-Tak. Mamy.-Powiedział pewnie Brazylijczyk.-Czy wy nigdy nie byliście młodzi, zakochani? Zawsze byliście na każde zawołanie rodzica? Nigdy nie wchodziliście tam gdzie była tabliczka "Wchodzisz na własną odpowiedzialność", "Wstęp wzbroniony. Budynek grozi zawaleniu." Czy na najzwyklejsze "Zakaz wstępu."? Jeżeli mieli byśmy zostać ukarani za coś co sprawiło nam radość,za to że byliśmy szczęśliwi to chyba jesteśmy gotowi, ale to wasza nienaturalność daje nam te kary. Przecież każdy z was mógłby zrobić to samo. Przecież gdybyśmy nic nie robili świat byłby nudny. Nie docenilibyśmy wspaniałych chwil z ważnymi dla nas osobami. Z resztą cała ta sprawa to moja wina. Chciałem pokazać Oli jakie fajne może być życie. Chciałem obudzić w końcu w niej radość do życia. Chciałem, żeby uśmiech był jej symbolem rozpoznawczym. Dokładnie jak u mnie. Brak mojej obecności na meczu odczujcie, a ja odczuje brak Oli gdy wrócę a jej nadal tutaj nie będzie.
-Wiecie co? Neymar ma racje. To przecież są tylko dzieci. Też chcą mieć coś z tego życia.-Zwrócił się Luis do reszty mężczyzn z sali. Odeszli na bok i rozmawiali o czymś. Znaczy jestem przekonana, że tata próbuje umożyć nam kare, ale pożyjemy zobaczymy.-Myślę,że możemy wam wybaczyć. Jeszcze nigdy nie widziałem jak Neymar w taki sposób broni dziewczyny.-Dokończył tata i patrzył na Brazylijczyka pewien podziwu.
-Może dlatego, że jesteśmy razem?-Powiedziałam z ironią.
-Wiecie co? Neymar ma racje. To przecież są tylko dzieci. Też chcą mieć coś z tego życia.-Zwrócił się Luis do reszty mężczyzn z sali. Odeszli na bok i rozmawiali o czymś. Znaczy jestem przekonana, że tata próbuje umożyć nam kare, ale pożyjemy zobaczymy.-Myślę,że możemy wam wybaczyć. Jeszcze nigdy nie widziałem jak Neymar w taki sposób broni dziewczyny.-Dokończył tata i patrzył na Brazylijczyka pewien podziwu.
-Może dlatego, że jesteśmy razem?-Powiedziałam z ironią.
-Naprawdę?-Zdziwił się facet, który pokazał nam to nagranie. Wszyscy patrzyli się to na mnie, to na piłkarza. W środku powstrzymywałam się aby nie wybuchnąć śmiechem. Miałam też cichą nadzieję, że Neymar dołoży tutaj swoje 3 grosze.
-Czemu mi o tym nie powiedziałaś?-Zapytał zszokowany trener. Nie czułam się dobrze z tym, że okłamuje własnego ojca, ale jeżeli dowie się po co to zrobiłam na pewno nam wybaczy.
-A co tu dużo mówić.-Powiedział napastnik.-Jesteśmy młodzi. Ja przystojny, ona piękna. Mimo tego, że nasze charaktery bardzo się różnią coś zaiskrzyło.-Przerwał na chwilę piłkarz i spojrzał na mnie.- Nikt jeszcze nie spotkałem takiej wspaniałej dziewczyny. W sumie to za ciebie jestem gotowy przyjąć każdą karę.
Brawo Neymar. W duchu śmiałam się z tej sytuacji. Ej a może on był aktorem w poprzednim życiu?
Z resztą trzeba być głupim aby uwierzyć w takie brednie. I wiecie co? Chyba ci wszyscy panowie tacy są. Po cudownym przekazie Neymara odwołali nam karę i życzyli szczęścia. Nawet mój tata to zrobił. Do tego zaprosił piłkarza dzisiaj na kolacje. Dziwne nie? Niby nic. Miłość. Rzecz martwa w dodatku nie stała, a tyle może zmienić. No więc jedyne co mi zostało to podziękowanie Neymarowi, że nas wyplątał z tej akcji. Obiecać sobie, że nie zgodzę się na żaden inny szalony pomysł piłkarza i coś jeszcze? Nie to chyba tyle. W sumie jestem święcie przekonana, że napastnik jeszcze nie raz wpakuje nas w kłopoty.
