w krzesło stojące na korytarzu. Munir odciągnął mnie na bok.
-Nie dotykaj mnie!-Krzyknąłem i chciałem wyrwać się chłopakowi.
-Daj spokój!-Wrzasnął.
-Panowie to jest szpital, a nie jakiś targ.-Przywołała nas do porządku jedna z pielęgniarek.
-Zabiłeś mi dziewczynę.-Powiedziałem tym razem zdecydowanie ciszej i wyswobodziłem się z mocnego uścisku mojego byłego przyjaciela.
Perspektywa lekarza.
-Nie widzę szans na jakikolwiek ratunek dla niej.-Powiedziałem to wychodząc z sali operacyjnej. Dziki tłum Barcelony poderwał się z krzesełek i dosłownie się na mnie rzucił. Mówili strasznie dużo, a ja niestety nie byłem w stanie udzielić komukolwiek odpowiedzi.
-Ale jak to!
-Pan żartuje?
-Zróbcie coś z nią. Ona ma dopiero 19 lat.
-Właśnie, jest za młoda.
-Robimy wszystko co w naszej mocy.-Powiedziałem spokojnie i wróciłem na salę.-Musimy coś zrobić, tam wielki tłum czeka na tego małego człowieczka.-Zwróciłem się do całego sztabu lekarzy.
Perspektywa Neymara.
Nie mogłem tam dłużej siedzieć. Słowa lekarza dały mi do zrozumienia, że już nigdy nie będzie dobrze. Ona umrze. A nie dowiedziała się jak bardzo ją kocham.
-Cześć wam.-Pożegnałem się i jak najszybciej wyszedłem ze szpitala. Zadzwoniłem po taksówkę i wróciłem do domu. Wyciągnąłem z szafki wódkę i poszedłem do salonu. Nie mogłem się pogodzić, że stracę kolejną osobę. W dodatku byłem cholernie zły ponieważ motor miał być bezpieczny, ulepszony i przed wszystkim miał być dla niej radością, a nie prezentem który odbiera życie. Całą noc piłem trunki które miałem pod ręką. Dopiero przed 7 rano usnąłem wykończony ostatnimi zdarzeniami.
-Muszę jechać.-Rzucił szybko i zaczął biec w stronę taksówki. Oczywiście pobiegłem za nim. Przyjaciół w potrzebie się nie zostawia, nie? Wsiedliśmy do taksówki. Kierowca poprosił nas o autograf.-Jedź pan do szpitala, a nie prosisz o autografy!-Krzyknął na taksówkarza mój kumpel z drużyny.
-Coś się stało?-Zapytałem z lekka przestraszony. Neymar nigdy nie był taki wściekły i nigdy wcześniej nikomu niczego nie odmówił. Ogólnie to strasznie idealny z niego chłopak.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. Jadę do szpitala bo wiesz, lubie to miejsce.-Skarcił mnie wzrokiem.-Dzwoń do Luisa i chłopaków, żeby przyjechali do szpitala na obrzeżach.
Perspektywa Neymara.
Wbiegłem do szpitala jak poparzony. Nie mogłem uwierzyć, że Olka miała wypadek. Na początku pomyślałem, że dobrze jej tak, za to, co mi zrobiła, ale przecież to moja wina. Gdybym z nią nie zerwał nie wpadłby jej do głowy pomysł wycieczki.
-Aleksandra Enrique!-krzyknąłem do pani z recepcji.
-To ta córka trenera Barcelony tak?
-Nie panienka do towarzystwa.-Powiedziałem z sarkazmem.-Gdzie ona jest?!
-Sala 237. Na razie jest na bloku operacyjnym.-Powiedziała spokojnie kobieta, a ja pobiegłem pod sale w której przeprowadzana jest operacja. Po nie całych 15 minutach na korytarzu pojawił się tłum, który stanowiła Duma Katalonii. Podbiegli do mnie i zaczęli o wszystko wypytywać.
-Co się stało?-Zapytała chyba 5 chłopaków na raz.
-Miała wypadek.-Powiedziałem całkiem obojętnie.
-Przeżyje?
-Skąd mam to wiedzieć?
