Obudził mnie głos taty. Otworzyłam jedno oko aby sprawdzić jaki ma humor i zakryłam głowę kołdrą. Luis zaczął się śmiać i ściągnął ze mnie całą kołdrę.
-Nie żyjesz.-Wymamrotałam i zaczęłam biec za tatą, który postawił na ucieczkę. Ganialiśmy się po całym domu, aż w końcu wspaniałomyślny trener Barcelony wybiegł do ogrodu...Ja nie zdążyłam wyhamować i wpadłam do basenu... Tata wpadł w śmiech, ja za nim.-Może pomógłbyś mi wyjść, co?
-Zastanowię się.-Powiedział pełen radości i wyciągnął rękę w moją stronę. To dziwne, że nie spodziewał się mojego ruchu... Z wielkim pluskiem wpadł do basenu i tam dalej się wygłupialiśmy.
-Wiesz co tato?
-Co?
-Punktujesz.-Puściłam mu oczko i zaczęłam podtapiać. W basenie spędziliśmy sporo czasu. Tak, to musiało być dziwne, dwie osoby w ubraniach z czego jedna w piżamie wygłupiają się rano w basenie.
Po basenie poszłam się ogarnąć. Ubrałam się i umalowałam. Zeszłam do kuchni, gdzie tata szykował śniadanie, a zegarek pokazywał godzinę 10:12. Po posiłku poszłam do pokoju. Musiałam troszkę potrenować układ. Włączyłam muzykę i "udałam się" do swojego świata. W pokoju przesiedziałam kilka godzin. Zeszłam na dół. Luis sprawdzał coś w papierach, a ja postanowiłam iść na spacer. Wróciłam na górę wrzuciłam do plecaka fajki, portfel oraz książkę. Zeszłam na dół i założyłam buty.
-Wychodzę.-Krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi. Postanowiłam iść do parku. W sumie to znalazłam go przez przypadek niedaleko mojego domu. Usiadłam na ławce, wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. Czytałam do puki ktoś mi nie przeszkodził. Nie dosiadł się obok i zaczął gadać niby sam do siebie. Wstałam i usiadłam dwie ławki dalej. Mężczyzna w kapturze i okularami zrobił to samo.
-Przepraszam, ale co pan ode mnie chce?-Zapytałam lekko przestraszonym głosem i przysunęłam się na skraj ławki. W odpowiedzi dostałam tylko sporo nie opanowanego śmiechu.-Kurde kim ty jesteś?
Obcy zdjął okulary i posłał mi promienny uśmiech.-Munir?
-A kto inny?-Zaśmiał się.
-A skąd wiedziałeś gdzie jestem?
-Szedłem parkiem i się rozglądałem. W pewnym momencie wpadła mi w oko dziewczyna w różowych włosach,a znam tylko jedną taką.
-Wiśniowych.-Poprawiłam go.
-No jak kto lubi.Co czytasz?-Wyrwał mi książkę z ręki.
-Książkę.
-O?
-Przeczytaj.-Uśmiechnęłam się sztucznie do chłopaka. -O miłość.-Odpowiedziałam
-A czytasz o twojej przyszłości z Neymarem.-Zaśmiał sie.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne...Mogę książkę?-Zapytałam i odebrałam swoją własność. Schowałam ją do plecaka i wyciągnęłam papierosy. Podpaliłam jednego a paczkę wrzuciłam do plecaka.
-Palisz?-Zapytał zdziwiony.
-Nie widać?
-Eh...Co tak momentalnie zrobiłaś się taka oschła?
-A przepraszam...Czasami tak mam...Wybacz-Uśmiechnęłam się nie pewnie.
-To dlatego, że powiedziałem ty i Ney?
-Nie tym się nie przejmuje. Często jest tak, że ktoś na siłę chce mnie z kimś zeswatać i no...
-No dobra, to wybaczam. I chyba mam się do tego przyzwyczaić, co?
-Dobrze by było.-Powiedziałam i zaczęłam robić kółeczka z dymu.
-Idziemy się przejść?-Zapytał.
-Pewnie.-Wstałam. Chłopak objął mnie ramieniem i szliśmy. Wygłupialiśmy się, poszliśmy na kawę. Chciałam za siebie zapłacić, ale chłopak mi na to nie pozwolił. Około południa poszliśmy do niego, do domu. Tak, Munir jest taki kochany i zaprosił mnie na spóźniony obiad. Poznałam jego dziewczynę Ainho*. Jest bardzo sympatyczna i wspaniale gotuje. Po posiłku obejrzeliśmy film. Był to jakiś romans. Podobał mi się, jednak brakowało mi kogoś obok, a oni? Oni super ze sobą wyglądają. Dobrze się dobrali.