Z resztą trzeba być głupim aby uwierzyć w takie brednie. I wiecie co? Chyba ci wszyscy panowie tacy są. Po cudownym przekazie Neymara odwołali nam karę i życzyli szczęścia. Nawet mój tata to zrobił. Do tego zaprosił piłkarza dzisiaj na kolacje. Dziwne nie? Niby nic. Miłość. Rzecz martwa w dodatku nie stała, a tyle może zmienić. No więc jedyne co mi zostało to podziękowanie Neymarowi, że nas wyplątał z tej akcji. Obiecać sobie, że nie zgodzę się na żaden inny szalony pomysł piłkarza i coś jeszcze? Nie to chyba tyle. W sumie jestem święcie przekonana, że napastnik jeszcze nie raz wpakuje nas w kłopoty.
Po wyjściu z pomieszczenia przybiliśmy sobie piątkę.
-Zgrany z nas zespół.-Uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Też mi się tak zdaje.-Zaśmiał się i mnie przytulił. Poszliśmy do szatni. Wszyscy piłkarze jeszcze byli w pomieszczeniu. Od razu po wejściu zostaliśmy zasypani masą pytań na które nie chciało nam się odpowiadać. Neymar powiedział tylko, że wszytko jest w porządku i że opowie wszystko podczas jakieś okazji. Nie wszyscy odetchnęli jednak z ulgą. Pan Marc stał w koncie szatni i kończył się przebierać. Jego mina mówiła sama za siebie. Jest na mnie zły. I to bardzo. Pewnie gdybym spojrzała mu w oczy zobaczyłabym nienawiść jaką pała do mnie od jakiś 30 minut. Zamknął szafkę z trzaskiem i szybko wyszedł z pomieszczenia. Postanowiłam za nim pobiec, Chciałam go przeprosić. Podbiegłam do Hiszpana i złapałam za nadgarstek.
-Marc ja. Ja cie babardzo prze przepraszam.-Jąkałam się.
-Nie ma sprawy. Idź do Neymara on cię z każdej sprawy wyplącze.-Rzucił od niechcenia.
-Spójrz na mnie.-Poprosiłam ponieważ uciekał cały czas wzrokiem. Wykonał jednak moją prośbę.-Czy ty jesteś zazdrosny o Neymara?-Zapytałam, ale bałam się jego odpowiedzi. Nie chciałam usłyszeć tak. Przecież wszyscy się przyjaźnimy. Nie chciałabym aby coś się zmieniło czy raczej popsuło.
-Nie.-Powiedział cicho i oschle.-Ja tylko się martwię, ale ciebie to chyba mało obchodzi.-Zamilkł na chwilę.- Dziewczyno Neymar nie jest dla ciebie. Jeśli się w nim zakochasz, twoje małe serduszko rozpadnie się na kawałki i to ja będę musiał je pozbierać. Pewnie prześpisz się ze mną, żeby poczuć się lepiej, obudzisz się czując odrazę do samej siebie i zaczniesz zaliczać kolejnych facetów, którymi będziesz chciała zapełnić pustkę, jaką on zostawił w twoim życiu.
-Powiem setny raz. Między nami niczego nie ma i nie będzie.
I wiecie co? Chyba życie mnie nie lubi. Podczas rozmowy z psiapsi podszedł do mnie starszy pan. Uśmiechnął się i powiedział "Życzę szczęścia z Neymarem." Na prawdę? Teraz jak ja zarzekam się, że nic nie łączy mnie z tym kolesiem. Dajcie mi pistolet. W sumie obojętnie co. Jak sobie coś zrobie może ten kabaret w końcu sie skończył.
-Sory, ale nie chce znać ludzi, którzy kłamią na każdym kroku. Cześć.-Wyrwał mi się z ręki i spojrzał mi prosto w oczy. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilkanaście centymetrów. Po chwili chłopak odwrócił się na pięcie i zaczął iść w stronę wyjścia.
Chciałam za nim pobiec, ale wiem, że to nic by nie dało.
Stałam.
Stałam i patrzyłam jak odchodzi.
Odchodzi ktoś, kto jest przyjacielem. Chyba raczej nim był. Stałam tak długo dopóki nie zniknęła mi sylwetka piłkarza. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Szybko ją starłam gdyż usłyszałam chłopaków wychodzących z szatni. Byłam zła. Byłam strasznie zła na samą siebie. Z zamyśleń wyrwał mnie Neymar.
