Obudziłam się dosyć wcześnie. Zegarek pokazywał godzinę 8:15. Mieszkając z mamą wstawałam około godziny 11-12. Myślę jednak, że takie ranne wstawanie może być fajne. Można iść sobie pobiegać po nie zatłoczonych alejkach w parku. Nie mieć już pół dnia za sobą...No to chyba, mam plan na siebie i swoje nowe życie.
Wstałam z łóżka i wyciągnęłam sobie z walizki ubranie. Poszłam do łazienki się umyć i zrobić makijaż.Maluje się od dawna, jak byłam małą dziewczynką uczyła mnie tego mama. Zawsze dbała o mój wygląd, czasami mam wrażenie, że dbała o niego bardziej niż o moje oceny, czy hobby. Teraz nie moge bez makijażu wyjść na ulice, czy nawet pokazać się bliskim osobą. Dla mnie to jest moja druga skóra, z resztą uważam, że bez makijażu nie jestem wystarczająco ładna i za bardzo widać moje niedoskonałości. Wyszykowana zeszłam na dół, gdzie czekały na mnie gofry i kawa. Gofry na śniadanie? Chyba chciał mi się podlizać, tylko skąd może wiedzieć, że je uwielbiam? Dobra to zostawię na kiedyś indziej, ale gdzie jest tata? Byłam w każdym pomieszczeniu w domu, nawet poszłam do sąsiadów, ale tam też go nie było. Zrezygnowana podeszłam do talerza ze śniadaniem. Tam zobaczyłam karteczkę, na której jest napisane:
POJECHAŁEM NA TRENING, PÓŹNIEJ JADĘ ZAŁATWIĆ SPRAWY, BĘDĘ DOPIERO WIECZOREM. :)
MIŁEGO DNIA!
Tata
-Aha? Czyli już pierwszego dnia wyszłam na idiotkę, bo kto by pomyślał, że jest coś takiego jak praca.-Szepnęłam, w sumie to...często mówię sama do siebie. Hah! U mnie to jakaś norma,a nie choroba. Po zjedzeniu śniadanie postanowiłam rozejrzeć się za jakimś studiem tańca. Chce zacząć spełniać swoje marzenia i zostać kiedyś profesjonalistką. Byłabym taka sławna jak Messi czy Ronaldo, byłabym szczęśliwym człowiekiem z determinacją jak Neymar i tym jego wspaniałym uśmiechem. Pięknych czekoladowych oczach... W sumie to przydało by się go poznać, ale nie tylko jego, całą Dumę Katalonii, wszystkich...wszystkich ludzi z Barcelony, każdy będzie wspaniały na swój sposób.
Około godziny 11 ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i je otworzyłam. W progu stał Neymar.
-Cześć piękna.-Powiedział i się przyjacielsko uśmiechnął
-No hej przystojniaku.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka. Od razu poszliśmy do salonu. Chłopak czuł się jak u siebie i wygodnie rozsiadł się na rogówce.-Mogę wiedzieć, dlaczego tutaj przyszedłeś?
-Pomyślałem sobie, że możemy się lepiej poznać i zostać przyjaciółmi. Co ty na to?
-Myślę, że to wspaniały pomysł. Tylko ta przyjaźń nie będzie wyglądała tak, że się prześpimy i wszystko chuj strzeli,hmm?
-Nie spokojnie.-Zaśmiał się.-Może mały spacerek, co? Powiesz mi trochę o sobie, ja o sobie i powoli będziemy się poznawać plus od razu dostaniesz przewodnika po Barcelonie.-Poruszył zabawnie brwiami.
-Możemy iść, pewnie, ale daj mi chwilkę.-Powiedziałam i nie czekając na jego odpowiedź poszłam do góre, do swojego pokoju. Wzięłam torebkę, wrzuciłam do niej fajki, telefon i zeszłam na dół.-Gotowa.-Uśmiechnęłam sie do piłkarza. Zamknęłam drzwi i udaliśmy się na spacer.
-A więc co robisz w Barcelonie?-Zapytał
-Zaczynam nowe życie.-Uśmiechnęłam się.-A ty dlaczego akurat tutaj grasz?
-To moje marzenie z dzieciństwa. Uwielbiam piłkę nożną i bardzo się ciesz, że gram z profesjonalistami, którzy mają taką samą pasję.-Powiedział i zadał mi pytanie.-Masz chłopaka?
-Mam, a ty masz kogoś?
