Perspektywa Neymara.
Po 4 godzinach snu, które nie doprowadziły mnie jeszcze do trzeźwości wstałem z kanapy i udałem się do kuchni. Napiłem się wody z kranu i usiadłem na stołku przy blacie. Oparłem głowę o rękę i zacząłem analizować wszystko co wydarzyło się przez najbliższe 24 godziny.
-1-Kłótnia z Olą na temat wakacji. 2-Brak rozmów i jakiegokolwiek kontaktu. 3-Wypadek. Koniec końców to moja wina.-Myślałem na głos.-Gdybym nie wpadł na ten idiotyczny pomysł z wakacjami byłoby w porządku. Moja dziewczyna nie leżałaby teraz w szpitalu i walczyła o życie. Gdybym nie kupił jej tego cholernego motoru wszystko byłoby dobrze. Jakim ja jestem debilem.
-Neymar spokojnie.-Powiedziała osoba, której najmniej się tutaj spodziewałem.
-Co ty tutaj robisz?-Odwróciłem się do kolesia, którego wczoraj nazwałem moim byłym przyjacielem.
-Wiem, że potrzebujesz teraz kogoś obok. Gdyby coś stałoby się mojej dziewczynie na pewno byś ze mną siedział.
-Nie jesteś na mnie zły?
-A ty na mnie?
-Powinienem. Przecież razem z Munirem zabraliście mi dziewczynę.
-My się tylko z nią przyjaźnimy. Ja nie jestem na ciebie zły. W nerwach każdy gada głupoty.
-To nie wyglądało na przyjaźń.-Warknąłem.
-Stary ty nie widzisz jak ona nie ciebie patrzy?-Wzruszyłem ramionami.-Oczy jej świecą lepiej niż gwiazdy. Dla ciebie mogła zrobić wszytko. My z Munirem nie mamy żadnych szans. Wy się kochacie, a waszej miłości raczej nic nie popsuje.
-Ja ją popsułem.-Powiedziałem smutny.
-Wszystko zdąży się ułożyć.-Powiedział Hiszpan i poklepał mnie po ramieniu. Zrobiło mi się głupio. za to, jak go wczoraj potraktowałem.-Ney ja muszę pojechać załatwić kilka spraw. Wrócę do ciebie około 16. Bądź w domu.-Pożegnaliśmy się i odprowadziłem go do drzwi.-Tylko już nic nie pij.-Pokiwałem tylko głową. Gdy już byłem sam szybko się ogarnąłem i pojechałem do szpitala. Pomimo tego, że nadal byłem pijany wziąłem swój samochód. Jeśli coś mi się stanie przynajmniej odpokutuję.
-Ola. Jestem z tobą. Nawet jeśli będzie tylko gorzej, zawsze z tobą będę.-Szeptałem. Wiedziałem, że ona mnie nie słyszy, ale brakowało mi rozmowy z tą cudowną osóbką. Bez niej odczuwam straszną pustkę. Zupełnie nie wiem dlaczego, bo nie znając jej wcześniej dało się jakoś żyć.-Kocham cie.-Pocałowałem ją w dłoń, którą cały czas trzymałem.
Całą resztę dnia siedziałem bez słowa. Nie będę z nią rozmawiał. Nie chcę aby nasza rozmowa wyglądała w taki oto sposób. Nie chcę również aby naszą ostatnią rozmową była kłótnia, ale tam przynajmniej słyszałem jej cudowny, delikatny głos. Zawsze była opanowana, a jej słowa wypowiadane z tych dużych różanych ust zawsze mnie koiły.
-Proszę już stąd wyjść. Musimy jechać z panią Enrique na prześwietlenie.
-Jakie są szansę, że ona przeżyje?-Zapytałem pielęgniarki. Kobieta tylko się do mnie uśmiechnęła i zabrała Ole ze sobą, a ja postanowiłem wracać do domu. Tak. Chciałem z nią tutaj zostać, ale nie mogłem sobie pozwolić na uronienie chociaż jednej łzy w jej obecności.
Tydzień później.
-Neymar to ci przecież nie pomoże.-Próbował przywołać mnie do porządku Leo.
-Skąd możesz to wiedzieć? Ona i tak już nie żyje!-Krzyknąłem podpitym głosem.-Teraz już wszystko jest nie ważne.-Powiedziałem i zniknąłem za metalowymi drzwiami prowadzącymi do nocnego klubu. Tak jak chciałem, poznałem dziewczynę, której nawet imienia nie pamiętam i poszedłem z nią do łóżka. Czułem się okropnie dotykając jej ciała. Czułem się paskudnie patrzeć na nią nagą. Nie mogłem poznać siebie samego. Przecież Bartra mówił, że naszej miłości nie da się popsuć. Jestem świnią. Jakie szczęście, że Ona już nie musi na mnie patrzeć.