-Byłeś z nią wtedy?-I tutaj kolejny raz coś we mnie pękło. Zostawiłem ją, a przecież coś innego obiecywałem. Pokiwałem przecząco głową. Całą siłą kopnąłem w krzesło stojące na korytarzu. Munir odciągnął mnie na bok.
-Nie dotykaj mnie!-Krzyknąłem i chciałem wyrwać się chłopakowi.
-Daj spokój!-Wrzasnął.
-Panowie to jest szpital, a nie jakiś targ.-Przywołała nas do porządku jedna z pielęgniarek.
-Zabiłeś mi dziewczynę.-Powiedziałem tym razem zdecydowanie ciszej i wyswobodziłem się z mocnego uścisku mojego byłego przyjaciela.
Perspektywa lekarza.
-Nie widzę szans na jakikolwiek ratunek dla niej.-Powiedziałem to wychodząc z sali operacyjnej. Dziki tłum Barcelony poderwał się z krzesełek i dosłownie się na mnie rzucił. Mówili strasznie dużo, a ja niestety nie byłem w stanie udzielić komukolwiek odpowiedzi.
-Ale jak to!
-Pan żartuje?
-Zróbcie coś z nią. Ona ma dopiero 19 lat.
-Właśnie, jest za młoda.
-Robimy wszystko co w naszej mocy.-Powiedziałem spokojnie i wróciłem na salę.-Musimy coś zrobić, tam wielki tłum czeka na tego małego człowieczka.-Zwróciłem się do całego sztabu lekarzy.
Perspektywa Neymara.
Nie mogłem tam dłużej siedzieć. Słowa lekarza dały mi do zrozumienia, że już nigdy nie będzie dobrze. Ona umrze. A nie dowiedziała się jak bardzo ją kocham.
-Cześć wam.-Pożegnałem się i jak najszybciej wyszedłem ze szpitala. Zadzwoniłem po taksówkę i wróciłem do domu. Wyciągnąłem z szafki wódkę i poszedłem do salonu. Nie mogłem się pogodzić, że stracę kolejną osobę. W dodatku byłem cholernie zły ponieważ motor miał być bezpieczny, ulepszony i przed wszystkim miał być dla niej radością, a nie prezentem który odbiera życie. Całą noc piłem trunki które miałem pod ręką. Dopiero przed 7 rano usnąłem wykończony ostatnimi zdarzeniami.
*****************
Przepraszam, że rozdział dodałam wcześniej, ale nie mogłam sie powstrzymać :D
Czekam na waszą opinie :) Piszcie czy podobał wam się post i proszę strać się mnie nie zabijać xD
Komentujesz=Motywujesz
15 komentarzy=24 rozdział
Przepraszam, że rozdział dodałam wcześniej, ale nie mogłam sie powstrzymać :D
Czekam na waszą opinie :) Piszcie czy podobał wam się post i proszę strać się mnie nie zabijać xD
Komentujesz=Motywujesz
15 komentarzy=24 rozdział
Znajdę Cię i aa nie wiem co jeszcze zrobie:D ona nie może umrzeć, nie może!!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział:*
Zabije Cie xdd jak moglas? ;((
OdpowiedzUsuńRodzial fajny ale krotki :/
Nie masz za co przepraszać :) dawaj next :) rozdział jest super :)
OdpowiedzUsuńNY
Mam nadzieję,że szybko pojawi się next
OdpowiedzUsuńBoski
OdpowiedzUsuńRewelacyjny jak zawsze! Mam nadzieję,że wszystko jakoś naprawisz, że Aleksandra wyjdzie z tego wypadku i znów będzie z Neymarem <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuń:*
OdpowiedzUsuńExtra
OdpowiedzUsuńUwielbiam twojego bloga <3
OdpowiedzUsuńrewelacja :)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny
OdpowiedzUsuńŚwietny jak zawsze :)
OdpowiedzUsuńNieeeeee 😭😭😭😭 tylko nie to , ona nie może umrzeć ...
OdpowiedzUsuńZapraszam też do siebie http://amoryamistad.blox.pl/2016/05/Rozdzial-38-Nie-ma-radosci-bez-smutku.html
kiedy rozdział???????
OdpowiedzUsuń