poniedziałek, 1 lutego 2016

11.Naleśniki, sałatka, ja, ja,a zapomniał bym...Siebie też polecam.

03. 02 SOBOTA
Następnego dnia obudziłam się o godzinie 9:15. Poleżałam sobie w łóżku jakieś pół godziny i wylegiwałabym się pewnie jeszcze z najbliższą godzinę, ale przyszedł do mnie Munir. Zaprosił na śniadanie i kazał się wyszykować, bo od razu po posiłku jedziemy na zakupy.
Wyprostowałam włosy, ubrałam sięumalowałam  i zeszłam na dół. Tata z Munirem rozmawiali o dzisiejszym meczu i kończyli nakrywać do stołu. Po śniadaniu razem z napastnikiem pojechałam go galerii.
-Dlaczego tu jesteśmy?-Zapytałam, bo naprawdę nie widziałam potrzeby, abyśmy tutaj byli.
-Neymar ma urodziny za dwa dni i przydałoby się mu coś kupić.
-Mam ci pomóc szukać dla niego prezentu?
-Nie, ja dam sobie rade. Bardziej jestem ciekawy co ty mu znajdziesz.-Zaśmiał się i ruszył w kierunku sklepu sportowego.
-Ja? Ja mam mu coś kupić? Przecież nie zostałam zaproszona na jego urodziny.-Gadałam sama do siebie. W końcu jednak zmotywowałam się i zaczęłam chodzić po sklepach.

Chodziłam po sklepach i nagle w oko wpadły mi dwie koszulki w których już mogłam wyobrazić sobie jubilata. Wybrałam "najlepszego brata" i "najwspanialszego faceta". Następnie weszłam do kilku innych sklepów i dokupiłam jakieś drobiazgi. Nie jestem dobra w kupowaniu prezentów ludziom, których nie znam na tyle, aby wiedzieć co chcą, o czym marzą i co lubią. Po zakupach poszłam z napastnikiem do restauracji. Zjedliśmy obiad i wróciliśmy do domu. Była godzina 15:15.
-Ktoś się we mnie zakochał.-Powiedziałam wchodząc do salonu.
-Co?
-Bo jak jest taka sama godzina i minuta to tak się mówi.-Wytłumaczyłam i oddzieliłam prezenty dla Neymara od swoich rzeczy. Do meczu pozostało nam nie całe 3 godziny więc postanowiliśmy się zacząć już szykować. Po kąpieli wysuszyłam włosy i kolejny raz z tym dni je wyprostowałam. Pomalowałam się i ubrałam zostało mi jeszcze troszkę wolnego czasu więc pomalowałam paznokcie. Z domu wyjechaliśmy przed godziną 18. Droga na Camo Nou zajęła nam jakieś 15 minut. Gdy dotarliśmy Munir poszedł do szatni, a ja zasiadłam w loży dla vip'ów. Założyłam koszulkę Blaugrany z numerkiem "11" i moim nazwiskiem. Dostałam ją od taty następnego dnia gdy się o nas dowiedział. Nie miałam nic przeciwko aby założyć koszulkę z numerkiem z którym gra mój przyjaciel nawet jeśli w ostatnim czasie nasłuchałam sie o nim nie miłych rzeczy. Wobec mnie był w sumie to nadal jest fair więc mogę codziennie nosić tą koszulkę.

Zaczął sie mecz. Już w 6 minucie padła bramka i na wielkim ekranie ukazał się wynik 0:1 dla Atletico. Kibice Barcy oszołomieni, ale to przecież dopiero początek meczu. 37 minuta cały stadion wykrzykuje nazwisko zdobywcy bramki, która ustala wynik na 1:1. Pierwsza połowa za nami. Piłkarze schodzą z boiska z remisem, po bramkach Messiego oraz Koke. Podczas drugiej połowy Duma Katalonii jest o wiele bardziej skoncentrowana na grze. Bum! Kolejna bramka 2:1. Gola zdobył Gerard Pique. 65 minuta i znowu gol. Kibice szaleją kolejną bramką Leo Messiego. Już jest spokojna gra. Goście wiedzą, że już nie mają szans na remis. Do końca meczu pozostało kilka minut. Nagle... Kontuzja. Marc leży na murawie przez dłuższą. Nie rusza się. Na Camp Nou zapadła cisza. Każdy kibic wstrzymuje oddech. Minuta, kolejna, jeszcze jedna. Wstał. Pokazał kibicom, że już jest dobrze i gra się wznowiła. Sędzia doliczył 3 minuty. 92 minuta Neymar przy piłce i goool. 4:1. Wszyscy się cieszymy. Piłkarze, trener, kibice.

Po meczu odbyła się impreza. Bardzo duża i głośna impreza. Mało co z niej pamiętam. Ostatnią rzeczą która zapadła mi w pamięć była taksówka w której byłam z Bartrą.

