piątek, 22 stycznia 2016

10.Ale przed tą jedyną zrani miliony.

01.02 CZWARTEK
Z Bartrą nie odzywam się od tygodnia. Brakuje mi go. Jego ślicznych oczu i radości. Mało kiedy wychodziłam z domu. Z Neymarem mało kiedy rozmawiałam. Jakoś nie miałam ochoty na nic.
Marc jest moim przyjacielem od niedawna. Przepraszam był przyjacielem, a tak się do niego przywiązałam. Dziwne co? Co do mojego "związku" z Neymarem pewnie on już o tym zapomniał. Wiem, że zerwał z Lisą. Podobno się pomylił i jednak jej nie kocha.
Dzisiaj idę do studia. Umówiliśmy się z Tomem na wspólną próbę a później na jakiś obiad. Poszłam się przebrać. Do torby wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Zadzwoniłam po taksówkę, a pod studiem byłam około godziny 11:00. Szybkim krokiem weszłam do budynku, do sali i do przebieralni. Zmieniłam ubranie i w tym samym czasie do środka wszedł Hiszpan. Przywitaliśmy się, chłopak się przebrała i zaczęliśmy tańczyć. Czas minął mi bardzo szybko i przyjemne. Dużo śmiałam się się Tomem i nie obyło się bez wygłupów. Chłopak pokazał mi choreografię, którą sam wymyślił. Bardzo mi się spodobała.
Po treningu poszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy danie, które zaproponował nam kelner. Podczas posiłku również dużo rozmawialiśmy. Chłopak wypytywał się o piłkarzy z Barcy. Chciałam uniknąć tego tematu. Nie chodzi tutaj o Marca czy Neymara, tylko o to, że osoby z zewnątrz nie powinno interesować co dzieje się w prywatnym życiu każdego z nich. Około godziny 16:30 Tom odwiózł mnie na Camp Nou. Nie chciałam aby wiedział gdzie mieszkam, więc stwierdziłam, że umówiłam się tam z koleżanką. Pożegnałam się z tancerzem i spacerkiem wróciłam do domu. Po drodze wpadłam na pomysł aby jutro pojechać na trening Barcelony. Może uda mi się porozmawiać z obrońcą. W domu zostałam Neymara.
-Heej.-Uśmiechnęłam się do napastnika i usiadłam na kanapie obok. Chłopak spojrzał się na mnie krzywo.-Coś nie tak?
-Skądże.
-To co się na mnie tak gapisz jakbym ci dziecko zabiła?
-A sam nie wiem. A czekaj, przypomniało mi się, Nie odzywasz się od tygodnia a teraz tak po prostu mówisz hej słodkim głosem i myślisz, że wszystko będzie okey.-Uniósł się.
-O co ci kurde chodzi?-Zapytałam i odsunęłam się trochę od piłkarza.
-Nie dajesz znaku życia przez tydzień, a wcześniej pakujesz mi się do łóżka.-Zapadła cisza.
-Przepraszam, ja nie chciałam, aby tak to wyszło. Wtedy potrzebowałam czyjeś bliskości. A nie odzywałam się, bo kogo obchodzi jakąś gówniara. Wiem, że masz swoje życie i nie chce Ci się do niego wpieprzać.-Zapadła cisza. Krępująca cisza. Wstałam z rogówki i zaczęłam iść w stronę schodów.
-Gadałem z Bartrą.-Usłyszałam głos Brazylijczyka za plecami. Znieruchomiałam.
-O czym?-Udawałam, że nie wiem o co chodzi.
-Nie bądź głupia. Wyjaśniłem mu wszystko.-Po tych słowach rzuciłam się napastnikowi w ramiona.
-Dziękuję.-Wyszeptałam.
Resztę dnia spędziłam sama w domu. Znaczy na początku byłam z Neymarem, ale później musiał jechać załatwić jakieś sprawy. Będąc sama obejrzałam dwa filmy i zjadłam połowę pizzy. Około 23 do domu wrócił tata. Poinformowałam go, że jadę jutro z nim na trening i poszłam do siebie. Wzięłam długą odprężającą kąpiel i poszłam spać. 

02.02 PIĄTEK
O godzinę 8:30 obudził mnie budzik. Wstałam od razu, gdyż byłam wyspana. Podeszłam do szafy, wybrałam sobie ubranie i poszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam i umalowałam, a włosy po wysuszeniu spięłam w wysoką kitkę. Zeszłam na dół do taty, gdzie czekało na mnie śniadanie. Zjedliśmy tosty z serem napiliśmy się kakałka i ruszyliśmy spacerkiem na Camp Nou. Po drodze tata opowiadał mi jakieś śmieszne historie, które przytrafiły mu sie w Barcelonie. Na stadionie byliśmy około godziny 10:00.
-Przepraszam.-Usłyszałam głos Bartry. Serce zaczęło mi szybciej bić, a ręce się pociły.-Powinienem dać ci szansę to wszystko wyjaśnić.
-To ja przepraszam. Nie powinnam Cię okłamywać.
-To jak? Od teraz jesteśmy ze sobą szczerzy?
-Zawsze.-Uśmiechnęłam się do chłopaka. Przytuliliśmy się na zgodę i piłkarz poszedł się przebrać. Chwilę po nim przyszła cała reszta. Przywitali się ze mną i poszli w ślady Marca.
Trening minął szybko i fajnie. Jutro jest mecz więc chłopaki się nie obijali.
W połowie treningu przyszedł Munir. Powiedział, że zalał mu się dom, więc tata zaoferował mu zostanie u nas na kilka dni.
Tak właśnie się kończy, gdy kobieta zostawia mężczyznę samego w domu. Wybranka Munira wyleciała do swojej koleżanki do Grecji, a on postanowił zabawić się w najlepsze. Dokladnie nie wiem co zrobił, bo tak tłumaczył, że wcale go nie zrozumiałam, ale w setnie sprawy-zalało mu cały dół domu. Gratuluję,
A więc całą 3 pojechaliśmy do domu 20-latka po jego rzeczy. Wziął ubrania, kosmetyki i jeszcze jakieś potrzebne mu rzeczy, a na wierzch torby położył swoje zdjęcie z An.
Nie uważacie, że to jest kochane? W sumie tym gestem el Haddadi miło mnie zaskoczył. Chyba to zobaczył, bo podszedł objął mnie ramieniem i powiedział:
-Twoje zdjęcie też kiedyś ktoś tak włoży.
-Kiedyś, ktoś.-Powtórzyłam słowa Hiszpana i wybuchnęłam śmiechem.
-A sory. Neymar przy najbliższej okazji wyjazdu.-Po tych słowach zgromiłam go wzrokiem, a chłopak się roześmiał.-No co? Taka prawda.
-Mówiłam ci, że mam kogoś,-Przypomniałam mu naszą rozmowę, gdy się poznawaliśmy.
-Ja ci mówiłem, że możesz pokochać kogoś innego.

W domu zjedliśmy późny obiad i razem z Hiszpanem poszliśmy go rozpakować. Zajęło nam to około 3 godzin. Dlaczego tak długo? Munir wpadł na pomysł, że przymierzy wszystkie ubrania jakie wziął ze sobą, a ja miałam za zadanie mówić mu jak w tym wygląda.
-Od razu mówię, że mamy skale. Od 9 do 10. 9-wyglądam przystojnie, a 10-wyglądam cholernie przystojnie.
Głównie skupiłam się na podziwianiu jego umięśnionego ciała niż na tym co w danej chwili na siebie założył.
Wieczorem udaliśmy się na spacer po plaży. Było bardzo przyjemnie, a widoki były rewelacyjne. Napastnik postanowił kupić nam szejki (nwm jak się to pisze), a ja w tym czasie napawałam się tym cudownym miastem. Nagle wpadł na mnie jakiś koleś w kapturze i upadliśmy.
-Powaliło cie?-Krzyknęłam a przed twarzą pojawiły mi się jego cudowne czekoladowe oczy. Marc od razu podbiegł i podniósł mnie z owego mężczyzny.
-Ola bardzo przepraszam. Nic ci się nie stało?
-Nie wszystko w porządku. Dziękuję, że pytasz. a jak z tobą?
-Dobrze.
-No dobrze, bo jutro mecz, nie możesz mieć żadnej kontuzji.-Uśmiechnęłam się do chłopaka.-Idziesz z nami?
-Nie. Zajęty jestem trochę.
-A co będziesz robił?-Wtrącił się Munir.
-Umówiłem się z taką jedną dziewczyną.
-Kolejna?
-Może. Dobra ja spadam. Cześć.-Pożegnał się z nami i pobiegł w nieznanym mi kierunku.
-O co chodzi z kolejną?-Zapytałam, bo nie mogłam uwierzyć, że on jest taki naprawdę. Wydawał się być inny, kochany. A jednak. Pozory mylą, nie?
-Ney czasami tak ma. Zawsze jak coś go denerwuje, stresuje czy po protu ma jakieś obawy, ogólnie jak jest coś nie tak szuka sobie pocieszenia w taki własnie sposób. Spokojnie przejdzie mu niedługo.
-Co jest nie tak?
-Nie wiem. On tak ma, nawet jak jest z kimś związku. Myślisz, że dlaczego z Bruną już nie są razem? Powiedzieli, że odległość, że ona chciała aby on sie jej oświadczył, ale to nie prawda. On za często ją zdradzał, ale może już zmienimy temat, bo widzę, jak ci się humor psuje.
Na spacerze byliśmy jeszcze z półtorej godziny. Po powrocie do domu byłam zmęczona, więc od razu poszłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i przebrałam sie do piżamy smarując wcześniej całą siebie masłem do ciała. Kochałam ten zapach. Ekstrakt z bawełny, masło pistacjowe i olej z avocado. Ten zapach kojarzy mi się z jednym. Z czasami gdy nie było mnie w domu po kilka dni, czas w którym robiłam co chciałam. Kojarzył mi się z wolnością, którą kocham. Po wyjściu z łazienki wzięłam sobie laptopa na łóżko. Włączyłam jakiś romans i zaczęółam go oglądać. W sumie nie mogłam się na nim skupić. Ciekawsze były słowa Munira. To przykre, gdy osoba, którą uważacie za ideał nie okazuje się nim. Okazuje się za to zwykłą świnią.
-Można?-Usłyszałam dzwięk dochodzący zza drzwi.
-Można.-Krzyknęłam i zdjęłam laptopa z kolan.
-Mam nadzieję, że nie przejęłaś się moim słowami o Neymarze.
-Nie dlaczego?
-Jakaś blada się wtedy zrobiłaś.
-Myślałam, że jest inny. I tyle.-Uśmiechnęłam się niemrawo do chłopaka
-To na pewno się zmieni. Gdy pokocha ta jedyną.
-Ale przed tą jedyną zrani miliony.

