niedziela, 27 grudnia 2015

6."Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz."

23.01 ŚRODA.
Śniłam o dzisiejszym treningu na którym było pełno paparazzi. Wypytywali mnie o relacje z Neymarem. Zaczęłam im mówić, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Następnie zapytali się o Lise, krótko i zwięźle odpowiedziałam, że jej nie lubię i życzę jej źle, akurat usłyszał to Neymar. Otworzył usta i się obudziłam. Dokładniej obudził mnie tata, odsłaniający rolety. Jest godzina 8:10 a słońce zaraz mnie oślepi. Odruchowo nałożyłam kołdrę na głowę, Ojciec się zaśmiał i otworzył balkon. Usłyszałam ćwierkanie ptaków, szum wody i od razu chciało mi się żyć.
-Dzisiaj Ty robisz śniadanie.-Uśmiechnął się do mnie trener najlepszego klubu na świecie i ściągnął ze mnie kołdrę.-No raz dwa. Wstawaj! Chyba, że chcesz zostać w domu.
-No już staje marudo.-Powiedziałam do wychodzącego z pokoju taty.
Podeszłam do szafy wyciągnęłam ubranie i poszłam się umyć. Ubrana i umalowana zeszłam na dół. Postanowiłam na śniadanie zrobić tosty z serem. Po posiłku poszłam na górę. Wrzuciłam do torebki fajki, telefon oraz kilka kosmetyków i zeszłam na dół. Była godzina 10:07. Postanowiliśmy już pojechać. Na Camp Nou byliśmy po nie całych 20 minutach. Tata poszedł w sumie nie wiem gdzie, ale zostałam sama. Postanowiłam iść na trybuny. Zrobiłam zdjęcie na Snapie i wysłałam chłopakom z Barcy z dopiskiem:
 Ruszać dupy !!
Czekam na was od godziny piłkarzynki :*
Po chwili dostałam Snapa od Messiego. 
Jakiś facet czeka na ciebie :D
Zeszłam z trybun i na moje szczęście Neymar stał tyłem do mnie. Położyłam palec na usta, aby Leo nic nie mówił i podeszłam do 11 Barcy. Zakryłam mu oczy i wyszeptałam:
-Zgadnij kto.
-Olcia.
-Skąd ta pewność?-Zapytałam a chłopak się uśmiechnął.
-Tylko ty masz taki śliczny głos z resztą twoje perfumy wyczuje na kilometr.-Obrócił się w moją stronę i szepnął-Jeszcze raz przepraszam za Lise.-I pobiegł do reszty drużyny, a mnie zatrzymał Messi.
-Między wami coś jest?-Zapytał niepewnie.
-Nie no to ty.-Zaśmiałam się.-Świruje z nim tak po protu z resztą on ma dziewczynę, a my jesteśmy przyjaciółmi.-Uśmiechnęłam się do najlepszego piłkarza jakiego znam.-A dlaczego pytasz?
-Ney to mój przyjaciel, nie chce, żeby cierpiał.
-Spokojnie, to twój przyjaciel jak i mój, też będę o niego dbała.-Uśmiechnęłam się ciepło.
-Tylko ty się w nim czasem nie zakochaj i wiesz co? Myślałem, że będziesz inna, a okazałaś się bardzo fajną, sympatyczną dziewczyną.-Po słowach 10 Barcy zrobiłam się jak burak. Odebrało mi na chwilę mowę, bo taki człowiek jak on ma dobre zdanie na mój temat. Po chwili się ogarnęłam
-Spokojnie nie zakocham sie.-Zaśmiałam sie cicho i kontynuowałam.-Wiesz, ja nie powiem ci, że myślałam, że jesteś inny, bo cały czas miałam i mam cię za wspaniałego człowieka.-Chłopak objął mnie ramieniem i dołączyliśmy do reszty. Tata dał im niezły wycisk. Dwa razy oberwałam piłką od chłopaków, bo nie chcaialm z nimi zagrać. Za ich zachowanie tata nagrodził ich dwoma dodatkowymi kółkamk wokół Camp Nou. Mina Bartry jak wykonywał polecenie taty była bezcenna, a Munir chciał mnie zabić wzrokiem. Po treningu poszliśmy całym składem do kawiarni niedaleko stadionu.Siedząc i patrząc jak chłopaki robią pośmiewisko zakręciło mi się w głowie. Postanowiłam wcześniej wrócić do domu. Nikomu nie mówiłam, że się źle czuje tylko stwierdziłam, że nie zdążę wyszykować się na wieczór.
***
W domu poczułam się o wiele lepiej. Robiąc porządek w swoich papierach dostałam sms'a od Munira
*Jak się czujesz?
Na początku nie wiedziałam co mam napisać. Przecież nie było widać, że się źle czułam...
*Dobrze?
*Przyjechać do ciebie?
*Nie trzeba :)) Czuje się już dobrze :)
*A czyli jednak wcześniej było coś nie tak xd
*Trochę, ale cii
*Neymar miał racje.
*Z czym?
*On pierwszy to zauważył, ale powiedziałem, że mu się tylko wydaje,żeby się nie martwił więc jakby co to pisz do mnie, dobrze?
*Dobrze mamo xd
Odłożyłam telefon i zaczęłam układać sobie w szafie. Stwierdziłam, że muszę iść na zakupy. Dopiero koło 15 zaczęłam się szykować do Munira. W tym samym czasie do domu wrócił tata. Poszłam się odświeżyć i przebrać. Makijaż zostawiłam ten sam i zeszłam na dół. Luis był już gotowy. Zadzwoniliśmy po taksówkę i wyszliśmy z domu. Do Munira jechaliśmy z jakieś 40 minut. Tata zapłacił kierowcy i weszliśmy na posesje piłkarza. Wszyscy czekali na nas. Po 2 godzinach wszyscy byliśmy pijani. Nawet tata, który około godziny 22 postanowił wrócić do domu. Po wyjeździe taty zaczęła się zabawa. Alkohol lał się strumieniami, a od przyjścia tutaj Neymar nie zamienił ze mną ani słowa. Jednak starałam się tym nie przejmować. Świrowałam z każdym chłopakiem i w sumie dobrze się bawiłam. Będąc już nieźle wstawiona podeszłam do Lisy. Szarpnęłam ją za kurtkę i wyprowadziłam do ogrodu.
-Nie zrań Neymara. Proszę.-Poprosiłam dziewczynę, która zaśmiała mi się prosto w twarz.
-Spokojnie. Puki nic sobie nie zrobi, będzie dobrze pomiędzy nami.-Chciałam zachować się rozsądnie i porozmawiać z nią jak normalny człowiek, ale że byłam pod wpływem alkoholu skończyło się to troszkę inaczej. Szarpnęłam dziewczynę za kurtkę i ją odepchnęłam. Ona potknęła się i upadła.

