Nagle wpadłam na kogoś. Upadliśmy, a osoba która najwyraźniej chciała mnie zabić wpadła w śmiech. Już wiedziałam kto to był.
-Oszalałeś?-Zapytałam i złapałam się za bolące kolano.
-Tak trochę, ale przynajmniej ich zgubiliśmy.-Powiedział i się podniósł.-Na chwilę.-Dodał i podał mi rękę, abym wstała.-Wszystko w porządku?
-Myślę, że tak, ale lepiej już stąd chodźmy.
-Nie możemy. Całe Camp Nou jest obstawione. Musimy się schować, przeczekać, aż ochroniarze sprawdzą czy jest czysto i dopiero wyjdziemy.
-Tak? A gdzie pan z zawsze idealnymi pomysłami ma zamiar się schować?-Zapytałam z ironią. Bo przecież co tam. Chodźmy wieczorem na stadion, potańczmy, pośpiewajmy. Później z racji tego, że jesteśmy głodni wrażeń uciekajmy przed ochroniarzem i przez następne kilka godzin chowajmy się przed nim. Brawo Neymar. Właśnie tak wyobrażałam sobie spędzić z tobą cały dzień, bo po co zrobić coś normalnego? Iść na spacer? Obejrzeć jakiś film w domu czy pójść do drogiej restauracji? A zapomniałam pan da Silva ma jednak coś nie tak z głową. To dużo wyjaśnia nie?
-Ktoś idzie chodź.-Wyszeptał, złapał mnie za rękę i pobiegliśmy przed siebie. Przypadkowo wbiegliśmy do tunelu w którym stało dwóch napakowanych goryli.
-Wskakuj.-Rozkazał Brazylijczyk. Wierzyłam, że wie co robi więc szybko wykonałam jego polecenie. Neymar ze mną na plecach zaczął uciekać. Na szczęście był zdecydowanie szybszy od tych napakowanych kolesi. Wymknęliśmy się z tego tunelu mijając innych ochroniarzy.
-Nie mamy szans.-Powiedziałam i mocniej ścisnęłam napastnika, który zaczął biec jeszcze szybciej.
-Damy rade.-Mruknął pod nosem i wbiegł na trybuny. Z każdym odcinkiem biegł coraz szybciej a serce waliło mu jak szalone. Nagle z drugiej strony wyskoczyli kolejni ochroniarze. Neymar postanowił zbiec z trybun i kolejny raz wbiegł w tunel. Zgubiliśmy tym trochę wszystkich pilnujących facetów i wbiegliśmy do szatni.
-Czemu tego nie zamykają?-Zapytałam lecz po chwili to pytanie wydało mi się bardzo głupie. Nie dość, że goni nas zgraja ochroniarzy i ciekawe co się z nami przez to wszystko stanie, ja pytam o głupią szatnie.
-Codziennie tu sprzątają.-Powiedział bardzo szybko. Widział, że otworzyłam usta aby coś powiedzieć ponieważ na swoich położył palec na znak żebym była cicho. Podszedł do mnie i gestykulując oznajmił abym się położyła. Zrobiłam to. Chwilę później chłopak uczynił to samo.
-Na 3 wybiegamy.-Powiedział mi do ucha. Ochroniarze wbiegli do szatni.-Trzy.-Szepnął, a my poderwaliśmy się z miejsc. Poszło nam to bardzo cicho przez co panowie nie mieli nas jak usłyszeć. Chyba setny już raz dzisiaj znaleźliśmy się na murawie. Po cichu weszliśmy na trybuny i położyliśmy się pod krzesełkami.
-Zabije cię za to.-Powiedziałam do Brazylijczyka.
-Też cię kocham.-Pokazał rząd śnieżno białych zębów.
-I co się tak szczerzysz?
-Udało nam się.
-Myślisz, że to już koniec?-Zapytałam, a w odpowiedzi chłopak mi przytaknął i położył palec na ustach. Czy nie mówiłam już tego, że będzie miał o jeden palec mniej jak to się powtórzy? Chyba tak. No więc piłkarzyku szykuj się na to.
Pod krzesełkami leżeliśmy jeszcze jakiś półtorej godziny. Ochroniarze dwa razy tutaj jeszcze byli. Na szczęście nie wchodzili na samą górę. Wychodząc musieliśmy coś zrobić, aby ochroniarz odszedł od wejścia. Nie chce wam już tego opowiadać. Po prostu nie chciejcie aby Neymar zaczął piszczeć w waszym towarzystwie.
-Bardzo ci dziękuję.-Podziękowałam 11 Barcy podchodząc pod dom.