*******************************
Siemsy. Kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że się podobał. Ogl uważam, że jest tutaj za dużo Neymara xD W sensie wszędzie on i chyba muszę to troszkę zmienić. 
Jeśli patrzycie na daty w blogu to oznacza, że niedługo Ney ma urodziny. Od razu mówię, nie szykuje nic wielkiego wspaniałego itp. Chyba, że wpadnie mi jakiś pomysł w co wątpię, ale trzymajcie za mnie kciuki. ;D
Przypominam o podpisywaniu się pod komami :))
15 komentarzy = 11 rozdział 
POWODZENIA ♥



sobota, 16 stycznia 2016

9.Wiem, że nie powinnam tego robić, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale potrzebowałam go obok.

-Tak. Mamy.-Powiedział pewnie Brazylijczyk.-Czy wy nigdy nie byliście młodzi, zakochani? Zawsze byliście na każde zawołanie rodzica? Nigdy nie wchodziliście tam gdzie była tabliczka "Wchodzisz na własną odpowiedzialność", "Wstęp wzbroniony. Budynek grozi zawaleniu." Czy na najzwyklejsze "Zakaz wstępu."? Jeżeli mieli byśmy zostać ukarani za coś co sprawiło nam radość,za to że byliśmy szczęśliwi to chyba jesteśmy gotowi, ale to wasza nienaturalność daje nam te kary. Przecież każdy z was mógłby zrobić to samo. Przecież gdybyśmy nic nie robili świat byłby nudny. Nie docenilibyśmy wspaniałych chwil z ważnymi dla nas osobami. Z resztą cała ta sprawa to moja wina. Chciałem pokazać Oli jakie fajne może być życie. Chciałem obudzić w końcu w niej radość do życia. Chciałem, żeby uśmiech był jej symbolem rozpoznawczym. Dokładnie jak u mnie. Brak mojej obecności na meczu odczujcie, a ja odczuje brak Oli gdy wrócę a jej nadal tutaj nie będzie.
-Wiecie co? Neymar ma racje. To przecież są tylko dzieci. Też chcą mieć coś z tego życia.-Zwrócił się Luis do reszty mężczyzn z sali. Odeszli na bok i rozmawiali o czymś. Znaczy jestem przekonana, że tata próbuje umożyć nam kare, ale pożyjemy zobaczymy.-Myślę,że możemy wam wybaczyć. Jeszcze nigdy nie widziałem jak Neymar w taki sposób broni dziewczyny.-Dokończył tata i patrzył na Brazylijczyka pewien podziwu.
-Może dlatego, że jesteśmy razem?-Powiedziałam z ironią.
-Naprawdę?-Zdziwił się facet, który pokazał nam to nagranie. Wszyscy patrzyli się to na mnie, to na piłkarza. W środku powstrzymywałam się aby nie wybuchnąć śmiechem. Miałam też cichą nadzieję, że Neymar dołoży tutaj swoje 3 grosze.
-Czemu mi o tym nie powiedziałaś?-Zapytał zszokowany trener. Nie czułam się dobrze z tym, że okłamuje własnego ojca, ale jeżeli dowie się po co to zrobiłam na pewno nam wybaczy.
-A co tu dużo mówić.-Powiedział napastnik.-Jesteśmy młodzi. Ja przystojny, ona piękna. Mimo tego, że nasze charaktery bardzo się różnią coś zaiskrzyło.-Przerwał na chwilę piłkarz i spojrzał na mnie.- Nikt jeszcze nie spotkałem takiej wspaniałej dziewczyny. W sumie to za ciebie jestem gotowy przyjąć każdą karę.
Brawo Neymar. W duchu śmiałam się z tej sytuacji. Ej a może on był aktorem w poprzednim życiu?
Z resztą trzeba być głupim aby uwierzyć w takie brednie. I wiecie co? Chyba ci wszyscy panowie tacy są. Po cudownym przekazie Neymara odwołali nam karę i życzyli szczęścia. Nawet mój tata to zrobił. Do tego zaprosił piłkarza dzisiaj na kolacje. Dziwne nie? Niby nic. Miłość. Rzecz martwa w dodatku nie stała, a tyle może zmienić. No więc jedyne co mi zostało to podziękowanie Neymarowi, że nas wyplątał z tej akcji. Obiecać sobie, że nie zgodzę się na żaden inny szalony pomysł piłkarza i coś jeszcze? Nie to chyba tyle. W sumie jestem święcie przekonana, że napastnik jeszcze nie raz wpakuje nas w kłopoty. 
Po wyjściu z pomieszczenia przybiliśmy sobie piątkę. 
-Zgrany z nas zespół.-Uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Też mi się tak zdaje.-Zaśmiał się i mnie przytulił. Poszliśmy do szatni. Wszyscy piłkarze jeszcze byli w pomieszczeniu. Od razu po wejściu zostaliśmy zasypani masą pytań na które nie chciało nam się odpowiadać. Neymar powiedział tylko, że wszytko jest w porządku i że opowie wszystko podczas jakieś okazji. Nie wszyscy odetchnęli jednak z ulgą. Pan Marc stał w koncie szatni i kończył się przebierać. Jego mina mówiła sama za siebie. Jest na mnie zły. I to bardzo. Pewnie gdybym spojrzała mu w oczy zobaczyłabym nienawiść jaką pała do mnie od jakiś 30 minut. Zamknął szafkę z trzaskiem i szybko wyszedł z pomieszczenia. Postanowiłam za nim pobiec, Chciałam go przeprosić. Podbiegłam do Hiszpana i złapałam za nadgarstek.
-Marc ja. Ja cie babardzo prze przepraszam.-Jąkałam się.
-Nie ma sprawy. Idź do Neymara on cię z każdej sprawy wyplącze.-Rzucił od niechcenia.
-Spójrz na mnie.-Poprosiłam ponieważ uciekał cały czas wzrokiem. Wykonał jednak moją prośbę.-Czy ty jesteś zazdrosny o Neymara?-Zapytałam, ale bałam się jego odpowiedzi. Nie chciałam usłyszeć tak. Przecież wszyscy się przyjaźnimy. Nie chciałabym aby coś się zmieniło czy raczej popsuło. 
-Nie.-Powiedział cicho i oschle.-Ja tylko się martwię, ale ciebie to chyba mało obchodzi.-Zamilkł na chwilę.- Dziewczyno Neymar nie jest dla ciebie. Jeśli się w nim zakochasz, twoje małe serduszko rozpadnie się na kawałki i to ja będę musiał je pozbierać. Pewnie prześpisz się ze mną, żeby poczuć się lepiej, obudzisz się czując odrazę do samej siebie i zaczniesz zaliczać kolejnych facetów, którymi będziesz chciała zapełnić pustkę, jaką on zostawił w twoim życiu. 
-Powiem setny raz. Między nami niczego nie ma i nie będzie.
I wiecie co? Chyba życie mnie nie lubi. Podczas rozmowy z psiapsi podszedł do mnie starszy pan. Uśmiechnął się i powiedział "Życzę szczęścia z Neymarem." Na prawdę? Teraz jak ja zarzekam się, że nic nie łączy mnie z tym kolesiem. Dajcie mi pistolet. W sumie obojętnie co. Jak sobie coś zrobie może ten kabaret w końcu sie skończył.
-Sory, ale nie chce znać ludzi, którzy kłamią na każdym kroku. Cześć.-Wyrwał mi się z ręki i spojrzał mi prosto w oczy. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilkanaście centymetrów. Po chwili chłopak odwrócił się na pięcie i zaczął iść w stronę wyjścia. 
Chciałam za nim pobiec, ale wiem, że to nic by nie dało. 
Stałam. 
Stałam i patrzyłam jak odchodzi.
Odchodzi ktoś, kto jest przyjacielem. Chyba raczej nim był. Stałam tak długo dopóki nie zniknęła mi sylwetka piłkarza. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Szybko ją starłam gdyż usłyszałam chłopaków wychodzących z szatni. Byłam zła. Byłam strasznie zła na samą siebie. Z zamyśleń wyrwał mnie Neymar.
-Co moja dziewczyna tak stoi? Uśmiechnij się. Wyszliśmy z tego cało.
-Nie mam ochoty.-Stwierdziłam i odeszłam od piłkarza. Muszę zostać sama. Pomyśleć jak odkręcić tą całą chorą sytuacje. 
Jedno miejsce było w tej chwili dla mnie najlepsze. Studio. 
Poprosiłam Neymara aby mnie tam podwiózł. Całą drogę chciał zachęcić mnie do rozmowy jednak nie udało mu się. Siedziałam jak zaklęta. Patrzyłam przez okno, tylko dlatego, aby Neymar nie zobaczył mojego nastroju. Pewnie wiedział, że jest coś nie tak, ale nie musi wiedzieć dlaczego.

Perspektywa Neymara.
Nie wiem co jej się stało. Chwilę temu była szczęśliwa, a teraz? Siedzi cicho. Odwrócona do szyby i przeklinała pod nosem. Nie będę jej zmuszał do rozmowy, bo i tak nic mi nie powie. Zrobię wszystko o co mnie poprosi. Zawsze będę jej pomagał jak mogę. Zdaje mi się, że jest tego warta. Warta mnie, mojego zaufania i czasu. Nigdy nie będę przypuszczał, że straciłem coś przez nią. Wydaje się taka nie winna, idealna.