Około godziny 21 Munir i Ainho odprowadzili mnie do domu. Pożegnałam się z nimi i weszłam do środka. Taty na dole nie było, więc udałam się do jego sypialni. Spał.
-Nie będę go budzić.-Pomyślałam i udałam się do swojego pokoju. Nie czułam się zmęczona. Wręcz przeciwnie, miałam w sobie mnóstwo energii. Postanowiłam iść na imprezę. Poprawiłam makijaż. Przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia. Zadzwoniłam po taksówkę i poprosiłam, aby kierowca zawiozła mnie do jakiegoś fajnego klubu. Na miejscu byłam po kilkunastu minutach. Zapłaciłam mężczyźnie i wyszłam z samochodu. Weszłam do pomieszczenia w którym było mnóstwo ludzi. Dużo ludzi? Czytaj: dobra zabawa. Przedostałam się do baru. Zamówiłam trunk i rozglądałam się po sali. Wzrok padł na przystojnego chłopaka w białej koszuli. Po chwili nasze spojrzenia się spotkały. Specjalnie spuściłam wzrok. Chłopak do mnie doszedł. Pogadaliśmy chwilę. Dowiedziałam się, że ma na imię Igor. Tak jest polakiem, studentem filologi. I tak naprawdę znałam go już wcześniej. Powiedział, że był kapitanem szkolnej drużyny w piłce nożnej. W końcu go sobie przypomniałam. Podobał mi się, jednak dzień przed spotkaniem się z nim, mama oznajmiła, że przeprowadzamy się do Dani i tyle co Igor był moim przyszłym chłopakiem,
Bawiłam się z nim na imprezie doskonale. Lekko zmęczona poszłam do loży gdzie spotkałam Neymara? Uśmiechnęłam się do chłopaka i usiadłam obok niego.
-Pięknie wyglądasz.-Skomplementował mnie. W sumie zdążyłam wyrobić sobie dobrą samoocenę, ale komplement z ust tak wspaniałego piłkarza podoba mi się. Hmm bardziej się nim dowartościowywałam niż komplementem od każdego chłopaka stąd.
-A dziękuje, ty też nieźle wyglądasz.-Posłałam mu promienny i szczery uśmiech zamówiłam jakiegoś tam trunka. Posiedzieliśmy, potańczyliśmy i strasznie dużo przy tym piliśmy. Po godzinie 4 byłam wykończona. Nie mogłam utrzymać się na nogach. Pojechałam do domu Brazylijczyka i tam usnęłam. Mam nadzieję, że było spokojnie.
13.01 NIEDZIELA.
Obudziłam się. Obok spał Brazylijczyk. Rozejrzałam się po pokoju. Porządek. Spojrzałam na siebie. Duża koszulka i czerwona bielizna. Kamień spadł mi z serca. Nie mogłam wstać ponieważ Brazylijczyk miał na mnie położoną nogę. Nie chciałam go budzić. Na szczęście obudził się chwile po mnie.
-Dzień dobry.-Powiedziałam i teraz mogłam zdjąć nogę piłkarza z siebie.
-No mam nadzieję, że będzie dobry.-Spojrzał co robię.-A przepraszam.
-Nie masz za co.-Zaśmiałam się i wstałam-Głupim było by pytanie czy masz jakieś damski ciuchy, nie?
-Nie.-Powiedział, a ja spojrzałam na niego wzrokiem."Proszę, nie mów, że kupujesz ciuchy dziewczyną, które zaliczasz i wystawiasz za drzwi". Tak wiem, mów wzrok mówi bardzo dużo. Ale wiecie co? Neymar chyba go zrozumiał, bo pokręcił przecząco głową, zaśmiał się i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z bielizną i ze spodniami, a ze swojej szafy wyciągnął koszulkę.
-Masz, na pewno ci się spodoba.-Zaśmiał się i wręczył mi ubranie. Wskazał ręką gdzie jest łazienka. Poszłam się ogarnąć, tylko problem, że nie mam kosmetyków. Zaklnęłam, zasłoniłam twarz rękoma i wyszłam z łazienki.