-Co moja dziewczyna tak stoi? Uśmiechnij się. Wyszliśmy z tego cało.
-Nie mam ochoty.-Stwierdziłam i odeszłam od piłkarza. Muszę zostać sama. Pomyśleć jak odkręcić tą całą chorą sytuacje.
Jedno miejsce było w tej chwili dla mnie najlepsze. Studio.
Poprosiłam Neymara aby mnie tam podwiózł. Całą drogę chciał zachęcić mnie do rozmowy jednak nie udało mu się. Siedziałam jak zaklęta. Patrzyłam przez okno, tylko dlatego, aby Neymar nie zobaczył mojego nastroju. Pewnie wiedział, że jest coś nie tak, ale nie musi wiedzieć dlaczego.
Perspektywa Neymara.
Nie wiem co jej się stało. Chwilę temu była szczęśliwa, a teraz? Siedzi cicho. Odwrócona do szyby i przeklinała pod nosem. Nie będę jej zmuszał do rozmowy, bo i tak nic mi nie powie. Zrobię wszystko o co mnie poprosi. Zawsze będę jej pomagał jak mogę. Zdaje mi się, że jest tego warta. Warta mnie, mojego zaufania i czasu. Nigdy nie będę przypuszczał, że straciłem coś przez nią. Wydaje się taka nie winna, idealna.
Podwiozłem ją do studia.
-Zostajesz ze mną?-Zapytała cicho. Po głosie można było wyczuć, że dużo musiała z siebie dać aby powiedzieć te trzy słowa. Tylko jej przytaknąłem. Szybkim krokiem weszliśmy do środka, następnie do dużego pomieszczenia pełnego luster.
Ola weszła, rzuciła torbę w kąt sali. Podeszła do głośników i włączyła bardzo głośno muzykę. Nie chciałem jej przeszkadzać więc usiadłem w rogu przy jej torbie. Cały czas bacznie się jej przyglądałem. To co ona robiła budziło we mnie ogromne wrażenie. Jednak wiem, że ona tego potrzebuje, a nie, że chce się przede mną popisać. W studiu przesiedzieliśmy do godziny 19. W trakcie gdy Ola tańczyła wpadł mi do głowy pewien pomysł, ale dowiecie się o nim później. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jej ruchy były czymś wspaniałym, widać, że robi to, co kocha. Byłem także ciekawy co chodzi jej po głowie. Czy już wyładowała swoją złość i tańczy dla przyjemności czy cały czas próbuje o tym zapomnieć zatracając się w tańcu.
Perspektywa Oli.
W domu byliśmy około 20:30. W drodze powrotnej stwierdziliśmy, że przez dwa tygodnie będziemy udawać, że jesteśmy razem, a potem stwierdzimy, że do siebie nie pasujemy i się rozstaniemy. Po tym nikt się nie dowie, że kogokolwiek okłamaliśmy.
Nie miałam ochoty jeść kolacji. Wypiłam tylko gorzką herbatę i poszłam do pokoju. Nadal myślę jak wyjaśnić to wszystko Marcowi. Wiem, że zwykłe "Nie jestem z Neymarem, powiedzieliśmy tak tylko, aby uniknąć kary, a o tym, że to ja biegałam po Camp Nou nie mówiłam, bo nie chciałam, abyś się o mnie martwił." nie wystarczy.
Z zamyśleń wyrwał mnie głos Brazylijczyka.
-Co jest mała?
-A nic.
-Bądź Ty szczera.-Zaśmiał się.
-Nic się nie stało. Jestem tylko zmęczona.
Kłamstwa, kłamstwa i jeszcze raz kłamstwa. Gratuluje Olu.
-Jak będziesz gotowa na rozmowę to powiedz, a teraz idziesz obejrzeć na dół z nami film?
-Jasne.-Rzuciłam i wyszliśmy z pokoju. W salonie czekał na nas tata z wielką miską popcornu. Usiedliśmy na kanapie. Piłkarz objął mnie ramieniem, bo uzgodniliśmy, że przy tacie, też będziemy udawać. Oglądaliśmy "Dom na końcu ulicy"czy jakoś tak. Na szczęście nie jestem jak te wszystkie dziewczyny i nie boje się horrorów. Pewnie gdybym naprawdę była z Neymarem w związku to byłby zawiedziony.
Po filmie poszłam się umyć, później wyszłam na balkon zapalić i wtedy do mojego pokoju wpakował się napastnik. Ten dzień mnie wykończy. Szybko odgasiłam papierosa o barierkę i go wyrzuciłam. Po chwili Brazylijczyk stał przy mnie.
