Idę właśnie spotkać się z kolesiami, którym Neymar powinien oddać kasę. Znaczy nie powinien, ale to zrobi, żeby mieć spokój. Moim celem podróży jest park na przedmieściach Barcelony. Fakt trochę się boję, ale co może pójść nie tak? Dobra. To pytanie nie doda mi otuchy, ale myślę, ze dla Neymara będzie warto to zakończyć. Jest godzina 10:48. Mam jeszcze 12 minut. Później muszę jechać na trening, a następnie na prawo-jazdy. Jadę tam z Munirem. Jeżeli zdam będziemy świętować razem, jeżeli nie zdam. No cóż, po prostu miałam słabego instruktora.
11:00. Rozglądam się wkoło, ale nikogo nie widzę. Postanowiłam jeszcze chwilę poczekać. 11:10. Nadal nikogo nie ma jednak czułam, że ktoś mnie obserwuję. W końcu po 20 minutach czekania podeszło do mnie dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn.
-Nie jesteś Neymarem.-Warknął jeden z nich.
-Ale mam kasę.-Puściłam mu oczko i sztucznie się uśmiechnęłam. Wyciągnęłam z torebki sumę,którą powiedział mi wczoraj mój chłopak, w sumie po ostatnim to nie wygląda jakbyśmy byli razem i dałam im pieniądze. Powoli wstałam z ławki i zaczęłam iść w kierunku taksówki, która wpadła mi w oko podczas czekania. Nagle jeden z mężczyzn podbieg do mnie i złapał za ramię. Chciałam się wyrwać, ale nie miałam na tyle siły. Zaczęłam krzyczeć jednak mężczyzna zakrył mi buzię.
-To jest tylko połowa.-Ścisnął mi ramię. Ból przeszył całe moje ciało. Bałam się, że zaraz mi coś zrobią. Za chwilę podbiegł do nas drugi mężczyzna.
-Zabierzmy ją i żądajmy okupu.-Powiedział wyższy facet. Był naprawdę dumny ze swojego pomysłu.
-Tak i gdzie ją będziemy trzymać?
Widzę że mam do czynienia z głupim i głupszym.- Gdybyś nie mieszkał z matką to moglibyśmy tak zrobić.
-Gdybyśmy nie był moim bratem i nie mieszkał z nami, też byśmy mogli tak zrobić.
-Halo ja tutaj stoję.-Przypomniałam mężczyzną o swojej obecności, ale byli tak zajęci sobą, ze nie zauważyli kiedy podeszła do nas policja i ich słuchała.
-Próba porwania i wyłudzenia pieniędzy. Świetnie. Zapraszam na komisariat.
-Żegnam panów.-Uśmiechnęłam się i wyswobodziłam z mocnego ucisku mężczyzny.
-Panią też zapraszam.-Powiedział niski policjant o blond włosach.
-Ta pani idzie ze mną.-Ni stąd ni zowąd pojawił się Neymar. Chwycił mnie za przedramię, wręczył policjantom łapówkę i odeszliśmy. Myślałam, że coś się stanie bo za łatwo nam poszło,ale od razu wróciliśmy do samochodu Brazylijczyka.
-Co Ty tutaj robiłeś?
-Domyśliłem się.-Powiedział i odpalił silnik.
-Jak mnie znalazłeś?
-Mam sporo znajomych.-Powiedział krótko i się do mnie przybliżył. Pocałował delikatnie w usta i dodał.-Ale nie rób tak nigdy więcej.
Po chwili byliśmy na Camp Nou. Spóźniliśmy się, więc piłkarz musiał robić dwa dodatkowe okrążenia. Na treningu było całkiem zabawnie. Gerard wskakiwał każdemu na plecy. Bartra z Munirem i Neymarem śpiewali, a Messi namawiał mnie, abym przyjechała do niego na grila, bo będzie każdy z Barcy.