-Nie, jednak mam pewną dziewczynę na oku.-Uśmiechnął się-Jakie jest twoje marzenie?
-Chciałabym zostać tancerką i znaleźć fajnego faceta.
-No to na co jeszcze czekasz.-Złapał mnie za rękę i przyśpieszył.-Zaraz zaprowadzę, cię do najlepszego studia w całej Barcelonie. Znaczy najpierw pójdziemy do mnie po samochód, bo jest to jednak spory kawałek drogi stąd.
Bez słowa szłam z nim oczywiście cały czas trzymał mnie za rękę. Może bał się, że mu się wyrwę, ale w sumie to po co? Dużo ludzi patrzyło się na nam z niedowierzaniem.
-Tak, tak ja wiem, że Neymar idzie ze śliczną dziewczyną za rękę, ale nie róbcie z tego czegoś dziwnego, on też jest fajny.-Mówiłam sobie w myślach i zaczęłam się chichotać. On tylko na mnie się spojrzał jak na upośledzoną osobe, pewnie pomyślał, że robie to, bo nie mogę uwierzyć, że światowej klasy piłkarz trzyma mnie za rękę i zaraz będę z nim w jego super samochodzie, ale niestety to nie prawda. Przed domem Brazylijczyka byliśmy po około 20 minutach. wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Droga minęła nam całkiem dobrze, śpiewaliśmy i się poznawaliśmy.
-Ej jak zapytałem się o twoje marzenia..-Zaczął.
-No, to?
-To czemu powiedziałaś, że chcesz mieć fajnego faceta, skoro już kogoś masz?
-Eh..do Arona tak naprawdę, już nic nie czuje, ale nie jestem typem osób,k które zrywają przez sms'y czy na fb. Poczekam, że znajdzie sobie kogoś innego i sam ze mną zerwie.-Powiedziałam i się przyjacielsko uśmiechnęłam.-A kto tobie się podoba?
-Lisa problem w tym, że to przyjaciółka mojej siostry.-Powiedział smutnym głosem.
-Problem? Myślę, że to wspaniałe. Wszyscy u ciebie ją znają, jeżeli lubią, to już masz dziewczynę. Jak chcesz to mogę ci pomóc, żebyś z nią był.
-Mogłabyś?
-Oczywiście. Pogadam z nią, albo ty powiedz prosto z mostu co do niej czujesz.
-A jeżeli sie z nią rozstanę? To przecież Rafa mnie za to znienawidzi.
-Sądzę, że bardziej będzie jej zależało na bracie, a nie na przyjaciółce.-Puściłam mu oczko i zaczęłam śpiewać. Poczułam się troszkę nizręcznie, gdy piłkarz zaczął się na mnie gapić, nie patrzył na drogę, patrzył na mnie.-Neymar czerowne!-Krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam.
-Przepraszam, ale masz wspaniały głos i-Przerwałam mu.
-I jeżeli jeszcze raz będziesz patrzył na mnie i nie patrzył jak jedziesz to wysiądę i pójdę do domu.-Powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Chłopak mi wtórował.
-Dobra, dobra, ale tak to nie śpiewaj przy mnie.
-Czyżbym cię rozpraszała?
-I to bardzo.-Mówił przez śmiech.-Nie dość, że ładna, to z przecudownym głosem.
-Bez przesady.-Zaczęłam się czerwienić. On nie mógł tego zobaczyć, więc zmieniłam temat, aby mnie nie chwalił.-Tata wie, że jestem z tobą?
-Zaraz się dowie.-Powiedział i wyciągnął z kieszeni telefon. Z trenerem gadał ponad 10 minut i co chwila było "Tak trenerze" "Dobrze trenerze" "Oczywiście trenerze" Pewnie, że nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem, nie mogła uwierzyć, że taki ktoś jak Neymar, będzie taki grzeczny i posłuszny. Z resztą mogę, się założyć, że grzeszy co noc z pięknymi dziewczynami, którym nad ranem mówi "cześć" i wystawia je poza drzwi. Jednak w głębi serca mam nadzieję, że jest inny, ciepły i strasznie kochany.
W końcu dojechaliśmy pod ogromny budynek. Niepewnie wysiadłam z samochodu.