-Polecam sie na przyszłość.-Zaśmiał się Brazylijczyk i oberwał przy tym w głowę.
-Fajnie dzisiaj było.-Uśmiechnęłam się.-Muszę już iść, bo tata się pewnie denerwuje.
-Też mi się podobało.-Odwzajemnił mój gest.-Napisz jakby było coś nie tak z tatą. Cześć.
-Cześć Neymar.-Przytuliliśmy się i weszłam na posesje. Wiedziałam, że chłopak czeka, aż wejdę do domu. Pod drzwiami odwróciłam sie, pomachałam mojemu przyjacielowi i weszłam do środka.
-Oo królewna przeszła.-Poderwał się z kanapy Bartra.
-Nie mów tak. Mieliśmy mały problem.-Na samą myśl dzisiejszego zdarzenia uśmiechnęłam się.
-Dobrze się bawiłaś kiedy każdy z nas odchodził od zmysłów?!?-Uniósł się Hiszpan.
-Marc przepraszam.
-Myślisz, że przepraszam coś zmieni? Masz szczęście, że twój tata jeszcze nie wrócił. A o tym, że cię nie ma wie cała drużyna zadowolona jesteś? W sumie każdy też szuka Neymara. Gratuluje wam głupoty.
-Chcesz mi dalej prawić kazania czy obejrzymy jakiś film.
-Tym razem ci odpuszczę.-Uśmiechnął się.-Znaj moją łaskę dziecko.-Zaśmiał się i poczochrał mi włosy. Oberwał ode mnie za to w ramię.-Robisz popcorn czy film wybierasz?
-Film.-Odpowiedziałam i poszłam do salonu. Zupełnie nie wiedziałam co che oglądać, ale wybór padł na komedię. Oglądaliśmy "Gruby i Chudszy." Bardzo lubię go oglądać i za każdym razem się śmieje. Bartra chyba ogląda go po raz pierwszy, bo jego nie kontrolowany śmiech przebija wszystko. Nawet piski Brazylijczyka. Podczas oglądania położyłam głowę na kolanach obrońcy. W trakcie filmu do domu wrócił tata.
-Dobry wieczór. Wy jeszcze nie śpicie?
-Nie. Bo mamy maraton filmowy. Dołączasz się?
-Nie dam rady. jestem strasznie zmęczony. Byłem dzisiaj na kilku spotkaniach i jeszcze późnym wieczorem kolega z pracy powiedział mi, że ktoś biegał po Camp Nou i mieliśmy sprawdzać kamery, ale jak do niego przyjechałem było już późno, więc idę spać. Bawcie się dobrze dzieciaki.-Powiedział i poszedł na górę. Po chwili było słuchać, że z niej zbiega.-Olu?
-Tak tato?
-Ty nie miałaś być dzisiaj z Neymarem?
-Miałam.-Trener pokiwał głową, chyba na znak, że nic z tego nie rozumie i poszedł na górę.
-Olu?-Tym razem moje imię wypowiedział brunet.
-Tak przyjacielu?
-Dobrze się biegało z Neymarem po stadionie?
-Nie wiem o czym ty mówisz? Byliśmy w kinie, na spacerze i na kolacji w restauracji przy plaży i twój kolega z drużyny był taki hojny, że za mnie zapłacił.-Skłamałam, ale Marc przyjął taką wymówkę. Spojrzał się na mnie tylko z podniesioną brwią na znak nie dowierzania, ale po chwili dodał.
-No w sumie to może być prawda. Typowy Neymar i sposób na podrywanie dziewczyn.-Zaśmiał się, jednak mi tak wesoło nie było. Po pierwsze ja mu się nie podobam, więc podrywanie mnie, proszę was. Ale to był pikuś. Gorsze są kamery. Czy on przez dwa lata grając w Barcelonie nie domyślił się, że obiekt jest monitorowany? Czy mi tak ciężko było o tym pomyśleć? Że jakby coś się stało, są kamery odtworzą całe zajście i dojdą do sprawcy?
-Źle się czuje. Idę odetchnąć świeżym powietrzem.-Wymyśliłam pierwszy lepszy pretekst i wyszłam do ogrodu. Zadzwoniłam do Neymara. Nie odebrał. Zadzwoniłam drugi raz. Też nie odebrał. Może już śpi. Ale też pomyślał o kamerach i myśli jak odkręcić to zajście. Postanowiłam napisać mu sms'a.
"Mają nas."
