Początek roku... 10.01.
*
Właśnie dzisiaj kończę z życiem na walizkach. W tym momencie lecę do Barcelony, do taty. W sumie jestem ciekawa, jak będzie wyglądało z nim życie, czy będzie tak jak z mamą, czy może będą jakieś zasady, kontrolowanie i brak conocnych imprez? Nie mogę doczekać się zwiedzania tego cudownego miasta z Aronem. Obiecał mi, że niedługo do mnie przyleci. Chciałabym aby tata go polubił, tak jak mama. Jednak w głębi serca, czuję, że nie jest mi aż tak bliski.. Że go nie kocham, po prostu przyzwyczaiłam się do niego..W końcu stewardessa kazała zapiąć pasy, bo zaraz lądujemy. Pełna ekscytacji wyszłam z samolotu. Rozglądałam się, aż w końcu zauważyłam mężczyznę średniego wzrostu, który trzymał w ręku kartkę z napisem,
WITAJ OLU W BARCELONIE.
Szybkim krokiem podeszłam do mojego taty.
-Hej.-Powiedziałam niepewnie.
-Cześć.-Powiedział i mocno mnie przytulił. Chwilę potrwałam w jego uścisku i się od niego odsunęłam.-Jak ty strasznie wydoroślałaś i-Przerwałam mu.
-Tak, tak wydoroślałam, wyładniałam, odpuśćmy sobie to.-Powiedziałam i poszłam w stronę, gdzie wydają walizki. Tata oczywiście szedł za mną. On wydaje się być nudny. Jestem konkretnym przeciwieństwem mamy. Chyba się z nim nie dogadam. Wzięłam 3 ogromne walizki i wręczyłam je tacie. Pomyślałam, że może się do czegoś przyda. Idąc za tatą doszłam do pięknego dużego Audi Q5. Uwielbiam to auto. Bez słowa wsiadłam i nie no.. Musiałam to przerwać. Przecież nie będę go traktowała jako wroga. Jest moim ojcem, nie ważne, czy wychowywał mnie jako 5-latke, czy będzie dawał dach nad głową. Ojciec to ojciec.
-Jak tam ci się żyło przez te naście lat?-Rzuciłam od niechcenia.
-A w porządku, poznałem niesamowitych ludzi, spełniłem swoje marzenia.-Uśmiechnął się.
-A ja nie byłam twoim marzeniem?
-Eh.. Byłaś i jesteś, tylko umówiłem sie z mamą, że wychowamy cię osobno.
-Równie dobrze, do 18 mogliście wychować mnie razem.-Uśmiechnęłam się sztucznie i odwróciłam w stronę szyby.
-To nie tak. Oboje mieliśmy inną koncepcje na wychowanie dziecka, twoja matka spełniała swoje marzenia i podróżowała po świecie, a że cię kochała to zabierała cię ze sobą. Ja natomiast chciałem mieszkać za granica i wyjeżdżać co jakiś czas na dłuższe wakacje z wami. Ale pamiętaj zrobię wszystko abyś była szczęśliwa w Barcelonie.
-Dlaczego taki jesteś?-Zapytałam skierowując na niego wzrok.
-Jaki?
-No taki sztuczny, zestresowany?
Głośno westchnął.-Nie chce już pierwszego dnia cię do siebie zniechęcić.
-To miło, ale bądź sobą. Wyluzuj się.-Na to nie dostałam odpowiedzi.. Więc zmieniłam temat.-Znalazłeś sobie kogoś?
-Tak.
-Ładna, blondynka?
-Niee. Każdy inny.-Zaczął sie śmiać.-A teraz podjedziemy w jedno miejsce jeszcze no ewentualnie dwa, okey?
-Jak tam sobie chcesz.-Powiedziałam i wyciągnęłam telefon z słuchawkami. Włączyłam na fula moją ukochaną muzyki, czyli polski rap i zaczęłam wymyślać różne historie, które chciałabym, aby się przytrafiły. Robiłam tak bardzo często. Mogę oderwać się od tej szarej rzeczywistości. Tam jestem szczęśliwą osobą, która kocha... Kocha, ale tak naprawdę, tego jedynego faceta, który oddałby za mnie wszytko. Tata parkuje na czyjejś posesji, przyglądam się facetowi, który wychodzi z domu.