-Ney, bo wiesz no-Przerwałam-Jeśli miałeś damskie ubranie, to może masz kosmetyki.-Zapytałam, bardziej to stwierdziłam ale cii.
-No mam.
-A dasz?
-A dam.-Wziął mnie za rękę i zaprowadził do innego pokoju. Ja spuściłam głowę, która nadal była zasłonięta ręką. Dostałam to, o co prosiłam i do końca się wyszykowałam. Zeszłam na dół ponieważ usłyszałam stamtąd muzykę. W kuchni był Neymar. W samych bermudach przygotowywał kawę, której tak bardzo uwielbiam zapach. Wspólnie ją wypiliśmy, porozmawialiśmy troszkę. Nastała pora obiadowa.
-No to ja się chyba będę już zbierała.-Powiedziałam.
-Nie zjesz ze mną obiadu?
-Z miłą chęcią bym zjadła, ale pewnie tata się nie pokoi. Muszę iść.-Wstałam i zaczęłam iść w stronę wyjścia.-Bardzo ci dziękuję za dzisiaj no i za wczorajszą imprezę. Świetnie się bawiłam.-Posłałam mu uśmiech.
-Ja też.-Odwzajemnił mój gest.-Może cię podwieźć?
-Nie trzeba. Przejdę się.-Powiedziałam, pożegnałam się z chłopakiem i wyszłam.
*
Resztę dnia przesiedziałam w domu. Zjadłam z tatą obiad. Powiedziałam dlaczego mnie nie było w domu i graliśmy na xboxie. Miło spędziłam z nim czas. Około 20 postanowiliśmy iść na plaże. Chodziliśmy brzegiem morza. Luis opowiadał jak to poznał się z mamą. Ona nigdy nie lubiła poruszać tego tematu. Może brakowało jej taty? Może chciała do niego wrócić? No cóż mam nadzieje, że jest teraz szczęśliwa, nie ważne z kim. Później poszliśmy do baru. Wypiliśmy po piwie, no dobra dwóch. Zrobiliśmy sobie selfie, które wstawiłam na Fb, Ig, Tt i Aska. Wszędzie z dopiskiem:
"Hej tato. :)
W końcu razem <3"
Po piwie poszliśmy do domu. Obejrzeliśmy jakiś horror i poszliśmy do swoich pokoi. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu postanowiłam iść się umyć. Po wyszykowaniu się do snu wyszłam na balkon z kartką, długopisem i fajkami. Podpaliłam papierosa. Zaciągłam się, napisałam coś na kartce, co opisywało mój nastrój, dzień. Wróciłam do środka, kartkę zgniotłam, wyrzuciłam do kosza. Położyłam się i od razu usnęłam.
*************
No to mamy kolejny rozdział :)
Jak się podoba?
Kochani zajrzyjcie do postu "Bohaterzy" Troszkę tam pozmieniałam :P
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać xd
Jeżeli macie jakieś pomysły to piszcie!!
I chciałabym również aby kochane anonimy się podpisywały. Nie zmuszam, ale było by fajnie :))
8 komentarzy = 4 rozdział !!!
Powodzenia ;*
Do następnego wpisu kochani :))
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać xd
Jeżeli macie jakieś pomysły to piszcie!!
I chciałabym również aby kochane anonimy się podpisywały. Nie zmuszam, ale było by fajnie :))
8 komentarzy = 4 rozdział !!!
Powodzenia ;*
Do następnego wpisu kochani :))
Bardzo mi się podoba :) Zajrzę :3 Weny życzę ❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńSuper :*
OdpowiedzUsuńAz boskie :) NY
OdpowiedzUsuńŚwietne:* /Kinia
OdpowiedzUsuń❤❤
OdpowiedzUsuńNext !!!
OdpowiedzUsuńSuper :) Czekam na next :)
OdpowiedzUsuńZapraszam przy okazji do siebie :
http://neymarloveforever.blogspot.com/
Dawaj next :)
OdpowiedzUsuńNa twoje opowiadanie trafiłam całkiem przypadkiem.. jak to się zazwyczaj zdarza. Podoba mi się ta dość luźna relacja córki z ojcem, bo w prawdziwym życiu nie zawsze to tak wygląda. XD
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział i... W wolnej chwili zapraszam do siebie, może Ci się spodoba. ;) Podsyłam link i do zobaczenia ;) ---> http://u-twego-boku.blogspot.com/?m=1