-Chodź.-Powiedział Brazylijczyk i zaczął iść w stronę wejścia. Na początku nie wiedziałam, co zrobić, bo przecież to ma być najlepsze studio. Jednak po chwili odpędziłam od siebie strach, bo przecież już występowałam przed ogromną publicznością, zaliczałam każdy taniec..Przecież ja robię co kocham. Powoli weszłam do środka, gdzie czekał na mnie Neymar, objął mnie ramieniem i poszliśmy mnie zapisać. Pan, który tam pracował wydawał się być całkiem miłym człowiekiem, dał nam papiery do wypełnienia i mam tydzień na przyszykowanie się, ponieważ wtedy zatańczę przed trenerami i powiedzą mi czy się dostane, oddając papiery zaczepił mnie jakiś chłopak.
-Cześć jestem Tom, a ty pewnie jesteś tutaj nowa.
-Owszem, jestem. Znaczy jeszcze nie, ale mam nadzieję, że się dostane.
-Na 100%
-A skąd ta pewność?
-Ponieważ ja będę sie zajmował osobami, które teraz dojdą i razem z kumplem, będziemy was oceniać.-Uśmiechnął się, klepną mnie w tyłek i poszedł dalej.
-Dzięki.-Powiedziałam, idąc w stronę Neymara.-Następnym razem masz być prze mnie.
-Oczywiście szefowo!-Zasalutował, zaśmiał się i wyszliśmy z budynku.-To co? Jedziemy do mnie na jakiś fajny film?
-Możemy.
-Okey, ale najpierw podjedziemy po jakieś jedzenie.-Powiedział i wsiadł do samochodu.-Wegetarianka, weganka, normalna?-Zapytał odpalając silnik.
-Co rozumiesz przed słowo "normalna?
-Jedząca wszystko.-Uśmiechnął sie
-No to jestem fit normalna.
-To dzisiaj to fit zniknie.-Zaśmiał się, jadąc rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Neymar zatrzymał się przed jakąś chińską restauracją.-Co chcesz?
-Zaskocz mnie.-Posłałam chłopakowi szczery uśmiech. Siedziałam w samochodzie i śpiewałam piosenkę, którą napisałam lecąc do Hiszpanii. W końcu wrócił Neymar, więc się zamknęłam. W jego domu byliśmy około godziny 17.
Chłopak zaprosił mnie do środka, oprowadził po domu i zaprowadził do salonu.
-No to mam nadzieję, że trochę mnie poznałaś i damy radę się niedługo zaprzyjaźnić.-Posłał mi przyjacielski uśmiech.-Jakbyś miała jakąś blokadę, wbijaj do mnie, pogadamy, pomogę ci, będzie trzeba to razem wypijemy. I chciałbym, abyś traktowała mnie jak brata.
-Neymar, to bardzo miłe. Ty też o mnie pamiętaj, jakby cię coś dręczyło. I gdybyś nie wiedział, co z tamtą dziewczyną, ale jestem święcie przekonana, że pójdzie ci świetnie, ponieważ wydajesz się być, wspaniałym facetem.-Powiedziałam i posłałam mu jeden o moich najładniejszych uśmiechów.
-Dzięki, ale myślałem, ze jestem wspaniały, a nie tylko się taki wydaje.-Zaśmiał się.
-Za słabo cie jeszcze znam, żeby tak powiedzieć.-Wytknęłam mu język i się do niego przytuliłam.-Dziękuje ci za dzisiaj.
-Ale to nie koniec. Pamiętasz? Jeszcze kolacja i film przed nami?-Wyszczerzył się i także mnie przytulił. On tak fajnie przytula i emanuje od niego takie przyjemne ciepło. Przez resztę wieczoru robiliśmy co mieliśmy w planach. Jednak nie postawiłam na propozycji Neymara i zamiast horroru obejrzeliśmy komedie. Przed 23 piłkarz odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i każde z nas poszło w swoją stronę. W domu zastałam tatę siedzącego na kanapie z Danim.
-Dobry wieczór.-Powiedziałam zmęczonym głosem.
-Cześć.-Powiedział tata.-To jest Ola, moja córka. Przedstawił mnie piłkarzowi. On wyciągnął rękę w moją stronę, Alves, ale dla przyjaciół Dani.-Uśmiechnął sie. Czy każdemu w tym mieście uśmiech nie schodzi z twarzy?
-Jak tam z Neymarem?-Powiedział trener Barcy i również się uśmiechnął. Tak, najwyraźniej uśmiech jest ich mottem życiowym.
-Dobrze.
-Tylko tyle?
-Raczej tak. Za tydzień jeżeli dobrze mi pójdzie to zostanę przyjęta to najlepszego studia tańca w Barcelonie, i no..to dzięki niemu. A teraz bardzo was przepraszam, ale idę się wykąpać i spać, bo jestem wykończona.-Powiedziałam pożegnałam sie z naszym gościem i poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż, przebrałam się do piżamy i wzięłam do ręki kartkę i długopis.