-Idziesz ze mną czy zostajesz?
-A kto to?
-To jeden z piłkarzy, których trenuje.
Chwilę myślałam nad tym co mam zrobić. Odkładam telefon do torebki i wychodzę. Uśmiechnięta idę do chłopaka, któremu nie wiadomo czemu też pojawił się uśmiech na twarzy.
-Cześć Munir jestem.-Mówi ze ślicznym uśmiechem i wyciąga dłoń w moją strone.
-Ola, miło poznać.
-Taką śliczną panią, również.-Powiedział, a ja czułam jak się rumienie. Nie lubię tego robić.. Wtedy każdy się na mnie gapi i tak jakoś jest dziwnie, pomimo, że bardzo lubię być w centrum uwagi. Oczywiście piłkarz zaprosił nas do środka, ja sobie pozwoliłam na małe zwiedzanie domu. Wchodząc do ogrodu wpadłam na jakiegoś faceta. Upadliśmy. Ta aha.. On upadł na posadzkę, a ja na niego. Szubko wstałam podałam mu rękę, aby pomóc mu stać i prawie szeptem go przeprosiłam. Przyglądając się mu natknęłam sie na przecudne czekoladowe oczy. Wpatrywałam sie przez nie chwilę i nie słyszałam co on do mnie mówił.
-Ee przepraszam, mógłbyś powtórzyć bo skupiłam się na twoich oczach.-Zaśmiałam się i chłopak już chciał coś powiedzieć, ale w naszą stronę szedł Munir.
-Neymar nie podrywaj!-Zaśmiał się.-I idź, bo trener ma do ciebie strawę.
No i sobie poszedł, a ja nadal nie wiem, co on do mnie mówił. Pewnie będzie mnie to męczyło dłuższy czas.
-Chcesz coś do picia?-Moje myśli przerwał piłkarz.
-Poproszę wode.
-Co tak skromnie?-Zaśmiał się.
-Dbam o linie.-Wtórowałam mu. Dostałam szklankę z wodą i poszliśmy do ogrodu.-Masz piękny dom.
-I kumpla, nie?
-Może.-Kolejny raz moja twarz robi się czerwona.
-Spokojnie, jest wolny.
-Hah!. Tylko, że ja mam chłopaka.
-No to pokochasz innego.-Zaśmiał się. Ło.. Co za radosny człowiek.-A więc Luis to twój tata?
-Tak. Ale wydaje się strasznym nudziarzem.
-Żartujesz? To jest mega gość. Będzie ci pozwalał na wiele rzeczy, jeżeli tylko nie przekroczysz jego granic zaufania. A ty co robisz w Barcelonie?
-No zaczynam nowe życie.-Raczej powinnam powiedzieć, kończę z koczowniczym trybem życia, ale może mnie uznać, za jakąś dziwną i za mądrą osobę. A wcale taka nie jestem. Moja głupa świeci pustkami. Codziennie jestem głową w chmurach. Często zamyślona, rozkojarzona wpadam na ludzi..
-A ze starym coś było nie tak?
-Nie.. Wszystko było w porządku. Kiedyś nie miałam hmm tak jakby stałego miejsca zamieszkania. Latałam z mamą po całej Europie, aż w końcu przyleciałam do Hiszpanii, no i już tutaj zostanę.
-To wspaniale! Masz już kogoś znajomego, więc jeżeli to wbijaj do mnie, z resztą od taty weź sobie mój numer i dzwoń kiedy chcesz.
W końcu przyszedł po mnie tata. Pożegnałam się z nowymi kolegami i wsiadłam do auta.
-I co podoba ci sie któryś?
-Przyjechaliśmy tutaj, żebym sobie kogoś znalazła?-Pytam lekko zażenowana.
-Nie, coś ty. Po prostu ciekawość, bo widzę, że z Munirem załapałaś świetny kontakt.
-Pewnie jest taki sympatyczny dla każdego.-Powiedziałam i zaczęłam rozplątywać słuchawki.
-Dla każdego? A raczej z każdym, to on szuka spiny.
-Hah! A ten drugi.. to kto to?
-A to był Neymar. On jest wspaniałym dzieciakiem. Tylko czasem potrzebuje konkretnego krzyknięcia, aby się ogarnął..
-Ale on wygląda na ogarniętego.