Podwiozłem ją do studia.
-Zostajesz ze mną?-Zapytała cicho. Po głosie można było wyczuć, że dużo musiała z siebie dać aby powiedzieć te trzy słowa. Tylko jej przytaknąłem. Szybkim krokiem weszliśmy do środka, następnie do dużego pomieszczenia pełnego luster.
Ola weszła, rzuciła torbę w kąt sali. Podeszła do głośników i włączyła bardzo głośno muzykę. Nie chciałem jej przeszkadzać więc usiadłem w rogu przy jej torbie. Cały czas bacznie się jej przyglądałem. To co ona robiła budziło we mnie ogromne wrażenie. Jednak wiem, że ona tego potrzebuje, a nie, że chce się przede mną popisać. W studiu przesiedzieliśmy do godziny 19. W trakcie gdy Ola tańczyła wpadł mi do głowy pewien pomysł, ale dowiecie się o nim później. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jej ruchy były czymś wspaniałym, widać, że robi to, co kocha. Byłem także ciekawy co chodzi jej po głowie. Czy już wyładowała swoją złość i tańczy dla przyjemności czy cały czas próbuje o tym zapomnieć zatracając się w tańcu.

Perspektywa Oli.
W domu byliśmy około 20:30. W drodze powrotnej stwierdziliśmy, że przez dwa tygodnie będziemy udawać, że jesteśmy razem, a potem stwierdzimy, że do siebie nie pasujemy i się rozstaniemy. Po tym nikt się nie dowie, że kogokolwiek okłamaliśmy.
Nie miałam ochoty jeść kolacji. Wypiłam tylko gorzką herbatę i poszłam do pokoju. Nadal myślę jak wyjaśnić to wszystko Marcowi. Wiem, że zwykłe "Nie jestem z Neymarem, powiedzieliśmy tak tylko, aby uniknąć kary, a o tym, że to ja biegałam po Camp Nou nie mówiłam, bo nie chciałam, abyś się o mnie martwił." nie wystarczy.
Z zamyśleń wyrwał mnie głos Brazylijczyka.
-Co jest mała?
-A nic.
-Bądź Ty szczera.-Zaśmiał się.
-Nic się nie stało. Jestem tylko zmęczona.
Kłamstwa, kłamstwa i jeszcze raz kłamstwa. Gratuluje Olu.
-Jak będziesz gotowa na rozmowę to powiedz, a teraz idziesz obejrzeć na dół z nami film?
-Jasne.-Rzuciłam i wyszliśmy z pokoju. W salonie czekał na nas tata z wielką miską popcornu. Usiedliśmy na kanapie. Piłkarz objął mnie ramieniem, bo uzgodniliśmy, że przy tacie, też będziemy udawać. Oglądaliśmy "Dom na końcu ulicy"czy jakoś tak. Na szczęście nie jestem jak te wszystkie dziewczyny i nie boje się horrorów. Pewnie gdybym naprawdę była z Neymarem w związku to byłby zawiedziony.
Po filmie poszłam się umyć, później wyszłam na balkon zapalić i wtedy do mojego pokoju wpakował się napastnik. Ten dzień mnie wykończy. Szybko odgasiłam papierosa o barierkę i go wyrzuciłam. Po chwili Brazylijczyk stał przy mnie.
-Nie idziesz spać?-Zapytałam
-Przyszedłem powiedzieć dobranoc.-Wzruszył ramionami i lekko się uśmiechnął.
-Dobranoc przyjacielu.-Wtuliłam się do chłopaka. Emanuowało od niego ciepło. Mając głowę, przy jego klatce piersiowej czułam bicie jego serca. Cudownego serca. Już zazdroszczę jego dziewczynie. Na chwilę mnie zatkało. On jest z Lisą. Chciałam odsunąć się od chłopaka, ale nie mogłam. W jego ramionach czuję się bezpiecznie, Lisa się w tej chwili nie liczyła. Byłam tylko ja i on.
-Co nie odpowiadasz?-Z zamyśleń wyrwał mnie głos piłkarza.-Ola? Żyjesz?-Roześmiał się
-Tak, tak żyję. Chodźmy do środka, bo chłodno się robi.
-Dobranoc.-Powiedział piłkarz i złapał za klamkę.
-Branoc.-Odpowiedziałam i usiadłam na łóżku.-Neymar?
-Tak?-Uchylił drzwi.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.-Uchylił drzwi.-Spij dobrze.-Uśmiechnął się przyjaźnie i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Na łóżku siedziałam jeszcze z jakąś godzinę. Myślałam o dzisiejszym dniu. O Marcu. Wiem, że bardzo go zraniłam, a przecież nie chciałam źle. Nie chciała mu nic mówić, aby nie dodawać mu kolejnych problemów. Chciałabym mu to wszystko wyjaśnić, ale on nie chce ze mną rozmawiać. Siedząc tak wypaliłam pół paczki papierosów. Zadzwoniłam do niego. Nie odebrał. Zadzwoniłam drugi raz. Nie odebrał. Za trzecim odrzucił połączenie. Przecież to nie ma sensu. On nie chce mnie znać i tyle. Zrezygnowana wyszła z pokoju. Szłam w kierunku sypialni gościnnej w której spał Neymar. Wiem, że nie powinnam tego robić, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale potrzebowałam go obok. Uchyliłam lekko drzwi. Spał. I bardzo dobrze. Po cichu podeszłam do łóżka i położyłam się obok piłkarza. Wtuliłam się w jego ciepły tors i usnęłam.

***************************************
Witam wszystkich po dość długiej przerwie. Postaram się aby następny rozdział był szybciej. Może nawet zacznę pisać go dzisiaj.    Piszcie w komach czy wam sie podobało :))  Może chcecie abym coś zmieniła w tym blogu, coś dodała? Śmiało piszcie :) 
Tak wgl to zakładam nowe konto na google, bo ta nazwa już mi się nie podoba xD Więc jak ktoś z nazwą ze słowem księżniczka coś doda to, to jestem ja xD
13 komentarzy = 10 rozdział 
POWODZENIA !♥!


niedziela, 3 stycznia 2016

8."Mają nas."