Nie rozpisywałam się. Nie widziałam potrzeby. Wróciłam do środka i usiadłam na rogówce. Akurat film się skończył. Zaproponowałam chłopakowi przenocowanie u nas. Podziękowałam, że się o nas martwił i poszłam do swojego pokoju. Pełna obawy wzięłam prysznic. Strużki wody powoli odprężały moje ciało. Jednak moje myśli schodził w coraz to gorszym kierunku. Bałam się konsekwencji naszego wygłupu.
Dzisiejszej nocy ciężko było mi zasnąć. Niby małe wygłupy, a mają ze sobą takie straszne rozwiązania. Zerknęłam jeszcze raz na telefon. Akurat przyszła wiadomość od Neymara.
"Spokojnie. Wyjdziemy z tego cało.
Tylko Ty się nie odzywaj. Ja wpadłem
na ten pomysł, więc ja nas wyplącze.
A teraz dobranoc sis."
Trzymam za niego kciuki, że wyjedziemy z tego bez szwanku. Nie chciałabym, aby Neymar został za to ukarany, a ja miała zakaz wstępu do świątyni.
"Powiemy, że jesteśmy młodzi, zakochani.
Tak to dobry pomysł. Udajmy, że to była nasza
pierwsza randka i może przymrużą na to oczy.
Bo przecież to miłość xDD
Dobranoc brat."
Po tym poczułam się trochę lepiej. Jej światełko w tunelu. No może tunel na dzisiaj to złe określenie, ale nie wiem jak inaczej to określić. Bardziej spokojna udałam się do krainy Morfeusza.
25.01 PIĄTEK.
Obudził się o godzinie 9:13. szybko wstałam z łóżka i zbiegłam na dół. Tata razem z moją psiasi siedzieli w kuchni i pili kawę. Tak chyba będę na niego mówiła, a więc mam już w swoich nie normalnych nazwach znajomych dużego i psiapsi. Jeszcze przydałoby się nazwać jakoś Neymara, ale nad tym zastanowię się później.
-Poczekacie na mnie? Bardzo chcę jechać na trening.-Rzekłam i napiłam sie łyka kawy od mojej psiapsi. Nie no pasuje to do niego jak ulał.
-Poczekamy, ale idź się szykuj bo zaraz jedziemy.-Odpowiedział mi uśmiechnięty Enrique. Ciekawe czy taki będzie jak dowie się co jego córeczka z podopiecznym narobiła.
Wyszykowałam się w 30 minut. Ponieważ nie myłam włosów, bo samo ich suszenie zajęłoby mi prawię dwa razy tyle. Wyszykowana wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i zbiegłam na dół.
-Gotowa!-Krzyknęłam i zaraz przy mnie pojawił się tata z psiapsi. Na Camp Nou byliśmy po równych 15 minutach. Już przy samym wejściu zaczęłam sie trząść a ręce zaczęły się pocić. Mijając ochroniarzy po żadnym z nich nie widać było złowrogie spojrzenia. Każdy raczej mówił dzień dobry i się uśmiechał. Mijając się z Neymarem nie odezwałam się. Na treningu byłam zamyślona. Nawet nie przejmowałam się tym gdy chłopaki namawiali tatę, aby kazał mi zagrać. Pod koniec treningu Luis zawołał wszystkich do siebie łącznie ze mną.
-Panowie za dwa dni mamy mecz. Teraz skupiamy się na piłce, aby odnieść kolejne zwycięstwo. Wierzę w was chłopaki, a ciebie Neymar i Olu poproszę abyście zostali.-Ostatnie zdanie powiedział z rozczarowaniem w głosie. Wszyscy zrobili głośne "uuu" Za co zostali zabici przez nas wzrokiem. Spojrzałam sie na moją psiapsi, która pokiwała głową na znak odmowy, następnie ją spuścił i z resztą drużyny wrócił do szatni. Wiem, że domyśl się, że to ja wczoraj biegałam po stadionie z Neymarem, wiem też, że się o mnie martwi.
-Zawiodłem się na wam dzieciaki. A teraz chodźcie ze mną do zarządu.-Powiedział i poszedł przodem. Razem z Neymarem szłam z opuszczoną głową. Raz spoglądałam na niego, raz on spoglądał na mnie, a gdy nasze spojrzenia się spotkały oboje spuszczaliśmy wzrok.
-Spokojnie. Wyciągnę nas.-Wyszeptał mi do ucha Brazylijczyk. O ludzie wywieśmy flagi na każdym kominie, że nie uniósł się dumą i pierwszy coś powiedział. W końcu znaleźliśmy się w pomieszczeniu w którym karzy nawet najmniejszy zakątek Camp Nou był monitorowany.