-No tak wygląda, owszem, ale nie robi ogarniętych rzeczy.
-Co naprzykład?
-Dowiesz się w swoim czasie, tylko na niego uważaj.-Na słowa taty wybuchnęłam śmiechem, bo przecież co, mam się oprzeć przecudnym oczkom, idealnie opinającej się koszulce, czy w ogóle nim? Niee. Chce go lepiej poznać, ale uważam, że będzie on tylko moim kumplem.
Wróciliśmy do domu. Pomogłam tacie wnieść moje walizki, do dużego, ładnie umeblowanego pokoju. Nie chciało mi się wypakowywać żadnych rzeczy. Sięgnęłam tylko piżamę, poszłam do łazienki się wykąpać i się położyłam. Oczywiście grała mi muzyka.. Zawsze słucham polskich rapsów, zdarzają się zagraniczne piosenki, ale rzadko. Zamknęłam oczy i go zobaczyłam, zobaczyłam jak upadaliśmy... Jak na nim leżałam.. Twarzą do jego twarzy.. Kurde Ola co jest? Ty go nawet nie znasz.. A może to wszytko, abyś go poznała?.. Na szczęście dostałam sms'a od Arona..
-Tak.
-Ładna, blondynka?
-Niee. Każdy inny.-Zaczął sie śmiać.-A teraz podjedziemy w jedno miejsce jeszcze no ewentualnie dwa, okey?
-Jak tam sobie chcesz.-Powiedziałam i wyciągnęłam telefon z słuchawkami. Włączyłam na fula moją ukochaną muzyki, czyli polski rap i zaczęłam wymyślać różne historie, które chciałabym, aby się przytrafiły. Robiłam tak bardzo często. Mogę oderwać się od tej szarej rzeczywistości. Tam jestem szczęśliwą osobą, która kocha... Kocha, ale tak naprawdę, tego jedynego faceta, który oddałby za mnie wszytko. Tata parkuje na czyjejś posesji, przyglądam się facetowi, który wychodzi z domu.
-Idziesz ze mną czy zostajesz?
-A kto to?
-To jeden z piłkarzy, których trenuje.
Chwilę myślałam nad tym co mam zrobić. Odkładam telefon do torebki i wychodzę. Uśmiechnięta idę do chłopaka, któremu nie wiadomo czemu też pojawił się uśmiech na twarzy.
-Cześć Munir jestem.-Mówi ze ślicznym uśmiechem i wyciąga dłoń w moją strone.
-Ola, miło poznać.
-Taką śliczną panią, również.-Powiedział, a ja czułam jak się rumienie. Nie lubię tego robić.. Wtedy każdy się na mnie gapi i tak jakoś jest dziwnie, pomimo, że bardzo lubię być w centrum uwagi. Oczywiście piłkarz zaprosił nas do środka, ja sobie pozwoliłam na małe zwiedzanie domu. Wchodząc do ogrodu wpadłam na jakiegoś faceta. Upadliśmy. Ta aha.. On upadł na posadzkę, a ja na niego. Szubko wstałam podałam mu rękę, aby pomóc mu stać i prawie szeptem go przeprosiłam. Przyglądając się mu natknęłam sie na przecudne czekoladowe oczy. Wpatrywałam sie przez nie chwilę i nie słyszałam co on do mnie mówił.
-Ee przepraszam, mógłbyś powtórzyć bo skupiłam się na twoich oczach.-Zaśmiałam się i chłopak już chciał coś powiedzieć, ale w naszą stronę szedł Munir.
-Neymar nie podrywaj!-Zaśmiał się.-I idź, bo trener ma do ciebie strawę.
No i sobie poszedł, a ja nadal nie wiem, co on do mnie mówił. Pewnie będzie mnie to męczyło dłuższy czas.
-Chcesz coś do picia?-Moje myśli przerwał piłkarz.
-Poproszę wode.
-Co tak skromnie?-Zaśmiał się.
-Dbam o linie.-Wtórowałam mu. Dostałam szklankę z wodą i poszliśmy do ogrodu.-Masz piękny dom.
-I kumpla, nie?
-Może.-Kolejny raz moja twarz robi się czerwona.
-Spokojnie, jest wolny.
-Hah!. Tylko, że ja mam chłopaka.
-No to pokochasz innego.-Zaśmiał się. Ło.. Co za radosny człowiek.-A więc Luis to twój tata?