Perspektywa Neymara.
Wyszedłem do ogrodu na chwile, aby odetchnąć świeżym powietrzem i zobaczyłem Ole popychającą moją dziewczynę. Szybko do nich podbiegłem. Pomogłem Lisie wstać. Ona jednak odepchnęła mnie i podeszła do córki trenera. Zaczęły się szarpać za włosy. Ola krzyczała, że nie pozwoli Lisie tak mnie traktować. Ona jednak chyba zapomniała o mojej obecności i krzyczała, że i tak nie ma sensu ze mną związek skorą jestem słabym piłkarzem, który prędzej czy później coś sobie zrobi. W końcu rozdzieliłem dziewczyny, ale nie było tak łatwo. Ola jesteś cholernie silna, więc nie miałem innego wyjścia. Wziąłem ją przerzuciłem za ramie, pożegnałem się z chłopakami i zaprowadziłem Ole do swojego samochodu. Postanowiłem ją zabrać, bo nie powiem... Po tym co powiedziała Lisa zrobiło mi sie trochę przykro i chciałem sobie wszystko poukładać.
-Neymar przepraszam.-Powiedziała dziewczyna.
-Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz.- Powiedziałem i odpaliłem silnik
-Ale co ty robisz?-Spojrzałem na nią pytająco.-Jesteś pijany, nie możesz jechać!
-Raptem po kilku piwach.-Powiedziałem i z piskiem opon odjechałem spod posesji mojego przyjaciela.
-Neymar stój! No weź się zatrzymaj! Chce wysiąść.-Darła się chyba najgłośniej jak tylko mogła.-Neymar no! Jesteś pijany, a jeżeli spowodujesz wypadek! Zatrzymaj się! Nie może ci się coś spać! Zatrzymaj się!
Nie słuchałem jej, wiem co robię, więc nie ma szans na jaki kolwiek wypadek. Postanowiłem włączyć radio, żeby nie dać się rozproszyć.