-Chciałbym wam coś pokazać.-Odezwał się jeden ze starszych mężczyzn. Oglądaliśmy nasz wczorajszy wygłup i nie zrobiło mi się głupi. Tak dobrze słyszycie nie jest mi z tym źle. Wręcz przeciwnie, przypomniały mi się słowa Neymara, aby w końcu zacząć żyć. Robić coś szalonego. Podczas filmu podśmiewałam sie z tego, a wszyscy mężczyźni patrzyli na mnie jak na kosmitkę. W sumie to wyglądało jakbym odśpiewywała hymn, ale nie na stojąco, jakbym się położyła. W końcu Neymar zaczął mi wtórować. Podniosło mnie to w przekonani, że aż tak źle nie postąpiliśmy.
Po skończonym filmie odezwał się Luis.
-Jest mi bardzo przykro, ale za wasze zachowanie musicie ponieść odpowiedzialność. Ty Olu nie możesz wchodzić na Camp Nou przez najbliższe trzy miesiące, a Ty Neymarze zostajesz zawieszony na pięć najbliższych meczy. A teraz macie coś do powiedzenia?
*********************************************
Witam was serdecznie :) Jak podobał wam się rozdział? Moim zdaniem jest fajny. Najciekawsze od początku bloga, ale ocenę pozostawiam wam :) Według mnie numerek rozdziału tak na mnie wpłynął i dobrze napisałam, ale nie ważne. Kochani czekam na wasze komentarzy :))
Niech każdy kto przeczyta ten post zostawił po sobie ślad.
Tak wgl to może jest coś co chwili byście abym zmieniła na blogu, ale może chcieli byście aby była tutaj muzyka. Piszcie swoje pomysły :))
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
13 komentarzy = 9 rozdział
POWODZENIA
Przypominam o podpisywaniu się pod komentarzami :)) Chciałabym kiedyś jakiejś wiernej czytelniczce zadedykować rozdział więc no wiecie co robić :D
Do następnego wpisu kochani :***
Czekam na kolejny ♥
OdpowiedzUsuńPostaram się go napisać jak najszybciej. Może nawet jutro zacznę, bo jest tak zimno, że nie idę do szkoły i jeżeli dacie radę radę komentarzami to dodam go we wtorek :)) Dziękuję za kom ❤💙
UsuńBoskie i bardzo zabawne :) Czekam :)
OdpowiedzUsuńNY
Dziękuję
UsuńNo no. Ciekawe, jak Ney ich z tego "wyciągnie". :p
OdpowiedzUsuńTeż mnie to ciekawi xD Żaden fajny pomysł nie przychodzi mi do głowy xdd Dziękuję za kom <3
UsuńCiekawy :D
OdpowiedzUsuńDamy rade z tymi komentarzami :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję hah :) I bardzo mnie to cieszy tylko szkoda że się nie podpisałaś xdd
UsuńNa serio wciągnęło mnie jeszcze bardziej <3 No Ney ma nie lada zadanie do wykonania, ale wierzę że mu się uda <3 <3 Next szybko
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie <3
Wpadnę :) Tak, ma nie lada wyzwanie, ale zobaczysz co później będzie dla niej robić eh :')) Szybko chyba raczej nie będzie xd Jutro muszę się uczyć na niemiecki a w tygodniu nie będę miała czasu na laptopa xdd
Usuńboski rozdział! :)
OdpowiedzUsuńCudo ;)
OdpowiedzUsuńświetny rozdział
OdpowiedzUsuńJeszcze troche i bedzie 13 wiec juz czekam na next :)
OdpowiedzUsuńBoski
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział I czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńczekam na next! ;)
OdpowiedzUsuńkiedy będzie next? ;)
OdpowiedzUsuńPostaram się dzisiaj coś napisać, ale nic nie obiecuję.
UsuńA kolejny rozdział będzie najprawdopodobniej w sobotę :))
boski blog ;)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :)
UsuńMialo byc cos dzisiaj :)
OdpowiedzUsuńTak wiem i bardzo Was za to przepraszam.
UsuńByłam dzisiaj u przyjaciela i trochę się zasiedziałam, a gdy wróciłam do domu kompletnie nie miałam już siły. Następny rozdział może być dopiero około przyszłego weekendu. Z resztą mam napisaną dopiero połowę, jak nie mniej.
ok to czekam :)
UsuńOmg hahahaha oni są świetni :'') czekam na następny ;**
OdpowiedzUsuńHahah świetny rodział ��
OdpowiedzUsuńkiedy next?
OdpowiedzUsuń