Około godziny 11 ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i je otworzyłam. W progu stał Neymar.
-Cześć piękna.-Powiedział i się przyjacielsko uśmiechnął
-No hej przystojniaku.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka. Od razu poszliśmy do salonu. Chłopak czuł się jak u siebie i wygodnie rozsiadł się na rogówce.-Mogę wiedzieć, dlaczego tutaj przyszedłeś?
-Pomyślałem sobie, że możemy się lepiej poznać i zostać przyjaciółmi. Co ty na to?
-Myślę, że to wspaniały pomysł. Tylko ta przyjaźń nie będzie wyglądała tak, że się prześpimy i wszystko chuj strzeli,hmm?
-Nie spokojnie.-Zaśmiał się.-Może mały spacerek, co? Powiesz mi trochę o sobie, ja o sobie i powoli będziemy się poznawać plus od razu dostaniesz przewodnika po Barcelonie.-Poruszył zabawnie brwiami.
-Możemy iść, pewnie, ale daj mi chwilkę.-Powiedziałam i nie czekając na jego odpowiedź poszłam do góre, do swojego pokoju. Wzięłam torebkę, wrzuciłam do niej fajki, telefon i zeszłam na dół.-Gotowa.-Uśmiechnęłam sie do piłkarza. Zamknęłam drzwi i udaliśmy się na spacer.
-A więc co robisz w Barcelonie?-Zapytał
-Zaczynam nowe życie.-Uśmiechnęłam się.-A ty dlaczego akurat tutaj grasz?
-To moje marzenie z dzieciństwa. Uwielbiam piłkę nożną i bardzo się ciesz, że gram z profesjonalistami, którzy mają taką samą pasję.-Powiedział i zadał mi pytanie.-Masz chłopaka?
-Mam, a ty masz kogoś?
-Nie, jednak mam pewną dziewczynę na oku.-Uśmiechnął się-Jakie jest twoje marzenie?
-Chciałabym zostać tancerką i znaleźć fajnego faceta.
-No to na co jeszcze czekasz.-Złapał mnie za rękę i przyśpieszył.-Zaraz zaprowadzę, cię do najlepszego studia w całej Barcelonie. Znaczy najpierw pójdziemy do mnie po samochód, bo jest to jednak spory kawałek drogi stąd.
Bez słowa szłam z nim oczywiście cały czas trzymał mnie za rękę. Może bał się, że mu się wyrwę, ale w sumie to po co? Dużo ludzi patrzyło się na nam z niedowierzaniem.
-Tak, tak ja wiem, że Neymar idzie ze śliczną dziewczyną za rękę, ale nie róbcie z tego czegoś dziwnego, on też jest fajny.-Mówiłam sobie w myślach i zaczęłam się chichotać. On tylko na mnie się spojrzał jak na upośledzoną osobe, pewnie pomyślał, że robie to, bo nie mogę uwierzyć, że światowej klasy piłkarz trzyma mnie za rękę i zaraz będę z nim w jego super samochodzie, ale niestety to nie prawda. Przed domem Brazylijczyka byliśmy po około 20 minutach. wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Droga minęła nam całkiem dobrze, śpiewaliśmy i się poznawaliśmy.
-Ej jak zapytałem się o twoje marzenia..-Zaczął.
-No, to?
-To czemu powiedziałaś, że chcesz mieć fajnego faceta, skoro już kogoś masz?
-Eh..do Arona tak naprawdę, już nic nie czuje, ale nie jestem typem osób,k które zrywają przez sms'y czy na fb. Poczekam, że znajdzie sobie kogoś innego i sam ze mną zerwie.-Powiedziałam i się przyjacielsko uśmiechnęłam.-A kto tobie się podoba?
-Lisa problem w tym, że to przyjaciółka mojej siostry.-Powiedział smutnym głosem.
-Problem? Myślę, że to wspaniałe. Wszyscy u ciebie ją znają, jeżeli lubią, to już masz dziewczynę. Jak chcesz to mogę ci pomóc, żebyś z nią był.
-Mogłabyś?
-Oczywiście. Pogadam z nią, albo ty powiedz prosto z mostu co do niej czujesz.
-A jeżeli sie z nią rozstanę? To przecież Rafa mnie za to znienawidzi.