-Tak. Ale wydaje się strasznym nudziarzem.
-Żartujesz? To jest mega gość. Będzie ci pozwalał na wiele rzeczy, jeżeli tylko nie przekroczysz jego granic zaufania. A ty co robisz w Barcelonie?
-No zaczynam nowe życie.-Raczej powinnam powiedzieć, kończę z koczowniczym trybem życia, ale może mnie uznać, za jakąś dziwną i za mądrą osobę. A wcale taka nie jestem. Moja głupa świeci pustkami. Codziennie jestem głową w chmurach. Często zamyślona, rozkojarzona wpadam na ludzi..
-A ze starym coś było nie tak?
-Nie.. Wszystko było w porządku. Kiedyś nie miałam hmm tak jakby stałego miejsca zamieszkania. Latałam z mamą po całej Europie, aż w końcu przyleciałam do Hiszpanii, no i już tutaj zostanę.
-To wspaniale! Masz już kogoś znajomego, więc jeżeli to wbijaj do mnie, z resztą od taty weź sobie mój numer i dzwoń kiedy chcesz.
W końcu przyszedł po mnie tata. Pożegnałam się z nowymi kolegami i wsiadłam do auta.
-I co podoba ci sie któryś?
-Przyjechaliśmy tutaj, żebym sobie kogoś znalazła?-Pytam lekko zażenowana.
-Nie, coś ty. Po prostu ciekawość, bo widzę, że z Munirem załapałaś świetny kontakt.
-Pewnie jest taki sympatyczny dla każdego.-Powiedziałam i zaczęłam rozplątywać słuchawki.
-Dla każdego? A raczej z każdym, to on szuka spiny.
-Hah! A ten drugi.. to kto to?
-A to był Neymar. On jest wspaniałym dzieciakiem. Tylko czasem potrzebuje konkretnego krzyknięcia, aby się ogarnął..
-Ale on wygląda na ogarniętego.
-No tak wygląda, owszem, ale nie robi ogarniętych rzeczy.
-Co naprzykład?
-Dowiesz się w swoim czasie, tylko na niego uważaj.-Na słowa taty wybuchnęłam śmiechem, bo przecież co, mam się oprzeć przecudnym oczkom, idealnie opinającej się koszulce, czy w ogóle nim? Niee. Chce go lepiej poznać, ale uważam, że będzie on tylko moim kumplem.
Wróciliśmy do domu. Pomogłam tacie wnieść moje walizki, do dużego, ładnie umeblowanego pokoju. Nie chciało mi się wypakowywać żadnych rzeczy. Sięgnęłam tylko piżamę, poszłam do łazienki się wykąpać i się położyłam. Oczywiście grała mi muzyka.. Zawsze słucham polskich rapsów, zdarzają się zagraniczne piosenki, ale rzadko. Zamknęłam oczy i go zobaczyłam, zobaczyłam jak upadaliśmy... Jak na nim leżałam.. Twarzą do jego twarzy.. Kurde Ola co jest? Ty go nawet nie znasz.. A może to wszytko, abyś go poznała?.. Na szczęście dostałam sms'a od Arona..
Dobranoc Księżniczko.
Od razu się uśmiechnęłam i postanowiłam mu odpisać. Mam nadzieję, że niedługo do mnie przyleci i... i zostanie ze mną na zawsze, pomimo tego, że ja go nie kocham.. Ale chce, aby była taka osoba przy mnie, taka, która stanie po mojej stronie nie ważne co się będzie działo, taką która mnie obroni, powie miłe słowo, zrozumie.. Zamknęłam oczy i już go nie widziałam. Kolejny raz poddałam się mojej kochanej wyobraźni.. W której jestem ja i mój taniec..
***************************************
Hej kochani mamy pierwszy rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał.
Liczę na wasze komentarze, które bardzo motywują.
Wtedy mam dla kogo pisać <3
Do następnego wpisu kochani :*
Boskie
OdpowiedzUsuńDziękuję <3!
UsuńAwwww :* Jaki super <3
OdpowiedzUsuńDzięki <3!
UsuńSuper ! Życzę weny ��
OdpowiedzUsuńDzięki :*
UsuńMyślę, że dzisiaj wieczorem lub nawet w nocy pojawi się drugi rozdział :))