Nagle wpadłam na kogoś. Upadliśmy, a osoba która najwyraźniej chciała mnie zabić wpadła w śmiech. Już wiedziałam kto to był.
-Oszalałeś?-Zapytałam i złapałam się za bolące kolano.
-Tak trochę, ale przynajmniej ich zgubiliśmy.-Powiedział i się podniósł.-Na chwilę.-Dodał i podał mi rękę, abym wstała.-Wszystko w porządku?
-Myślę, że tak, ale lepiej już stąd chodźmy.
-Nie możemy. Całe Camp Nou jest obstawione. Musimy się schować, przeczekać, aż ochroniarze sprawdzą czy jest czysto i dopiero wyjdziemy.
-Tak? A gdzie pan z zawsze idealnymi pomysłami ma zamiar się schować?-Zapytałam z ironią. Bo przecież co tam. Chodźmy wieczorem na stadion, potańczmy, pośpiewajmy. Później z racji tego, że jesteśmy głodni wrażeń uciekajmy przed ochroniarzem i przez następne kilka godzin chowajmy się przed nim. Brawo Neymar. Właśnie tak wyobrażałam sobie spędzić z tobą cały dzień, bo po co zrobić coś normalnego? Iść na spacer? Obejrzeć jakiś film w domu czy pójść do drogiej restauracji? A zapomniałam pan da Silva ma jednak coś nie tak z głową. To dużo wyjaśnia nie?
-Ktoś idzie chodź.-Wyszeptał, złapał mnie za rękę i pobiegliśmy przed siebie. Przypadkowo wbiegliśmy do tunelu w którym stało dwóch napakowanych goryli. 
-Wskakuj.-Rozkazał Brazylijczyk. Wierzyłam, że wie co robi więc szybko wykonałam jego polecenie. Neymar ze mną na plecach zaczął uciekać. Na szczęście był zdecydowanie szybszy od tych napakowanych kolesi. Wymknęliśmy się z tego tunelu mijając innych ochroniarzy. 
-Nie mamy szans.-Powiedziałam i mocniej ścisnęłam napastnika, który zaczął biec jeszcze szybciej.
-Damy rade.-Mruknął pod nosem i wbiegł na trybuny. Z każdym odcinkiem biegł coraz szybciej a serce waliło mu jak szalone. Nagle z drugiej strony wyskoczyli kolejni ochroniarze. Neymar postanowił zbiec z trybun i kolejny raz wbiegł w tunel. Zgubiliśmy tym trochę wszystkich pilnujących facetów i wbiegliśmy do szatni.
-Czemu tego nie zamykają?-Zapytałam lecz po chwili to pytanie wydało mi się bardzo głupie. Nie dość, że goni nas zgraja ochroniarzy i ciekawe co się z nami przez to wszystko stanie, ja pytam o głupią szatnie.
-Codziennie tu sprzątają.-Powiedział bardzo szybko. Widział, że otworzyłam usta aby coś powiedzieć ponieważ na swoich położył palec na znak żebym była cicho. Podszedł do mnie i gestykulując oznajmił abym się położyła. Zrobiłam to. Chwilę później chłopak uczynił to samo. 
-Na 3 wybiegamy.-Powiedział mi do ucha. Ochroniarze wbiegli do szatni.-Trzy.-Szepnął, a my poderwaliśmy się z miejsc. Poszło nam to bardzo cicho przez co panowie nie mieli nas jak usłyszeć. Chyba setny już raz dzisiaj znaleźliśmy się na murawie. Po cichu weszliśmy na trybuny i położyliśmy się pod krzesełkami. 
-Zabije cię za to.-Powiedziałam do Brazylijczyka.
-Też cię kocham.-Pokazał rząd śnieżno białych zębów.
-I co się tak szczerzysz? 
-Udało nam się.
-Myślisz, że to już koniec?-Zapytałam, a w odpowiedzi chłopak mi przytaknął i położył palec na ustach. Czy nie mówiłam już tego, że będzie miał o jeden palec mniej jak to się powtórzy? Chyba tak. No więc piłkarzyku szykuj się na to.
Pod krzesełkami leżeliśmy jeszcze jakiś półtorej godziny. Ochroniarze dwa razy tutaj jeszcze byli. Na szczęście nie wchodzili na samą górę. Wychodząc musieliśmy coś zrobić, aby ochroniarz odszedł od wejścia. Nie chce wam już tego opowiadać. Po prostu nie chciejcie aby Neymar zaczął piszczeć w waszym towarzystwie.
-Bardzo ci dziękuję.-Podziękowałam 11 Barcy podchodząc pod dom.
-Polecam sie na przyszłość.-Zaśmiał się Brazylijczyk i oberwał przy tym w głowę.
-Fajnie dzisiaj było.-Uśmiechnęłam się.-Muszę już iść, bo tata się pewnie denerwuje.
-Też mi się podobało.-Odwzajemnił mój gest.-Napisz jakby było coś nie tak z tatą. Cześć.
-Cześć Neymar.-Przytuliliśmy się i weszłam na posesje. Wiedziałam, że chłopak czeka, aż wejdę do domu. Pod drzwiami odwróciłam sie, pomachałam mojemu przyjacielowi i weszłam do środka. 
-Oo królewna przeszła.-Poderwał się z kanapy Bartra.
-Nie mów tak. Mieliśmy mały problem.-Na samą myśl dzisiejszego zdarzenia uśmiechnęłam się.
-Dobrze się bawiłaś kiedy każdy z nas odchodził od zmysłów?!?-Uniósł się Hiszpan.
-Marc przepraszam. 
-Myślisz, że przepraszam coś zmieni? Masz szczęście, że twój tata jeszcze nie wrócił. A o tym, że cię nie ma wie cała drużyna zadowolona jesteś? W sumie każdy też szuka Neymara. Gratuluje wam głupoty. 
-Chcesz mi dalej prawić kazania czy obejrzymy jakiś film.
-Tym razem ci odpuszczę.-Uśmiechnął się.-Znaj moją łaskę dziecko.-Zaśmiał się i poczochrał mi włosy. Oberwał ode mnie za to w ramię.-Robisz popcorn czy film wybierasz?
-Film.-Odpowiedziałam i poszłam do salonu. Zupełnie nie wiedziałam co che oglądać, ale wybór padł na komedię. Oglądaliśmy "Gruby i Chudszy." Bardzo lubię go oglądać i za każdym razem się śmieje. Bartra chyba ogląda go po raz pierwszy, bo jego nie kontrolowany śmiech przebija wszystko. Nawet piski Brazylijczyka. Podczas oglądania położyłam głowę na kolanach obrońcy. W trakcie filmu do domu wrócił tata. 
-Dobry wieczór. Wy jeszcze nie śpicie?
-Nie. Bo mamy maraton filmowy. Dołączasz się?
-Nie dam rady. jestem strasznie zmęczony. Byłem dzisiaj na kilku spotkaniach i jeszcze późnym wieczorem kolega z pracy powiedział mi, że ktoś biegał po Camp Nou i mieliśmy sprawdzać kamery, ale jak do niego przyjechałem było już późno, więc idę spać. Bawcie się dobrze dzieciaki.-Powiedział i poszedł na górę. Po chwili było słuchać, że z niej zbiega.-Olu?
-Tak tato?
-Ty nie miałaś być dzisiaj z Neymarem?
-Miałam.-Trener pokiwał głową, chyba na znak, że nic z tego nie rozumie i poszedł na górę.
-Olu?-Tym razem moje imię wypowiedział brunet.
-Tak przyjacielu?
-Dobrze się biegało z Neymarem po stadionie?
-Nie wiem o czym ty mówisz? Byliśmy w kinie, na spacerze i na kolacji w restauracji przy plaży i twój kolega z drużyny był taki hojny, że za mnie zapłacił.-Skłamałam, ale Marc przyjął taką wymówkę. Spojrzał się na mnie tylko z podniesioną brwią na znak nie dowierzania, ale po chwili dodał.
-No w sumie to może być prawda. Typowy Neymar i sposób na podrywanie dziewczyn.-Zaśmiał się, jednak mi tak wesoło nie było. Po pierwsze ja mu się nie podobam, więc podrywanie mnie, proszę was. Ale to był pikuś. Gorsze są kamery. Czy on przez dwa lata grając w Barcelonie nie domyślił się, że obiekt jest monitorowany? Czy mi tak ciężko było o tym pomyśleć? Że jakby coś się stało, są kamery odtworzą całe zajście i dojdą do sprawcy? 
-Źle się czuje. Idę odetchnąć świeżym powietrzem.-Wymyśliłam pierwszy lepszy pretekst i wyszłam do ogrodu. Zadzwoniłam do Neymara. Nie odebrał. Zadzwoniłam drugi raz. Też nie odebrał. Może już śpi. Ale też pomyślał o kamerach i myśli jak odkręcić to zajście. Postanowiłam napisać mu sms'a.
"Mają nas."
Nie rozpisywałam się. Nie widziałam potrzeby. Wróciłam do środka i usiadłam na rogówce. Akurat film się skończył. Zaproponowałam chłopakowi przenocowanie u nas. Podziękowałam, że się o nas martwił i poszłam do swojego pokoju. Pełna obawy wzięłam prysznic. Strużki wody powoli odprężały moje ciało. Jednak moje myśli schodził w coraz to gorszym kierunku. Bałam się konsekwencji naszego wygłupu. 
Dzisiejszej nocy ciężko było mi zasnąć. Niby małe wygłupy, a mają ze sobą takie straszne rozwiązania. Zerknęłam jeszcze raz na telefon. Akurat przyszła wiadomość od Neymara.
"Spokojnie. Wyjdziemy z tego cało.
Tylko Ty się nie odzywaj. Ja wpadłem
na ten pomysł, więc ja nas wyplącze.
A teraz dobranoc sis."
Trzymam za niego kciuki, że wyjedziemy z tego bez szwanku. Nie chciałabym, aby Neymar został za to ukarany, a ja miała zakaz wstępu do świątyni. 
"Powiemy, że jesteśmy młodzi, zakochani. 
Tak to dobry pomysł. Udajmy, że to była nasza
pierwsza randka i może przymrużą na to oczy.
Bo przecież to miłość xDD
Dobranoc brat."
Po tym poczułam się trochę lepiej. Jej światełko w tunelu. No może tunel na dzisiaj to złe określenie, ale nie wiem jak inaczej to określić. Bardziej spokojna udałam się do krainy Morfeusza.

25.01 PIĄTEK.
Obudził się o godzinie 9:13. szybko wstałam z łóżka i zbiegłam na dół. Tata razem z moją psiasi siedzieli w kuchni i pili kawę. Tak chyba będę na niego mówiła, a więc mam już w swoich nie normalnych nazwach znajomych dużego i psiapsi. Jeszcze przydałoby się nazwać jakoś Neymara, ale nad tym zastanowię się później. 
-Poczekacie na mnie? Bardzo chcę jechać na trening.-Rzekłam i napiłam sie łyka kawy od mojej psiapsi. Nie no pasuje to do niego jak ulał. 
-Poczekamy, ale idź się szykuj bo zaraz jedziemy.-Odpowiedział mi uśmiechnięty Enrique. Ciekawe czy taki będzie jak dowie się co jego córeczka z podopiecznym narobiła. 
Wyszykowałam się w 30 minut. Ponieważ nie myłam włosów, bo samo ich suszenie zajęłoby mi prawię dwa razy tyle. Wyszykowana wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i zbiegłam na dół.
-Gotowa!-Krzyknęłam i zaraz przy mnie pojawił się tata z psiapsi. Na Camp Nou byliśmy po równych 15 minutach. Już przy samym wejściu zaczęłam sie trząść a ręce zaczęły się pocić. Mijając ochroniarzy po żadnym z nich nie widać było złowrogie spojrzenia. Każdy raczej mówił dzień dobry i się uśmiechał. Mijając się z Neymarem nie odezwałam się. Na treningu byłam zamyślona. Nawet nie przejmowałam się tym gdy chłopaki namawiali tatę, aby kazał mi zagrać. Pod koniec treningu Luis zawołał wszystkich do siebie łącznie ze mną.
-Panowie za dwa dni mamy mecz. Teraz skupiamy się na piłce, aby odnieść kolejne zwycięstwo. Wierzę w was chłopaki, a ciebie Neymar i Olu poproszę abyście zostali.-Ostatnie zdanie powiedział z rozczarowaniem w głosie. Wszyscy zrobili głośne "uuu" Za co zostali zabici przez nas wzrokiem. Spojrzałam sie na moją psiapsi, która pokiwała głową na znak odmowy, następnie ją spuścił i z resztą drużyny wrócił do szatni. Wiem, że domyśl się, że to ja wczoraj biegałam po stadionie z Neymarem, wiem też, że się o mnie martwi. 
-Zawiodłem się na wam dzieciaki. A teraz chodźcie ze mną do zarządu.-Powiedział i poszedł przodem. Razem z Neymarem szłam z opuszczoną głową. Raz spoglądałam na niego, raz on spoglądał na mnie, a gdy nasze spojrzenia się spotkały oboje spuszczaliśmy wzrok.
-Spokojnie. Wyciągnę nas.-Wyszeptał mi do ucha Brazylijczyk. O ludzie wywieśmy flagi na każdym kominie, że nie uniósł się dumą i pierwszy coś powiedział. W końcu znaleźliśmy się w pomieszczeniu w którym karzy nawet najmniejszy zakątek Camp Nou był monitorowany.
-Chciałbym wam coś pokazać.-Odezwał się jeden ze starszych mężczyzn. Oglądaliśmy nasz wczorajszy wygłup i nie zrobiło mi się głupi. Tak dobrze słyszycie nie jest mi z tym źle. Wręcz przeciwnie, przypomniały mi się słowa Neymara, aby w końcu zacząć żyć. Robić coś szalonego. Podczas filmu podśmiewałam sie z tego, a wszyscy mężczyźni patrzyli na mnie jak na kosmitkę. W sumie to wyglądało jakbym odśpiewywała hymn, ale nie na stojąco, jakbym się położyła. W końcu Neymar zaczął mi wtórować. Podniosło mnie to w przekonani, że aż tak źle nie postąpiliśmy. 
Po skończonym filmie odezwał się Luis.
-Jest mi bardzo przykro, ale za wasze zachowanie musicie ponieść odpowiedzialność. Ty Olu nie możesz wchodzić na Camp Nou przez najbliższe trzy miesiące, a Ty Neymarze zostajesz zawieszony na pięć najbliższych meczy. A teraz macie coś do powiedzenia?