-Sądzę, że bardziej będzie jej zależało na bracie, a nie na przyjaciółce.-Puściłam mu oczko i zaczęłam śpiewać. Poczułam się troszkę nizręcznie, gdy piłkarz zaczął się na mnie gapić, nie patrzył na drogę, patrzył na mnie.-Neymar czerowne!-Krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam.
-Przepraszam, ale masz wspaniały głos i-Przerwałam mu.
-I jeżeli jeszcze raz będziesz patrzył na mnie i nie patrzył jak jedziesz to wysiądę i pójdę do domu.-Powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Chłopak mi wtórował.
-Dobra, dobra, ale tak to nie śpiewaj przy mnie.
-Czyżbym cię rozpraszała?
-I to bardzo.-Mówił przez śmiech.-Nie dość, że ładna, to z przecudownym głosem.
-Bez przesady.-Zaczęłam się czerwienić. On nie mógł tego zobaczyć, więc zmieniłam temat, aby mnie nie chwalił.-Tata wie, że jestem z tobą?
-Zaraz się dowie.-Powiedział i wyciągnął z kieszeni telefon. Z trenerem gadał ponad 10 minut i co chwila było "Tak trenerze" "Dobrze trenerze" "Oczywiście trenerze" Pewnie, że nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem, nie mogła uwierzyć, że taki ktoś jak Neymar, będzie taki grzeczny i posłuszny. Z resztą mogę, się założyć, że grzeszy co noc z pięknymi dziewczynami, którym nad ranem mówi "cześć" i wystawia je poza drzwi. Jednak w głębi serca mam nadzieję, że jest inny, ciepły i strasznie kochany.
W końcu dojechaliśmy pod ogromny budynek. Niepewnie wysiadłam z samochodu.
-Chodź.-Powiedział Brazylijczyk i zaczął iść w stronę wejścia. Na początku nie wiedziałam, co zrobić, bo przecież to ma być najlepsze studio. Jednak po chwili odpędziłam od siebie strach, bo przecież już występowałam przed ogromną publicznością, zaliczałam każdy taniec..Przecież ja robię co kocham. Powoli weszłam do środka, gdzie czekał na mnie Neymar, objął mnie ramieniem i poszliśmy mnie zapisać. Pan, który tam pracował wydawał się być całkiem miłym człowiekiem, dał nam papiery do wypełnienia i mam tydzień na przyszykowanie się, ponieważ wtedy zatańczę przed trenerami i powiedzą mi czy się dostane, oddając papiery zaczepił mnie jakiś chłopak.
-Cześć jestem Tom, a ty pewnie jesteś tutaj nowa.
-Owszem, jestem. Znaczy jeszcze nie, ale mam nadzieję, że się dostane.
-Na 100%
-A skąd ta pewność?
-Ponieważ ja będę sie zajmował osobami, które teraz dojdą i razem z kumplem, będziemy was oceniać.-Uśmiechnął się, klepną mnie w tyłek i poszedł dalej.
-Dzięki.-Powiedziałam, idąc w stronę Neymara.-Następnym razem masz być prze mnie.
-Oczywiście szefowo!-Zasalutował, zaśmiał się i wyszliśmy z budynku.-To co? Jedziemy do mnie na jakiś fajny film?
-Możemy.
-Okey, ale najpierw podjedziemy po jakieś jedzenie.-Powiedział i wsiadł do samochodu.-Wegetarianka, weganka, normalna?-Zapytał odpalając silnik.
-Co rozumiesz przed słowo "normalna?
-Jedząca wszystko.-Uśmiechnął sie
-No to jestem fit normalna.
-To dzisiaj to fit zniknie.-Zaśmiał się, jadąc rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Neymar zatrzymał się przed jakąś chińską restauracją.-Co chcesz?
-Zaskocz mnie.-Posłałam chłopakowi szczery uśmiech. Siedziałam w samochodzie i śpiewałam piosenkę, którą napisałam lecąc do Hiszpanii. W końcu wrócił Neymar, więc się zamknęłam. W jego domu byliśmy około godziny 17.
Chłopak zaprosił mnie do środka, oprowadził po domu i zaprowadził do salonu.
-No to mam nadzieję, że trochę mnie poznałaś i damy radę się niedługo zaprzyjaźnić.-Posłał mi przyjacielski uśmiech.-Jakbyś miała jakąś blokadę, wbijaj do mnie, pogadamy, pomogę ci, będzie trzeba to razem wypijemy. I chciałbym, abyś traktowała mnie jak brata.