-Nie idziesz spać?-Zapytałam
-Przyszedłem powiedzieć dobranoc.-Wzruszył ramionami i lekko się uśmiechnął.
-Dobranoc przyjacielu.-Wtuliłam się do chłopaka. Emanuowało od niego ciepło. Mając głowę, przy jego klatce piersiowej czułam bicie jego serca. Cudownego serca. Już zazdroszczę jego dziewczynie. Na chwilę mnie zatkało. On jest z Lisą. Chciałam odsunąć się od chłopaka, ale nie mogłam. W jego ramionach czuję się bezpiecznie, Lisa się w tej chwili nie liczyła. Byłam tylko ja i on.
-Co nie odpowiadasz?-Z zamyśleń wyrwał mnie głos piłkarza.-Ola? Żyjesz?-Roześmiał się
-Tak, tak żyję. Chodźmy do środka, bo chłodno się robi.
-Dobranoc.-Powiedział piłkarz i złapał za klamkę.
-Branoc.-Odpowiedziałam i usiadłam na łóżku.-Neymar?
-Tak?-Uchylił drzwi.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.-Uchylił drzwi.-Spij dobrze.-Uśmiechnął się przyjaźnie i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Na łóżku siedziałam jeszcze z jakąś godzinę. Myślałam o dzisiejszym dniu. O Marcu. Wiem, że bardzo go zraniłam, a przecież nie chciałam źle. Nie chciała mu nic mówić, aby nie dodawać mu kolejnych problemów. Chciałabym mu to wszystko wyjaśnić, ale on nie chce ze mną rozmawiać. Siedząc tak wypaliłam pół paczki papierosów. Zadzwoniłam do niego. Nie odebrał. Zadzwoniłam drugi raz. Nie odebrał. Za trzecim odrzucił połączenie. Przecież to nie ma sensu. On nie chce mnie znać i tyle. Zrezygnowana wyszła z pokoju. Szłam w kierunku sypialni gościnnej w której spał Neymar. Wiem, że nie powinnam tego robić, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale potrzebowałam go obok. Uchyliłam lekko drzwi. Spał. I bardzo dobrze. Po cichu podeszłam do łóżka i położyłam się obok piłkarza. Wtuliłam się w jego ciepły tors i usnęłam.
***************************************
Witam wszystkich po dość długiej przerwie. Postaram się aby następny rozdział był szybciej. Może nawet zacznę pisać go dzisiaj. Piszcie w komach czy wam sie podobało :)) Może chcecie abym coś zmieniła w tym blogu, coś dodała? Śmiało piszcie :)
Tak wgl to zakładam nowe konto na google, bo ta nazwa już mi się nie podoba xD Więc jak ktoś z nazwą ze słowem księżniczka coś doda to, to jestem ja xD
13 komentarzy = 10 rozdział
POWODZENIA !♥!
W domu byliśmy około 20:30. W drodze powrotnej stwierdziliśmy, że przez dwa tygodnie będziemy udawać, że jesteśmy razem, a potem stwierdzimy, że do siebie nie pasujemy i się rozstaniemy. Po tym nikt się nie dowie, że kogokolwiek okłamaliśmy.
Nie miałam ochoty jeść kolacji. Wypiłam tylko gorzką herbatę i poszłam do pokoju. Nadal myślę jak wyjaśnić to wszystko Marcowi. Wiem, że zwykłe "Nie jestem z Neymarem, powiedzieliśmy tak tylko, aby uniknąć kary, a o tym, że to ja biegałam po Camp Nou nie mówiłam, bo nie chciałam, abyś się o mnie martwił." nie wystarczy.
Z zamyśleń wyrwał mnie głos Brazylijczyka.
-Co jest mała?
-A nic.
-Bądź Ty szczera.-Zaśmiał się.
-Nic się nie stało. Jestem tylko zmęczona.
Kłamstwa, kłamstwa i jeszcze raz kłamstwa. Gratuluje Olu.
-Jak będziesz gotowa na rozmowę to powiedz, a teraz idziesz obejrzeć na dół z nami film?