04.02. NIEDZIELA
Następnego dnia obudziłam się w czyimś domu. W sypialni która utkwiła mi w pamięci.
Nie jestem w domu Marca. Jestem u Neymara! Neymara? Ale jak to, przecież jechałam z psiapsi do niego, bo chyba za dużo wypiłam, a nie chciałam pokazywać się w takim stanie tacie. Wstałam z łóżka, wyszłam z pokoju i skierowałam sie do salonu z którego dochodziły dzięki muzyki i czyjeś rozmowy. Rozmawiali dwaj Brazylijczycy. Pech chciał, że nie znam Portugalskiego, ale postanowiłam nagrać ich rozmowę. Wiem, że to głupie, ale nie lubię nie wiedzieć o czym mówią inni. Wiem to się nazywa ciekawość, ale u mnie to ona jest w stopniu zaawansowanym. Jedynie po tonie ich głosu można było wyczuć, że się sprzeczają. Postanowiłam im to przerwać.
-Dzień dobry.-Uśmiechnęłam się.
-Długo tu stoisz?-Zapytał młodszy Brazylijczyk.
-Tak dobrze mi się spało, dziękuje, że pytasz i w ogóle miło z twojej strony, że wyjaśniłeś mi jakim cudem znalazłam się w twoim domu.
-O przepraszam.-Podrapał się w tył głowy.-Jak się spało? Życzy sobie pani jakieś śniadanie? Jesteś tu, bo Marc nie mógł sobie z tobą poradzić.
-Jak to?
-Lepiej niech on sam ci to powie.-Powiedział nieśmiało i kolejny raz podrapał się w kark.
-Okey? A śniadanie nadal aktualne?
-Oczywiście.-Uśmiechnął się.-Na co pani ma ochotę?
-A co jest w menu.
-Naleśniki, sałatka, ja, ja,a zapomniał bym...Siebie też polecam.
-Gadka na podryw? Kiepska.-Poklepałam napastnika po ramieniu i poszłam do łazienki.

Perspektywa Neymara.
-Stary co ty się tak przed nią kłaniasz?
-Lubie ją okey?
-Chyba za bardzo.-Zaśmiał się Dani
-O bardzo śmieszne.-Zrobiłem zażenowaną minę i usiadłem obok przyjaciela na kanapie.
-Ney dla żadnej dziewczyny nigdy taki nie byłeś. Sory, że to powiem, ale zawsze byłeś zapatrzony w siebie. Nie robiłeś nic ponad dla dziewczyn, a teraz? Z resztą co z dziewczynami na pocieszenie? Zamiast być dla nich miły to dajesz im rano kase dzwonisz po taksówkę i bez żadnego słowa wystawiasz je za drzwi. Czemu dla niej jesteś inny. Przepraszam za to pytanie, ale czy ty chcesz sie przez to podlizać trenerowi?
-Powaliło cie? 
-No to stary co jest z tobą?
-Sam nie wiem. Bardzo ją lubię i często o niej myślę.
-Nie gadaj, że taka dziewczyna zawróciła ci w głowie.
-Jaka?-Zdziwiłem się słowami Daniego. Sam zawsze powtarza, każdy jest taki sam, każdy jest tylko człowiekiem.
-Inna. Wydaje się być nie wierna. Szuka przygód, robi chłopaków w chuja i tyle.
-Nie prawda. Jest nie winna, a nie nie wierna. Nie szuka przygód bo jest jest strasznie spokojna. Jest miła i -Przerwał mi
-Udaje spokojną. Uwiedzie cie i zostawi.
-Dobra nie denerwuj mnie.-Odszedłem od przyjaciela. Kierowałem się do kuchni.-Jesz z nami śniadanie?

Perspektywa Daniego
-Jesz z nami śniadanie?-Zapytał
-Nie dzięki. Będę się już zbierał.-Wstałem, pożegnałem się z kumplem i wyszedłem z domu.
Ta dziewczyna mi nie pasuje. Widziałem jak zachowywała się na imprezie po meczu. Może moi koledzy z drużyny ją lubią, ale ja jej nie ufam. Spróbuje wybić Neymarowi ją z głowy. On w swoim życiu jeszcze nie przejechał się na żadnej dziewczynie i jako przyjaciel będę go od tego chronić. A na pewno nie pozwolę Oli mu go zranić. Znam go od dzieciaka. Jego psychika nie wyrobi, gdyby zranił go ktoś, kogo mocno kocha.
Na imprezie bardzo dużo rozmawiała z Bartrą, wzrokiem pożerała Neymara, a tańczyła z pierwszymi lepszymi kolesiami. Z jakimś blondynem poszła do kibla, ale chyba do niczego nie doszło, bo wrócili za wcześnie. Nie wiem co ta laska ma w głowie. Wiem jedno. Jest złym towarzystwem dla Neymara. On jest dla mnie jak brat, a ona? Eh szkoda gadać.