11:00. Rozglądam się wkoło, ale nikogo nie widzę. Postanowiłam jeszcze chwilę poczekać. 11:10. Nadal nikogo nie ma jednak czułam, że ktoś mnie obserwuję. W końcu po 20 minutach czekania podeszło do mnie dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn.
-Nie jesteś Neymarem.-Warknął jeden z nich.
-Ale mam kasę.-Puściłam mu oczko i sztucznie się uśmiechnęłam. Wyciągnęłam z torebki sumę,którą powiedział mi wczoraj mój chłopak, w sumie po ostatnim to nie wygląda jakbyśmy byli razem i dałam im pieniądze. Powoli wstałam z ławki i zaczęłam iść w kierunku taksówki, która wpadła mi w oko podczas czekania. Nagle jeden z mężczyzn podbieg do mnie i złapał za ramię. Chciałam się wyrwać, ale nie miałam na tyle siły. Zaczęłam krzyczeć jednak mężczyzna zakrył mi buzię.
-To jest tylko połowa.-Ścisnął mi ramię. Ból przeszył całe moje ciało. Bałam się, że zaraz mi coś zrobią. Za chwilę podbiegł do nas drugi mężczyzna.
-Zabierzmy ją i żądajmy okupu.-Powiedział wyższy facet. Był naprawdę dumny ze swojego pomysłu.
-Tak i gdzie ją będziemy trzymać?
Widzę że mam do czynienia z głupim i głupszym.- Gdybyś nie mieszkał z matką to moglibyśmy tak zrobić.
-Gdybyśmy nie był moim bratem i nie mieszkał z nami, też byśmy mogli tak zrobić.
-Halo ja tutaj stoję.-Przypomniałam mężczyzną o swojej obecności, ale byli tak zajęci sobą, ze nie zauważyli kiedy podeszła do nas policja i ich słuchała.
-Próba porwania i wyłudzenia pieniędzy. Świetnie. Zapraszam na komisariat.
-Żegnam panów.-Uśmiechnęłam się i wyswobodziłam z mocnego ucisku mężczyzny.
-Panią też zapraszam.-Powiedział niski policjant o blond włosach.
-Ta pani idzie ze mną.-Ni stąd ni zowąd pojawił się Neymar. Chwycił mnie za przedramię, wręczył policjantom łapówkę i odeszliśmy. Myślałam, że coś się stanie bo za łatwo nam poszło,ale od razu wróciliśmy do samochodu Brazylijczyka.
-Co Ty tutaj robiłeś?
-Domyśliłem się.-Powiedział i odpalił silnik.
-Jak mnie znalazłeś?
-Mam sporo znajomych.-Powiedział krótko i się do mnie przybliżył. Pocałował delikatnie w usta i dodał.-Ale nie rób tak nigdy więcej.
Po chwili byliśmy na Camp Nou. Spóźniliśmy się, więc piłkarz musiał robić dwa dodatkowe okrążenia. Na treningu było całkiem zabawnie. Gerard wskakiwał każdemu na plecy. Bartra z Munirem i Neymarem śpiewali, a Messi namawiał mnie, abym przyjechała do niego na grila, bo będzie każdy z Barcy.
-Jedziemy coś zjeść?-Zapytał mnie Neymar po treningu.
-Ee wiesz teraz nie mogę, ale możemy się spotkać po 16.
-A co będziesz robiła?
-Muszę ogarnąć w domu, zrobić zakupy, takie pierdoły.
-Mogę ci pomóc jeśli chcesz.
-Nie trzeba.-Uśmiechnęłam się delikatnie, a chłopak głośnio westchnął.
-Dobra to przyjadę po ciebie.
-Będę czekać.-Dałam mu buziaka w policzek. Chłopak zaczął isć w kierunku wyjścia.
-Nie idziesz?
-Nie. Tata mnie prosił, żebym pogadała z kolesiem, który was dzisiaj trenował.
-Mogę na ciebie poczekać.
-Nie zawracaj sobie mną głowy.