-Neymar, to bardzo miłe. Ty też o mnie pamiętaj, jakby cię coś dręczyło. I gdybyś nie wiedział, co z tamtą dziewczyną, ale jestem święcie przekonana, że pójdzie ci świetnie, ponieważ wydajesz się być, wspaniałym facetem.-Powiedziałam i posłałam mu jeden o moich najładniejszych uśmiechów.
-Dzięki, ale myślałem, ze jestem wspaniały, a nie tylko się taki wydaje.-Zaśmiał się.
-Za słabo cie jeszcze znam, żeby tak powiedzieć.-Wytknęłam mu język i się do niego przytuliłam.-Dziękuje ci za dzisiaj.
-Ale to nie koniec. Pamiętasz? Jeszcze kolacja i film przed nami?-Wyszczerzył się i także mnie przytulił. On tak fajnie przytula i emanuje od niego takie przyjemne ciepło. Przez resztę wieczoru robiliśmy co mieliśmy w planach. Jednak nie postawiłam na propozycji Neymara i zamiast horroru obejrzeliśmy komedie. Przed 23 piłkarz odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i każde z nas poszło w swoją stronę. W domu zastałam tatę siedzącego na kanapie z Danim.
-Dobry wieczór.-Powiedziałam zmęczonym głosem.
-Cześć.-Powiedział tata.-To jest Ola, moja córka. Przedstawił mnie piłkarzowi. On wyciągnął rękę w moją stronę, Alves, ale dla przyjaciół Dani.-Uśmiechnął sie. Czy każdemu w tym mieście uśmiech nie schodzi z twarzy?
-Jak tam z Neymarem?-Powiedział trener Barcy i również się uśmiechnął. Tak, najwyraźniej uśmiech jest ich mottem życiowym.
-Dobrze.
-Tylko tyle?
-Raczej tak. Za tydzień jeżeli dobrze mi pójdzie to zostanę przyjęta to najlepszego studia tańca w Barcelonie, i no..to dzięki niemu. A teraz bardzo was przepraszam, ale idę się wykąpać i spać, bo jestem wykończona.-Powiedziałam pożegnałam sie z naszym gościem i poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż, przebrałam się do piżamy i wzięłam do ręki kartkę i długopis.
Nie widzę cię,
Nie chce cie widzeć
Tu będzie mi dobrze
Ciebie tu nie potrzenuje
Niech każdy z nas znajdzie kogoś innego.
Nie chce cię widzieć,
Nie widzę cie.
Wyszłam na balkon z papierosem, odpaliłam go zaciągnęłam sie, a kartkę rzuciłam na wiatr. Codziennie piszę coś, co określa mój stan, coś, co mówi o czym myślę, to są słowa, które przez usta mi nie przejdą, bo mama zawsze mi powtarzała "Żyj tak, aby nikt później przez ciebie nie płakał." W ogóle to jestem z siebie dumna, cały dzień nie paliłam, może dlatego, że nie chciałam aby Neymar się o tym dowiedział, albo może dlatego, że nie potrzebowałam? Dlatego, że dzisiejszy dzień był spokojny, bez kłótni, krzyku? Wypaliłam szluga, wróciłam do pokoju i poszłam spać. Chciałam o nim śnić.
************
Witam was po dość długiej przerwie.
Mam nadzieję, że rozdział sie podobał i proszę o Wasze komentarze, które BARDZO mnie zmotywują.
Z racji, że dopiero zaczynam tego bloga..
8 komentarzy = 3 rozdział !!!
Powodzenia :))
Do następnego wpisu ;*
Bardzo podoba mi się ten blog ,oby tak dalej! Będę czytać ,powodzenia ❤
OdpowiedzUsuńMeeega :* Przyjaciel Neymar:** Chciałabym :** Taki super:**
OdpowiedzUsuńCudo
OdpowiedzUsuń❤
OdpowiedzUsuńbardzo fajny :* czekam na next i życzę weny <3
OdpowiedzUsuńOd przyjazni sie tylko zaczyna :) ale bardzo mi sie to podoba wiec tu zostaje :) pisz szybko next bo cos czuje ze 8 komentarzy bedzie niedlugo :)
OdpowiedzUsuńNext , next , next :)
OdpowiedzUsuńCudo, zapowiada się fajnie :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :
http://neymarloveforever.blogspot.com/
Jest juz 9 :) Czekam :)
OdpowiedzUsuń10! 10! 10! Kiedy rozdzial ???
OdpowiedzUsuń