05.02 PONIEDZIAŁEK.
Wstałam dzisiaj o godzinie 6:30. Mam dzisiaj sporo rzeczy do zrobienia. Pierwsze co muszę zrobić to pojechać odebrać Daviego, który najprawdopodobniej będzie z ciocią. Na pomysł, aby syn Neymara był w jego urodziny wpadłam z tatą i Munirem, po powrocie od Brazylijczyka. Znaczy ja to zaproponowałam ponieważ rozmawiając wczoraj z piłkarzem, powiedział, że prawdziwe szczęście daje mu synek. 
Więc podniosłam się szybko z łóżka i poszłam do łazienki. W miarę szybko doprowadziłam się do stanu używalności i zeszłam na dół. Wyjęłam z lodówki jogurt pitny o smaku owoców leśnych i zadzwoniłam po taksówkę. Na lotnisku byłam o godzinie 8:12. Samolot miał być za kilka minut. Wreszcie wysiadła z niego bardzo ładna dziewczyna o ciemnej karnacji oraz długich włosach i mały słodki blondyn . Nie miałam wątpliwości, że jest to Rafaella i Davi. Podeszłam do nich przywitałam się i poszliśmy odebrać ich rzeczy. 

Perspektywa Neymara.
-100 lat, 100 lat.-Usłyszałem głos mojego syna. Siedział na łóżku i śpiewał. Za nim stała moja siostra oraz Ola. One również śpiewały. Ej ej ej. Stop. Davi? Rafa? Co oni tutaj robią?-Wszystkiego najlepszego tatusiu i takiej ładnej dziewczyna jak ta, która mnie tutaj przywiozła.
-Ładna nie?-Uśmiechnąłem się i spojrzałem na Ole. Ona akurat na mnie patrzyła. Po chwili jednak spuściła wzrok.-Dziękuję Davi.
-A to nie wszystko. Mam prezent!!-Oznajmił i wybiegł z mojego pokoju. Korzystając z okazji życzenia złożyła mi Rafa. Po chwili do pokoju wbiegł Davi z ogromną torbą i kartonowym sobą.
-To jak będziesz za mną tęsknić jak będę z mamusią, a resztę wybierała ciocia i mama.
Podziękowałem synkowi, powygłupialiśmy się trochę, następnie całą czwórką zjedliśmy śniadanie. Po posiłku Rafaella z Davim poszli spać po podróży, a ja odwiozłem Ole do domu. Zostałem zaproszony na kawę. Razem z Munirem i trenerem rozmawialiśmy o ostatnim meczu i wróciłem do siebie.


Perspektywa Oli.
Około godziny 16 zaczęłam szykować się na urodziny. Wzięłam orzeźwiający prysznic. Podkręciłam lekko włosy, zrobiłam mocny makijaż i postanowiłam założyć sukienkę oraz wysokie szpilki. Po wyszykowaniu się wypiłam jeszcze z Munirem kawę i byliśmy gotowi. O godzinie 19:30 zapakowaliśmy prezenty dla jubilata i wyjechaliśmy z domu w spaniałych humorach.

***************************
Przepraszam was za tak nudny rozdział. Jakoś nie miałam weny w dodatku jeszcze się rozchorowałam xd Jedynym plusem jest to, że przedłużą mi się ferie :D
A własnie ferie mam od 15 więc może rozdziały bd częściej dodawane.
Obiecuję się poprawić, a następne rozdziały bd na pewno ciekawsze.
Tak wgl to lubicie Justina? Chciałabym wkręcić go w tego bloga, ale jeśli za nim nie przepadacie to wymyślę coś innego :)
Oceniajcie rozdział :) Tak, proszę każdego o komentarz. Zdaje mi się, że wasza aktywność spadła :(
Pamiętajcie o podpisywaniu się :)
15 komentarzy = 12 rozdział 
powodzenia ♥

16 komentarzy:

  1. Aww jak słodko Davi Rafa i Ola ❤❤ tylko co odbija Daniemu? O.o Justin jest spoko :'') czekam na następny ;** zdrowiej szybko ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki super!💞 Życzę dużo weny i czekam na kolejny;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Megoa :) ciekawe co wymysli Dani zeby ich od siebie odsunac :) Justin moze byc :)

    NY

    OdpowiedzUsuń
  4. Nienawidzę Justina, ale ten blog jest rewelacyjny. Normalnie dupe urywa.����

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie komentujcie !!! Nie widzicice ze ma byc 15 komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny *,* Czekam na kolejny, a Justin może być :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny :D czekam na next szybciutko . I zapraszam do siebie http://amoryamistad.blox.pl/2016/02/Rozdzial-20.html

    OdpowiedzUsuń
  9. boski rozdział czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. boski rozdział czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. dopiero co zaczęłam czytać tego bloga i muszę przyznać że jest świetny już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nareszcie przybywa komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. NAjlepszy blog go Neyu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rodział czekam na NEXT!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Super ten rozdział
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  16. NARESZCIE SĄ KOMCIE !!! CZEKAM NA NEXT :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz <3!