-Cześć.-Powiedział i poszedł dalej. Widziałam jak uśmiech schodzi mu z twarzy, ale nic nie mogę na to poradzić. Musiałam go okłamać. Za nie całe 30 minut muszę być w szkole jazdy. Mam nadzieję, że zdam prawo-jazdy, a Neymar to zaakceptuje. Wyszłam na zewnątrz. Czekając na Munira zapaliłam papierosa. Zrobiłam sobie zdjęcie na instagrama i facebooka. Dopiero teraz zobaczyłam zdjęcie Neymara ze mną. Dawno nie przeglądałam żadnych portali społecznościowych. Zobaczyłam też zdjęciem dodane właśnie w tej chwili. Ney dodał zdjęcie z fanem. W tej samej chwili podszedł do mnie Hiszpan.
-Stresujesz się?-Zapytał i otworzył mi drzwi samochodu. W tym samym momencie dostałam fleszem po oczach. Szybko zakryłam twarz dłonią.-Nie przyzwyczaiłaś sie jeszcze?-Zapytał odpalając silnik.
-Chyba nigdy się nie przyzwyczaję.-Zaśmiałam się.
-To dziwne.
-Co takiego?
-Przy Neymarze jest pełno paparazzi. Zawsze.-Podkreślił ostatnie słowo.
-My mało razem wychodzimy.-Stwierdziłam.
-Sorry, że o to zapytam, ale czy ty uważasz, że Neymar traktuje wasz związek na poważnie?
-A dlaczego by nie?-Uniosłam się.
-Sam nie wiem. Tak tylko pytam, więc spokojnie.-Zaśmiał się i położył dłoń na moim udzie. Spojrzałam się na swoją nogę i odchrząknęłam.
-Przepraszam. Nie chciałem, żeby tak to wyszło.-Spiął się.
-Luz.-Szturchnęłam go w ramię. W reszcie drogi na "test" rozmawialiśmy o jutrzejszym grilu u Leo.
-Zdałam! Udało się!-Krzyknęłam wychodząc z samochodu. Wpadłam napastnikowi w ramiona. Strasznie się cieszyłam. Spełniłam jedno z ważniejszych marzeniem. Teraz tylko ważniejszym jest to, aby Ney nie był zły. Chłopak okręcił mnie wokoło własnej osi i postawił na ziemi. Odsunął się kawałek ode mnie mruknął "znaczy" i niepewnie wystawił rękę abym przybiła mu piątkę. Jestem taka szczęśliwa. Postanowiłam zadzwonić do taty. Pomimo tego, że wraca po jutrze, chcę go poinformować już teraz. Odebrał po pierwszym sygnale.
-Co się stało?-Jego głos był spięty.
-Wyluzuj.-Zaśmiałam się. Słyszałam w słuchawce, jak głośno wypuszcza powietrze.
-A więc dlaczego jesteś taka szczęśliwa.
-Zdałam prawo-jazdy!-Piszczałam.
-To wspaniale. Będziemy musieli to uczcić jak wrócę do domu.
-Przymusowo.-Uśmiechnęłam się tak szeroko, że chyba bardziej już nie dam rady. Przypadkowo spojrzałam na zegarek piłkarza. Była za piętnaście szesnasta.-Tato muszę już kończyć. Papapa. Kocham cie. Wracaj szybko.-Rozłączyłam się.-Ile zajmie ci odwiezienie mnie do domu?
-Zależy jak ładnie mnie o to poprosisz.
-Munir!
-Ja.
Przybliżyłam się do chłopaka. Dzieliło nas może z pięć centymetrów.
-Zawieź mnie do domu. Już!-Krzyknęłam. Odsunęłam się kawałek. Zrobiłam słodkie oczy.-Proszę.
W domu byłam po 8 minutach. Byłabym później, ale mój kochany kierowca jechał na wszystkich czerwonych światłach.
-Podziękuje ci później.-Powiedziałam i wysiadłam z samochodu. Pędem weszłam do domu. Od razu zaczęłam sprzątać. W salonie podniosłam poduszki z podłogi. Byle jak ułożyłam płyty z filmami i popędziłam do kuchni. Zegarek pokazywał 15:58. Wszystkie naczynia włożyłam do zmywarki, a w domu rozbrzmiał się dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi. W progu stał zdyszany Neymar.