Perspektywa Oli.
W końcu się zamknęłam. Wiem, że krzykiem nic tutaj nie zdziałam. Mniej więcej spokojnie dojechaliśmy pod domu piłkarza. Neymar wziął mnie na ręce i tuż przed drzwiami go zatrzymałam.
-Stój.
-Co? Dlaczego?
-Nie jesteśmy po ślubie.-Zaśmiałam się. -Sama dam radę wejść do domu.
-Nie dasz rady.Zaśmiał się.
-Owszem dam.-Chłopak mnie postawił. Ledwo utrzymała się na nogach lecz weszłam do domu. Powoli weszłam do jednego z pokoi i sie położyłam.
-Neymar! Neymar! Neymar!
Chłopak wbiegł do pokoju.
-Co chcesz?
-Buzi.-Uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka. Brazylijczyk podszedł i pocałował mnie w czoło.
-Idź spać.-Powtórzył pocałunek, zdjął mi kurtke i spodnie. Opatulił kocem i wyszedł z pokoju.

Perspektywa Neymara.
Gdy Ola poszła spać wyciągnąłem wódkę. Chciałem odreagować sytuację sprzed kilku godzin. Jak mogłem tak się pomylić co do Lisy. Do przyjaciółki mojej siostry. Wydawała się inna. Kochana, sympatyczna, miła,opiekuńcza. To nie możliwe co mówiła. Była pijana. Nie kontrolowała wagi słów. Myśląc o mojej dziewczynie wypiłem całą wódkę. Chciałbym o tym zapomnieć. Dać jej jeszcze jedną szansę, ale jeśli mnie zostawi? Gdy będę miał poważną kontuzję. Muszę to wszystko przemyśleć na spokojnie. Nie mówiłem tego Oli ale rozmawiałam dzisiaj z Bartrą o jej śnie. Przyjaciel mówił mi jaka jest Lisa ale wtedy nie chciałem mu wierzyć i żałuję. Przecież prawdziwi przyjaciele chcą dla nas dobrze.
Po wypiciu trunku poszedłem do swojej sypialni. W drzwiach przypomniało mi się, że śpi tam Ola. Jednak nie miałem siły już nigdzie iść. Zdjąłem ubranie i położyłem się spać. Leżąc obok Oli poczułem motyle w brzuchu. Postanowiłem ją przytulić. Wygląda tak niewinnie i słodko gdy śpi. Wtuliłem twarz we włosy dziewczyny i usnąłem.

***
Dzień dobry :)) 
Przychodzę z nowym rozdziałem, który mam nadzieje, że się podoba. :D
Kochani jak tam po świętach?
Czy tylko ja w te święta się nie objadłam? :/
10KOMENTARZY =7ROZDZIAŁ

+przepraszam za jakiekolwiek błędy gdyż pisałam rozdział na telefonie. ;)

14 komentarzy:

  1. Bosko , wręcz sielankowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, akcja się rozkręca!! ;D Czekam na następne rozdziały i zapraszam do mnie. ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny , uwielbiam serio <3 Zapraszam do mnie przy okazji ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Juz co raz blizej 10 !!! Kocham pisac takie komcie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szybko szybko nowy <3

    OdpowiedzUsuń
  7. AAAA piszę 10 komentarz <3 Uwielbiam twoje opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Bosko teraz juz tylko czekac na rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  9. " -Neymar! Neymar! Neymar!
    (...)
    -Co chcesz?
    -Buzi.- "
    takie słodkie, że ooo *.*
    czekam na następny równie świetny i przy okazji zapraszam do siebie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wolnej chwili wpadnę.
      Nowego rozdziału szybko nie będzie, bo brak mi weny :'))

      Usuń

Dziękuję za komentarz <3!