*********************************************
Witam was serdecznie :) Jak podobał wam się rozdział? Moim zdaniem jest fajny. Najciekawsze od początku bloga, ale ocenę pozostawiam wam :) Według mnie numerek rozdziału tak na mnie wpłynął i dobrze napisałam, ale nie ważne. Kochani czekam na wasze komentarzy :))
Niech każdy kto przeczyta ten post zostawił po sobie ślad.
Tak wgl to może jest coś co chwili byście abym zmieniła na blogu, ale może chcieli byście aby była tutaj muzyka. Piszcie swoje pomysły :))
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
13 komentarzy = 9 rozdział 
POWODZENIA 
Przypominam o podpisywaniu się pod komentarzami :)) Chciałabym kiedyś jakiejś wiernej czytelniczce zadedykować rozdział więc no wiecie co robić :D
Do następnego wpisu kochani :***


czwartek, 31 grudnia 2015

7.Po prostu żyj.

24.01 CZWARTEK.
Obudziłam się obok Neymara. Miałam na sobie samą bieliznę i koszulkę, a chłopak bokserki. Zerwałam się z łóżka. Założyła spodnie i obudziłam piłkarza.
-Ej Neymar wstawaj! Dlaczego razem śpimy? 
-Spokojnie do niczego nie doszło.-Powiedział zaspanym głosem.
-Tak? To dlaczego oboje byliśmy prawie nadzy?
-Byłaś pijana więc zdjąłem ci spodnie, kurtkę i położyłem spać . Ze mną było tak samo.
-Na szczęście.-Odetchnęłam z ulgą.
-Aż taki straszny jestem?-Zapytał zdziwiony moją reakcją piłkarz.
-Nie no co ty.-Zaśmiałam się.-Jesteś idealny. Przystojny, umięśniony, masz śliczne oczy. Jesteś kochany i..-Przerwałam.-Po porostu jesteśmy przyjaciółmi dlatego się cieszę, że do niczego nie doszło.-Powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, jednak Brazylijczyk mi w tym przeszkodził.
-Nie zostajesz?-Powiedział wstając z łóżka.
-Sekretarka przekazała mi, że będę miała śniadanie do łóżka. Chodziło jej pewnie o moje łóżko więc pojadę do domu, ogarnę się trochę, ty zrobisz to samo i zapraszam do siebie.-Uśmiechnęłam się do chłopaka i wyszłam z pokoju. Poszłam do łazienki, doprowadziłam się do porządku dziennego, tak bym mogła pokazać się ludziom i zadzwoniłam po taksówkę. W trakcie czekania na pojazd poszłam jeszcze do Neymara. Chciałam go przeprosić za wczoraj. Uchyliłam drzwi i zobaczyłam, że gada z kimś przez telefon. Normalnie bym się wycofała ale zdawało mi się, że gadał z Lisą. Przymknęłam drzwi i zaczęłam podsłuchiwać. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale to dla dobra ich i z resztą nas. Wróć, nie ma żadnych nas. Po prostu dla dobra przyjaźni jego i mojej.
-Nie mów tak o niej.-Krzyknął Brazylijczyk.-Kochanie? Teraz kochanie? Nie pamiętasz co wczoraj o mnie mówiłaś? Chciałem ci dać druga szansę, ale nie wiem czy warto. -Zamilkł. Po chwili wybuchnął śmiechem.-Dziewczyno Ty jesteś nie normalna. Trzymaj się.
Uciekłam spod drzwi ponieważ piłkarz sie rozłączył i wstał z łóżka. Akurat na moje szczęście podjechała taksówka.
-Cześć Neymar.-Krzyknęłam i wyszłam z domu. U siebie byłam około 10. Przywitałam się z tatą i poszłam na górę. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej ubranie i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy, rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Po wyszykowaniu się poszłam do sypialni taty. Chciałam go poinformować, że nie będzie mnie cały dzień. Akurat w domu rozbrzmiał się dźwięk dzwonka.
-Chciałam ci powiedzieć, że dzisiaj będę cały dzień z Neymarem.
-Tylko się nie zakochaj.-Zaśmiał się, a dzwonek rozbrzmiał się drugi raz. 
-Kolejny? Co wy macie z tą miłością?-Zapytałam i zbiegłam z góry i otworzyłam drzwi piłkarzowi. 
-Dzień dobry.-Pokazał mi rząd swoich białych zębów.
-No zobaczymy czy będzie dobry.-Powiedziałam i gestem ręki zaprosiłam go do środka.-Neymar?
-Tak?
-Wiesz, że mimo tego, że już nie jestem w łóżku nadal czekam na śniadanie.-Zaśmiałam się.
-Wiem. Niestety się do tego zobowiązałem.-Również się zaśmiał. Umył ręce i zabrał się za śniadanie. W tym czasie wróciłam do taty. 
-W sumie to dlaczego miałabym sie nie zakochiwać w Neymarze?-Zapytałam. W sumie byłam ciekawa odpowiedzi. Czemu kolejna osobo mi to mówi. Dlaczego powiedział mi to jego przyjaciel. Dlaczego nawet jego trener to wie.
-Bo to kobieciarz. Proste-Zaśmiał się.
-Mi tam się zdaje, że szuka tej jedynej.-Powiedziałam a tata zaczął się śmiać bez opamiętania.-Dzięki.-Powiedziałam sarkastycznie i usiadłam na łóżku obok Luisa.
-Dziecko on miał więcej dziewczyn niż ja mam lat.
-Skąd to wiesz?
-Odkąd go trenuje miał z naście dziewczyn. Wcześniej też pewnie miał sporo. Plus do tego panny na jedną noc. Spójrz na jego nawyki. To cholerny podrywacz. Uważaj na niego.
-Luz.-Zaśmiałam sie.-Nas łączy tylko przyjaźń. Przyjaźń kilkunastu dni.-Poprawiłam się. 
-Śniadanie!!-Krzyknął z dołu Brazylijczyk. 
-Tak to sie właśnie zaczyna.-Stwierdził tata. Może i ma racje? Eh pożyjemy, zobaczymy. Od razu zeszłam na dół. Na stole stały sałatki owocowe, które kocham. Ciekawe czy o tym wiedział. Uśmiechnęłam sie sama do siebie.
-Pewnie ze sto razy probowałeś przygotować to w domu, aby zrobić teraz na mnie wrażenie, co?-Zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy.-Smacznego brat.
-Smacznego mała.
Po śniadaniu poszliśmy na spacer. Neymar opowiadał różne śmieszne historie, trochę opowiadał mi o tym cudownym mieście w którym jesteśmy. Trochę mówił mi o chłopakach z klubu. Co podobało mi się najbardziej to, to, że żadnego nie obraził. Wszyscy traktują się jak rodzina. Po drodze spotkaliśmy Messiego i Gerarda. Obaj byli ze swoimi partnerkami. Dołączyli się do nas. Całą 6 poszliśmy na lody, które zaproponował Neymar. Jedząc je spacerowaliśmy po parku. Co chwila dzieci podbiegały do piłkarzy po autografy, kilka dzieci poprosiło o zdjęcie z Shak. W trakcie gdy oni okazywali dobre serce tym dzieciakom ja usiadłam na ławce i porobiłam im trochę zdjęć. Cieszyłam się z tego, że każdy był szczęśliwy i uśmiechnięty. Nawet łza szczęścia spłynęła mi po policzku.
-Co jest?-Zapytał Neymar dosiadając się do mnie.
-Fajnie, że tym dzieciom spełniają się marzenia.-Powiedziałam cicho, jakby szeptem.
-Tobie też mogę spełnić marzenie. Nawet nie jedno.-Powiedział i poruszył zabawnie brawiami za co oberwał w ramię.
-Już spełniłeś.
-Tak? Jakie?
-Jestem szczęśliwa i mam cudownego przyjaciela.
-A najlepszego?
-Najlepszego pod słońcem.-Puściłam mu oczko. Chłopak objął mnie ramieniem i lekko przytulił do siebie. Nagle poczułam motyle w brzuchu. Było mi tak dobrze, przyjemnie. W końcu poczułam się bezpiecznie.
-A może małe zakupy?-Zapytała Anto. Po chwili zakryła usta ręką.-A nie przepraszam, romansujcie sobie dalej.-Spojrzałam na dziewczynę błagalnym wzrokiem. Ja i on? Że romansujemy? No i co jeszcze? Może jednorożce zejdą na ziemie i będą pływać. Powoli odsunęłam się od piłkarza. 
-Zakupy to dobry pomysł.-Powiedziałam tak, aby każdy mógł mnie usłyszeć i wróciliśmy do tego ustawienia co wcześniej. Ja, Anto i Shak szłyśmy przodem, rozmawiałyśmy o modzie i związkach.Mężczyźni natomiast szli za nami. Co chwila się śmiali. Rozmawiali o najbliższym meczu. Pique co chwilę podchodził do Shak dawał jej buziaka i mówił jak bardzo ją kocha, Lionel robił to samo. Było słychać jak chłopaki namawiali na to samo Neymara jednak on cały czas im powtarzał, że jest w związku.
-Nie chciałabyś czegoś więcej z Neymarem?-Zapytała partnerka Pique.
-Nie.-Odpowiedziałam przez śmiech.-Ja plus on to było by jedno wielkie bum z którego by nic nie wyszło. Z resztą on ma dziewczyne, a ja kogoś na oku.-Skłamałam.-Więc uprzedcie innych, bo jeżeli ktoś zada mi pytanie z kategorii Ty i Neymar to nie wiem co mu zrobię.
W centrum handlowym byliśmy kilka godzin. Łaziliśmy po sklepach. Kupiłam sobie bluzę, koszulkę i spodnie. Później poszłam na dział sportowy z Brazylijczykiem. Kupiłam sobie buty.
-Będziesz ze mną biegać.-Bardziej oznajmiła niż zapytałam.
-Jak zasłużysz to będę.-Uśmiechnął się piłkarz. Dostał ode mię w ramie. 
-Ja zawsze zasługuje. Na wszystko.-Uśmiechnęłam się do piłkarza i podeszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu przed którym wszyscy czekali.
-To może kino?-Zapytała Shakira. Wszyscy się zgodziliśmy. Podczas gdy dziewczyny razem z Messim wybierały film. Ja z Neymarem i dużym poszliśmy po popcorn i cole.Duży, tak będę mówiła na Pique. Z resztą za każdym razem jak chce coś do niego powiedzieć muszę brać głowę wysoko w górę. To pewnie wygląda komicznie ale nie ma możliwości w jakikolwiek sposób zmniejszyć Gerarda. Sprawdzałam. Dwa razy. A więc gdy ja duży i Neymar wróciliśmy obładowani jedzeniem i piciem tamta 3 czekała przed salą kinową. Nie wiem na co idziemy. Dziewczyny mówiły,że to tajemnica a Leo gadał że nie pamięta. Na początku seansu domyśliłam się,że jest to romans. Już miałam ochotę wyjść wyjść kina. Nie lubię takich filmów. Są strasznie sztuczne i do tego głowi bohaterowie którzy z początku się nie lubią będą razem. Na zawsze. Dziękuję tyle z filmu. Dla mnie się już skończył. Do widzenia. 
Jednak nasze gołąbeczki wczuły się już po pierwszej scenie jak Jack zerwał ze swoją dziewczyną dla super modelki z Australii. Tak, tak później okaże się to błędem. Największym błędem w życiu, ale ona mu to wybaczy. Czy naprawdę muszę tutaj być? Heh przynajmniej nie jestem w tym sama. Pan da Silva odkąd tu weszliśmy pisze z kimś. Mogę się założyć, że jeszcze ani razu nie spojrzał na ekran.
-Ej Ola nudzi Ci się?-Zapytał Brazylijczyk.
-Trochę a co?
-Chodź.-Wyszeptał, złapał mnie za rękę i wyszliśmy z kina. Cała 4 nawet nie zwróciła na nas uwagi. Duży z Shak płakali, a Leo przytulał się cały czas z Antonellą. 
Wsiedliśmy do pierwszej lepszej taksówki.
-Na Camp Nou poproszę.-Powiedział piłkarz 
-Przecież jest godzina 20, nie wpuszczą nas.-Rzekłam a chłopak położył mi palec na ustach.-Jeszcze raz a będziesz miał o palec mniej.-Zabijałam go wzrokiem,ale tak naprawdę próbowałam się nie śmiać. Pod stadionem byliśmy po jakiś 20 minutach. Jednak poszliśmy do pabu na przeciwko. Napastnik zamówił kilka piw. Po wypiciu ich poszliśmy na Camp Nou.
-Zamknięte,nauczyć Cię czytać?
-Nie marudź. Chodź.
-Nigdzie nie idę.
-Nawet jakby się paliło i waliło?
-Nawet jakby.-Uśmiechnęła się triumfalnie do chłopaka, bo myślałam, ze nie zacznie mnie zmuszać. I w sumie nie zaczął. Wziął mnie przerzucił przez ramię i wbiegł na stadion.
-Idioto przecież zaraz przyjdą ochroniarze!
-No i co z tego. Powinnaś się cieszyć życiem. Być szczęśliwa i olewać wszelkie zasady. Dziewczyno zacznij w końcu ŻYĆ.-Podkreślił ostatnie słowa.-Zrób coś szalonego !! Tańcz, Śpiewaj. Po prostu żyj. Poczekaj tutaj na mnie chwilkę.-Powiedział i pobiegł w nieznanym mi kierunku. Po chwili na stadionie rozległa się bardzo głośna, brazylijska muzyka. Piłkarz wrócił i zaczął ze mną tańczyć. Do tego śpiewaliśmy tak głośno jak tylko potrafiliśmy. Nawet nie zauważyliśmy ochroniarza idącego w naszą stronę.
-Biegnij w prawo.-Wyszeptał a sam pobiegł w drugim kierunku.Wykonałam polecenie Brazylijczyka. Pobiegłam w prawo i znalazłam się w jakimś tunelu. Postanowiłam znowu pobiec w prawo. Kolejny korytarz był strasznie długi i ciemny. Nagle wpadłam na kogoś. Upadliśmy, a osoba która najwyraźniej chciała mnie zabić wpadła w śmiech. Już wiedziałam kto to był.