-Znowu cie gonią?
-Nie. Śpieszyłem się do ciebie.-Uśmiechnął się.
-A co z samochodem?
-Pożyczyłem kumplowi.
-Masz dwa samochody o ile się nie mylę.-Zmróżyłam oczy.
-Drugi na warsztacie, ale chyba nie będziemy gadać w drzwiach.-Zaśmiał się, a ja zaprosiłam go do środka. Poszliśmy do salonu. Na pierwszy rzut nie widać bałaganu, ale zdaje mi się, że trochę tu posiedzimy. Chciałam się zapytać czy chce coś do picia, ale przypomniało mi się, że nie zrobiłam zakupów.
-Ej Ney chcesz iść na zakupy?
-Mam inne wyjcie?
-Mam inne wyjcie?
-Możesz tu na mnie poczekać.
-Siedzenie samemu w domu czy pójście do sklepu z przepiękną dziewczyną. Hmm ciężki wybór.
-No jakbyś ze mną poszedł to może byś miał później jakąś niespodziankę.-Spojrzałam na niego i podciągnęłam koszulkę do góry, tak, że odkryła mi cały brzuch.
-Otwierajcie drzwi. Neymar nadchodzi.-Zaśmialiśmy się równocześnie i poszliśmy na zakupy.
Po powrocie do domu zrobiliśmy sobie kisiel i karmiliśmy się nim nawzajem. W sumie było by fajne gdybyśmy nie mieli zakrytych oczy. Już po kilku minutach miałam na sobie różową maź i się kleiłam, oczywiście nie byłam dłużna i Neymar też był cały ufafluniony kiślem. Po "zabawie" poszliśmy wziąć wspólny prysznic. Następnie obejrzeliśmy jakiś film i po godzinie 21 Neymar wrócił do siebie. Po jego wyjściu poszłam do swojej sypialni. Wzięłam fajki i wyszłam na balkon. Zadzwoniłam do Munira. Gadaliśmy ponad godzinę. Podziękowałam mu za to, że pomógł mi zdać prawko. Umówiliśmy się, że jutro pojedziemy kupić motor i weźmiemy ze sobą Neymara i ogólnie rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Przed snem dostałam jeszcze sms'a od mojego chłopaka.
"Kolorowych snów księżniczko." odpisałam mu i poszłam spać. Śniłam o nas.
*******************
Dzień dobry wszystkim. :))
Jak podobał się rozdział? Ciekawe co zrobi Neymar jak dowie sie o zdaniu prawo-jady przed jego dziewczynę :D Kochani tak w ogóle to jest was ostatnio mało. Mam nadzieję, że dlatego, że macie szkołę, tak wgl to trzymam kciuki za wszystkich trzecioklasistów, aby dostali się do wybranych szkół :)) Zachęcam do komentowania.
15 KOMENTARZY=20 ROZDZIAŁ powodzenia <3
Świetny rozdział ❤
OdpowiedzUsuńSuper rodzial! :* czekam na next! :*
OdpowiedzUsuńExtra!! :)
OdpowiedzUsuńNext !!!
OdpowiedzUsuńAww :*
OdpowiedzUsuńCudny jak zawsze <3!
OdpowiedzUsuńExtra! :*
OdpowiedzUsuńCudo *.*
OdpowiedzUsuńAww ta akcja z kiślem najlepsza!<3
OdpowiedzUsuńPisz szybko next! <3
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńJuż czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńpisz next!
OdpowiedzUsuńUwielbiam czytać Twojego bloga <3
OdpowiedzUsuńCudny!!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na nowy rozdział
OdpowiedzUsuńhttp://amoryamistad.blox.pl/2016/04/Rozdzial-35-Teraz-wiem-ze-dni-sa-tylko-po-to-by.html
I nowe opowiadanie http://elamoresciego.blox.pl/html