Następnego dnia wystawiłem panienkę z klubu na drzwi. Wyszykowałem się i jak gdyby nigdy nic pojechałem do szpitala mojej dziewczyny. Nie wiem czy jestem godny tak o niej mówić. Zdradziłem ją. Zdradziłem w najmniej odpowiednim momencie. W najmniej odpowiednim miejscu jakim było moje łóżko. Po poznaniu Oli było nowe. Obiecałem sobie, że już żadna inna dziewczyna oprócz niej nie będzie na nim leżałam. Zdradziłem ją, no i zdradziłem siebie.
Pod szpitalem uśmiechnąłem się choć tak naprawdę miałem ochotę odwrócić się na pięcie, znaleźć się znowu w samochodzie i się rozpłakać. Byłem tu pięć dni w tygodniu. Można pomyśleć, że wystarczająco często, ale od jakiegoś czasu nic nie załatwiało sprawy, nawet gdybym siedział tu 24 godziny na dobę codziennie. Jej stan się pogarszał i to była moja wina.
-Dzień dobry.-Przywitałem się z tatą Oli i pielęgniarką, która coś przy niej robiła.
-Cześć młody. Co tak oficjalnie?-Zapytał Luis. Źle się czułem w jego obecności. Nie mogłem na niego patrzeć. To on powinien odchodzić od zmysłów, że jego córka traci życie, a nie ja. To jego oczko w głowie. Chciałabym powiedzieć tak samo, ale gdyby tak było... obca kobieta nie znalazłaby się w moich ramionach.
-Tak jakoś wyszło. Długo już tutaj siedzisz?
-Może z jakąś godzinę.-Uśmiechnął się. Jego twarz była oazą spokoju. Usiadłem na stołku obok łóżka Oli i złapałem ją za rękę.-Neymar, wszystko okey?
-Tak, tak.-Zamilkłem.-Boisz się?
-Czego tu się bać? To dobra dziewczyna. Fakt, diabli złych nie biorą, ale Ola zasługuje na życie. A ty? Boisz się?-Wzruszyłem ramionami.-Ona się obudzi. Zaufaj mi.-Poklepał mnie po ramieniu i wstał.-Do zobaczenia na treningu.
-Nie przyjdę.-Powiedziałem całkiem obojętnie.
-Neymar.-Westchnął.-Przyjdź. Odstresujesz się trochę.-Nic mu nie odpowiedziałem. Poczekałem aż blondynka w białym stroju opuści sale i pocałowałem Ole. Po chwili jednak się od niej odsunąłem. Poczułem obrzydzenie do samego siebie. Puściłem rękę dziewczyny i tylko jej się przyglądałem.
-Przepraszam.-Co jakiś czas wypowiadałem to słowo. Po południu jak kazał trener udałem się na boisko. Jednak podczas treningu byłem strasznie rozkojarzony. Kilka razy wybiłem piłkę, gdzieś na trybuny. Potykałem się o własne nogi. Zupełnie niecelnie podawałem i nie strzeliłem ani jednej bramki przez co Enrique nie powołał mnie na jutrzejszy mecz z Celtą Vigo. Ta wiadomość nie wywołała u mnie żadnej emocji. Wróciłem do domu i kolejny raz się upiłem.
************************
Dzień dobry :) Lub dobry wieczór jeśli czytasz od razu po dodaniu tego pasta :D Przepraszam za tak krotki rozdział, ale no cóż.. gdyby był dłuższy zdradziłabym wam coś. Rozdziału nie było tak długo ponieważ byłam w Krakowie na kilka dni i nie miałam czasu. Pisać w komentarzach jak się podobało. Jak myślicie Ney powie Oli o zdradzie nawet jeśli by umarła? Do następnego :)
15 KOMENTARZY = 25 ROZDZIAŁ powodzenia
Znowu doprowadzasz mnie do łez... bardzo , bardzo podoba mi się ten rozdział , chociaż zle się stało że Ney ją zdradził :) czekam na next :) życzę weny :)
OdpowiedzUsuńNY
I kolejny , twój rozdział przez który się rozkleiłam . Ale jestem cholernie zła że Ney zdradził Olę! Czekam na next !
OdpowiedzUsuńJuż czekam na next!
OdpowiedzUsuńcudny!
OdpowiedzUsuńBoże zabije cie kiedyś za to:D
OdpowiedzUsuńNie mogę uwierzyć, że Neymar zdradził Olę...
Czekam na kolejny i mam nadzieje, że wszystko się ułoży:)
//Julka
Ona ma sie obudzic!!! :D xd ogl fajny rozdzial ale krótki :/
OdpowiedzUsuń