**************
Przychodzę do was z kolejnym rozdziałem. Uważam, że jest nudny, ale sami go oceńcie. Nie wiem kiedy dodam coś nowego, bo za kilka dni znowu szkoła xd z resztą planuje jakieś zmiany na blogu, ale nie jest jeszcze nic pewne. 
11 KOMENTARZY=8 ROZDZIAŁ ❤

********
Tak wgl to życzę wam duuuuuużo szczęścia w nowym roku, miłości, samych prawdziwych przyjaźni, zdrowia, spełnienia kolejnych marzeń, spotkania ze swoim idolem i wszystkiego czego sobie zapragniecie.
Aby 2K16 był lepszy :')) 


niedziela, 27 grudnia 2015

6."Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz."

23.01 ŚRODA.
Śniłam o dzisiejszym treningu na którym było pełno paparazzi. Wypytywali mnie o relacje z Neymarem. Zaczęłam im mówić, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Następnie zapytali się o Lise, krótko i zwięźle odpowiedziałam, że jej nie lubię i życzę jej źle, akurat usłyszał to Neymar. Otworzył usta i się obudziłam. Dokładniej obudził mnie tata, odsłaniający rolety. Jest godzina 8:10 a słońce zaraz mnie oślepi. Odruchowo nałożyłam kołdrę na głowę, Ojciec się zaśmiał i otworzył balkon. Usłyszałam ćwierkanie ptaków, szum wody i od razu chciało mi się żyć.
-Dzisiaj Ty robisz śniadanie.-Uśmiechnął się do mnie trener najlepszego klubu na świecie i ściągnął ze mnie kołdrę.-No raz dwa. Wstawaj! Chyba, że chcesz zostać w domu.
-No już staje marudo.-Powiedziałam do wychodzącego z pokoju taty.
Podeszłam do szafy wyciągnęłam ubranie i poszłam się umyć. Ubrana i umalowana zeszłam na dół. Postanowiłam na śniadanie zrobić tosty z serem. Po posiłku poszłam na górę. Wrzuciłam do torebki fajki, telefon oraz kilka kosmetyków i zeszłam na dół. Była godzina 10:07. Postanowiliśmy już pojechać. Na Camp Nou byliśmy po nie całych 20 minutach. Tata poszedł w sumie nie wiem gdzie, ale zostałam sama. Postanowiłam iść na trybuny. Zrobiłam zdjęcie na Snapie i wysłałam chłopakom z Barcy z dopiskiem:
 Ruszać dupy !!
Czekam na was od godziny piłkarzynki :*
Po chwili dostałam Snapa od Messiego. 
Jakiś facet czeka na ciebie :D
Zeszłam z trybun i na moje szczęście Neymar stał tyłem do mnie. Położyłam palec na usta, aby Leo nic nie mówił i podeszłam do 11 Barcy. Zakryłam mu oczy i wyszeptałam:
-Zgadnij kto.
-Olcia.
-Skąd ta pewność?-Zapytałam a chłopak się uśmiechnął.
-Tylko ty masz taki śliczny głos z resztą twoje perfumy wyczuje na kilometr.-Obrócił się w moją stronę i szepnął-Jeszcze raz przepraszam za Lise.-I pobiegł do reszty drużyny, a mnie zatrzymał Messi.
-Między wami coś jest?-Zapytał niepewnie.
-Nie no to ty.-Zaśmiałam się.-Świruje z nim tak po protu z resztą on ma dziewczynę, a my jesteśmy przyjaciółmi.-Uśmiechnęłam się do najlepszego piłkarza jakiego znam.-A dlaczego pytasz?
-Ney to mój przyjaciel, nie chce, żeby cierpiał.
-Spokojnie, to twój przyjaciel jak i mój, też będę o niego dbała.-Uśmiechnęłam się ciepło.
-Tylko ty się w nim czasem nie zakochaj i wiesz co? Myślałem, że będziesz inna, a okazałaś się bardzo fajną, sympatyczną dziewczyną.-Po słowach 10 Barcy zrobiłam się jak burak. Odebrało mi na chwilę mowę, bo taki człowiek jak on ma dobre zdanie na mój temat. Po chwili się ogarnęłam
-Spokojnie nie zakocham sie.-Zaśmiałam sie cicho i kontynuowałam.-Wiesz, ja nie powiem ci, że myślałam, że jesteś inny, bo cały czas miałam i mam cię za wspaniałego człowieka.-Chłopak objął mnie ramieniem i dołączyliśmy do reszty. Tata dał im niezły wycisk. Dwa razy oberwałam piłką od chłopaków, bo nie chcaialm z nimi zagrać. Za ich zachowanie tata nagrodził ich dwoma dodatkowymi kółkamk wokół Camp Nou. Mina Bartry jak wykonywał polecenie taty była bezcenna, a Munir chciał mnie zabić wzrokiem. Po treningu poszliśmy całym składem do kawiarni niedaleko stadionu.Siedząc i patrząc jak chłopaki robią pośmiewisko zakręciło mi się w głowie. Postanowiłam wcześniej wrócić do domu. Nikomu nie mówiłam, że się źle czuje tylko stwierdziłam, że nie zdążę wyszykować się na wieczór.
***
W domu poczułam się o wiele lepiej. Robiąc porządek w swoich papierach dostałam sms'a od Munira
*Jak się czujesz?
Na początku nie wiedziałam co mam napisać. Przecież nie było widać, że się źle czułam...
*Dobrze?
*Przyjechać do ciebie?
*Nie trzeba :)) Czuje się już dobrze :)
*A czyli jednak wcześniej było coś nie tak xd
*Trochę, ale cii
*Neymar miał racje.
*Z czym?
*On pierwszy to zauważył, ale powiedziałem, że mu się tylko wydaje,żeby się nie martwił więc jakby co to pisz do mnie, dobrze?
*Dobrze mamo xd
Odłożyłam telefon i zaczęłam układać sobie w szafie. Stwierdziłam, że muszę iść na zakupy. Dopiero koło 15 zaczęłam się szykować do Munira. W tym samym czasie do domu wrócił tata. Poszłam się odświeżyć i przebrać. Makijaż zostawiłam ten sam i zeszłam na dół. Luis był już gotowy. Zadzwoniliśmy po taksówkę i wyszliśmy z domu. Do Munira jechaliśmy z jakieś 40 minut. Tata zapłacił kierowcy i weszliśmy na posesje piłkarza. Wszyscy czekali na nas. Po 2 godzinach wszyscy byliśmy pijani. Nawet tata, który około godziny 22 postanowił wrócić do domu. Po wyjeździe taty zaczęła się zabawa. Alkohol lał się strumieniami, a od przyjścia tutaj Neymar nie zamienił ze mną ani słowa. Jednak starałam się tym nie przejmować. Świrowałam z każdym chłopakiem i w sumie dobrze się bawiłam. Będąc już nieźle wstawiona podeszłam do Lisy. Szarpnęłam ją za kurtkę i wyprowadziłam do ogrodu.
-Nie zrań Neymara. Proszę.-Poprosiłam dziewczynę, która zaśmiała mi się prosto w twarz.
-Spokojnie. Puki nic sobie nie zrobi, będzie dobrze pomiędzy nami.-Chciałam zachować się rozsądnie i porozmawiać z nią jak normalny człowiek, ale że byłam pod wpływem alkoholu skończyło się to troszkę inaczej. Szarpnęłam dziewczynę za kurtkę i ją odepchnęłam. Ona potknęła się i upadła.