-Jasne.-Rzuciłam i wyszliśmy z pokoju. W salonie czekał na nas tata z wielką miską popcornu. Usiedliśmy na kanapie. Piłkarz objął mnie ramieniem, bo uzgodniliśmy, że przy tacie, też będziemy udawać. Oglądaliśmy "Dom na końcu ulicy"czy jakoś tak. Na szczęście nie jestem jak te wszystkie dziewczyny i nie boje się horrorów. Pewnie gdybym naprawdę była z Neymarem w związku to byłby zawiedziony.
Po filmie poszłam się umyć, później wyszłam na balkon zapalić i wtedy do mojego pokoju wpakował się napastnik. Ten dzień mnie wykończy. Szybko odgasiłam papierosa o barierkę i go wyrzuciłam. Po chwili Brazylijczyk stał przy mnie.
-Nie idziesz spać?-Zapytałam
-Przyszedłem powiedzieć dobranoc.-Wzruszył ramionami i lekko się uśmiechnął.
-Dobranoc przyjacielu.-Wtuliłam się do chłopaka. Emanuowało od niego ciepło. Mając głowę, przy jego klatce piersiowej czułam bicie jego serca. Cudownego serca. Już zazdroszczę jego dziewczynie. Na chwilę mnie zatkało. On jest z Lisą. Chciałam odsunąć się od chłopaka, ale nie mogłam. W jego ramionach czuję się bezpiecznie, Lisa się w tej chwili nie liczyła. Byłam tylko ja i on.
-Co nie odpowiadasz?-Z zamyśleń wyrwał mnie głos piłkarza.-Ola? Żyjesz?-Roześmiał się
-Tak, tak żyję. Chodźmy do środka, bo chłodno się robi.
-Dobranoc.-Powiedział piłkarz i złapał za klamkę.
-Branoc.-Odpowiedziałam i usiadłam na łóżku.-Neymar?
-Tak?-Uchylił drzwi.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.-Uchylił drzwi.-Spij dobrze.-Uśmiechnął się przyjaźnie i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Na łóżku siedziałam jeszcze z jakąś godzinę. Myślałam o dzisiejszym dniu. O Marcu. Wiem, że bardzo go zraniłam, a przecież nie chciałam źle. Nie chciała mu nic mówić, aby nie dodawać mu kolejnych problemów. Chciałabym mu to wszystko wyjaśnić, ale on nie chce ze mną rozmawiać. Siedząc tak wypaliłam pół paczki papierosów. Zadzwoniłam do niego. Nie odebrał. Zadzwoniłam drugi raz. Nie odebrał. Za trzecim odrzucił połączenie. Przecież to nie ma sensu. On nie chce mnie znać i tyle. Zrezygnowana wyszła z pokoju. Szłam w kierunku sypialni gościnnej w której spał Neymar. Wiem, że nie powinnam tego robić, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale potrzebowałam go obok. Uchyliłam lekko drzwi. Spał. I bardzo dobrze. Po cichu podeszłam do łóżka i położyłam się obok piłkarza. Wtuliłam się w jego ciepły tors i usnęłam.
***************************************
Witam wszystkich po dość długiej przerwie. Postaram się aby następny rozdział był szybciej. Może nawet zacznę pisać go dzisiaj. Piszcie w komach czy wam sie podobało :)) Może chcecie abym coś zmieniła w tym blogu, coś dodała? Śmiało piszcie :)
Tak wgl to zakładam nowe konto na google, bo ta nazwa już mi się nie podoba xD Więc jak ktoś z nazwą ze słowem księżniczka coś doda to, to jestem ja xD
13 komentarzy = 10 rozdział
POWODZENIA !♥!
Boski
OdpowiedzUsuńCudo:*
OdpowiedzUsuńDziękuję 💝
UsuńGenialny ❤
OdpowiedzUsuńSuper ;D
OdpowiedzUsuńBoski :*
OdpowiedzUsuńBoskie :) dawaj jak najszybciej next :) Marc to glupek :) a koncowka chyba najlepsza :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo <3
UsuńDobiliście te 13 komów więc rozdział bd dzisiaj ;*
❤
OdpowiedzUsuńNext :)
OdpowiedzUsuńBoski i mega mega mega super :* <3 ♥♥
OdpowiedzUsuńDzięki 😘
Usuńszybko , szybko , szybko next :)
OdpowiedzUsuńJeszcze kilka komów wam brakuje xd Ale już piszę 10 rozdział :))
UsuńZaraz tu nabije te komy :) hehe :)
OdpowiedzUsuńNastępny :)
OdpowiedzUsuń"Ja przystojny, ona piękna" to najlepszy tekst :)
OdpowiedzUsuń