Perspektywa Neymara.
Wyszedłem do ogrodu na chwile, aby odetchnąć świeżym powietrzem i zobaczyłem Ole popychającą moją dziewczynę. Szybko do nich podbiegłem. Pomogłem Lisie wstać. Ona jednak odepchnęła mnie i podeszła do córki trenera. Zaczęły się szarpać za włosy. Ola krzyczała, że nie pozwoli Lisie tak mnie traktować. Ona jednak chyba zapomniała o mojej obecności i krzyczała, że i tak nie ma sensu ze mną związek skorą jestem słabym piłkarzem, który prędzej czy później coś sobie zrobi. W końcu rozdzieliłem dziewczyny, ale nie było tak łatwo. Ola jesteś cholernie silna, więc nie miałem innego wyjścia. Wziąłem ją przerzuciłem za ramie, pożegnałem się z chłopakami i zaprowadziłem Ole do swojego samochodu. Postanowiłem ją zabrać, bo nie powiem... Po tym co powiedziała Lisa zrobiło mi sie trochę przykro i chciałem sobie wszystko poukładać.
-Neymar przepraszam.-Powiedziała dziewczyna.
-Porozmawiamy o tym jutro, jak wytrzeźwiejesz.- Powiedziałem i odpaliłem silnik
-Ale co ty robisz?-Spojrzałem na nią pytająco.-Jesteś pijany, nie możesz jechać!
-Raptem po kilku piwach.-Powiedziałem i z piskiem opon odjechałem spod posesji mojego przyjaciela.
-Neymar stój! No weź się zatrzymaj! Chce wysiąść.-Darła się chyba najgłośniej jak tylko mogła.-Neymar no! Jesteś pijany, a jeżeli spowodujesz wypadek! Zatrzymaj się! Nie może ci się coś spać! Zatrzymaj się!
Nie słuchałem jej, wiem co robię, więc nie ma szans na jaki kolwiek wypadek. Postanowiłem włączyć radio, żeby nie dać się rozproszyć.

Perspektywa Oli.
W końcu się zamknęłam. Wiem, że krzykiem nic tutaj nie zdziałam. Mniej więcej spokojnie dojechaliśmy pod domu piłkarza. Neymar wziął mnie na ręce i tuż przed drzwiami go zatrzymałam.
-Stój.
-Co? Dlaczego?
-Nie jesteśmy po ślubie.-Zaśmiałam się. -Sama dam radę wejść do domu.
-Nie dasz rady.Zaśmiał się.
-Owszem dam.-Chłopak mnie postawił. Ledwo utrzymała się na nogach lecz weszłam do domu. Powoli weszłam do jednego z pokoi i sie położyłam.
-Neymar! Neymar! Neymar!
Chłopak wbiegł do pokoju.
-Co chcesz?
-Buzi.-Uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka. Brazylijczyk podszedł i pocałował mnie w czoło.
-Idź spać.-Powtórzył pocałunek, zdjął mi kurtke i spodnie. Opatulił kocem i wyszedł z pokoju.

Perspektywa Neymara.
Gdy Ola poszła spać wyciągnąłem wódkę. Chciałem odreagować sytuację sprzed kilku godzin. Jak mogłem tak się pomylić co do Lisy. Do przyjaciółki mojej siostry. Wydawała się inna. Kochana, sympatyczna, miła,opiekuńcza. To nie możliwe co mówiła. Była pijana. Nie kontrolowała wagi słów. Myśląc o mojej dziewczynie wypiłem całą wódkę. Chciałbym o tym zapomnieć. Dać jej jeszcze jedną szansę, ale jeśli mnie zostawi? Gdy będę miał poważną kontuzję. Muszę to wszystko przemyśleć na spokojnie. Nie mówiłem tego Oli ale rozmawiałam dzisiaj z Bartrą o jej śnie. Przyjaciel mówił mi jaka jest Lisa ale wtedy nie chciałem mu wierzyć i żałuję. Przecież prawdziwi przyjaciele chcą dla nas dobrze.
Po wypiciu trunku poszedłem do swojej sypialni. W drzwiach przypomniało mi się, że śpi tam Ola. Jednak nie miałem siły już nigdzie iść. Zdjąłem ubranie i położyłem się spać. Leżąc obok Oli poczułem motyle w brzuchu. Postanowiłem ją przytulić. Wygląda tak niewinnie i słodko gdy śpi. Wtuliłem twarz we włosy dziewczyny i usnąłem.

***
Dzień dobry :)) 
Przychodzę z nowym rozdziałem, który mam nadzieje, że się podoba. :D
Kochani jak tam po świętach?
Czy tylko ja w te święta się nie objadłam? :/
10KOMENTARZY =7ROZDZIAŁ

+przepraszam za jakiekolwiek błędy gdyż pisałam rozdział na telefonie. ;)

wtorek, 22 grudnia 2015

5."Chciałbym zarezerwować cały dzień u pani Oli"

To ona. To właśnie ta dziewczyna z mojego snu...Czyli tym mężczyzną był Neymar? Nie to nie możliwe. Przecież...tak, to był on. Tamten chłopak miał taki sam tatuaż na karku jak piłkarz.
-To jest Lisa.-Przedstawił nam swoją nową dziewczynę. Każdy ją miło powitał, nawet ja. Dziewczyna zrobiła kapryśną minę na mój widok.
-Tak wiem, śliczna jestem.-Wyszeptałam jej do ucha z zaciętością.
-Ja jestem ładna, ale Ty? Proszę cie, to chyba żart.
-Nie. Nie mam dzisiaj ochoty na żarty. ładna jesteś, owszem, ale do mnie ci jeszcze dużo brakuje.-Powiedziałam i zajęłam swoje miejsce. Wieczór minął mi bardzo dobrze. Jednak gdzieś tam myślałam o moim śnie.
Dziewczyna zdradzała swojego chłopaka, cholernie go raniła, nie chce aby Neymar później przez nią cierpiał, ale oczywiście, jako przyjaciółka będę go wspierała i znajdę mu idealną dziewczynę, bo już tej nie polubiłam.
Na noc pojechałam do Bartry. Chciałam z nim pogadać, bo na kolacji wydawało mi się, że już kiedyś poznał się z Lisą. No i była to prawda.
-Lisa jest a raczej była dla mnie jak siostra.-Powiedział piłkarz otwierając wino.
-A co się stało, ze już nią nie jest?
-Po meczu, gdy doznałem kontuzji, nie aż takiej poważnej jednak dostałem kazała mi rzucić piłkę, albo koniec z naszą przyjaźnią.
-Martwiła się o ciebie.-Wtrąciłam.
-Nie.
-Jak to?
-No nie przerywaj to się dowiesz.-Powiedział z niemrawym uśmiechem na twarzy i napił się wina, które nalał gdy ja przerywałam mu wypowiedź.-Nie martwiła się o mnie, po prostu nie chciała, abym doznał poważniejszego urazu, bo...-Tu przerwał. Po chwili dokończył-Nie chciała zadawać się z kaleką.
-Przykro mi.
-E było minęło.-Machnął ręką i lekko się uśmiechnął- Zapomniałem o niej, znaczy o tym kim dla siebie byliśmy. Teraz mam nową siostrę i o niebo lepszą.-Powiedział i objął mnie ramieniem. Przytulił do siebie.
-Jeszcze tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju.-Powiedziałam trochę zmieniając temat.
-Jaka?
-Jak ty poznałeś Lisę skoro to przyjaciółka siostry Nymara?
-Rafa ma wszędzie przyjaciółki.-Zaśmiał się.-A ja z Lisą poznaliśmy się na wakacjach, bo ona jest z Włoch. Ogólnie to nasi rodzice się znali od małego, ale to skomplikowane.-Przyznał, ale już jakoś mi się to układało w całość.
-A gadając o Lisie, to...miałam dziwny sen w którym była ona. Znaczy wtedy jeszcze nie wiedziałam kto to był, ale do sedna. Był tam też Neymar. I oni byli razem, tylko że on bardzo przez nią cierpiał.
-Mała, to tylko sen.-Powiedział lekko przez śmiech.
-Chyba masz racje. to tylko sen.-Wymruczałam i bardziej wtuliłam się w chłopaka.-Szkoda tylko, że się o niego martwię,-Dokończyłam w myśli.
Przed 11 obejrzeliśmy film. przy końcówce usnęłam w ramionach Marca.

Perspektywa Bartry.
Ola to naprawdę fajna dziewczyna, nie powinna przejmować się jakimiś snami. Ale w duchu wiem, że przyjmuje się Neymarem. Są przyjaciółmi. On jeszcze z żadną swoją przyjaciółką nie był tak blisko. Pewnie zależy mu na dobrym kontakcie z Olą.
Sam jestem przyjacielem tej dwójki, jednak tym razem, w sumie to pierwszy raz, stanę po stronie Oli. Pogadam z Neymarem o Lisie, powiem mu jaka ona jest, może mnie wysłucha i zrozumie...

22.01 WTOREK
Perspektywa Oli
Rano obudziłam sie obok mojego przyjaciela. Kochany. Musiał mnie tutaj przytargać. Hah! Fajnie, że nawet mnie tym nie obudził. Wstałam wyciągnęłam sobie z jego szafy czysta koszulkę Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Wyszykowałam się i wyszłam z pomieszczenia. Marc jeszcze spał. Napisałam mu karteczkę:
Ta noc była wspaniała, mam nadzieję, że ją jeszcze kiedyś powtórzymy xD
A tak serio...
Idę do domu, bo tata pewnie się martwi. 
Do zobaczenia później.
                                                          Ola
Szybko wróciłam do domu. Opowiedziałam tacie o całym wieczorze. Niestety Luis nie był zadowolony tymi wieściami.
-Kolejna panienka zawróci mu w głowie i nie będzie koncentrował się na piłce.
-Uważaj żeby nie odszedł.-Bąknęłam i poszłam do swojego pokoju. Za plecami słyszałam jeszcze zdziwiony głos taty mówiący co chwila: "Co?" i "Dlaczego?"
W pokoju włączyłam sobie muzykę na fula. Tak, właśnie tego mi brakowało. Tańczyłam, śpiewałam, po prostu byłam we własnym świecie. Dopiero po południu wyszłam z pokoju. Byłam wyszykowana, więc wyszłam na zajęcia. Do studia doszłam dopiero po półtorej godziny, co oznaczało, że się spóźniłam. W wejściu na sale usłyszałam od Toma
-Już myślałem, że nie przyjdziesz.
Jedynie się do niego uśmiechnęłam i poszłam się przebrać. Całą próbę myliły mi się kroki. Nie mogłam się skoncentrować, jednak jakoś przetrwałam. Wychodząc ze studia dostałam sms'a od Neymara:
Wpadniesz dzisiaj?
Spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 13:09. Postanowiłam mu odpisać. napisałam jedynie 
Zobaczy się. xd
Do godziny 16 byłam w parku. Później postanowiłam iść do Neymara. Pod jego domem byłam po ponad godzinie. Złapałam za klamkę i powoli otworzyłam drzwi. Weszłam do salonu gdzie siedział sam Brazylijczyk.
-Heeej.-Powiedziałam całkiem słodko.
-Przyszłaś.-Powiedział cicho lecz szczęśliwie.
-A dlaczego miałabym odrzucić twoje zaproszenie.-Uśmiechnęłam się i usiadłam obok piłkarza.
-Co cały dzień się nie odzywałaś?
-A tak jakoś wypadło. Chciałam pobyć sama, później byłam w studiu, byłam w parku i przyszłam.
-Myślałem, że się obraziłaś.
-Dlaczego?
-Że nie dowiedziałaś się pierwsza o Lisie.
-E tam, z reszta dużo nie straciłam.-Powiedziałam ściszając końcówkę. Chłopak głośno westchnął.
-Co jest?
-Nic, myślałem, że ją polubisz.-Nic mu nie odpowiedziałam. Przygryzłam wargę i odsunęłam się trochę od chłopaka. Powiedzieć mu o śnie? Nie mogę, przecież Marc mówił, że to tylko sen.
-E ja muszę się już zbierać.-Powiedziałam i wstałam.
-Już?-Powiedział smutny.
-No niestety.-Klęłam pod nosem.
-A kiedy będziesz miała więcej czasu?
-Nie wiem, napisze.-Powiedziałam i lekko uśmiechnęłam się do 11 Barcy.-Ale przyszłam odmeldowałam się, więc mogę iść.-Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam iść w stronę drzwi.
-Pamiętasz co ci powiedziałem jak się poznaliśmy?-Zapytał, gdy złapałam za klamkę.
-Nie, wtedy zatraciłam się w twoich oczach.-Bąknęłam i nacisnęłam klamkę.
-Nie to. Czekaj chwile.-Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.-Jakbyś miała jakąś blokadę, wbijaj do mnie, pogadamy, pomogę ci, będzie trzeba to razem wypijemy. I chciałbym, abyś traktowała mnie jak brata.
-Nauczyłeś się tego na pamięć, żeby podrywać dziewczyny?-Zaśmiałam się. Kolejny raz piłkarz westchnął i spojrzał mi w oczy.
-Po prostu to zapamiętaj.
-Zapamiętam.-Pocałowałam go na pożegnanie i wyszłam z domu. W furtce minęłam się z Lisa. Szturchnęłam ją z bara. Dziewczyna coś tam mi powiedziała, ale już jej nie słuchałam. Zaszkliły mi się oczy. Nie byłam tylko pewna dlaczego. Wyjęłam notes i długopis z torebki i napisałam:

Ej mała! 
Nie płacz, rób wszystko:
 pij, pal, 
klnij ile wlezie,
wal pięściami w ścianę, 
gryź wargi z bólu,
 ale nie pozwól zaszklić się oczom, 
pokaż, że potrafisz być SILNA.

Kartkę zgniotłam i wyrzuciłam do kosza. Następnie weszłam do pobliskiego sklepu, kupiłam fajki i wróciłam do domu. Tata był w kuchni, więc do niego poszłam. Robił kolacje. 
-Pomóc ci?-zapytałam podkradając z patelni warzywo.
-Nie ma w czym. Idź odłóż torebkę, umyj ręce i przyjdź zjeść.-Uśmiechnął się i zaczął nakładać na talerze jedzenie. Po zjedzonym posiłku obejrzałam z tatą film i poszłam na góre. Coś nie dawała mi spokoju. Wyszłam na balkon, zapaliłam i przyglądałam się gwiazdom. 
-Dopiero co tu przyleciałam, powinnam się cieszyć życiem, bo i tak będzie dobrze, bo kiedyś musi być.-Pomyślałam i się zaciągnęłam. Stałam oparta o barierkę, gdy ktoś do mnie zadzwonił na wyświetlaczu było napisane Ney :)Odrzuciłam połączenie. Stałam dalej i paliłam. Piłkarz jednka nie dawał mi spokoju. Odgasiłam szluga i wróciłam do pokoju. Zadzwoniłam do niego.
-Wreszcie! Myślałem, że coś się stało.
-Co chcesz?-Zapytałam bez entuzjazmu
-Chciałem zarezerwować sobie czas u ciebie.
-Neymar nie mam czasu na głup-Zamilkłam.
-Halo? Halo? Ola, jesteś?
-Tak tak jestem. Bardzo cię przepraszam. Zaczniemy od nowa.-Zapytałam z nadzieją
-Okey. A więc.-Odkrzyknął.-Chciałbym zarezerwować cały dzień u pani Oli, czy to w ogóle możliwe?
-Owszem. W czwartek ma cały wolny dzień, a jeżeli przyjdzie pan z rana i zrobi śniadanie do łóżka.-Podkreśliłam ostatnie słowo-To dostanie pan Olę w gratisie na noc.-Zaśmiałam się i czekałam co powie Brazylijczyk.
-Świetnie. To tak dla jasności, rezerwuje sobie każdą wolną chwile pani Oli na wyłączność. 
-Dobrze, już zapisane w kalendarzu. Coś jeszcze?
-Nie. A nie tak. Proszę jej przekazać, że wyglądała dzisiaj ślicznie.
-Jak tylko ją spotkam, to wszystko jej przekaże.-Zaśmiałam się i Brazylijczyk chciał coś powiedzieć, ale było słychać kobiecy głos: "Kochanie z kim ty jeszcze gadasz? Chodź mi pomóc, no!"
-Teraz nie mogę. Mam ważniejsze sprawy!-Wydarł się na nią Brazylijczyk.-No to o czym rozmawialiśmy?-Zapytał i mogę przysiąść, że właśnie się uśmiechnął.
-O tym, że pan da Silva jest umówiony w panią Aleksandrą na po jutrze i każdą jej wolną chwile.-Mówiłam nie przejmując się obecnością Lisy u Neymara w domu. 
-"Zaraz stąd wyjdę, jak nie przestaniesz z kimś gadać. To pewnie ta gówniara co uważa się za ładniejszą ode mnie. Neymar nie marnuj sobie na nią życia"-Kolejny raz w słuchawce usłyszałam Lisę.
-To cześć Neymar.
-Nie Ola czekaj. Nie przejmuj się nią. Proszę porozmawiaj ze mną jeszcze chwile.
-O czym chcesz rozmawiać?
-O czymkolwiek, tylko proszę mów do mnie.
-Macie jutro trening?
-Tak. Na 11. Będziesz?
-Postaram się.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakieś 20 minut i pewnie gadalibyśmy dłużej, ale Lisa podeszła do napastnika i wyrwała mu telefon z ręki. 
-Eh ludzie bywają dziwni. Ciekawe, jaka jest jego siostra. Jeżeli taka jak jej przyjaciółka to chyba nie chce poznawać rodziny kapitana Brazylii. Zaśmiałam się w duszy i poszłam kąpać. Świeża położyłam się do łóżka. Wcześniej podziękowałam Bogu za dzień, Neymara i tatę. Leżąc dostałam sms'a od Munira. 
*Wpadniesz na grilla jutro?
*A kto będzie?
*Wszyscy :)
*No to masz odpowiedź :)
*Czyli tak?
*Tak :) A teraz dobranoc :*
*Dobranoc :*
Włączyłam sobie na słuchawkach piosenkę i się położyłam. Dostałam kolejnego sms'a. Tym razem od Neymara.
*Przepraszam za moją dziewczynę xd
*Spoko :))
*Dobranoc księżniczko <3
*Dobranoc bracie <3

Napisałam jeszcze do taty.
*Jutro na trening Barcy <3 Obudź mnie rano :)) Dobranoc tato :*

Zamknęłam oczy. Wyobrażałam sobie jutrzejszy dzień. Z ukochaną muzyką usnęłam. Śniłam o..

***********************************************
Heeej kochani :))
Jak się rozdział podobał? Może być? Jak macie jakieś pomysły to piszcie :))
Zachęcam do komentowania :) 
7 komentarzy = 6 rozdział 
POWODZENIA <3!
Przypominam o podpisywaniu się :***